Agucha, wiem, jak się koty zachowują i wiem jak się zachowywały przy psie znajomych... stąd pozytywne nastawienie do szczeniaka, ze się odnajdą skoro obcy, duży pies im podpasował. Co do oczekiwań to miałem psy od 5 roku życia wiem, czego się spodziewać. Koty mam od około 5 lat i po nich też wiem czego się spodziewać. Ale nie oczekuję jak mi zarzucasz idealnej symbiozy, ale chociaż milimetrowych kroczków postępu, a nie cofania reakcji... nie wprawiłoby to nikogo w zwątpienie? Nie oczekuję że będa jakdły i spały razem w 3 sekundy po poznaniu, ale jesli mija 4 doba a kot który był obojętny wręcz odważny i chodził sobie koło psa zaczął się zmieniać w strachliwego kotka, który nie schodzi ze stołu. Młodszy kot, który przychodził do szczniaka w nocy i w dzień teraz nie podchodzi do schodów, a na jakikolwiek dźwięk reaguje panicznym biegiem i chowaniem się w kąt...
Nasz behawiorysta to dobry lekarz pomógł nam nie raz, ale na siłę sam nic nie zrobi, wszystkie zalecenia zastosowaliśmy, nie działa... jest nieprzewidziana reakcja. Weterynarz nie pomaga farmakologicznie, ale tez nas wspiera radami. Zasięgamy ich wszędzie gdzie się da stąd moja prośba na forum, bo wiem ze specjalista może wiedzieć dużo, bo sie tego uczył, ma dyplomy itp. ale czasem zwykły człowiek który ma zwierzaki kocha je umie patrzeć i obserwować może pomóc więcej. Dlatego tu piszę, a szukam pomocy bo i pies i koty są dla mnie ważne, nie wyobrażam sobie sytuacji w której nie wykorzystałbym wszystkich możliwości. Nie jestem typem "a to oddam pieska bo się nie sprawdza i za dużo szczeka", kosztuje mnie to nerwobóle i bezsenność. Za zwierzaki bierze się odpowiedzialność. I uważam, ze chodząc po lekarzach i pisząc do ludzi, wertując co sie da w internecie właśnie to robię, ale co zrobię jak to nie pomoże to nie wiem. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, ze odwożę pieska do hodowcy, ale nie wyobrażam sobie też patrzeć spokojnie na mojego łysiejącego kota, który ma przerażenie w oczach jak ktokolwiek schodzi po schodach.