widział go dwuch fachowców - mój ojciec i 'treser' czy jak to sie tam zwie. Miał on za swojego życia 7 dogów. Pierwsze dwa były na szkoleniach reszta była już uczona w domu. Były one idealnie ułożone. Mój ojciec był właścicielem Azara ale niestety gdy psiak miał półtorej roku ojciec zaczał bardzo czesto bywac w szpitalu. kontynuowałam szkolenie psa pod wskazówkami ojca. Nie wiem jak to sie fachowo nazywa ale ja zdominowałam psa. niestety ojciec zmarł i psiak przez jakiś miesiac miał zaniedbanie szkolenie i własnie wtedy pojawiły się przypadki jego agresji. gdy zgłosiłam się po rade owego 'fachowca' gośc powiedział mi ze prawdopodobne jest ze doszło do zbyt bliskiej mieszanki krwi 9zasugerował krzyżówke brata z siostrą0 a co do mężczyzn powiedział mnie że pies traktuje mnie jako włascicielke a zarazem jako partnerke. Z Tąd pojawia się niby u niego agresja w stosunku do meżczyzn, podczas gdy do kobiet i do dzieci jest on łagodny i ułożony. Pies nie był nigdy rozpieszczany nie sypia na kanapach, posiłki dostaje o określonych porach i ma określony czas na zjedzenie go (tak jak sugerował fachowiec) nie zebra przy stole, nie wie co to jest 'ludzkie jedzenie' Grzecznie chodzi na smyczy (o spuszczeniu go nie ma mowy jest za bardzo zainteresowany tym co się dzieje w około niz posłuszeństwem) w stosunku do innych zwierząt agresji brak. Myslę że jest dobrze wychowany, tylko martwi mnie ta agresja w obec mężczyzn i to ze jedyną osobą która szanuje w 100% jestem ja. Czy faktycznie jest mozliwość tego ze jest to zbyt bliska krzyzówka (pies przeszedł dysplazje, młodzieńcze zapalenie kości, Gromkowca złocistego i pęcherzyce, oraz liczne zapalenia atopowe skóry)? i czy istnieje coś takiego jak jak traktowanie człowieka przez psa jako 'partnera' a nie właściciela. Moze wydaje się to zabawne ale nigdy nie miałam takiego problemu z psiakiem, a od kąd pamiętam w domu były własnie dogi bąć 'dogowate'