Jump to content
Dogomania

irrational

Members
  • Posts

    144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irrational

  1. długo nie zaglądałam a tu takie rewelacje!!! :D okropnie się cieszę!!! Dziewczyna wreszcie się doczekała :) pasuje idealnie do tego miękkiego posłania ;)
  2. bo kota, jak bratanek jest w domu, to zwykle nie uraczy się zbyt wiele :P :D może następnym razem ;) dziękujemy bardzo!!!
  3. :) oj wszystko w jak najlepszym porządku! Obecnie trochę doskwierają nam upały, ale z resztą dajemy radę ;) link do albumu, dzisiaj dodałam filmik i zdjęcia ze spacerku ;) [url]https://picasaweb.google.com/blasiak.izabela/Edus?authuser=0&authkey=Gv1sRgCKGTl5K9473xrwE&feat=directlink[/url] Upalnie Wszystkich pozdrawiamy!
  4. [quote name='Kava'] w czasie twojej nieobecnosci nic sie nie dzieje, /nic zlego/ czyli sobie prawdopodobnie pogawedki ucinaja zeby skrocic czas oczekiwania.....[/QUOTE] no tak, bo jak wychodzę, to chłopak koncentruje się na poszukiwaniach mnie! :D wtedy kota schodzi na drugi plan :P nowe odkrycie mojej mamy, bo ze dwa razy była z nim sama w domu- Mówi, że jak wychodzę jest niespokojny, ale bardziej ze strony aktywno-poszukiwawczej ;) chodzi po całym mieszkaniu i szuka i wącha to tu to tam..., od czasu do czasu przystanie i utnie sobie drzemkę, ale po chwili wyrusza na dalsze 'poszukiwania' :D i dopóki nie znajdzie (czyt. nie wrócę), nie zazna spokoju :P może to być również wynikiem tego, że odgłosy czyjejś obecności nie ustają, ale żaden z nich nie należy do mnie (?) mam jednak taką cichą nadzieję, że jak chata jest naprawdę pusta, to Edu realnie idzie spać :D po co tyle nerwów... relaksik wskazany ;) Edek chyba już ma taką naturę... wiecznie czegoś mu 'brakuje' i nucha i niucha... jak już ja jestem, to bardzo chce kotę, ona oczywiście (jeszcze?) nie ;) chociaż coraz częściej mi się wydaje, że w wielu swoich wybrykach, stara się go prowokować, jednak gdy ten zareaguje zanadto entuzjastycznie (co dalej mu się zdarza), to już/jeszcze jest dla niej byt wiele i podfukuje czy odstawia inne kocie koncerty :D no i tak się dzieciaki droczą :) ciekawe co będzie, jak już 'odnajdzie' kotulę? czego wtedy będzie poszukiwał..? ;)
  5. [quote name='wellington']Typowe kocie zachowanie :lol: Czekam az napiszesz ze kota mu sie przed nosem przewija z ogonem na sztorc jak antena ;)[/QUOTE] oby jak najszybciej !!! :D
  6. [quote name='BUDRYSEK']co tam u Was?[/QUOTE] coraz rzadziej tutaj zaglądam... a dziękujemy, jakoś sobie radzimy ;) co ja mówię, jest naprawdę fajnie!!! :multi: dużo biegamy i spacerujemy, ale też na bieżąco się dyscyplinujemy ;) stosunki z kotą - poprawne i jest coraz lepiej :) chłopak przestał już się tak ekscytować w jej obecności, więc coraz częściej ośmielona myka mu przed nosem, a nawet wykłada się w Edka legowisku :evil_lol: jednak tylko gdy jego tam nie ma... ;) mimo tego, notorycznie jak psiak próbuje się bezpośrednio do niej zbliżyć, to albo fuka albo przeraźliwie wyje, więc muszę dalej mieć sytuację pod kontrolą ;) na szczęście, jak zostają sami, to jest spokój, bo żadnych śladów walki nie odkryłam :evil_lol: kota na kanapie, a pies w oczekiwaniu na mój powrót czatuje przy drzwiach :razz:
  7. [quote name='BUDRYSEK']pozdrawiam Rodzinke Edzia i przesylam miziaczki dla niego :)[/QUOTE] dziękujemy!!! wszyscy miziamy się na bieżąco ;) :DDD
  8. :) no i dzisiaj żadnej porannej niespodzianki nie było :D chłopak grzecznie spał dopóki nie dałam sygnału gotowości do spaceru :D oby tak dalej! ;)
