Jump to content
Dogomania

Barghest

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Barghest

  1. Witam. Czy aby ten dozio to nie był ten: [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/1146/dscn1994v.jpg[/IMG] ? Bo nastąpiła pomyłka, to nie Elmo, tylko Maniek. Pochodzi z Pałacu Ludwiki i nie jest adoptowany, chociaż należy do wariatów z Ratujemy Dogi. A piszącą to osobą jest ta smarkata, co siedziała w poczekalni z ojcem. I dziękujemy za nazwanie fajną rodzinką. Pozdrowienia dla chartów.
  2. Byłam jak zawsze dzisiaj nakarmić Dianę, akurat była rodzina "właściciela" to tylko się z suczą przywitałam, dałam jej żarcie i zniknęłam. Nie zwrócili na mnie i Mańka uwagi. To chyba dobrze w sumie. Diana jest po prostu cudowna! Piszczały do siebie z moim dożkiem, śpiewały i wąchały, nagle Maniek zapatrzył się na żarcie, to Dianuś hop na płota i zaczyna go łapą po czole "głaskać", żeby zwrócił na nią uwagę. Myślałam, że tam padnę. Taka ciekawostka, siedmioletnia sąsiadka nie potrafi zapamiętać imienia Diany i nazywa ją Tse-Tse. Muszka moja mała.
  3. Pozwolę sobie podrzucić wątek do góry.
  4. [IMG]http://www.otofotki.pl/img23/rq758_DSCN1986.JPG.html[/IMG][IMG]http://www.otofotki.pl/img23/rq758_DSCN1986.JPG.html[/IMG][IMG]http://www.otofotki.pl/img23/rq758_DSCN1986.JPG.html[/IMG][IMG]http://www.otofotki.pl/img23/rq758_DSCN1986.JPG.html[/IMG][IMG]http://www.otofotki.pl/img23/rq758_DSCN1986.JPG.html[/IMG][IMG]http://i1112.photobucket.com/albums/k496/Barghest2/DSCN1985.jpg[/IMG] [I][SIZE=4]Diana to pies średniej wielkości. Ma najwyżej trzy lata. Mieszka na jednej z posesji na osiedlu domków jednorodzinnych w Katowicach i pilnie poszukuje domu. Jej właściciel wyprowadził się do sąsiedniego miasta pozostawiwszy Dianę samą. Co kilka dni wysyłał rodzinę, by zawoziła suczce jedzenie. I tak mijały kolejne tygodnie. Suczka na krótkim łańcuchu szczekała na ludzi idących ulicą, chudła i mokła na deszczu w byle jakiej budzie z papendekla.[/SIZE][/I] [IMG]http://i1112.photobucket.com/albums/k496/Barghest2/DSCN1986.jpg[/IMG] [I][SIZE=4]Całym jej światem było kilka metrów brudnego piasku i rozsypująca się buda. Gdy tylko suczka zrywała się z łańcucha, sąsiedzi przynosili jej jedzenie. Widzieliśmy wszyscy te wystające żebra i każdy trzymający jej miskę z karmą w duchu bał się, że przez przypadek jedząca w szaleńczym tempie suka zje mu palce. Jakiejś dobrej duszy udało się doprowadzić do spuszczenia Diany z łańcucha. Jej świat powiększył się ledwo o kilkanaście metrów, lecz teraz suka może być regularnie karmiona przez sąsiadów. [/SIZE][/I] [IMG]http://i1112.photobucket.com/albums/k496/Barghest2/DSCN1983.jpg[/IMG] [SIZE=4][I]Mniej więcej odpasiona jest naprawdę piękna psiną. Ma ciemną, średniej długości sierść, jedno uszko stojące, drugie klapnięte i wprost bajeczne, piękne, cudowne, fenomenalne oczyska. Zresztą widać na zdjęciach.[/I][/SIZE] [IMG]http://i1112.photobucket.com/albums/k496/Barghest2/DSCN1980.jpg[/IMG] [I][SIZE=4]Jakaż to Dianka jest z charakteru? Na łańcuchu udawała złą, tak bardzo nienawidziła swego więzienia i chciała się wyrwać. Teraz wszyscy jednak wiedzą, że to prawdziwy aniołek. Tuli się do płotu, żąda głaskania, tulenia i miziania. Mojego psa wręcz ubóstwia, skacze na płot, macha do niego ogonem i śpiewa serenady, gdy go tylko widzi. Gdy zbyt długo nie zwraca się na nią uwagi potrafi zniecierpliwiona szczeknąć, by zwrócić na siebie uwagę. Nie szczeka dużo, tylko gdy widzi nieznajomego psa, który na pierwszy rzut oka nie przypada jej do gustu (a i tak łatwo ją przekonać, że takiego psa można polubić). Je wszystko. Całkowicie wszystko. Niesamowicie szybko się uczy (reagowania na imię nauczyłam ją wołając tylko na jedzenie). To naprawdę świetny pies. Zimy na działce może jednak nie przetrwać, szczególnie, że w każdej chwili może wrócić na łańcuch. [IMG]http://i1112.photobucket.com/albums/k496/Barghest2/DSCN1981.jpg[/IMG] Kontakt w sprawie suni: 515071070, mail [email]avennio@gmail.com[/email] [/SIZE][/I]
  5. Znalazł się, nareszcie :D. Wątek czytałam od początku, ale zgodnie ze swoim zwyczajem nie odzywałam się, jak nie miałam nic mądrego do powiedzenia. Jutro się wybierałam wielce na dworzec w Katowicach rozwieszać ogłoszenia i męczyć ludzi, ale jednak nie trzeba... Glutofia mówi, że pies na chwilę obecną nie nadaje się do trzymania w hoteliku, jest zbyt wycieńczony. Pięć psów w jednym domu... Masakra. Naprawdę, brawa dla pani Moniki! *Idzie obczaić jak się robi bazarki*
  6. Nie przyjadę. Muszę siedzieć w szkole do wieczora -.- Dobrze, że kolega mi przypomniał. Będę szukać suczki w piątek
  7. Okej. To będziemy łapać na metrowy sznurek. O ile złapiemy to będzie wesoło. Jednak będę później, koło 15, bo kończę dopiero 14.25. Dasz radę być mniej więcej 15:05, 15:10 na przystanku tramwajowym na skrzyżowaniu Bocheńskiego i Gliwickiej?
