-
Posts
56 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dogue
-
Stworzenie organizacji na rzec zwierząt!
Dogue replied to vege*'s topic in Fundacje i stowarzyszenia
Ja jestem jak najbardziej ZA. To by było wspaniałe. Zamiast serduszek odciski psich łapek ;) -
Skoro przez większość czasu pies jest nerwowy/ lękliwy, to tak jak napisało kilka osób wcześniej- lepiej sobie darować rozmnażanie go. Chyba, że chcesz tylko "dla sportu", spróbowania swoich sił.
-
Odstaw jej wodę po ostatnim spacerze ew. tylko troszeczkę. Jak się opije to i będzie sikała. Jeśli odpowiednio nagradzasz i nie wzmacniasz niechcianego zachowania za jakiś czas powinna załapać. Nie ma sensu wychodzić z nią gdy już się wysika w domu.
-
Pierwsze zdjęcie Rosy, jeszcze w starym domu ;) [img]http://img148.imageshack.us/img148/7513/rosa2u.jpg[/img] A te już ok 6 miesięcy później: [img]http://img547.imageshack.us/img547/59/obraz1222.jpg[/img] [img]http://img600.imageshack.us/img600/5909/obraz132e.jpg[/img] [img]http://img11.imageshack.us/img11/3930/obraz137ym.jpg[/img]
-
Zgadzam się. Swoją drogą, to też dziwię się takiej obojętności wobec tych cierpiących zwierząt. W szkole zajadają się kanapkami z szynką. Ja już bym tak nie mogła. Za dużo się naoglądałam brutalnych filmików na YT xD... Albo machną na to ręką i "no cóż, taka kolej rzeczy". Często też jak mówię, że jestem wege to ludzie tego nie rozumieją. "To co Ty jesz?", "Samymi warzywami człowiek nie przeżyje"... Sratatata.
-
Czy ja wiem... w sumie to w zoo ratuje się rzadkie zwierzęta. Chociaż warunki w jakich niektóre z nich są trzymane są potworne. Co do dzieciaków wegańskich to nie uważam tego za coś złego. To fantastyczne uczyć dziecka od małego, że zwierzę czuje, jest przyjacielem etc. Ja nie miałam takiej okazji, moja rodzina je mięso ;)
-
Nie jem mięsa, jestem wegetarianką, ale psu daję normalnie mięso. Nie potępiam tych, co robią z psów weganów, ale też za bardzo nie pochwalam. Pies na wolności nigdy nie jadłby jarzyn. Pies to mięsożerca, jego szczęki są przystosowane do chwytania i rozrywania zdobyczy- nie przeżuwania sałaty. Słyszałam o takich psach, podobno są zdrowe i pełne energii... Możliwe, ja wolę dawać psu pełnowartościowy pokarm. Z bólem serca, ale takie jest moje zdanie. Szkoda mi niesamowicie zwierząt w rzeźni. Człowiek nie musi jeść mięsa. Jesteśmy wszystkożerni. W przeciwieństwie do zwierząt mięsożernych jak lew możemy jeść same zielone i będziemy zdrowi. Niedługo dzikie koty w ZOO będziemy karmić jarzynami, to mi się już nie podoba.
-
Może to być węzeł chłonny, jednak najlepiej przejść się z tym do weterynarza. Jeśli jest to powiększony węzeł może to znaczyć, że pies jest podziębiony. W gorszym przypadku może być to nowotwór, dlatego liczy się każdy dzień. Idź z nim do weta.
-
Moim zdaniem zalecenia behawiorysty są jak najbardziej trafne. Widział psa i to jego zawód, więc nie powiedział Ci bzdur. Jeśli nauczy się, że dotyk to coś miłego, od każdego będzie chciał być pogłaskany.
-
Warczenie to sygnał ostrzegający- do ugryzienia jest jeszcze w miarę daleko. Nie należy tego ani karać (karcić za ostrzeżenie?) ani nagradzać (zwracając na psa uwagę). Moim zdaniem nie jest przyzwyczajony do dotyku. Spróbuj siedząc koło psa podawać mu smakołyki delikatnie do głaszcząc, np po łopatkach. Potem przechodzisz do innych części ciała. Czasami warczenie jest po prostu chęcią zwrócenia na siebie uwagi, nie chęcią do ataku. Ty decydujesz, kiedy jest czas zabawy a kiedy nie. Gdy siedzisz przy stole a pies się wpycha staraj się nie pozwolić mu na to (możesz wstać, żeby blokować ciałem). Nic nie mów, najlepiej nie patrz wtedy na psa. Też jestem ciekawa, co doradził behawiorysta.
