Znalazłam tego pieska na Starówce.Prawdopodobnie nie był dobrze traktowany.Byłam z nim wczoraj na spacerze w parku.Nie ma z nim kontaktu.Poszłam po niego z jednym z pracowników.Strasznie bał się wyjść z klatki.Oczywiście w budynku smród i bród.W jego klatce fekalia. Na klamce wejściowej do budynku krew.sama bałam się tam wejść.Co ten biedak czuje?strach.Pracownik schroniska podszedł do niego bez słowa i chciał założyć mu pętlę na szyję.Żadnego komunikatu.On nie wiedział o co chodzi.Uciekał.Na spacerze nie wykazywał agresji, tylko biegł przed siebie. Hotelik to jest jakieś rozwiązanie, ale on potrzebuje dużo serca, zrozumienia i pracy.