-
Posts
55 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wigor
-
Wigor wczeraj wieczorem przeszeld samego siebie. Zjadl porcje papki, po czym tak sie krecil i prosil, ze dostal jeszcze druga podobnej wielkosci + jajko. Wszystko od razu zjadl i miche wylizal. Ostatnie dni ma jakis takie glodomorkowate :P Chyba musze zaczac wazyc, ile jedzenia mu daje, bo ja zawsze tak na oko. Zreszta czasem ma mniejsze porcje, a czasem wieksze i/lub tlusciejsze, bo duzo zalezy, czy dane mieso podzielne. Wazy ok. 9 kg, wiec powinien dostawac jakies 250g dziennie, mi sie wydaje, ze w sumie wiecej wychodzi, ale on nie tyle, szczuplutki jest, ale to bardzo aktywny pies, nawet jak czasem nie ma zbyt duzo ruchu z nami, to sam nadrabia. A papki musze zaczac robic bardziej urozmaicone, bo poki co sa do siebie bardzo podobne, baza to marchewka ze szpinakiem tudziez innymi lisciastymi.
-
A ja dokonalam odkrycia w weekend. To tej pory myslalam, ze warzywa dosmaczam watrobka, a ja dosmaczalam watrobke warzywami! Same pieknie wchodza, ale sama watrobka juz niekoniecznie :P
-
A ja zdecydowalam sie sprobowac warzywnej papki bez dosmaczania. Zminksowalam marchewke, salaty roznego rodzaju, ociupinke ziol i czosnku, do tego troszke maslanki i soku jablkowego i oliwy z oliwek. Samego balam sie zaryzykowac, wiec jeszcze troszeczke startego zoltego sera, ale jadl! Lepiej niz z watrobka, za ktora srednio przepada :) Nastepnym razem sprobuje ten sam zestaw bez sera, a potem zaczne zmieniac warzywa.
-
Ale sie tu cicho zrobilo! U mnie sezon pomaranczowy w pelni, zaczynaja sie truskawki - Wigor sie nimi zajada :) Kurze lapki zagoscily na stale w naszym - jego znaczy sie, jadlospisie. Chrupie je jak chipsy :P
-
Ja skorupki miele z mlynku do kawy. Probowalam wieksze kawalki i jakims cudem praktycznie wszystko zostawalo w misce, choc papka znikala... Zreszta duzo skorupek nie daje, bo mysle sporo kosci ma (glownie drobiowe - kurze korpusy, szyjki, skrzydelka (ostatnio takze z kaczki), z wiekszych nogi indycze, a tazke zeberka i inne plaskie cielece i wolowe). Juz o tym pisalam, ciagle za malo warzyw, no i podrobow przy okazji tez. Powodzenia z Nuka :) Na pewno poczatkowo bedzie wszystkim zchwycona, a potem wyrobi sobie preferencje i czasem bedzie dumac nad miska, ale to dobrze, w koncu kazdy lubi niektore porawy bardziej inne mniej, a tu kazdy posilek inny w przeciwienstwie do suchego zarcia.
-
Dalam Wigorowi pierwszy raz skrzydla kacze. Troche go parzyly w zeby, ale nie mial wyboru i zjadl w koncu :P Tak z mojego punktu widzenia to kurczacze sa jednak fajniejsze, bo skory i kosci powiedzmy porownywalnie, a oprocz tego sporo miesa. Na tych kaczych miesa praktycznie nie bylo, no ale kosztowaly polowe. Dostalam tez kurze lapki, ale byly mrozone, wiec od razu do zamrazarki wlozylam i jeszcze nie testowalam na Wigorze. Odnosnie wyliczen, ile czego Wigor je - nie robilam zestawienia, ale wydaje mi sie, ze ciagle warzyw za malo... duzo za malo. Przewaznie 3 razy na 2 tygonie wychodzi i jakos bardzo duzo tez nie jestem w stanie w miseczce zmiescic (no i jego brzuszku). Ostatnio porcje zjadl na 2 posilki, choc w planach byla papka tylko na sniadanie, ale nie zjadl, wiec kolacja byla na kolejne sniadanie. W ogole troche mi to krzyzuje plany, ze on dosc zmiennie je. Tzn nie w miare rowne porcje, ale czasem nagle postanawia jest potrojnie, a kiedy indziej z kolei niemalze nic. Ufam, ze wie, co robi ;) Moze nie powinnam...?