  9. [quote name='paoiii']dziś byłam z Torgalem na wybiegu, nie moge sie nadziwic ile w tym psie jest energii!!! on bez tej jednej łapy chyba naprawde moze nabierac wiekszych prędkosci :D postaram się dodać krotkie filmiki i niech ktoś sprobuje powiedziec ze to jest niesprawny pies...[/QUOTE] :) taki uroczy!!!! :)
  10. no tak cichutko, bo już pierwsze koty za płoty :D właśnie wzięliśmy kąpiel po wieczornym spacerze, piesio już na legowisku - jedynie po prysznicu się tam kładzie, w innym wypadku jest mu za gorąco ;) chłopak zaczął mi niestety w nocy sikać :( dniami jest spokój, bo cały czas jesteśmy razem, ale niestety w nocy hula po przedpokoju i kuchni, niestety 'robiąc swoje'. Mam nadzieję, że szybko się nauczy, bo nie wiem ile jeszcze mój parkiet będzie w stanie przyjąć płynów :D Poza tym muszę go nauczyć, że nawet gdy przerwy między spacerami są długie, nie wolno mu ot tak sobie sikać. Teraz jestem na miejscu i mogę wychodzić nawet co godzinę, ale później będzie gorzej... Więc bieżąco walczymy z sikaniem! :D Niestety musieliśmy już zaliczyć wizytę u weta, bo nie rozumiem jak, ale nie usunięto mu (wszystkich?) szwów z siusiaka po kastracji. Częściowo zaczęły one wrastać, ale były odrzucane przez organizm i potworzyły się stany zapalne :( Przeraziłam się, kiedy kilkakrotnie zobaczyłam, jak Eddie dosłownie próbuje wyrwać sobie siusiaka :( następnego dnia zobaczyłam, że zaczerwieniony obszar się powiększa i nic, trzeba było pilnie iść do weterynarza. Przy miejscowym znieczuleniu, piesio miał wycinane szwy. Było to naprawdę paskudne! :( stan zapalny i ropień były tak rozległe. Z zewnątrz poza zaczerwienieniem nie było nic widać, ale po nacięciu, wypłynęła krew z ropą. Nie wiem, w jakich warunkach Edward był kastrowany, ale jeżeli nie było to hurtem w schronisku, to radziłabym z uważać na weta, w którego był rękach :( W książeczce zdrowia przy kastracji, nie ma nawet żadnego podpisu czy pieczątki lekarza...(?) Mimo tych przejść, już czujemy się dobrze. Dzisiaj idziemy właśnie spać, żeby jutro na nowo walczyć z pokusami sikowymi i innymi 'niebezpieczęstwami' dnia codziennego :D a co do Gałki, to... brak słów... z drugiej strony cieszę się, ale przeczuwałam, że dla niej domek znajdzie się błyskawicznie ;) nam z Edzikiem jest razem dobrze, chłopak już na tą chwilę w ogień by za mną wskoczył ;) nawet weterynarz, u którego byliśmy powiedział, że żaden inny pies bez narkozy nie pozwoliłby sobie zrobić tego zabiegu, który Ediś tak dzielnie zniósł. Jest mega posłuszny i pokorny (względem mnie :D). Odkąd zmieniliśmy stronę chodzenia na smyczy na moją prawą, maszeruje idealnie!, co potwierdza fakt, że na lewe oko częściowo widzi :) Nie wyobrażam już sobie tego domu bez niego!!! :)
  11. [quote name='Ank@']Ostatnio jak byłam u Mony, czyli w niedzielę w pewnym momencie Mona położyła się kołami do góry i chciała żeby jej brzusio głaskać :loveu:[/QUOTE] ojej!!!!!!!!!!!! :D
  12. [quote name='wellington']Irrational, wyglada na to ze masz swietna reke do psow :multi: - chyba nie wiedzialas o tym przedtem ;) A pieska masz przepieknego :))))[/QUOTE] dziękuję bardzo ;) i pomyśleć, że nigdy wcześniej nie miałam psa :D trochę naoglądałam się 'The Dog Whisperer/ Zaklinacz psów' i śmiało mogę powiedzieć - to działa!!! :D [quote name='Kava']nie zapomnielismy, zagladamy i oczekujemy nowych opowiesci... oj, irrational ale ci sie dostal wspanialy Eddi, i faktycznie jest troche wiekszy niz myslalam, ale to nic, wiecej do glaskania.... swietnie sobie radzicie oboje i ty i on....