-
Posts
69 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muantanebo
-
muszę sprawdzić w mojej "bazie danych" czy Uciechów jest na liście. wysyłałam powiadomienia i ogłoszenia mailowo, telefonicznie i osobiście na terenie dolnośląskiego, do przytulisk, schronisk, i gmin pytając z kim współpracują telefonując pytając.... <sprawdzam> Uciechów ma ogłoszenie o Orsonie. Nie ma go tam. Przeglądam też stale stronkę na dogo Uciechów, licząc na Was - wolontariuszy i pracowników :) Będę jechać 11 po Ediego to zajrzę jeszcze tam osobiście.
-
Tak mnie zakręciłyście z tym imieniem, że hej :) Tymczas byłby za free i jeśli nie 3 ciego to tydzień później (11 czerwca). A szczegóły to zostawiam Wam. mail: [email]edyta.bar@gmail.com[/email] - w razie pytań i jeśli psinek znajdzie (lub nie znajdzie) dom stały przed 11 (w co bardzo wierzę) dajcie info. "Niedoskonałości" - ładnie powiedziane :D
-
hej dziewczyny chętnie wzięłabym Ediego - Bruna na tymczas (tymczas, bo nadal liczę, że moja żaba się znajdzie i nie wiem czy się dogadają z Edim Brunem) Wyjaśnienie: we wro będę najpóźniej 3ciego czerwca. Do Dzierżoniowa blisko. Z Łodzi jestem. Orsonek zaginął miesiąc temu [URL]http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/839/[/URL] Nadal szukam mojej żabci i marzę, że się znajdzie, ale... W każdym razie mam doświadczenie z upartymi i wiecznie rozlatanymi terierkami. We wro jestem średnio 2 razy w miesiącu na łikendy lub pobyty tygodniowe. Co Wy na to?
-
Teownika - ja z łodzi. Mój ma teraz (pogoda) problemy ze stawami, i, o dziwo, spacer polega na "podlaniu" najbliższych drzewek. Zero biegania. Twój nadal na lekach? Jak się czuje? Ziarnochodek - my co prawda mieszkamy w mieście, ale często zabieramy Orsona do lasu i równie często jeździmy na wieś. Orson lata bez smyczy w nieznanym lesie tylko kiedy "aportujemy". Pies jest tak skupiony na patyku, ze nic innego nie widzi. Nudzi mu się - wraca na smycz. Natomiast u rodziców na wsi Orson lata na luzie, wraca dość grzeczne, aczkolwiek z oporami. Nie śpieszy mu się z powrotem. Jak łapie trop, to trzeba się dłużej powydzierać, ale zawsze wraca. Więc cierpliwości :). BTW. śliczny sierściuch:) PS. w tym roku pojechaliśmy w dzicz nad morze z pierdziochem - Orsonem. Prawie cały czas na smyczy był. Ale po 2 dniach "prowadził" nas z lasu do domu prosto i pewnie (droga, którą łaziliśmy zajmowała nam ok 4 godzin, Orson na hasło "do domu" zaprowadził nas do domu w 20 minut :D). I przecudnie wytropił i wystawił dorosłego jelenia (przeganiając mnie przy tym przez wszystkie możliwe chaszcze).
-
Orson zaczyna po staremu biegać i jak na razie nie widać "skutków ubocznych". staram się go nie przeciążać, ale radochy po pachy mamy :) btw. właśnie wstawiłam zdjęcie jako awatar. działa?
-
szukałam zdjęcia Orsonka, ale same stare mam. muszę jakieś nowe zrobić. A Teo dostaje jakieś tabletki? Leki? Orson wsuwa jak maszyna po lekach. a na co dzień je ile potrzebuje. waży 12 kg. słuszne z tym kagańcem weterynarz mówi, bo pies może się pochorować od jedzenia rzeczy znalezionych. jeszcze się struje. orson nauczył się nie jeść odpadków znalezionych, bo je do woli w domu. no, chyba, że jest na tabletkach, wtedy muszę go pilnować. Wiesz co? ja to bym się nie przejmowała, że tyle je, dopóki biega i nie ma nadwagi to niech je:) aaa, jak zacznie mieć wzdęcia i gazy to znaczy, że za dużo je. gazy i otyłość. póki mój czort nie powala gazami i nie wygląda jak beczka, nie wtrącam się ile je :)
-
tylko spokojnie*, Orson tez miał krwawe biegunki, po antybiotykach przeszło, ale mieliśmy większe szczęście do weterynarza. sprinpole nam nie idzie, pies uważa, że to nudne, jak po drugiej stronie sznurka nie ma człowieka. zwisa takie cuś i nie wiadomo co z tym zrobić. ale pańcia, o co ci chodzi? ja mam się na to rzucać? niepoważna jesteś? (czasem czuję się jak imbecyl, gdy Orson tak na mnie patrzy;)) *taaaa, wiem, łatwo powiedzieć. sama spanikowałam jak niewiemco.
-
hehe, znaczy my springpole to uprawiamy w sensie patyczkowym, Orson ciągnie za jeden koniec, ja za drugi :) w międzyczasie patyk zostaje połamany i rozdrobniony :)
-
mój przytulanie to tylko kiedy sam zechce, a to rzadko :) po schronisku leczyliśmy psa prawie pół roku, także nie przejmuj się, bo to normalne. najczęściej problemy gastryczne właśnie występują (nie pierwszy piesek ze schroniska). P. Piotr odpisał, zaproponował [URL="http://www.fitnessdog.pl/?strona=artykuly&art=110"]springpole[/URL], zaraz się zapozna co to :D
-
ooo! mój Orsonek prawie taki sam, tylko krawat biały większy :)
-
dzięki serdeczne :) zaraz poszperam i się zorientuję co i jak. byliśmy z Orsonkiem u weta. Możemy powoli wprowadzać ruch znów. Niestety jeśli chodzi o stawy to nieodwracalne, więc trzeba będzie na stałe już ograniczać bieganie. I mieć w zapasie tabletki przeciwbólowe i przeciwzapalne...
-
Widzę, że temat stary (3 lata) ale może ktoś jeszcze zagląda...? Orson to kundelek z przewagą cech jaga, czyli bieganie niezmordowane, upór, brak przytulania, tropienie... Jest z nami od 2 lat (ma około 8 - 10). Nie znam jego wieku, bo jest ze schroniska, a weterynarze dokładnie nie potrafili określić (jagdterrier w mieście? - jeszcze nie widziałem.) Ale do meritum: Orsonek ma problemy ze stawami (i pęknięty kręgosłup miał - zdjęcia piękne wyszły) a jak to terierek - nie marudzi gdy boli, leci i już. Musimy organiczyc bieganie, więc pies na smyczy cały czas (wszyscy wiedzą jak bardzo ja i pies jesteśmy szczęśliwi chodząc na smyczy?) i tu zaczyna się problem. Orson jest sfrustrowany brakiem ruchu i zaczyna zajadle rzucać się na inne psy (pomijam te, które zalazły mu za skórę zabierając zabawkę, lub na niego napadając - dobrą pamięć sierściuch ma) więc pytanie: ma ktoś jakiś sposób, pomysł jak wybawić, wylatać psa, jednocześnie oszczędzając stawy? Bo jak tak dalej pójdzie, to zacznę podawać mu melisę.