-
Moj ogonow poki co ruszyc nie chce. Kupilam taka dziwna czesc cieleca, chyba kawalek kregoslupa - dobrze obrosniety miesem, sporo chrzasci, tylko calosc dosc o duzej srednicy. Wigor tego nie tknal, nawet miesa, ktore mu w koncu z litosci odkroilam. Moze cos bylo z tym nie tak? Musze jeszcze kiedys sporobowac go taka koscia uraczyc, wygladala super, ale on nie zbyt wiedzial, jak sie do niej zabrac ;) Czekac az urosnie nie ma co, bo juz wiekszy nie bedzie. I tak sie ciesze, ze polubil baranine, bo mam dostep do tanich skrawkow miesnych i miesnych kosci. No i jest to troche tlusciejsze mieso, a on chudzielec, no i niewielki, wiec duzo w siebie nie wepchnie, a spalic szalejac na spacerach potrafi! Kiedys barana nie ruszal. Jeszcze nie udalo mi sie go przekonac do krolika i kangura, ale nie jest to kluczowe, wiec poki co, a moze na zawsze sobie daruje - tzn jemu. Sprobowac musze jeszcze z kaczka - znalazlam kacze skrzydelka, a moze i korpusy sie uda, troche drozsze od kurzych, ale dla urozmaicenia czemu nie? Zwlaszcza, ze kosci drobiowe to jego ulubione.
-
Ja daje dla porzadku do miski, ale pies i tak zaraz wynosi grubsze kawalki na dwor na wycieraczke (ktora uznal za swoja i uzywa tylko, gdy je). Papki czy mniejsze kawalki miesa je z miski, ewentualnie mieso wyciaga i kladzie obok miski na kocyku i stamtad wciaga :)
-
A mi sie dzis nad ranem troche Wigor pochorowal... chyba z przejedzenia :( Normalnie jak mu daje kosc udowa z indyka, to tam przy niej tylko troszke miesa i skora zwisa, bo reszta zjadamy my. Wczoraj dalam mu ta noge cala, a on przeciez niewielki. Zjadl ja na 2 razy (ok. 2-3 godzin przerwy sobie zrobil). A potem jeszcze wysepil ciutke czeresni (w sumie moze 1.5-2, bo dawalam mu po kawaleczku bez skorki obrane wlasnozebnie). Ale, zyglnal delikatnie. Teraz juz mu ok, bawi sie, biega skacze, wiec wszystko w porzadku :)
-
Wigorowi daje 2 posilki, ale on poranny czesto diubie na raty i zjada kolo 14... Po ostatnim powakacyjnym grymaszeniu rano daje mu tylko ociupinke, a za to wieczorem zajada az milo :) Wczoraj wieczorem w sumie nic nie dostal, bo nim zdazylam sie ogarnac po powrocie do domu, to odszukal "cos" w ogrodku (zakopane niegdys na gorsze czasy), a potem skrzydelko, ktore lezalo ponad dzien shcowane w kaciku i gdybym ja je znalezla, to juz by pewnie w koszu wyladowalo :P Dzis rano tez tylko tyci tyci dostal, a kolacja bedzie wieczorem. Na spacer przewaznie chodzimy kolo poludnia, bo szczesliwie teraz mieszkam blisko pracy i moge wziac w dzie dluzsza przerwe lunczowo-spacerowa :) Wieczorem tylko harce w domu.
-
Ja sie wspomagam mikrofala. W ogole to tych kilku dniach "na koloniach" pies mi sie rozlegulowal :( Zaczal dumac na miska, zebrze na potege. Przez 3 dni bardzo niewiele zjadl. Zobacze jak z dzisiejszym sniadaniem, bo jak wychodzilam, to jeszcze drzemal przy mezu. Porazka! Mam nadzieje, ze szybko sie skapnie, ze w domu nie ma marudzenia, a co pancia daje, to same smakolyki.
