Dzień dobry
Wracając do wczorajszej wścieklizny
Ja rozumiem,że wirusa można przynieść na butach,ale wścieklizny to chyba nieNo i zostałam pouczona,że szczepienie przeciw wściekliźnie jest obowiązkowe nawet jeżeli kot jest nie wychodzacy.I poleciał argument, że mogę zapłacić mandat,jak jakiś życzliwy sąsiad doniesie. Przyjdą panie/panowie ( w dowolnej konfiguracji)ze straży miejskiej i poproszą o okazanie szczepień.Paranoja.
Przypomniały mi się szczepienia sprzed dwóch lat zalecane nie obowiązkowe
Tak zaczęła naciskać na to szczepienie, że w końcu powiedziałam "proszę zapisać w karcie, że kategorycznie odmawiam"Żadnych argumentów,ani konsekwencji tego szczepienia nie usłyszałam.Szczepimy dla zasadyDopiero po argumencie z mojej strony, że dr.Dorota Sumińska nie poleca tej szczepionki dla kotów nie wychodzących, odpuściła.(byłam na spotkaniu i pytałam)
Podobno koty źle znoszą takie szczepienie a w miejscu wkłucia mogą powstać mięsaki.To ja nie chcę się przekonać, że tak jest.