-
Ale po co linka w domu? Przecież w sposobie, który opisałam, to pewne, że przyjdzie. Nie chodzi mi o to, że zawsze trzeba cofać. To tylko na początku. Zachęcasz psa, żeby podszedł do Ciebie, wtedy mówisz "do mnie" i dostaje nagrodę. Linka to jakby siatka asekuracyjna, a nie narzędzie zatrzymujące psa zawsze.
-
Twój pies jest zupełnie normalny ;) Niestety, zupełnie źle uczysz go komendy. Dlaczego pies podchodzi bez entuzjazmu? Bo skojarzył komenda=szarpnięcie. Czyli wg niego lepiej nie przyjść, niż dostać komendę (co jest zrozumiałe). Nie zmusić doga niemieckiego siłą. Do niczego. Schowaj głęboko tę linkę i ćwicz w domu. Najpierw gdy jesteś tylko Ty i pies. Cofaj się, wołaj i nagradzaj. Komendę wypowiadasz RAZ. Jeśli nie ma skutku a pies udaje, że jest głuchy- czekasz 10 sekund. Jeśli dalej nic- powtarzasz komendę. Zawsze nagradzasz za przyjście, najlepiej dobrym smakołykiem. Następnie ćwicz z większą ilością ludzi (tak, jak wcześniej). Stopniowo dodajesz czynniki rozpraszające. Nie pospieszaj psa, czasem gładkie przejście z przywoływania w domu do tego, na dworze zajmuje ok 2 tyg. (nie 2 dni!). Zwracaj uwagę na słowa. Wybierz jeden zwrot np. "do mnie", "chodź" i TYLKO tego używaj. Imię psa powinno oznaczać spojrzenie psa w Twoją stronę (nie koniecznie przyjście).
-
To czekaj tak długo, aż się uspokoi ;) Jeśli zaczniesz reagować wcześniej, niż pies przestanie szczekać zrozumie, że trzeba szczekać długo, żeby pani zwróciła uwagę. Dlatego ważna jest konsekwencja. W metodzie pozytywnej (najskuteczniejszej) nie ma kar cielesnych ani głosowych. Karą może być odseparowanie od towarzystwa lub ignorowanie. Pewnie myślisz, co to za kara "ignorowanie". Duża dla psa, którego łączy silna więź z właścicielem (trzeba ją wypracować). Spróbuj podawać mu pokarm w formie pół-płynnej np. pasta rybna, pasztet itp. do lizania (jako nagrodę za dobre zachowanie). Jak tego też nie spróbuje to wyjdź z nim na zupełnego głodniaka- zobaczymy, czy wtedy też nie zje. Pies głodny (oczywiście nie zagłodzony) bardziej skupia uwagę na przewodniku. Pogłaskanie nie zawsze jest dla psa nagrodą, szczególnie, jeśli pochylasz się nad psem i klepiąc do po głowie czy karku- w języku psim jest to postrzeganie jako KARA. Jeśli chcesz pogłaskać to przykucnij, nie patrz na psa i podrap po piersi czy za uchem. Najważniejszy jest smakołyk i pochwała słowna.
-
Dobrze, więc na łopatkach. Dotyk ma być tak lekki, jakby głaskał bańkę mydlaną.