-
Wigor byl pare dni u znajomych. Przygotowalam dla niego jedzenie na kolejne dni - na sniadanie, a wieczorem mrozono-suszone surewe zalewajki, ktore mu smakuja. No i niezbyt jadl - moe nieco ze stresu, ale bardziej chcac przetestowac, co moze wyzebrac... sniadaniowe porcje zjadal, ale wieczorem karmili go chlebem z maslem + skrawki szynki, mieska, warzyw z zupy. Przez te pare dni nic mu nie bedzie, ale baki jeszcze dobe po ostatnim posilku puszczal... A ja juz nie pamietalam, jak pachnie ten smrodek ;) Teraz juz grzecznie barfowa dietka.
-
Mozna tez suszyc w zamrazarce. Pogroic w male kosteczki i zamrozic - bez zamykania w woreczku. Sposob odkrylam niechcaco - niezbyt szczelnie owinalwszy mieso ;) Takie suszone trzymam w lodowce, choc mysle, ze i w szafce byloby ok. Poki co przewaznie za smaczki sluzy mi sucha karma, ktorej jeszcze troszke mi zostalo (firmy Artemis).
-
- przypadki rozwlekania surowego miecha po domu ;) - glosne chrupanie kosci w nocy - czesto czasochlonne zdobywanie pozywienia - tzn. dla czlowieka, bo zeby bylo ono urozmaicone i tanie, to jednak wyzwanie - glownie przy duzych psach - a co ze zwiekszonym ryzykiem pasozytow? niby mieso od nich wolne, ale zdarza sie, ze peis nie zje od razu, ale zostawia "na pozniej" w ogrodku - choc w drugiej strony barfowy pies radzi sobie bardzo dobrze z tego typu zagrozeniem... - klopot z zywieniem na wyjazdach bez dostepu do roznych rodzajow mies albo z zostawieniem psiaka u znajomych, ktorzy niekoniecznie maja ochote babrac sie w surowiznie tudziez nie maja miejsca w zamrazarce - odpowiedniki barfu, np. suszone, sa bardzo drogie. - bycie postrzeganym za dziwaka :P Tak bardzo lubie barfowanie, ze ciezko troche na sile wyszukac wady ;) bo naprawde ich niewiele. Mi szykowanie jedzenia zajmuje bardzo malo czasu - na pewno duze znaczenia ma w tym rozmiar psa i to, ze nie robie wielkich miesnych zapasow, tylko kupuje w ilosciach zdecydowanie niehurtowych (np. 5 szyjek z kurczaka czy 10dag watrobki - ekspedientki juz mnie znaja ;) ). W swoim lokalnym sklepie mam dostep do niezbyt drogich mies i kosci, poza tym nauczylam sie kupowac mieso z koscia na ludzkie obiady i Wigorowi ja odcinam. Nawet jak kupie troche czegos drozszego, to nie ma tragedii, bo on naprawde niewiele zjada.
-
No coz mam nadzieje, ze z tym lozkiem, to przypadkowo mu wyszlo, a my z mezem bylismy na tyle nieprzytomni, ze choc nie spalismy nie mielismy sily sie do tego przyznac i go ganiac, choc czesto - ale nie zawsze - wystarczy tylko komenda "na dol". Musze sie pochwalic - wczoraj bylismy na szczepieniu u nowej pani weterynarz, jako ze niedawno sie przeprowadzilismy w inne rejony miasta. Kobieta niesamowicie ciepla ze zdrowym podejsciem do zwierzat, takze ich zywienia. Nie byla zdziwiona ani zbulwersowana, ze karmie barfem, ze odrobaczam preparatem ziolowym. Oberwalo mi sie tylko, ze od jakies 3-4 miesiecy zignorowalam heartworm'a - nie jestem pewna, czy paskudztwo to w Polsce jest. W kazdym razie ustalilysmy tabletki co 6 tygodni tylko na to, a nie ogolne "domestosy", choc pani dosc dobrze wyrazala sie o advocacie. No i dostalismy mase pochwal za zeby Wigora! Mamy to tez na pismie , ze ma cudne zeby, a w sekcji rekomendacja diety - krotko i na temat: tak trzymac :) Chyba w koncu znalazlam weterynarza na stale.
