[quote name='_ogonek_']S&S, fundacji nie stać na odpłatne usługi zoopsychologa. W ramach wolontariatu jest to zawsze mile widziane, a tak...
Sama wiem z doświadczenia.[/QUOTE]
Nie zarabiam na pomocy bezdomnym zwierzakom!!! Jeśli zaproponowałem swoją pomoc to oczywiście w ramach wolontariatu! Musiałbym nie mieć żadnej wrażliwości na los futrzaków, gdybym nastawiał się na zarobkowanie, gdy widzę z jak gigantycznymi trudnościami musicie się zmagać. Znając nasze tarnobrzeskie środowisko, domyślam się, że nie macie nawet żadnego weta, który chciałby bezinteresownie pomóc (szczepienia, sterylizacja, leczenie itd). Jestem podbudowany Waszym zaangażowaniem, ponieważ zbyt często spotykam się z bezdusznością ludzi, którzy np. wolą uśpić swojego podopiecznego, gdy zachoruje na przewlekłą chorobę niż wydawać na leczenie lub oddać go do schroniska (albo jeszcze gorzej: porzucić go), gdy sprawia problemy behawioralne, niż szukać profesjonalnej pomocy i wydawać na jakiegoś zoopsychologa! Dlatego, przyznam się nieskromnie, jestem chyba jedynym psychologiem zwierzęcym, który w swoim "taryfikatorze" bierze pod uwagę sytuację materialną właścicieli. Jednak jak się najczęściej okazuje, to nie problem finansowy stoi na przeszkodzie, lecz zwykła bezduszność, gdy nie traktuje się swojego podopiecznego jako przyjaciela i członka rodziny!
Odzywam się dopiero teraz, gdyż wcześniej rozłożyła mnie dość poważna choroba i wakacje spędziłem w szpitalach, a potem starałem się nadrobić zaległości w pracy (mam też innych bezdomnych podopiecznych). Ale pierwszą rzeczą po wyjściu ze szpitala było przygarnięcie porzuconego kociaka (nazywa się Suseł) i to on stał się moim najlepszym terapeutą, oczywiście obok mojej suni Sary ;) A ponieważ mieszkam w bloku i jak wspomniałem - mam już psa i kota, dlatego nie mogę pomóc jako tymczas, ale w każdej innej formie, na miarę moich możliwości jestem do dyspozycji ;)
POZDRAWIAM!