-
Posts
24 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neilla
-
Ahaaaa....fotki ;-) Znow udostepniam na forum foto bo mam problem aby je tu wkleic .... oto link - [URL]http://www.garnek.pl/neilla[/URL]
-
Witamy... Dawno nas nie bylo ale wiele sie dzialo i po prostu brakowalo czasu. U nas doskonale...Korek po kastracji stal sie naszym super kumplem i szefem domu ;-) Zna wszystkie katy na podworku i w ogrodzie - doglad ich dzielnie i...samodzielnie. Trzyma sie domu, choc nie ukrywam ze z okien mamy na niego stale baczenie. No i nowosc z dzisiaj - po raz pierwszy udalismy sie do groomera...Efekt widoczny na zdjeciach - chociaz tak krotkie sciecie to pierwszy ale i ostatni raz. Musielismy to zrobic bo siersc stala sie okropna - skoltuniona, dluga i stale posklejana...No i ten wojlok na karku - nie do rozczesania. W salooonie uwidocznila sie znow trauma...Korek nie daje sie dotykac obcym w okolicach lap...zreszta - ostatnio wyszlo na jaw ze jedna z przednich lap mial kiedys zlamana. W kazdym razie nasza groomerka ma anielska cierpliwosc i wielkie serce do zwierzakow wiec...sie udalo...zrobic z korka Lorda ;-) Pozdrawiamy serdecznie... Dom Zakorkowany ;-)
-
Aaaa...kilka nowych fotek ;-) [URL]http://www.garnek.pl/neilla[/URL]
-
Kilka wiesci z Korkowa: Jestesmy juz na prostej...Od zabiegu minely dwa tygodnie. Korek /zwany tez Zenobim, Zenem, Madziakiem, Punga, a ostatnio Wydmuszka ;-)/ doszedl w pelni do siebie. Patrzylam dzis jak biegal po pustej nadbaltyckiej plazy...z rozwianym wlosem ;-) Ma taka smieszna - puchata, miekka i dluga siersc ze wyglada na wietrze jak maly pisklak. Zaokraglil sie juz slodko i wyglada w koncu niezwykle przyzwoicie ;-) Pozdrawiamy...
-
Witam... Korek jest juz po zabiegu /zawiozlam go dzis rano/. Lezy na lozku i serce mi sie kraje bo widze ze musi go bolec. Wiem, ze to stosunkowo drobny zabieg ale jednak...Jakos dziwnie sie czuje nie czujac jego wszedobylskowosci ;-) Prawdopodobnie jest jeszcze oszolomiony lekami. W kazdym razie twardy z niego zwodnik /sporo czasu minelo zanim weterynarz podal mu narkoze - po prostu nie daje sie dotknac warczac i gryzac - gdy czuje jakikolwiek najmniejszy nawet symptom tego ze zaboli/. Ma jakas traume zwiazana z przeszloscia. Moze oberwal porzadnie. Poniewaz za diabla nie daje sie dotykac lekarzom, a raczej niezle musimy sie zwykle napracowac zeby pozwolil cos przy sobie zrobic - przy okazji zabiegu poprosilam weterynarza o zalatwienie prozaicznych spraw - czyszczenie uszu, skrocenie pazurow, czyszczenie gruczolow przyodbytniczych...Okazalo sie dzieki temu ze w jednym uchu ma jakas niegrozna infekcje grzybicza. Gdy wydobrzej po kastracji zajme sie uchem ;-) Pozdrawiamy
-
Upsss...pod tym linkiem sa najnowsze zdjecia wyswiatlane jako pierwsze - [URL]http://www.garnek.pl/neilla/a[/URL]
-
Witam serdecznie...z korkowego swiata ;-) Przesylam troche zdjec korkowatego. [URL]http://www.garnek.pl/neilla/13966419[/URL] U nas wszystko w porzadku. Korkowaty przybiera na wadze. Po zmudnych probach dopasowalam w koncu ulubione menu hrabiego ;-) Wcina najchetniej ryz gotowany na korpusach drobiowych z warzywami i watrobka lub sercami...Tak tak ;-) Prowadzi aktywny tryb zycia. Zabieram go do pracy wiec moze sie wybiegac do woli po lesie. Nauczylysmy go chodzic bez smyczy choc zawsze stosuje zasade ograniczonego zaufania...bo nigdy nie wiadomo co strzeli mu do glowy ;-) Jest niesamowicie rozumny i karny. "Idz sie poloz" to idz sie poloz...gdy pada prosba poslusznie idzie na swoja kanape...Stosuje to szczegolnie w weekendy. Przyzwyczajony do wstawania o 5.45 przychodzi zawsze gdy mamy wolne i zeby sie zaakcentowac klapie uszami ;-) Czasami nie chce mi sie wstawac o 6.00 wiec Korkowaty stara sie to zrozumiec i wraca spac. We love KOREK ;-) Pozdrawiamy