-
Wigor to nie york, jest terrierem australijskim, prawie 9kg psa :) A z koscmi sobie radzi - niestety... bo najchetniej zjada je w nocy. Dzis znowu nie moglismy spac... ma lozeczko kolo naszego lozka. Jesli dojada w nocy, to przewaznie przynosi do sypialni i zjada siedzac pod naszym lozkiem, tak tez robil wczoraj, potem na koncowke wlazl mi miedzy nogi, a na sam koniec dokonczyl dziela jezac tuz przy glowie - miedzy mna a mezem... nie mialam sily pokazac, ze nie spie :P Ale co najmniej godzine halasowal!!!! W poprzednim domu mielismy dechy na podlogach, a on nie mial lozeczka tylko klatke z kocykiem na korytarzu, no i tam zjadal swoje zdobycze i spal, a do nad przychodzil nad ranem. Teraz spi w sypialni, z dywanowa podloga, no i przewaznei cala noc w lozeczku, ale czasem jak widac nie... W dzien kosci mu nie wchodza - pomijam miekkie typu szkielet kurczaczy.
-
Dalam znowu krolika na sniadanie i znowu wtopa - pies nie zjadl nic caly dzien (na kolacje nic nie doaslat, tylko ten nieszczesny krolik lezal), dopiero na kolejne sniadanie dostal cos innego i tak sie przyssal, ze szok. No nic, krolik w zamrazarce czeka na ludzki obiad i wtedy na pewno Wigor tez bedzie chcial skubnac! W zasadzie mi to troche na reke, bo kawal jazdy po te kroliki, a i nie sa tak tanie, jak sie wydawalo.
-
To chyba jednak byl tylko post :) Rano dostal szkielet kurczaczy i nic - przelezal do wieczora, za to pote sie zaczelo - szkielet (nieduzy i dobrze oskubany, ale mimo wszystko caly!) w dwoch ratach, a w miedzyczasie zupa kalafiorowa (taka jak i nasza - czyli same zmiksowane warzywa), swoja porcja wymieszana z watrobka niby wzgardzil, ale rano micha byla pusta :P Takze mial kalafiorowa wyzere, wprawdzie nie na surowo, no ale coz. Dzis probuje jeszcze raz z tym krolikiem. Ale fakt - nawet ja wyczuwam, ze zapach zupelnie inny niz popularnych mies.
-
Sprobuje co drugi dzien warzywna kolacje mu w takim razie dawac.
-
Kupilam krolika... i lipa, pan Wigorzanski nawet nie tknal... rano baraniny tez ledwo ledwo, wiec nie wiem, czy to dzien postu akurat byl (bo od czasu do czasu sobie taki funduje) czy moze uznal, ze baran 3 dni pod rzad na sniadanie to za duzo, a krolik nie jest jadalny. Nie wiem, moze podziele na kawalki i zamroze albo zrobie dla nas na obiad :) Udalo mi sie kupic na targu szkielety "czystego" kurczaka, moze tak niechemiczny bedzie dobry.
-
Nie jest to sucha karma choc jest sucha ;) jak sie doleje do tego wody i troche namoknie to wyglada raczej jak zmielona papka miesno-warzywna, no i woda zabarwia sie krwia. Pachnie tez nieciekawie, tzn naturalnie i nie tak apetycznie jak suche karmy. Czasem mozna wyczuc ciut wieksze kawalki miesa, ale wszystko wysuszone. Wersje barania Wigor zje, a sarnina sie wrecz zazera. Tylko drogie to niestety, takze z mojej perspektywy, ale pewnie sie tym posluze zostawiajac Wigora znajomym, chyba ze sami z siebie beda mu chcieli dogodzic swiezym miesem, to przeciez nie zabronie :) A krolika w koncu nie kupilam, moze za tydzien. I dzieki za tytul filmu, nie ogladam, ale moze gdzies wyszperam. Oglnie kroliki sa tu traktowane jak szkodniki i sie je powszechnie truje, bo rozmnozyly sie ponad miare. Dlatego jeszcze pare lat temu bylo to mieso super zdrowe z naturalnego chowu, teraz to juz z farm, ale jest tak malo popularne, ze mysle, ze wciaz nie tak nafaszerowane chemia. Najlepszy wciaz jest kangur, bo zyje na wolnosci, nawet jesli jest cos w rodzaju arm, to sie ich nie karmi, tylko ograza kilkadziesiat hektarow ziemi.
