Witam serdecznie wszystkich Dogomaniaków,
Chciałabym prosić Was doświadczonych o pomoc, radę i trzeźwą ocenę. Od długiego czasu chodziła za mną adopcja starszego pieska, takiego bez szans na adopcję. W ten weekend zgodę wyraził mój „konkubent”;), dlatego piszę tego posta z moimi wątpliwościami.
Mam w domu sunię 17-letnią Ajeczkę. Adoptowałam ją z rodzicami, jak miałam 10 lat, teraz mieszka ze mną. Jest moim pierwszym i jak na razie jedynym psem. Zawsze była jedynaczką i to jest moja największa wątpliwość. Czy adoptując drugiego pieska nie zrobię jej krzywdy? Ajka jak na swój wiek jest w całkiem dobrej kondycji. Wiadomo mamy problemy ze zdrowiem- stawy już nie te, problemy ze skórą, ale według badań wszystkie narządy wewnętrzne działają OK. Na dworze kontakt z psami sprawia jej dużą radość. Nie przepada za szczeniakami oraz za psami nadaktywnymi, ale nie jest w ogóle agresywna. Jedynie jak pies jest zbyt narzucający się to ostrzega go, że nie ma ochoty się już bawić. Jednak zdaję sobie sprawę, że zachowanie na zewnątrz może być zupełnie inne niż zachowanie w mieszkaniu. Stąd moje wątpliwości…
Drugim potencjalnym minusem jest fakt, że nie ma mnie w domu od 7.30-17. Ajce to nie przeszkadza, bo całe dnie przesypia. Myślę, że udałoby się wybrać pieska, któremu taki stan też by nie przeszkadzał.
Jeśli natomiast chodzi o kwestie finansowe, weterynaryjne, to jestem świadoma wymagań psa w podeszłym wieku i nie byłoby problemu. Piesek mieszkałby z nami i Ajką w mieszkaniu. Inne problemy, jak brak większego doświadczenia z psami, rozwiązałby wybór odpowiedniego, spokojnego pieska i ewentualnie pomoc kogoś doświadczonego lub psiego behawiorysty. Ponadto adoptując bidę, wzięłabym tydzień wolnego, by popracować nad naszymi relacjami,
W skrócie przedstawiłam Wam swoją sytuację, czy możecie mi podpowiedzieć, co w takiej sytuacji zrobić? Czy Waszym zdaniem mam warunki, by pomóc, jakiejś bidzie? W razie kolejnych pytań, odpowiem.
Pozdrawiam,
Paulina