-
Witam i dodaje kilka fotek do "korkowej" galerii...;-) [URL]http://www.garnek.pl/neilla[/URL] Pozdrawiamy
-
Witam... Nadal nie moge dodac zdjec w sposob ogolnie tu przyjety wiec wrzucam jedno za posrednictwem linku - [URL]http://www.garnek.pl/neilla/12490321[/URL] U nas idealnie. Jesli mialabym wypisac wszystkie doskonale cechy psa domowo-podworkowego - Korek posiada je wszystkie...Nie brudzi, przesiaduje w domu spokojnie czas gdy musi zostac sam, niszczy...ale wylacznie skarpety ;-) idealnie chodzi na smyczy, jest wyjatkowo posluszny jak na indywidualiste jamnika ;-) reaguje na wszystkie komendy... Ideal...Jest na dietce miesno-kaszowo-warzywnej bo trzeba go zaokraglic ;-) Wcina preparat witaminowy na siersc i na...okropny odor z trzewi ;-) I co najwazniejsze...jest cudownym przytulakiem i wiernym towarzyszem lesnych wypraw... Pozdrawiam(y)...
-
[URL]http://www.garnek.pl/neilla/12352945/korek[/URL] Korek po dluuugim spacerze, wyrwany z poobiedniej drzemki ;-) Zdjecia sa kiepskiej jakosci bo robione telefonem...Aparat zostawilam w pracy...W poniedzialek go zabiore i zrobie cos w plenerze... Pozdrawiam
-
Powinnam raczej napisac..."nie chce przepuscic sciezki dostepu do zdjecia"...bo fotki mam w kompie a nie w sieci... zaraz cos wymysle...
-
Nie wiem jak wstawic tu fotke...:oops: :roll:...Opcja "dodaj grafike" nie chce przepuscic linku do zdjecia, ktore chce wstawic...
-
Ok. Sprawdzę jeszcze raz wpisy w książeczce...może coś faktycznie umknęło naszej uwadze... Dzięki
-
U nas rewelacjnie. Po pierwszej troche niespokojnej nocy gdy nie spalismy chyba wszyscy (my z przejecia, Korek adoptujacy sie do nowej rzeczywistosci) dzisiejsza byla juz mega sielankowa...Korek przechrapal na kanapce calutenka noc i o 5.30 (jak to ma w zwyczaju ;-)) podreptalismy na spacer. Wczorajsza wizyta u weterynarza potwierdzila jego wyjatkowosc...zostal okrzykniety jednym z najladniejszych tramwai jakie byly w gabinecie ;-). Wyczyscilismy uszy, skrocilismy pazury, obejrzelismy wpisy w ksiazeczce i zabralismy pudlo z witaminami (na ta egzeme odpchlowa chyba, ktora ma na grzbiecie). Nastepna wizyta to parwowiroza i nosowka, a pozniej gdy sie troche odchowa i nabierze ciala i sil - zabieg. Zakup szczoty do pielegnacji (byl) i zabiegi pieknosci w domu (sa regularnie). Ogolnie powiem tak - bardzo szybko sie zaklimatyzowal. Spacery regularne ale i powroty do domu szybkie - bo Korek nie jest glupi i po zalatwieniu spraw zasuwa do domu az mu uszy podskakuja. Przewala zaspy niuchajac za aromatami pod sniegiem...W domu robi sie leniwy...ale niekiedy zaczyna wariowac i biega po domu szczerzac z radosci zeby, lapiac zabawki i podrzucajac je...Szczeka donosnie i jest czujny...ale w granicach przyzwoitosci... Jest...najcudowniejszym psem na swiecie ;-))) Aha...nie wiem czy wiecie ale ma jedna cechce charakterystyczna - lewa teczowka jest jakby "popekana". Wyglada jak szklana kuleczka z siecia pekniec...Wyglada to niesamowicie. Po wnikliwej obserwacji lekarz stwierdzil ze nie rzuruje to na widzenie - bo oko reaguje ale swiadczy o jakims zaszlym urazie mechanicznym...