[/QUOTE] oj tak wiem, że Ty Kava zawsze z nami ;) no tak, Eddie to taki mix collie (sierść i rozkład umaszczenia) i goldena (łebek z odstającą kosteczką na czubku i uszka) napiszę jeszcze coś więcej o oczkach... no faktem jest, że Chłopak nie widzi, czasem zapatoczy się na coś, ale nie robi z tego wielkiego halo - wymija i idzie dalej :) jedno oczko z całą pewnością nie funkcjonuje, ale drugie może co nieco odbiera. Jednak nie jestem niczego pewna. Przyjdzie ten czas kiedy będziemy radzić się specjalisty, jak to właściwie jest. Moje wnioski snuję chociażby na podstawie zdjęć, które mu robiłam. Jedno oko reagowało na lampę błyskową, inne zupełnie nie. ;) ;) ;)
  13. po krótkiej nieobecności jestem z powrotem ;) i jak się układa? a całkiem nieźle ;) chłopak jest już członkiem rodziny i nawet mój kot powoli akceptuje ten fakt ;) ale bardzo poooowoli... Staram się, żeby przy kićce nie był zbyt podekscytowany, bo to źle na nią działa, ale pozwoliłam mu ją kilka razy obwąchać. Jego reakcja była i jest pozytywna, ale tak bardzo chce się z nią zaprzyjaźnić, że z tej sympatii mógłby wyrządzić więcej szkody, bo silny chłopak jak wół :cool3: Kota większość czasu się przed nim chowa, wychodzi jak jesteśmy na spacerze lub pies śpi, chociaż dzisiaj był prawdziwy przełom - kursowała obok niego wte i wewte, bez specjalnego problemu, mimo że wciąż podczas jego drzemek i w bardzo 'zwolnionym tempie' oraz na obniżonym podwoziu :lol: Po tym niespełna tygodniu nie mogę wyobrazić sobie oddania go komuś innemu, więc oczywiście - piesio zostaje na stałe :) co więcej moich obserwacji... to wydaje mi się, że Edd kiedyś miał dom. Poza tymi terytorialnymi sikami, załatwia potrzeby wyłącznie na zewnątrz i ja go tego nie uczyłam. Jak się teraz ośmielił, to zaczął trochę gorzej chodzić na smyczy, ale nie jest jeszcze tragicznie. Poza tym staram się go na bieżąco dyscyplinować, bo jak to wielkie się rozbestwii, to nikt już nie da mu rady. Chyba idzie mi to całkiem dobrze, bo okazuje się, że obecnie słucha jedynie mnie. Muszę przekazać wskazówki budowania autorytetu reszcie domowników ;) Wczoraj Eddie zasmakował wycinania 'dredów' i domowej kąpieli :razz: obawiałam się tego troszkę, ale nie było najgorzej. Ciut bał się na początku, ze dwa razy się pośliznął w wannie, ale jaki teraz jest piękny, puchaty i ... prawie całkowicie ładnie pachnący :lol: wygląda naprawdę pięknie i dostojnie. Nawet moja babcia go bardzo lubi, mimo że odradzała mi branie psa w ogóle. Teraz wyszukuje historie jak to ona zawsze lubiła psy :evil_lol: Ponadto ludzie oglądają się za Eddiem, bo piękny chłopak jest. Moja koleżanka myślała, że maszeruję z collie. Wydaje mi się, że tak czy inaczej Edd sporo ma z tej rasy ;) Dzisiaj odkryłam w nim po raz pierwszy lekki problem agresji pokarmowej. Mama po raz pierwszy zdecydowała się upichcić coś dla psiaka i kupiła mu pięknych cielęcych kosteczek. Tak mu ta przekąska zasmakowała, że zaczął na mnie warczeć jak zbliżałam się do kości. Była to jednak chwila moment, bo szybko opanowałam sytuację i pokazałam, że takie warki są niedopuszczalne. Chłopak wszystko zrozumiał i jak następnym razem próbowałam mu odebrać kość - oddał bez problemu :cool3: No cóż ja na każdym kroku buduję sobie autorytet, a cała reszta rodziny ma problemy, że pies ich nie słucha :shake: no tak, od czarnej roboty i spacerów jestem ja, ale jak widać, wychodzi mi to całkiem na dobre! :lol: Ok, to chyba tyle. Nie zanudzam więcej, bo pewnie każda z Was uznała Edda za 'uratowanego' i zapomniała już... Teraz wzięłyście się za ratowanie innych biedaków i bardzo słusznie ;) Pozdrawiam gorąco i przesyłam link do kilku fotek psiaka, oby działał... ;) [url]https://picasaweb.google.com/blasiak.izabela/DropBox?authkey=Gv1sRgCJal-oGFosjWaQ&feat=directlinkhttps://picasaweb.google.com/blasiak.izabela/DropBox?authkey=Gv1sRgCJal-oGFosjWaQ&feat=directlink[/url]