-
1. Ja stosuję nie reagowanie. Po prostu jak pies się rozszczeka nic nie robisz, nie patrzysz na psa, nie mówisz. Możesz chodzić sobie spokojnie po domu. Jak pies będzie cicho kilka sekund- dajesz smakołyk. Z czasem szczekanie powinno ustąpić. Gdy nie możesz pozwolić psu na szczekanie kilkominutowe (np. w nocy)- zawołaj psa i nagródź za przyjście. 2. Karać lękliwego psa? W życiu. Jeśli w nocy zdarzy się wpadka nic nie rób. Pies nie pamięta dobrze co zrobił minutę temu, a co dopiero 5 godzin wstecz. Pies dobrze kojarzy, ale mało pamięta. Poprzez karcenie skojarzy Ciebie= kara. Jak nagradzasz załatwienie na dworze? Powinno być: "dobry pies" + smakołyki. Załatwienie w domu ignorujesz. Pamiętaj dobrze umyć miejsca, gdzie pies się załatwił. 3. Podgryzanie w kostki, zwłaszcza dzieci, jest charakterystyczne dla psów pasterskich, zaganiających owce i bydło. Spróbuj to wyćwiczyć. Zaproś znajome dziecko, trzymaj psa na smyczy i nagradzaj za spokojne zachowanie. Z czasem pozwól dziecko dotknąć psa, dać mu przysmak. Potem możesz przejść do spokojnego siedzenia z psem podczas gdy dziecko chodzi, potem biega (to najtrudniejsze dla psa). Pamiętaj o ciągłym nagradzaniu dobrego zachowania. Patrzenie na przewodnika to PODSTAWA. Bez tego nic dobrego nie wyniknie, pies będzie działał sam. Ja nauczyłam tego za pomocą klikera (najpierw musisz go uwarunkować). Trzymasz smakołyk w zaciśniętej pięści siedząc obok psa i nic nie mówisz. Najpierw pies będzie drapał rękę, trącał nosem, być może nawet szczekał. Nic nie reaguj. Po pewnym czasie spojrzy na Ciebie. Twoja reakcja musi być szybka- spojrzenie, kliknięcie, smakołyk. Ćwicz tak długo, aż pies będzie się patrzył cały czas podczas ćwiczenia. Potem wstaw komendę *imię psa*. Jak uprzednio, trzymaj smakołyk w ręce. Pies spojrzy się, więc- <imię psa>, kliknięcie, smakołyk. Tym sposobem dojdziecie do ładu :) Pamiętaj, żeby szkolenie było stopniowe- pies nie będzie na Ciebie patrzył po pierwszym dniu szkolenia zawsze i wszędzie. Pomyśl także nad formą aktywności, np. aportowanie.
-
[quote name='puli'] To jakiś żart?[/QUOTE] Nie, to metoda znanej treserki psów :) Jak chcesz inaczej przyzwyczaić psa do dotyku? Chodzi o podstawę, czyli dotyk=nagroda. Może równe dobrze po prostu głaskać psa i dawać smakołyk, ale zależy jak pies jest agresywny. Dlatego napisałam pierwszy krok.
-
Warczenie to sygnał ostrzegawczy. W psim języku jest to tak: najpierw pies zaczyna być spięty, ziewa, oblizuje wargi, wytrzeszcza oczy. Potem zaczyna warczeć, dopiero potem kłapać zębami, zastygać w bezruchu, potem może podgryzać a nawet poważnie ugryźć. Wiele ludzi karze psa za to, że warczy. To ogromny błąd, wtedy pies uczy się, że nie należy ludzi ostrzegać, tylko od razu przejść do ataku. Co robić, gdy pies zaczyna warczeć? Zostawić psa w spokoju, odejść od niego. Nie próbować go wynieść, bo może się to skończyć podziurawionymi rękami. Za chwilę podejść spokojnie i dać smakołyk, gdy się uspokoi. Żaden pies nie lubi przytulania. To w oczach psa czysta chęć dominacji. Dlatego się niepokoi. Najpierw ustal, że nie wolno zbyt nachalnie okazywać uczuć psu tj. nie patrzeć w oczy, nie zbliżać twarzy do pyska, nie łapać za pysk, ogon, uszy, nie przytulać. Taki kontakt dopiero po oswojeniu psa z dotykiem. Siadasz obok psa (najpierw osoba, którą pies najlepiej akceptuje, potem wszyscy inni domownicy) i patrzysz w tym samym kierunku, co on. Jeśli pies jest z Twojej lewej strony, prawą ręką wyciągasz przed jego nosem (ok 50 cm przed) smakołyk, żeby skupił na nim uwagę. Lewą rękę kładziesz na karku, smakołyk, zabierasz rękę. Powtórz 5 razy, potem zacznij inne części ciała. Następnie możesz trochę się pochylić nad psem. Zawsze nagradzaj.
-
To dzisiaj pilnuj swojego psa, zamknij go w domu, zasłoń zasłony, włącz muzykę (chociaż nie powinni aż tak mocno strzelać). Zaopatrz się w dobre smakołyki lub pasto-podobne coś ;) I nagradzaj za spokojne (w miarę możliwości zachowanie). Najlepiej jak pies ma się gdzie schować, np. pod krzesło, łóżko. Nie zamykamy psa w oddzielnym pokoju samego. No i przydałyby się leki uspokajające.