-
KOREK JEST JUZ W DOMU... :-) Przyjechali 3 godziny temu...Korek w pięknym kubraczku...Wpadł do domu wymachując ogonem...Przejrzał wszystkie kąty obsikał ścianę w kuchni wrąbał solidną porcję kolacyjną, popił miską wody. Wykąpałam go, wyciełam z sierści wszystkie "troczki" i "fafluny" i wygląda jak lord ;-) Pięknie chodzi na smyczy - byliśmy na podwórku i w ogrodzie...Nie ma problemów ze zmianą kierunku marszu i przejściem w stronę której sam nie wybrał...Powskakiwał we wszystkie zaspy i wrócił do domu w śnieznej poświacie. Jest rewelacyjnie nieproporcjonalny - "duuuża rozkoszna głowa" i cieniutki tułów ;-) Sympatyczny i milusiński... Leży teraz przy mnie na podłodze...Początkowo miał chwilowe ADHD przemieszczając się przez ponad pół godziny po domu - badając "grunt". Jutro idziemy do weterynarza na pierwszą wizytę zapoznawczą i "przegląd";-) BARDZO BARDZO dziękuję za podwiezienie go w umówione miejsce... Pozdrawiam i jak tylko Korek przestanie się przemieszczać po domu "z prędkością światła" zrobię i prześle kilka fotek
-
... Amen ... :-]
-
Każdy ma jakieś doświadczenia i spostrzeżenia. Moje doświadczenie ma ponad 20 lat (rodziców jeszcze dłuższe). Przez ten czas mogliśmy wypracować najlepsze metody godzenia wszystkich problemów. W moim domu Korek będzie jedynym psem. Poza tym - odpowiadając wprost na postawione pytanie dotyczące kastracji - zobowiązałam się do jej przeprowadzenia...i jak napisałam powyżej słowo droższe pieniędzy...
-
Długo się zastanawiałam jak ustosunkować się do irracjonalnych zarzutów postawionych przez niejaką falco_peregrinus. Zastanawiam się nadal jaką retorykę przyjąć bo ręce mi opadły. Powiem tak: obserwuje to wszystko i przyznam, że przestaje pojmować. Wszystko jest zrozumiałe - chęć ograniczenia kolejnych traum, nieszczęść, zwierzecego bólu. To tłumaczy podejrzenia i zarzuty o chęć zabierania do adopcji ciekawszych i trudno dostepnych, rasowych czy rasopodobnych psów...w celu uzyskiwania zysków z niekontrolowanych miotów eksploatujących psiaki na maksa. Droga rozgoryczona osobo - wychowałam się w domu (leśniczówka) gdzie odkąd sięgam pamięcią miało się ogromny szacunek do zwierząt WSZYSTKICH - i tych domowych i tych lesnych, które bezmyślni ludzie przynosili jako "biedne porzucone zwierzątka". Na podworku BEZ PRZERWY PRZEBYWAŁY I PRZEBYWAJĄ zwierzęta niczyje W LICZBIE NAJCZĘŚCIEJ POWYŻEJ 5 SZT (PSY) I ZE 3 SZT. (KOTY). Nigdy nikomu nie przyszło do głowy żeby zacząć zarabiać na kojarzeniu tej ferajny - NIE PRZYSZŁO BO TO KŁOPOT!!!!!!!!!!!!!! BO JESTEŚMY LUDŹMI (LESNIKAMI I PRZYRODNIKAMI Z POKOLENIA NA POKOLENIE) A NIE DURNYMI PAŁAMI. Stać mnie na to żeby z rodzicami utrzymać całą ferajnę i ŻEBY UTRZYMAĆ KORKA BEZ KONIECZNOŚCI ZARABIANIA NA JEGO MARIAŻU Z JAMNICZKĄ. Kora mieszka zresztą ponad 25 km od nas - Korek nie będzie więc przebywał w jej towarzystwie. POZA TYM I CO NAJWAŻNIEJSZE - TO JA PROSIŁAM O WYEKSPEDIOWANIE KORKA PRZED KASTRACJĄ - BO MAM OKAZJĘ GO PRZEJĄĆ KORZYSTAJĄC Z UPRZEJMOŚCI KOGOŚ KTO Z POŁUDNIA JEDZIE DO MNIE JUTRO... SAMA PROSIŁAM SUGERUJĄC ŻE KOREK ZOSTANIE