Jump to content
Dogomania

Lida

Members
  • Posts

    1359
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lida

  1. O tym ma nie pisać, co ja na facebooku wyczytałam? :-)
  2. A konkretnie to jak pomóc w tych ogłoszeniach? Ile będa kosztować pakiety dla 6?
  3. Cześć chłopaki :-) Nie pobawilibyście się z moją Tinką i Lili?
  4. JESTEM, JESTEM!!! :-) Zdjecia obejrzałam, komentarze jak zwykle kapitalne. Kolorowych snów.
  5. Dzięki wielkie. Kochana jesteś :-) Moje suczydła niestety nie maja takich miejsc do ganiania. Na osiedlu raczej ich nie spuszczam, bo starsza goni wszystkie koty (ciagle je wynajduje przy blokach), nienawidzi bokserów, buldożków i spanieli (skąd się jej to wzięło???), a młodsza jest przyjaciólką wszystkiego co się rusza. Kocha absolutnie wszystkich ludzi i psy. Leci do każdego, skacze, wita się. Nie mogę jej tego oduczyć. Może to po schronisku tak ma? Codziennie zabieram je do parku, ale tam jest woda. 2 smierdzące stawy, mnóstow kaczek i rzeczka z dziwną wodą. A że te moje mordy kochane uwielbiają wodę, to co je spuszczę, to kończą w rzeczce. No i co jakis czas je leczę na zapalenie skóry lub ucha zewnętrznego. Tak więc jak patrzę na te Twoje szczęśliwe psy, to serce mi się ściska, ze moje tak nie mogą sobie ganiać do woli. No ale może kiedyś... A wątek Murzynka śledzę od początku :-)
  6. Ja też zaglądam, ja też!!! Piszę rzadko, bo nie zawsze mam czas, ale jestem z Wami :-) Tak bym chciała, zeby moje pisaki miały tyle miejsca do ganiania :-) Uroczy są Ci dwaj kumple - duży i mały.
  7. Kocia..., ja zaglądam do Kąska często, ale nie pisałam , bo o czym? Że zaglądam, że jestem??? Trafiłam tu ze stron fundacji Viva, ale sporo czasu mi zajęło odszukanie wątku. Późno się zorientowałam, ze niektóre psy ze strony fundacji mogą być na dogo. Kompletnie nie mam pieniędzy, zeby wesprzec biedaka, a nie wiem, jak można inaczej. Jakos mnie irytuje podrzucanie wątku, ale może tak trzeba??? Mam trochę ksiązek, to posprzedaję wśrod znajomych. Co uzbieram, to przeleję na konto. No chyba, że ktoś jest chętny do zrobienia bazarku, ale tu na dogo jest już tego całkiem sporo. Będę tu zaglądać. Może się na coś przydam.
  8. Widziałam Lulkę :-) I jutro też ją zobczę :-) Jest malutka. Waży tak ze 3,5 kg. Jest słodka!!!!!!!!!!!! Dziś latałam po pracy i szukałam jej domku. Efekt kiepski. Domku nie znalazłam, a mnie biorą już za wariatkę ;-) E tam, czego się nie robi dla takiej iskierki...
  9. Poproszę o numer konta. Drzucę coś Urankowi, bo śledzę jego losy od dawna. Niech mu się szczęści.
  10. No. Ludwa ma rację. Widziałam Lizka. I moja koleżanka też. Obie na niego zachorowałyśmy. Ja już kombinuję, co tu zrobić, zeby go mieć, ale do moich dwóch suczydeł szalonych jak dołaczę Lizaka, to mój TZ tego nie dźwignie. Buuuuu.... Niech się wydarzy jakiś cud!!!!!!!
  11. No proszę, proszę jaki się chłopakowi luksus trafił :-)
  12. A dlaczego nie ma odnotowanej mojej wpłaty? Czyzby nie doszła? Trochę to dziwne, bo zrobiłam stałe zlecenie. Poprzednie wpłaty dochodziły. Proszę o sparwdzenie i uzupełnienie inforamacji. Nie mam zwrotu na koncie, więc moja deklaracja już dawno powinna wpłynąć.
  13. No ja przecież jestem tu niemal codziennie. Dziś już też byłam, widziałam, zachwycałam się :-)
  14. Jutro podjadę do Karoliny i jedziemy z Rudym na zdjęcie szwów. Nie zdążyłam dzisiaj zadzwonić i pewnie się denerwuje, ale potwierdzam tu na forum, że będę. Zadzwonię jutro.
