Bardzo mi przykro z powodu Toski.. przeczytałam wczoraj o niej i choć nie znałam personalnie to.:-(.
O Dyminach czytałam, to co się tam dzieje przeszło już wszelkie granice. Poddałam temat znajomej pani prawnik może coś wymyśli (psiara z niej wielka i już raz pomogła co prawda nie było to na taką skalę ale może coś się uda zrobić coś dla tych biedaków).
Azunia bardzo zadowolona:) jutro idziemy do weta zapytać co dalej (bo dziś dostała ostatnią dawkę antybiotyku), robi piękne kupki, bawi się, jest niesamowita. Ostatnio zaczepiała kota (mam dwa 8- letnią Pieczarkę i znajdę Casey'a) Pieczarkę właśnie i niestety dostała po nosie, usiadła zastanowiła się chwilę po czym poszła po piłkę położyła przed kotem i odeszła:) chyba sądziła, że się Pieczarka ucieszy:). Z Tolą bawią się bezustannie, wczoraj wieczorem zabrały sobie pluszaka i jedna ciągnęła za ogon druga za głowę:). Na spacerach jest bardzo grzeczna, daje łapką (chyba ktoś kiedyś czegoś ją uczył bo tak czasem zupełnie nieoczekiwanie okazuje się że rozumie jak do niej gadam). Jesteśmy naprawdę szczęśliwe:) Zauważyłam, że Azunia boi się dużego deszczu, ostatnio złapała nas ulewa jak wracałyśmy od weta i Aza dostała nerwówki, skończyło się tak, że od przystanku "szła" na moich rękach..Jeszcze słabiutka ale coraz lepiej, ostatnio znów ją kąpałam i nawet już jej to bardzo nie przeszkadza, lubi kiedy ją czeszę, piękna z niej królewna.) Przynosi sobie do łóżeczka wszystkie zabawki a w nocy kładzie głowę na poduszce i tak śpimy (bo musiałam jeszcze bardziej ją przysunąć..), pyszczek pięknie już wygląda:)
Postaram się w miarę możliwości tu w Krakowie jakoś nagłośnić wśród znajomych sprawę Dymin, mam też nadzieję, że coś się ukręci z tą prawnik.. pozdrowienia od Azuni i ode mnie:)