  14. trochę ostatnio zaabsorbowana nowym psim domownikiem, ale pamiętam o psince ;)
  15. no dobra, jest ciut mniejszy od goldena ;) :P spotkaliśmy jednego przyjacielskiego na wieczornym spacerku. Niestety u większości psów Eddie wzbudza wrogość lub w najlepszym wypadku ciekawość, a chłopak jest naprawdę bardzo ładnie ułożonym i spokojnym psem. Mój kot coraz gorzej znosi jego obecność, zawsze była sama w domu i nie wie, co się dzieje... :( on zaczął jeść - ona przestała. Mam nadzieję, że to na dniach się zmieni... Dobranoc Wszystkim.
  16. jestem jestem :) ale przyznam... wykończona... czuwałam mniej więcej do 4, a to już o 6 moja mama zafundowała mi pobudkę delikatnym szeptem, 'gdzie jest pies?', kiedy kładła się spać, Edzik leżał jeszcze przy drzwiach wyjściowych, więc nic nie wiedziała o przeprowadzce do pokoju... No nic, poświęciłam się i wstałam, żeby chłopakowi zafundować kolejny dłuższy spacer, z nadzieją że po powrocie padniemy oboje i swoje odeśpimy :) spacerek bardzo efektowny, z resztą jak wszystkie do tej pory, staram się żeby trwały przynajmniej godzinkę, bo psiaka rozpiera energia. Bardzo pięknie chodzi na smyczy przy nodze, siusia i kupki sadzi że hej! :D Niestety wróciliśmy i nici moich nadziei, że znowu ululam go w pokoiku, bo absolutnie nie pozwolił się tam umieścić. Zaczął ponownie krążyć po mieszkaniu, a jak tylko zbierało mu się na podnoszenie nóżki na siuśki, to interweniowałam i wydaje mi się, że jak na tą chwilę, mamy ten etap za sobą i sików już nie będzie ;) Mimo tego, postanowiłam zaryzykować i położyłam się do łóżka z szeroko otwartymi drzwiami, żeby mieć mieszkanie na oku, ale wraz z tym faktem, Edd się wyciszył i też położył :) duży sukces. Piesek chodzi za mną jak cień. Usłyszy mój głos - przychodzi, chociaż nie mówię do niego. Waruje przy drzwiach do mojego pokoju, jeszcze go tu nie wpuszczam, bo to azyl mojej kici, a ona jest coraz bardziej poddenerwowana nowym lokatorem. Dzisiaj próbowała ostrzej go potraktować, jak podszedł do mojego łóżka zbyt blisko, ale byłam na miejscu i obeszło się bez awantury. Edward jest bardzo ugodowy w stosunku do wszystkich zwierząt i ludzi. Na spacerach sprawdzam jego lęki i już wiem, że obawia się ruchu drogowego, ale nie tak żeby panikował, ale jak idziemy koło ruchliwej ulicy, to jest dwa kroki za mną. Spostrzegłam, że obawia się też mężczyzn. Mojego ojca akceptuje, a raczej zupełnie ignoruje, ale szczekanie zdarza mu się tylko na osobników męskich, a jak mijamy jakiegoś na trasie, trochę się wzbrania, ale nie panikuje zanadto. Ogólnie, stajemy się coraz to lepszymi kumplami :) piesek zjadł dzisiaj całą miskę jedzenia na raz, swobodnie i samodzielnie znajduje miskę z wodą ;) Przyznam, że po porannym spacerze, byłam trochę zaniepokojona. Po pierwsze, Edd jest większy niż się spodziewałam, średnio wielkości goldena, po drugie obawiałam się jego energetyczności, bo piesek nie ma wcale 10 lat! wpis do książeczki określa go na zaledwie 3-latka!!! nie wiem, czy nadaje się on do bloku, ale jak na chwilę obecną, współpraca jest owocna ;) foteczki może jutro ;)
  17. [quote name='ewatonieja']spacery tylko w soboty, więc się okaże czy to był słomiany zapał :)[/QUOTE] aha, czyli ta sobota, która będzie ;) no to trzymamy kciuki!!!
