I pospacerował. To był fajny, dłuuugi spacer. :painting:
Harry zadowolony. Grzecznie szedł, ciekawie rozglądając się . Przystawał pogryźć trawkę, powąchać. pomiziać się ze mną.:lol:
Tak było dopóki nie zobaczył innych. Jednak boi się - przecież to tak naprawdę dopiero jego drugie wyjście na zewnątrz. Pracowałam z nim przez kilka ładnych tygodni i wiem, że przy mnie i Macku czuje się bezpiecznie. Ronald też wyszedłby na zewnątrz gdyby nie pogoniła go "kierowniczka" :shake:. Chętnie biegał wzdłuż boksów.