-
Mogę się pokusić o podsumowanie ;) Jeśli pies jest w głębokim szoku to i tak na Ciebie nie spojrzy (chyba, że na prawdę jest z Tobą zżyty). Jednak czasami jak nie patrzymy na psa podczas, gdy ten się boi, myśli on, że jest sam i zaczyna się denerwować (nie czuje oparcia). Czasami jak tak się wpatrujemy w psa to sam on nas spojrzy (a wtedy dostaje nagrodę i przestajesz się na niego patrzeć). Jakby przyciągasz go wzrokiem. Możesz także spróbować inaczej. Gdy się zdenerwuje, odwróć się do niego tyłem lub bokiem i ukucnij. Możesz wymachiwać rękami do tyłu, gwizdać, ziewać, oblizywać się (to sygnał uspokajający), patrzeć na psa a potem uciekać wzrokiem (zachęcając go do spojrzenia w Twoją stronę). Jeśli choć się poruszy, spojrzy na Ciebie- dostaje nagrodę (dobry byłby w tym przypadku kliker, pożądane zachowanie może nie trwać tak długo, być mogła je prawidłowo wzmocnić). Takie jest moje zdanie :)
-
Tak, nie powinna się na niego patrzeć, ale obserwować reakcje psa spod oka ;)
-
Szansa na poprawę jest, ale być może będzie wymagała dużo pracy. Po pierwsze zaniechaj wszelkich kar, pokrzykiwania, szarpania itd. Nic na siłę. Zachęcasz smakołykami, chwalisz i nagradzasz nimi. Na początek ludzi omijaj i nagradzaj z większej odległości. Gdy pies się czegoś wystraszy i zacznie ciągnąć do domu po prostu stań i patrz się na niego. Gdy tylko się uspokoi (usiądzie, poluzuje smycz, poluzuje mięśnie lub spojrzy na Ciebie) dostaje nagrodę.
-
Kastracja może psu pomóc, ale nie w zupełności ani w każdym przypadku. Dobrze robi psom, które uciekają, ale agresorom też. Nie zamierzam tu pisać o zaletach kastracji, bo jest ich od groma w necie. Najpierw wskazówki z for internetowych, jakiś wysiłek fizyczny i intelektualny (zauważ, że pies nie jest agresywny non stop, wtedy- oczywiście poza ciągłym nagradzaniem- trenuj coś) w międzyczasie wizyta specjalisty. Być może w dalszej przyszłości kastracja.
-
Zgadzam się z poprzednikami, ale jeśli te metody nie pomogę trzeba spotkać się z behawiorystą. Wizyta rzadko przekracza 150 zł za porady, pokazanie procesu szkolenia itd. Nie jest to aż tak dużo, można odłożyć w kilka miesięcy.
-
A zachęcanie smakołykami nie pomoże? Możesz też spróbować czegoś innego. Gdy pies zacznie ciągnąć w stronę domu zatrzymaj się i nic nie rób. Nic nie mów tylko patrz na psa. Po upływie 5 minut powinna się uspokoić, tzn chociażby poluzować smycz, usiąść, położyć się, spojrzeć na Ciebie (tak by było najlepiej). Wtedy psa chwalisz i idziecie dalej. Dobrze by było zasięgnąć porady behawiorysty.
-
W tym okresie (jeszcze przez jeden, dwa dni) unikaj wychodzenia na dwór. Tzn wychodź tylko na załatwienie. Gdy już zacznie się denerwować nie patrz się na nią, ani nie pochylaj. Najlepiej przykucnij, patrz w tę samą stron co pies. Często pomaga wysyłanie sygnałów uspokajających tj. ziewanie i oblizywanie warg, ale także odwracanie głowy od psa, mruganie. W domu postaraj się ją czymś zająć, może Kong lub po prostu zabawa z Tobą. Zaleciłabym też stosowanie środków uspokajających (i zaopatrzenie się w nie na następny Sylwester!). Najlepiej byłoby pojechać z psem do weterynarza w poniedziałek po jakieś leki uspokajające. Możesz także kupić psie feromony, ale te są trochę droższe, nie zawsze pomagają na tak silny stres.