  18. [quote name='tripti']gratulacje!!!! Gałeczka nie dojechała, to przynajmniej Edek skorzystał na tym :) a z tym jedzeniem i piciem to normalne, daj mu troszkę czasu i odnajdzie się w nowej lepsze sytuacji :)[/QUOTE] dziękuję !!! no powoli, ale do przodu ;)
  19. Udało się!!!! chyba mi zaufał, bo... napił się i troszeczkę zjadł!!! :D ale się cieszę! obudził się i zaczął krążyć po mieszkaniu, więc jeszcze z dozą lekkiej ostrożności zdecydowałam się przenocować go w oddzielnym pokoju, żeby chłopak wreszcie usiadł na pupie i się wyciszył, a ciężko to idzie :) zostawiłam go, był w miarę grzeczny, ale słyszałam dalej jakieś dźwięki, więc postanowiłam zajrzeć i wtedy zauważyłam obsikaną kanapę :s :D chłopak zaczął krążyć, ale usiadłam przy nim i podstawiłam miski. Najpierw wodę - trochę łyknął. Posiedziałam obok i po chwili sam podszedł do miski z jedzeniem :) no to myślę, że będzie-my dobrze ;) nie umniejsza to faktu, że obsikał mi kanapę :s mam nadzieję, że rano nie znajdę więcej niespodzianek :D oj, chłopak rozrabia coś w okolicy kaloryfera... to będzie dłuuuuga noc!
  20. Eddie już u mnie jest :) bardzo grzeczny. Koty nie zjadł, a w zasadzie w ogóle ona go nie interesuje. Wszystkie kąty obwąchane i tylko moja szybka interwencja uchroniła kwiatek przed obsikaniem :D teraz chłopak śpi w przedpokoju przy drzwiach wejściowych. Wydaje mi się, że nie tyle się boi, co jest mu u mnie strasznie gorąco!!! warunki schroniskowe a moje mieszkanie - różnica temperatur ogromna.., a spod drzwi zawsze jakiś chłodniejszy powiew z klatki schodowej się zdarzy - sama sprawdziłam ;) Zaraz po tym jak Eskorta nas zostawiła, poszliśmy na spacer, żeby trochę lepiej się poznać. Podobno Edd miał dosyć mocno ciągnąć na smyczy. Hmmm... ma ciągotki do ciągnięcia, ale bardzo szybko zakumał, że tak być nie powinno, przynajmniej nie ze mną ;) W nagrodę poszliśmy na łączki obwąchać i obsikać krzaczki :D Piesek jest mega łagodny. Nawet jak się czegoś przestraszy, nie reaguje agresywnie czy lękliwie; żadnych niekontrolowanych hapnięć czy warków. Raz w mieszkaniu zaczął szczekać, kiedy ktoś szedł klatką schodową, ale upomniałam, że tak nie wolno, bo przecież nic mu nie zagraża, więc skończyło się na kilku hałach i poszedł spać dalej ;) Martwi mnie jedna rzecz - nie chce jeść i pić :( z tego, co gdzieś wyczytałam, to oznaka niepewności i/lub lęku. Szczególnie martwi mnie to picie, bo u mnie w mieszkaniu jest naprawdę ciepło! Piesio sapie i dyszy, ale nie chce wody :( staram się zwilżać mu pyszczek i dziąsła - pozwala mi na wszystko, a nawet czasem się obliże, jednak to jest maximum, co mogę wskórać :( przynajmniej na razie ;) czy to jest typowe dla takiej sytuacji? Chciałabym, żeby szybko poczuł się tu dobrze i wszystko naprawdę dobrze się skończyło...
  21. [quote name='ewatonieja']ja zaprosiłam tą osobę na spacer w sobotę oraz udzieliłam informacji o psach, które mieszkały z dziećmi -mix asta Sony i Goldi[/QUOTE] z jakim rezultatem?
×
×
  • Create New...