-
Moj ostatnio malo smaczkow dostaje. Na spacery zabieram troszke suchego zarcia, ktore teraz robi za smaczki, ale czesto i przez tyzien nie dostaje ani jednej kulki. A wracajac do papki - swietnie sie sprawdza natka pietruszki, przynajmnie Wigorowi smakuje. Markewki i inne warzywka skrobie nozem zamiast na tarce, a potem i tak miksuje z zielenina. Z ziol dodaje troszke rozmarynu albo bazylii albo oregano. I z tego, co wy piszecie, chyba powinnami czescie te papki podawac. Teraz wychodzi taz ze 3 razy na 2 tygodnie i jest to w zasadzie za kazdym razem tylko 1/3 dawki dziennej, bo jeden z dwoch posilkow + dosmaczam watrobka albo dodaje go mielonego miesa. Myslicie, ze co drugi dzien byloby ok? Oprocz warzywnych papek dostaje przy okazji kawaleczki jablek, gruszki, mabdarynek, pomaranczy, pare groszkow, kukurydzy, raz w tygodniu gotowanego ziemniaka.
-
Prawde mowiac nie spawdzalam dostepnosci w Polsce, na tej stronie najblizej rzeczywisie Niemcy. Napisalam o tym produkcie, bo coraz wiecej barfowcow, wiec moze ktos by rozwazyl sprowazanie. Ja mieszkam w Australii i moge dostac ta karme lokalnie w lepszych zoologicznych - wiekszosc ma tylko zwykle ogolnie znane suche karmy. Zreszta wiadomo, ze najlepiej swieze, ale pojawia sie co jakis czas problem na forum, co z wakacjami bez dostepu do swiezego miesa i mozliwosci zapasow, a to fajna alternatywa, choc na pewno drozej niz surowizna. Dzies jade na polowanie na krolika :) kiedys dawno raz kupilam dla nas na obiad i byl tani, wiec moze rzeczywiscie zastapie nim kurczaka. Dobrze, ze Wigor to maly pies, nie je zbyt wiele, to mozna pokombinowac :)
-
Mi sie marza kurze stopki dla Wigorka, no i dla nas na galarete ;) Nie tak latwo takie delicje znalezc, choc dostalam cynk, ze u Chinczykow mozna rozne cuda kupic, wiec moze w koncu sie jutro wybiore. Choc przez pare tygodni chcialabym zastapic kurczacze mieso indyczym i z krolika + cielecina, wolowina, wieprzowina, baranina, podroby raczej tylko drobiowe. Moze ten lupiez mu zniknie. No i moze znowu sprobuje z kangurem - bo kiedys nie chcial tknac - tak jak baraniny, ale skoto teraz tlusty baran mu smakuje, to moze dla rownowagi chudy kangur tez podejdzie? Za 2 tygodnie Wigor zostanie ze znajomymi przez pare dni. Musze zaczac myslec, jak im ladnie jedzonko popakowac. Zastanawiam sie nad gotowym (w rodzaju primexa), nie chce im klopotu sprawiac. Najwygodnie by mi bylo skorzystac z surowego szuszonego ([URL]http://www.k9natural.co.nz/[/URL]), jest super na wyjazdy, lekkie i wystarczy zalac woda i mamy barf :) Tylko Wigor czasem je to chetnie, a czasem duma nad miska, a nie chce by sie nad nim litowali i podsuwali cos, czego nie powinien jest albo martwili sie, ze cos nie tak ;) Widzieliscie ten produkt w Polsce? Mysle, ze wiekszosc z nas ma czesto problem na wyjazdach, a to jest naprawde swietne. Podam wam przykladowy sklad: sarnina (albo baranina albo wolowina), mielone kosci, krew, swieze brokuly, kalafior, marchewka, burak, kapusta, inne warzywa sezonowe, cale jajko ze skorupka, owoce (jablka, gruszki, sezonowe), zaladki nieczyszczone, serce, wartoba, nerki, czosnek, olej. Niemoge teraz znalezc proporcji, ale mieso i kosci stanowily 85%, a reszta 15% - wiec jak najbardziej barfowo.