  8. Dobrze by było, bo dzisiaj chodziłam na oślep,części ulic nie znalazłam Chodzić będę zapewne od 14 koło. Jak możesz to przyjdźm jakoś się umówimy, tylko weź smycz, bo ja mam tylko sznurek od spodni dresowych - jedyne smycze jakie mam w domu są cięższe od samej suczki, a wszystkie "szczenięce" poszły do schronu.
  9. Byłam dzisiaj. Przeszłam ulicę Bocheńskiego, Gliwicką, Jana Kupca i wszystko wokół. Pies wsiąkł. Masy biegających luzem małych kundelków, ale żadnych ratlerów. Ludzie też nic nie wiedzą. Muszę jednak cichutko wspomnieć, że koleżanka zastanawia sie nad kupnem czy przygarnięciem ratlera, drugiego już zresztą. Wspomniałam jej dzisiaj o mojej wyprawie pokazałam zdjęcie i powiedziala, że wolałaby czarnego, ale mama zakochana jest w rudych i żeby psa słać do schroniska, ale może zaraz po kwarantannie nasza miniaturka pójdzie do domu, gdzie beztrosko będzie spała w wyrku z pańcią. Cóż, jutro powtórka z rozrywki, znowu będę biegać po Załężu i szukać maleństwa.
  10. Przepraszam, nie wiedziałam, że wtedy jeszcze jej nie "ścigałyście". Ja martwię się tym co potem, bo wyobraź sobie, że udaje mi się jej samej ją złapać. No i co? Stoję sobie z nienajomym psem na sznurku w obcym miejscu, pies nie da się nigdzie zabrać, ja też nie mam co z nim zrobić, mieszkam kilkanaście kilometrów dalej, nie mam do kogo zadzwonić, że psa złapałam.. I jest problem. Dlatego chce opracować jakiś plan. I chciałabym mieć nr. telefonu do kogokolwiek zaangażowanego w akcję. Żeby chociaż wytłumaczył mi jak się dostać z Załęża do schronu. Poza tym dobrze byłoby, żeby z schroniskiem rozmawiała wolontariuszka, a nie obcy dzieciak, bo mi zapewne odmówią wzięcia ode mnie psa. I nie chciałam Cię obrazić, nie wiedziałam jaka jest sytuacja, a boję się o sukę i nieco mnie ponosi.
  11. Nie zrozumiałaś mnie, Saphiro. Wcale nie chodziło mi o schroniska czy DT. Użyłam kilka razy słowa "dom" mając na myśli cokolwiek. Czy boks schroniskowy, czy DT czy cokolwiek innego. Mówię, że dziewczyny organizują akcje szukania suki same jej nie łapiąc. I to mi sie nie podoba. Do tego, że pies pójdzie do schroniska nic nie mam przecież i nic na ten temat nie pisałam. Nie podoba mi się to, że nawet jeśli ktoś znajdzie tego psa to jedyne co może zrobić to go złapać i co potem? Przecież nie mówiłam nic o DT. Mówię tylko, że pomóc psa szukać mogę, ale co z tego, jeśli nie ma się z kim skontaktować w przypadku złapania i to mnie dobija. EDIT: Idę tam jutro. Przy dobrych wiatrach będę szła od ulicy Wiśniowej koło 14-15. Jak się nie znajdzie to postaram się być tam jeszcze w czwartek. Uwaga. Mieszkacie tam gdzieś? Stwierdziłam, że może dałoby się wpakować z suczą do autobusu czy tramwaju i jakoś tak przewieźć ją do schronu. Tylko, że potrzebowałabym pomocy. Dlatego jednak wdzięczna byłabym za jakiś numer telefonu czy jakąkolwiek pomoc w ewentualnym wsadzeniu suki do schronu. Jak jej nie przyjmą to nie mam pojęcia co zrobimy, serio. Ponoć na śląsku jedyne schronisko jakie przyjmuje na chwilę obecną psy z otwartymi ramionami jest w Bytomiu. Ponoć.