PRZEZE MNIE ZAPROWADZONY NA ZABIEG A OSOBA KTÓRA BYŁA U MNIE Z WIZYTĄ PRZEDADOPCYJNĄ POTWIERDZI TEN FAKT (zapis w umowie adopcyjnej). MIMO CZESTYM OBAWOM O DOMY ADOPCYJNE- SĄ LUDZIE DLA KTÓRYCH SŁOWO JEST DROŻSZE PIENIĘDZY, DLA KTÓRYCH ZWIERZE MA OGROMNĄ WARTOŚĆ, KTÓRZY NIE SĄ BEZDUSZNYMI BEZMÓZGAMI. NIE BĘDĘ więcej odnosić się do tego wątku...POWIEM TAK - CZUJĘ SIĘ (CHYBA WRAZ ZE WSZYSTKIMI WSPANIAŁYMI LUDŹMI ZAANGAŻOWANYMI W SPRAWĘ KORKA I INNYCH STWORZEŃ) URAŻONA...NA MAKSA...TO TYLE...A KOREK - WYOBRAŹ SOBIE, ŻE JAMNIKI SZOSTKOWŁOSE SĄ "MIŁOŚCIĄ MOJEGO ZYCIA"...I NIE ZAWAHAŁAM SIĘ ANI MINUTY GDY OKAZAŁO SIĘ ŻE MOGĘ POMÓC KOLEJNEMU...NA DRUGIM KOŃCU POLSKI... p.s. weterynarz widząc mnie znów w drzwiach gabinetu, pytającą o kastrację, cenę i całośc sprawy o mało nie spadł z krzesła...w życiu nie kastrowaliśmy anie nie sterylizowaliśmy psów...i nigdy nie było u nas miotów...jeśli się ze zwierzętami przebywa non stop to wie się kiedy należy podwórko podzielić na pół i odseparować sukę albo kiedy należy przywdziać jej gustowne majty i przetrzymać w domu...albo kiedy zaaplikować zastrzyk zapobiegający ciąży... MIMO WSZYSTKO POZDRAWIAM
-
Tak jest.... Zameldujemy się jak tylko przestaniemy skakać z radości po przyjeździe Korkowatego. Michy już stoją na honorowym miejscu w kuchni :) Dzięki wszystkim, którzy dopomogli szczęśliwemu zakończeniu :-) Pozdrawiam i jakby co jesteśmy do dyspozycji na wypadek konieczności udzielenia jakiejś pomocy na naszym lokalnym szczecińsko-gryfińskim podwórku...
-
Wszystko OK :) Wlasnie dostalam informacje, ze zabieramy Korka we wtorek tak jak zakładałam na początku akcji. Właściciele hoteliku są już umówieni z tym moim znajomym. Podwiozą Korkowatego bliżej A4... Wielkie dzięki dla tych osób, bo musiały poprzestawiać na maksa swoje plany... Pozdrawiam...
-
Chyba się wyjaśnia...Właściciele hoteliku myślą jak nam pomóc w podwiezieniu Korka. Około godz. 20.00 bedę wiedzieć bo ustalają strategię z tym moim znajomym. Oczywiście wrzucę tu informację. Myślę, że będzie dobrze...i zakończymy akcję tak zaplanowaliśmy na początku.
-
OK. Staje tu na głowie. W ciągu godziny, dwóch dam odpowiedź co udało mi się załatwić. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i Korek pojedzie we wtorek tak jak było umówione. Jeśli nie - poproszę o zabranie Korka w okolice Torunia. Wezmę wolne w środę i po niego pojadę.
-
Witam Piszę z nowego domku Korka ;-) Mam ogromną prośbę. Czy możecie pomóc mi znaleźć osobę, która zgodziłaby się za zwrotem kosztów przewieźć Korka z okolic Kluczborka bliżej autostrady A4 (np. Strzelce Opolskie, Opole)? Psiaka ma zabrać do mnie mój znajomy, który we wtorej jedzie tu z Katowic. Ponieważ nie chce obarczać go koniecznością zjeżdżania z trasy i poszukiwań hoteliku pod Kluczborkiem (musi nadrobić ponad 60 km w jedną stronę) proszę Was o pomoc. Może jest ktoś z okolic, kto może odebrać Korka i przekazać go w jakimś umówionym miejscu bliżej A4 w godzinach okołopołudniowych? Nie zawracałabym nikomu głowy ale mam przysłowiowy nóż na gardle... Pozdrawiam serdecznie Lidka