Dzisiaj był wielki dzień... Dusia sama wstała ze swojego posłanka i zadecydowała że najwyższy czas się przywitać i... wskoczyła do nas na łóżko, depcząc przy tym nie miłosiernie leżącego tam Czaputka ;) wcisneła się między nas i głaszcz, przytulaj, całuj :D :D
a jak juz przebrneliśmy przez zakładanie szelek to merdała ogonkiem i było naprawdę widać że cieszy się ze spaceru!! :)
Sama przyszła do kuchni domagać się jedzenia!! (do tej pory jak na księżniczkę przystało miała miskę podkladaną pod nosek ;) )
Rozczulające jest obserwowanie jak z dnia na dzień jest coraz bardziej otwarta, ufna i odważna :) No i na pewno mniej boli już ją brzuszek :)
Tylko te szelki :( :( ma straszną traumę zwiazana z szelkami i obrożą (próbowaliśmy wszystkiego) ale co dziwne nie z samą smyczą (?!) Same spacerki (bardzo krótkie na razie) też lubi... a jak tylko zobaczy szelki/obroże kuli się i piszczy :(
Ale damy radę ;)
Zauważyliśmy też że jak leży na posłanku to akceptuje gnojka i Czapiego (Gnojek może się do niej nawet przytulać a Czapi przynajmniej nosek polizać - a to wiele dla nich znaczy ;) ), jest też bardziej odważniejsza, jednak jak posadzi dupkę na fotelu albo łózku to jak księżniczka marudzi i narzeka :P więc od dziesiaj Duśka może leżeć na podwyższeniu tylko parę godzin a potem z resztą stada ;) Okrutny dom tymczasowy ;)
Mieliśmy też bardzo obiecujący pierwaszy telefon w sprawie Dusi!! :) Pani przemiła, zakochana w Dusi od pierwszego wejżenia (nie mogla podobno oderwać wzorku od "prosiaczka" ;) ) wszystko jej dokładnie opowiedzieliśmy... nie dała się zniechęcić ;)
Tylko że Pani ma sunię podobną do Duśki ( o swoja sunie Pani się nie martwi bo bardzo otwarta do wszelkich psów podobno ale Duśka i jej hrabiowskie podejście ;) ) więc postanowiliśmy że jak Duśka dojedzie trochę do siebie to Pani przyjedzie z sunią i zobaczymy... Na razie się nie ekscytujemy ale chciałbym żeby szybko znalazła nowy domek... ona tak szybko się przyzwyczaja :( czego nie można powiedzieć o gnojku :P