Robię co się da, juz nie wiem za co się chwycić, tylko beczę jak głupia, jakby to pomóc mogło. Kompletna załamka.
Glutofio; gdzie te plakaty znikają dokładniej? Pod domem, w małych uliczkach, tam gdzie łażę są, ale ojciec mówi, że na Odrodzenia już ich nie ma. Gdzieś jeszcze? Trzeba skoncentrować się na tym terenie gdzie znikają i dowiedzieć się czemu i jak. Złapać łobuza.
Największym problemem jest to, że może (o ile już nie) zamarznąć. To bądź co bądź delikatne psisko jest, żarcia nie ma, dupsko mu marznie...
Za mało zgłoszeń, z tego tylko dwa pewne. Boję się, że błądzimy.