Jump to content
Dogomania

cleo1976

Members
  • Posts

    53
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cleo1976

  1. Moja sunia kuleje i popiskuje jak tylko w łapki dostanie się trochę tej solnej bryji. Staram się unikać solonych chodników, ale jak mi się nie uda to natychmiast po spacerze jest dokładne mycie i osuszenie łapek. A Napoleon to piękny jamnior i trzymam kciuki za udaną adopcję. Eh gdyby mój mąż się zgodził to już bym go adoptowała, ale na razie nie chce słyszeć o drugim psie. Może mi się uda na jakiś DT do namówić a potem tak niby niechcący zostanie DS :)
  2. Witam, mam na imię Agnieszka, od dawna czytam dogomanię, ale jakoś nie miałam natchnienia żeby się zarejestrować. No ale kiedyś musi nadejść ten moment. Mieszkamy całą rodziną w Będzinie (woj. śląskie) - dwoje dzieci - Magda 10,5 roku i Filip 4,5 roku, Samba w typie sznaucera mini (rok i 3 miesiące), Cola - czarny królik (prawie 2 lata), mąż (40 lat i 115 kg żywej wagi ;) )i ja. To tyle o nas, teraz troszkę o Sambie: Całe życie marzyłam o psie, ale rodzice nigdy nie chcieli się zgodzić. W sumie to ich rozumiem - ciągle byliśmy poza domem, sporo wyjeżdżaliśmy, a nie mieliśmy auta i tylko pociągi i autobusy wchodziły w grę, mama nie chciała brać sobie na głowę nowego obowiązku. Potem wyszłam za mąż i pojawił się u nas owczarek kaukaski - Saba. Mieszkała zasadniczo na podwórzu ale zawsze miała wstęp do domu. No ale z mężem się rozwiodłam i pies został z nim. Potem poznałam mojego obecnego męża. Znów nie było warunków na psa. Dużo oboje pracowaliśmy, ciągle poza domem, przeprowadzka itp. Nagle tak zupełnie przypadkiem na allegro znalazłam do adopcji rudego kota i się zakochałam - no i tak w naszym domu pojawił się Rudzik , a po jakimś czasie również z adopcji Pusia - kotka norweska leśna. Niestety okazało się że mój tata ma okropnie nasiloną alergię na koty, a że akurat w tym czasie bardzo pomagał mi przy dzieciach i był niemal codziennym gościem w naszym domu zapadła decyzja o oddaniu kotów. Nie obyło się bez łez, ale na szczęście koty trafiły do osoby z którą się zaprzyjaźniłam i widujemy się do dzisiaj. Pewnie niektóe osoby mnie potępią że tak szysbko się pozbyłam zwierząt, ale uwierzcie nie była to łatwa decyzja, zresztą dziewczyny z miau wiedzą że okupiona łzami. Znów w domu było pusto. Nie mogłam tak długo i pojawiła się Cola, salona czarna uszatka. Dziaciaki ją uwielbiają, jest rozkoszna i pięknie bawią się z Sambą. No ale ja nadal marzyłam o psie. Będąc u znajomych zakochałam się w ich sznaucerce mini. Zaczęłam czytać fora, info o tej rasie, przeglądać ogłoszenia adopcyjne i strony hodowców. No i to podejrzał mój mąż, a że on człowiek nie wiedzący co to hodowla, rodowód itp. to niestety zrobił mi niespodziankę i kupił sunię z pseudohodowli. Pisząc niestety nie mam na myśli tego że z Sambą jest coś nie tak tylko że nabił kieszeń nieodpowiednim ludziom. Samba jest cudna, łagodna jak baranek, wesoła, pieszczoch z neij niesamowity, uwielbia jeździć samochodem. Żarłok z niej nieziemski i chwilami muszę jej ograniczać jedzenie żeby się zbytnio nie roztyła. Jest malutka i drobna - waży 5,5 kg. No to tyle na początek - przepraszam że tak długo, ale chciałam przedstawić siebię i swoją "drużynę". Jak mi się uda to powstawiam zdjęcia, bo mam z tym na razie jakiś problem (ogólnie jakaś blokada w komputerze).
×
×
  • Create New...