  12. Stop. Wystawiłaś rękę i pozwoliła sie pigłaskac i jej nie złapałaś? A ja tu myślałam, ze to jakaś zroganizowana akcja zbierania szwendajacej się cieczatej suki, że bardziej się tym przejmujecie. Że ktoś nareszcie powie mi co z psem zrobić, że ktoś chce go wziąć, zabrać się za robotę, a nie myśli, że się za niego psa znajdzie, złapie i znajdzie mu dom... Szkoda gadać. Przejęłam się, chciałam pomóc, ale na chwilę obecną nie widzę sensu. Psa mi jedynie szkoda. Co jednak dużo mówić - liczyłam na jakąś współpracę. ja sama nie mam możliwości z Załęża suki NIGDZIE zabrać, bo autobusem nie pojadę. Nikt też nie zainteresował sie, żeby zorganizować dom, albo auto. Jedyne co mogę robić to czekać aż sprawa się wyjaśni.
  13. Suka ucieka przed ludźmi? Często się ją widzi? Wszystko wskazuje, że tak i to dobrze, bo może uda się ją dorwać? Nadal proszę o numer telefonu do kogoś, kto mógłby psa zwieść gdzieś na tymczas czy do schronu. Bo nawet jeśli ją znajdę i jakimś cudem złapię, to nie mam co z nią zrobić. Do domu nie wezmę, bo mój pies wie już co to cieczka i będzie szalał. Poza tym nie pojadę nigdzie autobusem z wystraszonym psem. Dlatego błagam o pomoc kogoś, kto mógłby ją wziąć... Bo co z tego, że psa sie złapie? Psa trzeba jeszcze gdzieś umieścić.
  14. Dzień dobry. Mieszkam w Katowicach, w co prawda innej części co jednak na Załęże mogłabym podjechać i za psem się rozejrzeć juro po szkole. Czy ktoś uczynny mógłby wyrysować na mapce gdzie dokłedniej pojawiała się suńka? Gdzie szczególnie się zjawić (... i jak dojechać tam z Witosa/Centrum). Ktoś również mógłby podrzucić mi swój nr. telefonu na wypadek gdyby sunia się znalazła i trzeba byłoby ją zgarnąć gdzieś... nawiasem mówiąc jest gdzie ją zabrać? Kompletnie nie wiem co robić.. Zal mi maleńkiej i najchętniej jechałabym jej szukać już teraz, jednak co z tego kiedy nawet nie wiem co z nią zrobić po znalezieniu...
  15. No właśnie... Taka bida. Jak nie ma ogłoszeń, ani nic to mogę porobić. Tylko jakies informację muszę mieć.
  16. Witam. Czy może ten piesek [url]http://www.katowice.schronisko.net/adopcja-id-64901.html[/url] ma jakiś wątek na dogomanii, jakieś ogłoszenia, czy cokolwiek? Szukam o nim informacji.
  17. 10 minut temu widziała go pani przy sklepie "Groszek" na ryneczku na Jankego. Niedaleko numerku 116. Pies miał kolczatkę, prowadzony był na smyczy. Osobą, jaka go widziała jest właścicielka jednego ze stoisk na "ryneczku". Jest pewna, że to on.
  18. Ktokolwiek... Wymiotować mi sie chce juz tą sprawą. Ale szary termofor chcę z powrotem! Idę się zapytać ojca czy dzisiaj też idziemy.... Źle się czuję, kiedy jestem w domu....
  19. Mnie się wydaje, że potencjalny znalazca wolałby oddać psa za ten tysiąc, niż szlajać się po giełdzie i szukać kupca za np. 1500. Bo nikt mu i tak nie kupi. W kiońcu takie psy po prostu po tyle nie chodzą. A taki tysiaczek to ładnie kopie po dupie do szukania, tak myślę. Dzisiaj setka ogłoszeń... Zabije się przez tego psa..
  20. Na najnowszych ogłoszeniach jest wpisany tysiąc. Te poszły na Odrodzenia, tam gdzie poznikały.
  21. Oho, widzę, że nie muszę śpieszyć z informowaniem. Glutofia ma lepszy refleks. To jest jakaś parodia? Bo mnie się tak wydaje. Dzisiaj 80 ogłoszeń poszło. Ciekawe czy do jutra jakieś zostanie.
  22. Właśnie wróciłam ze zwiadu. Przemarznięta jestem, ze szkoda gadać. Schodziliśmy całą długość ulicy Rolnej i jedynym, co spotkaliśmy była ciotka- szukająca psa. Brak śladów sugerujących biegającego luzem psiaka - cielaka. Czyżby go tam nie było? Nie wiem, może przeważyliśmy. W drukarni drukują się kolejne ogłoszenia, będziemy wieszać. Wypadałoby jeszcze obejrzeć czy nie ma śladów przy Lidlu, myśmy nie dali rady...
×
×
  • Create New...