Wiecie co? Zaczynamy się w końcu z Cesarem rozumieć... rozumieć bez słów, wystarczy spojrzenie i oboje wiemy czego chcemy. Wkońcu moja praca nad nim włożona zaczyna owocować. Nasza nić porozumienia zacieśnia się, jestem taka szczęśliwa, jeszcze tak nie było, on czuje co chcę, czego potrzebuję , nie muszę mu tego mówić i w drugą stronę tak samo, ja wiem czego Cesar chce. Przytoczę tu takie bardzo mądre słowa: " Ale trud włożony w wychowanie opłaci się nam napewno"
Dodaję dwie fotki wykopane, zrobionę 31 grudnia: