Jadę dziś samochodem a tu z lasu nieopodal wsi w której mieszkam wyskoczył na drogę mały piesek .Zatrzymałam się chcąc go obejrzeć a on czmych z powrotem do lasku,zostawiłam mu kawałek chleba i pojechałam do domu po dzieci wierząc że razem uda nam się go złapać.No i udało się .Piesek jest bardzo chudy ma zapadnięte boki ,pewnie bardzo długo nie jadł ale bardziej zaniepokoiło mnie jego oko a właściwie jego brak .Zabrałam pieska do domu - po wnikliwym przeglądzie i przemyciu rumiankiem okazało się że oko jest ale cały czas przymknięte ( na pewno po jakimś urazie mechanicznym) Być może będzie konieczna wizyta u weta.Nie wiem co się z nim stanie bo jedno jest pewne że u mnie zostać nie może .Mam sporo swoich zwierzaków i mieszkam z despotyczną teściową a właściwie u niej więc o nowym psie nie ma mowy.Liczę ,że znajdzie się ktoś kto go przygarnie .Jak nie to zupełnie nie wiem co z nim zrobię.Teraz siedzi zamknięty w moim samochodzie żeby teściowa go nie zobaczyła ale prędzej czy póżniej sprawa się rypnie i będą kłopoty bo pies to nie igła i długo się go ukrywać nie da.Nie wiem jak wstawić jego zdjęcia pokazałabym wam Znajdka (tak go nazwałam)