Jump to content
Dogomania

Hanover

Members
  • Posts

    89
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hanover

  1. jedyne co zrobił pies to podszedł/podbiegł do kota i jednego i drugiego i to wszystko. Nie skoczył, nie ugryzł nie dotknął nawet kota tylko podszedł energicznie i przed nim usiadł, kot podniósł ostrzegawczo łapę, pies cofnął się 2 kroki wtedy kot poszedł sobie dalej a pies uznał to za zabawę i znowu podbiegł, ale nawet nie dobiegł do kota, a ten uciekł i już teraz się go boi. Tak samo było z młodszym kotem, który wręcz psa zaczepiał tzn chyba nieświadomie mobilizował go do pogoni, ale my reagowaliśmy stopowaliśmy psa nie było sytuacji żeby kota zapędził w róg czy dopadł. Poza tym pies waży 2 kg, a kot mały 6,5 kg, a duży 10 kg. Z psem chodzimy na smyczy w domu, tylko jak któw nie ma dajemy mu poszaleć wybiegać się, albo jak przyczajaliśmy koty do jego biegawek, ale panowaliśmy nad nim ze kotów nie zaczepiał, a one z bezpiecznego miejsca patrzyły co on robi i jak wariuje.
  2. właśnie feliway lub pastę ziołową chce wprowadzić weterynarz jeśli po weekendzie nic się nie zmieni, w krople bacha jakoś nie wierze, moja żona kiedyś dla siebie kupiła brała długo i nic najmniejszego efektu
  3. Daguerrotype "Ja przyniosłam w wakacje kota do domu, w którym był już młody, ok. 9-miesieczny wówczas pies. Kot wcześniej chyba nie miał styczności z psami. Bał się, syczał, prychał, jeżył się, drapał. Po ok. tygodniu zaczął tolerować jego obecność. Teraz bawią się razem i są kumplami, a nawet kot dominuje :-D Ale to chyba tylko przez wzgląd na ostre pazurki, których nie żałuje psu w zabawie. Jak długo piesek jest już u Was? Może to tylko kwestia czasu, aż się przyzwyczają, choć teraz ich relacje są gorsze.... ? " czy nie sądzisz, ze Twój kto dogadał sie z psem, bo wchodził z nim w reakcje, piszesz ze drapał syczał itp. Moje koty są poddańcze, to main coony, przynajmniej nasze są dla wszystkich łagodne, i jedyna reakcja jaka jest to strach, nie ma agresji.. my nie możemy przejść etapu, w którym koty miałby jakoś wywalczyć z psem miejsce w stadzie, bo one oddają pole jemu.. Każdy mówi, ze muszą się ułożyć ale nie ma konfrontacji, bo one uciekają.
  4. Agucha, wiem, jak się koty zachowują i wiem jak się zachowywały przy psie znajomych... stąd pozytywne nastawienie do szczeniaka, ze się odnajdą skoro obcy, duży pies im podpasował. Co do oczekiwań to miałem psy od 5 roku życia wiem, czego się spodziewać. Koty mam od około 5 lat i po nich też wiem czego się spodziewać. Ale nie oczekuję jak mi zarzucasz idealnej symbiozy, ale chociaż milimetrowych kroczków postępu, a nie cofania reakcji... nie wprawiłoby to nikogo w zwątpienie? Nie oczekuję że będa jakdły i spały razem w 3 sekundy po poznaniu, ale jesli mija 4 doba a kot który był obojętny wręcz odważny i chodził sobie koło psa zaczął się zmieniać w strachliwego kotka, który nie schodzi ze stołu. Młodszy kot, który przychodził do szczniaka w nocy i w dzień teraz nie podchodzi do schodów, a na jakikolwiek dźwięk reaguje panicznym biegiem i chowaniem się w kąt... Nasz behawiorysta to dobry lekarz pomógł nam nie raz, ale na siłę sam nic nie zrobi, wszystkie zalecenia zastosowaliśmy, nie działa... jest nieprzewidziana reakcja. Weterynarz nie pomaga farmakologicznie, ale tez nas wspiera radami. Zasięgamy ich wszędzie gdzie się da stąd moja prośba na forum, bo wiem ze specjalista może wiedzieć dużo, bo sie tego uczył, ma dyplomy itp. ale czasem zwykły człowiek który ma zwierzaki kocha je umie patrzeć i obserwować może pomóc więcej. Dlatego tu piszę, a szukam pomocy bo i pies i koty są dla mnie ważne, nie wyobrażam sobie sytuacji w której nie wykorzystałbym wszystkich możliwości. Nie jestem typem "a to oddam pieska bo się nie sprawdza i za dużo szczeka", kosztuje mnie to nerwobóle i bezsenność. Za zwierzaki bierze się odpowiedzialność. I uważam, ze chodząc po lekarzach i pisząc do ludzi, wertując co sie da w internecie właśnie to robię, ale co zrobię jak to nie pomoże to nie wiem. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, ze odwożę pieska do hodowcy, ale nie wyobrażam sobie też patrzeć spokojnie na mojego łysiejącego kota, który ma przerażenie w oczach jak ktokolwiek schodzi po schodach.
  5. tak rodowodowy pies. Chyba tak zrobię wezmę się jutro w garść zadzwonię i powiem jak jest. Co prawda to Pani z małej miejscowości i niewiem jak podejdzie. Niektórzy podchodzą do tematu że kot to nie zwierze i nie ma się co przejmować, bo takie opinie też słyszeliśmy... że pies ważniejszy, a kot sobie poradzi albo będzie chodził po meblach.
  6. Ja też chce poczekać jeszcze, póki wszyscy żyją straty wojenne nie są aż tak duże, wiem, ze trzeba czasu. Nie mija jeszcze tydzień, chociaż do pełnych 7 dni choć to i tak mało chcę poczekać, wolałbym zaczekać do 2 tygodni. Ale co jeśli się sytuacja nie zmieni??? Teraz może jeszcze hodowca przyjąłby psa chociaż nie wiem... Głupio że nie pytaliśmy o taką ewentualnośc, chociaż mówiliśmy od razu ze mamy koty i się boimy o socjalizację... Jakie mamy wyjście, komu oddać takiego psa który już u nas spędzi jakiś czas? Hodowca na pewno ma większe możliwości, ale czy przyjmie zwierzaka który był 2 tygodnie poza hodowlanym domem?
  7. tak wcześniej mieliśmy psy, które odeszły naturalnie... potem nastały koty i teraz postanowiliśmy postarać się o psie maleństwo. Jeden z kotów ten najmłodszy, najweselszy i najodważniejszy, który tolerował psy znajomych teraz panicznie się boi. Socjalizacją zajmuje się behawiorysta i weterynarz i nic nie skutkuje. Im bardziej poznają psa i jego zachowania tym bardziej się boją i ich reakcja się cofa, parę dni temu było lepiej niż dzisiaj. Na dodatek duży kot też zaczyna się bać, a wcześniej psa ignorował... Młodszy zaczął gubić sierść, bardzo się boi każdego dźwięku, a wcześniej był zupełnie innym stworzeniem. Teraz koty mieszkają na parterze nie wchodzą n piętro gdzie pies śpi... Wcześniej wchodziły i patrzyły z daleka, podchodziły jak spał, a teraz nie podchodzą nawet do schodów... mimo ze nie było sytuacji która by była drastyczna, pies nic im nie zrobił... i stąd nie wiemy co z tym robić... Pies pod naszym nadzorem na smyczy żeby nie gonił kotów jedyne co robi to czasami parę kroków w ich kierunku... a one wtedy panika...
  8. Witajcie jestem tu nowy, ale psiarz od dawna, Nie wiem czy wątek w dobrym miejscu jeśli nie to przepraszam. Jak miałem pierwsze psy to nie było tego forum, więc nadrabiam teraz. Staliśmy się posiadaczami szczenięcia, lecz posiadaliśmy już stado kotów. Trafiłem tutaj czytając post z 2008 roku, który zbiega się z moim problemem. Co ma zrobić właściciel psa z hodowli gdy nie może z przyczyn od niego niezależnych go posiadać??? Szczerze to mam totalny mętlik w głowie, etycznie (moje sumienie) też nie może poradzić sobie z taką sytuacją. Socjalizacja zwierząt nie przynosi rezultatów, behawiorysta już nam pomaga ,niedługo wspomożemy się lekami, ale co jak nic terapia nie da??? Czy szczęście jednego zwierzaka ma być kosztem drugiego. napiszcie jak na to patrzycie, co byście zrobili w takiej sytuacji? Dzwonić do hodowcy? weterynarz kazał nam poczekać, ale nas zjadają nerwy bo zwierzaki cierpią my nie śpimy i nie jemy. W ogóle ta sytuacja jest koszmarna, bo szczenię takie cudowne i kochane oczywiście szkodnik i wariuje ale to akurat szczenięce atrybuty. Uważam, że zwierzaki powinny wnosić do domu radość, nowe pozytywne doznania i motywację. A u nas przyszedł strach, stres i nerwy... Do tego człowiek ma sumienie i serce i to wszystko się ze sobą kłóci... nie możemy się nawet tym cieszyć, że mamy pieska, bo nasz wieloletni koci przyjaciel cierpi... jakie są wyjścia z takiej sytuacji??? proszę o pomoc!
×
×
  • Create New...