  15. Z tym uciekaniem to prawda. Wystarczy chwila nieuwagi i pies goni za suką. No, a wtedy ciężko go złapać. No i o szczeniaki nietrudno. A problem ma zawsze właściciel suki. Przeżywałam bardzo sterylizację swojej Tinki. Mój mąż zawiózł ją i był przy usypianiu, a ja pojechałam odebrać. Bardzo ją bolało, mimo leków przeciwbólowych, ale na pocieszenie, to tylko trzy-cztery dni. Został tylko Tinie uraz do weterynarza. Zawsze jak tam wchodzimy, jest spięta, choć kiedyś wesoła wbiegała do gabinetu. Przegadaj to jeszcze ze swoim wet.
  16. Witam wieczorową porą. Ja niestety nie mam chłopaków, tylko dwie dziewczyny. Jedną wysterylizowałam, drugą pewnie też ciachniemy. Rozmawiałam kiedyś z moim weterynarzem na temat kastracji psów. Kiedyś na dogo wyczytałam, ze nie chciano wydać pisaka, rodzinie, która chciała go przyjąć i była przeciwna kastracji (za namową swojej pani wetwrynarz). Pies do tej pory siedzi w hoteliku, a tak miałby kochającą rodzinę :-( . No i się podpytałam, jak to z tą kastracją. Mój weterynarz nie jest za kastrowaniem wszytskim psów, tylko tych, u których jest jakiś problem, np. nadpobudiwość, czy zbytnia agresywność. Mówi tez, że im później, tym lepiej. Kastracja nie jest tym samym, czym sterylizacja u suk. Nie chroni przed zachorowaniem na różne choroby. Tyle wiem, ale nie zgłębiałam tematu. Wiem, ze wszystkie psy z dogomanii są raczej kastrowane. Nie mam wyrobionego zdania. Mam natomist ogromne zaufanie do swojego weterynarza, więc w sprawach dotyczących moich suk stosuję się do jego zaleceń i na razie wszyscy na tym dobrze wychodzimy. Myślę, ze jeśli masz dobrego weterynarza, to przegadaj z nim problem, bo każdy będzie Ci coś tam doradzał, a jednak dobry wet to skarb i warto słuchać fachowców.
  17. No Aga, ja też jestem pod wrażniem. To chyba pierwszy taki bazarek kiedy dało się uzbierać aż tyle pieniędzy i to jeszcze przed końcem. Rewelacja. Dziś miałam znów wpłacić, bo mnie Marycha tu przygnała, ale już nie zdążyłam, więc wspomogę inną biedę, bo gdzie nie zajrzę, tam, długi...
  18. Przelałam dziś 50 zł na leki dla Szarika. Daj znać, jak dojdą.
  19. Ludwa, chyba masz zapchaną skrznkę. Pisalam, pisałam, dużo napisałam i nie mogę wysłać. No biegusiem opróżniaj, bo juz zasypiam nad klawiaturą
  20. Aga, miałam podobnie, jak Ty. Dogomaniactwo wciąga, choć czasem mozna nieźle oberwać :-( Jak to w życiu bywa. A ze mną było tak: mialam jedną suczkę zabraną ze wsi z dość ciężkich warunków. A potem, po roku, wzięłam drugą, na tzw. tymczas. No i zakochaliśmy się w tej drugiej suni i jej już nikomu nie oddaliśmy. No i mamy stały tymczas :-) Nasze dwie rozrabiary wprowadzają w nasze życie niemało rozrywki, dużo spacerów i ani chwli spokoju ;-) Od tej pory nie biorę psów na tymczas, ale w pomaganie psom ciągnęłam się dość szybko. Moja wrażliwośc na psie nieszczęścia niesamowićie wzrosła, a moja pensa ani, ani...
  21. Mrówa, zdjęcia superaśne (to pewnie już niejedna osoba Ci mówiła), ale najbardziej mnie cieszy ta rozradowana Kremcia, ten uśmiechnięty pychol. Dobrze jej u Ciebie. Dzięki Ci za wszytsko, co dla Kremci robisz.
  22. Nie było mnie cały weekend i nie zaglądałam do Kremci. Cieszą mnie tak dobre informacje od niej. Mam nadzieję, ze szybko znajdzie kochający dom.
  23. Eeeee, sorry. To ja się pomylilam. Faktycznie, wpłaciłam na Kremcię w maju (patrz: post 778.) Zapomnialam. Przepraszam za zamieszanie.
×
×
  • Create New...