Włascicele Gandzi, tej amstaffki, koleżanki mojego Cesara opowiadali mi że własnie w takiej same sytuacji zginęło szczenię spanielka. Pan z Gandzią stał i czekał aż babka weźmie psa łaskawie, Gandzia coś tam się poruszyła, a spanielek na ulicę prosto pod auto. ;(
Ludzie są totalnie nieodpowiedzialni :shake: