Jump to content
Dogomania

vdowa

Members
  • Posts

    67
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by vdowa

  1. :multi: suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper (ciekawe czy sympatyczni ludzie lubią muzykę Mobiego :cool3: )
  2. [quote name='kiyoshi']byłoby super jakbyś mogła!![/QUOTE] Jak nie zapomni wziąć jadąc do mnie na kawę (tak naprawdę to pretekst by Tesla poznała jej Molly i Bezę) to będzie. Nie wiem tylko w jakiej ilości.
  3. [quote name='aeriel']mój chłopak zaniósł firmówkę Moby'ego do swojego weta w Bytomiu, może tam ktoś psinę zauważy...[/QUOTE] gdzie taką firmówkę znaleźć? Może kopnę mamę w tyłek żeby mi wydrukowała na sobotnią kawę to się powiesi u weta w Tychach (mama) i Jaworznie (ja) :)
  4. dzięki, nie znalazłabym go tak szybko bez Twojej pomocy :) Tesla się dorobi obroży odblaskowej na wieczór (co tam że szukałam ze sprzączką.. cel dobry, a dla nas będzie więcej czasu na znalezienie obroży idealnej) :D
  5. [quote name='soboz4']ślicznotka, jak dobrze że nie musi już w tym mrozie w boksie siedzieć, tym bardzie, że z ogrzewaniem kiepściutko u nas... [/QUOTE] Wczoraj dawałam na Ciebie lub aeriel namiar sąsiadce, mrozy ją skusiły by wziąć jakąś niedużą sunię teraz, a nie później
  6. Aeriel stwierdziła że koniecznie mam dodać na forum to zdjęcie więc proszę bardzo :) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/7147692/TESLA/parowki.JPG[/IMG]
  7. [quote name='kiyoshi']Piosenki Mobiego dokładnie pasują do naszego Mobiego:) Chociaż mi najczęściej chodzi po głowie inna piosenka: "Dream about me" o tym biednym kotku, którego nikt nie przygarnął i błąkał się biedaczek po ulicach...Kojarzysz vdova??? idealnie pasuje do naszego pieska... Swoją drogą- super byłoby gdyby właśnie jakiś fan Mobiego znalazł gdzieś naszego Mobiego...i się w nim zakochał:))[/QUOTE] No ba.. płyta Hotel - moja ulubiona ;) w takim razie nie pytam kto nadał psiakowi to imię :D a z fanem to ciekawy pomysł, napisz do Mobiego żeby zmobilizował fanów ;)
  8. aeriel to żart był :) nie jestem typem "namawiacza" jak ktoś nie może/nie chce. Krew mnie zalewała rok temu po śmierci fretki Erwinka gdy na forum fretkowym czułam się jak na polowaniu "bo mam miejsce", prawie rok dojrzewałam do decyzji na drugiego zwierza. U mnie dodatkowym problemem było to że po przeprowadzce ciężko w nowym mieście o fretko-weta, brak prawka utrudnia sprawę. No i skręcało za psem :) podziwiam tych co mogą wytrzymać xx lat, ja przez 2 lata obserwowałam szczeniaki z okolicznych bloków. Każdy musi dojrzeć do swojej decyzji. Mam nadzieję że szybko ktoś dojrzeje do Mobiego, z tych co widziałam w schronie on najbardziej prosił się o dom tym swoim smuteczkiem niczym z utworu Mobiego "why does my heart feel so bad" (Elektryki znam, chodziłam do podstawówki mieszkałam blok obok z [URL="http://blondyniblondyna.blox.pl"]Blondynem i Blondyną[/URL], teraz to sąsiadka mojej siostry)
  9. Kiyoshi czeka Cię nauka nowej sztuczki u Mobiego.... jeżdżenie windą na kolankach :cool3:
  10. [quote name='kiyoshi']zauważyła go jedna Pani...powiedziała tylko:' O takiego pieska bym chciała!!! ale szczeniaczka!"...powiedziałam, że Moby ma ok. 2,5 roku...a ona..."no to nie, bo chce szczeniaczka"... w końcu wyszła ze schroniska bez pieska:((([/QUOTE] ehh ;( przecież 2 lata to najlepszy wiek psa, wieczna głupawka w oczach, w nocy nie piszczy (zazwyczaj) i już kapci nie gryzie ;) pani nie wie co straciła
  11. Z tego co ja wiem, takie legowiska z ciuchów są jednym z objawów i że są psy zdolne wyciągać ciuchy z szuflad. Mogę tylko podejrzewać że skoro przez tyle dni było spokojnie, a teraz nagle, wczoraj sam miś, dzisiaj cały zestaw to wachlarzyk zachowań może się dopiero ukazać (albo i nie). Teraz mam większą motywację do zrobienia lepszego monitoringu ;) Szmatka nie leżała luzem ;) wisiała na wieszaku na kurtki. Żałuję że nie zostawiłam 2 telefonów bo samo niesienie jej było tak pocieszne, że ściąganie pewnie powaliłoby mnie na kolana.
  12. [quote name='vdowa'] Tutaj może uaktywnia się później, przy dłuższej nieobecności? Ale z chodzeniem za mną nie jest aż tak intensywnie, bardziej chodzi za Kundzią :lol: [/QUOTE] cytat samej siebie bo.. miałam rację. Dzisiaj wyszłam do lekarza, wróciłam i zastałam Teslę przepraszającą. Przełknęłam ślinę gotowa zobaczyć armageddon, trochę się zdziwiłam, ale wiem że to co zastałam to także są efekty lęku separacyjnego. Porobiłam fotki, obejrzałam filmik, całość to efekt pierwszych 22 minut, później spała otoczona swoim dziełem zmieniając tylko pozycje ;) Wybaczcie że nie opublikuję filmiku bo... :oops: wytargała na środek łóżka moje majtki które rano zapomniałam wrzucić do prania :oops: :oops: :lol: Także słownie: - 30 sekund cichego popiskiwania jak zwykle - znalazła na posłanku żwacza, pochłonęła w kilka minut - odkryła swoją prasowaną kosteczkę - przeniosła ją na posłanko - pomamlała trochę zabawkę-gryzak z liny z supłami - znalazła pod kocykiem na posłanku misia tego co wyciągnęła na łóżko wczoraj, przeniosła go więc NA kocyk (co będzie się chował misiaczek) i.... - Przyniosła na łóżko z przedpokoju szmatkę do wycierania łapek (później się nią jeszcze bawiła i znów odniosła na łóżko) - odkryła moją bluzę + koszulkę i położyła obok posłanka (zniszczeń brak, chyba tylko przyniosła - chyba, bo to się nie zmieściło w kadrze i brałam na słuch) - te pechowe majtki wytargała na środek łóżka :oops: zniszczeń też brak, tylko wąchała :oops: - w przedpokoju zza szafki wyciągnęła kartonową rurę od Kundzi (fretki lubią rury), po odgłosach domyślam się że to jedyne uszkodzenie to efekt tego że zamiast chwycić całość, to chwyciła odstający kawałek więc trochę obdarła jedną warstwę kartonu. - w przerwach jeszcze połaziła po przedpokoju, mamlała zabawki aż poszła spać [URL="http://dl.dropbox.com/u/7147692/TESLA/27-01-2012%20poslanka.jpg"]posłanka z ciuchami[/URL] - tak są dwa, bo docelowo miała spać na kocu, ale upodobał jej się przymaławy ponton po Erwinie - fretku który od roku nie żyje. Póki co udało mi się już przesunąć o metr bez protestów (przeciągała spowrotem w ramach protestu), może kiedyś mi się uda doprowadzić do tego by spała trochę poza sypialnia (człowiek by chciał mieć jakieś życie ekhm nocne bez parki czarnych zdziwionych oczu) Nie było szczekania, wycia, drapania także trzeba będzie wprowadzić system "miliona" wyjść dziennie i się tym zająć zanim dziewuszka będzie odczuwać większy lęk + kupić konga żeby się mocniej męczyła przy zabawianiu :) Oraz już wiem że muszę sprawdzić co będzie jak fretka będzie spać w zamkniętej klatce w przedpokoju. Dziś wychodziłam z rana, godzinę po 1 spacerku i nie zdążyła się jeszcze obudzić. Dotychczas fretka zostawała w drugim pokoju gdy wychodziłam, bo wyszłam z założenia że w nocy też jest nudno, a wtedy Kundzia także jest nieobecna. Trzeba to zmienić i spróbować z obecnością fretki. Ja rozumiem moje ciuchy = mój zapach, moja obecność, ja rozumiem rurę fretki (spała w drugim pokoju) + wychodzenie do przedpokoju, ja rozumiem misia (Kundzia też go lubi) ale niech mi ktoś powie [B]o co chodziło ze szmatką do wycierania łapek?[/B] :lol:
  13. Wciąż też nie kupiłam długiego kabla usb więc nie mogę przecisnąć kabla przez dziurkę w ścianie by podłączyć kamerkę ze stacjonarnego w drugim pomieszczeniu, zatem nie mogę mieć pełnego monitoringu :( Zostawiam stary telefon z dużym dyskiem, jak robiłam monitoring na 2 pomieszczenia to zostawiałam także drugi. Minus rozwiązania taki że jestem w stanie nagrać tylko 60minut oraz jakość, mogę Ci w wiadomości puścić linka do jednego z moich nagrań i sama zobaczysz jakość Alternatywne rozwiązania to serwer ze starego komputera bez monitora ale z kamerką lub właśnie długi kabel usb by przeciągnąć kamerkę tam gdzie chce się mieć monitoring. Niestety nie stać mnie na zakup kamerki z czujnikiem ruchu ;) wtedy i filmiki byłyby krótsze a i pewnie miałaby opcję bezprzewodowego podłączenia. No chyba że się posiada własnego laptopa, wtedy wystarczy zostawić w stabilnym miejscu
  14. [quote name='soboz4']hmm, przydałoby mi się takie pole widzenia na Roksię, szczególnie żeby zobaczyć rowery...[/QUOTE] takie pole widzenia wytwarza się tylko na diecie roślinnej, najczęściej u zazwierzęconych dwunożnych którzy muszą specjalnie mięcho dla zwierząt kupować ;) Ze zmian zachowania podczas mego wychodzenia - dzisiaj po powrocie zastałam... misia w łóżku :D Nie wiem czy to pozytywna oznaka = zaczęła się bawić czy negatywna, znaczy ten lęk się dopiero ma zamiar uaktywnić. Ja skleroza wyszłam nie zostawiając kamerki.
  15. Po tygodniu wychodzenia i nagrywania Tesli powiem że.. to najnudniejsze filmy przyrodnicze mojego życia ;) Scenariusz identyczny za każdym razem, różni się tylko minuta w której Tesla ziewnie ;) ALE.. tylko śpi lub leży, nie tyka swojej ulubionej kości prasowanej czy innych gryzaków. Problem więc może istnieć zupełnie gdzie indziej, nie w lęku a w... nudzie i w szczekaniu gdy coś się dzieje na naszym piętrze (inne piętra jej nie interesują). Chociaż gdy mnie było na filmie nie było ani jednego szczeku, to występuje tylko gdy jestem w domu ale w postaci 1-2 szczeknięć i warknięcia. Z samochodami też już lepiej, od paru dni nie odskakuje dziko, a cofa się i idzie mi koło nogi patrząc mi w kącik oka :D Wysepek jeszcze dłuuugo nie potestujemy, ograniczyłam się do dłuższego stania na pasach na spokojniejszych, osiedlowych uliczkach. Efekt jest - dzisiaj idąc do parku tylko spojrzała na ciężarówkę przejeżdżającą obok po czym oczywiście skontrolowała jak ja na nią reaguję. Tak dalej pójdzie z a będę mieć pole widzenia kątem oka niczym sarna :cool3: [SIZE="1"]Także póki co jest fajnie, jak tak dalej pójdzie to zaoszczędzi się na planowanych petsitterach i behawioryście, a będzie można wcześniej coś wysłać na fundację niż po skończeniu zlecenia.[/SIZE]
  16. To u nas nieco inaczej. [LIST] [*]"Nie wolno", "zostaw", "spokojnie", "siad", "daj łapę" - idealnie. [*]"stój" i "chodź" na pasach - poza tą wysepką, czyli na przejściach bez postoju b. dobrze, czasem się ze stój ruszy. [*]"Tesla - do mnie" 9/10 przypadków przybiega jak perszing, 1 przypadek to ptaszki w krzaczkach :) Smyczy całkowicie jeszcze nie spuszczałam, biega ciągnąc za sobą 10metrów linki [*]"Waruj" dzisiaj pokazała że jednak potrafi, ale nie zawsze jej się "chce" ;) [*]"Na miejsce" - sama sobie wybrała że będzie chodzić na ciut przymaławy (w kłębuszek się mieści) polarowy ponton a nie na kocyk (urok domu z fretką, posłanek Ci u nas dostatek) [/LIST] Na szeleczkach niemal nie ciągnęła, ale się okazało, że nasze szeleczki niby fajne "antyobtarciowe" mają na łączeniach metal co uwiera niczym ostrogi. Po spacerkach bolały ją barki i też jakaś mało wesoła hasała. Na obroży chodzi od czwartku i.. luźna smycz od święta. Testowałam "e-e", "zwolnij", "nie-wolno", "fe", "nie", "równaj", "noga" - uszami rusza, ale nie reaguje. Ale za to na obroży w parku totalny szajbus - kopanie dziur, gonitwy, przeciąganie się z zabawką, aportowanie zabawki, szukanie zabawki co wpadła w głębszy śnieg, tarzanie się w śniegu. I patyki, patyki, patyki, z parku wracamy z patykiem w zębach :) Tak czy inaczej, lęk na wysepce na przejściu był tak mocny że dam głowę iż na szeleczkach zrobiłaby to samo.. Stojący autobus jest ok, ale już jadący obok jest potworem, a na tym przejściu to nawet skuterek był straszny :( Czeka nas dłuuuga nauka, a mnie dużo czytania na ten temat. [quote]chyba była ganiona za przebywanie w łóżku, bo pani mówiła że dostała kocyk na kanapę i miała leżeć tylko w tym miejscu. [/quote] no to wszystko wyjaśnia :D Na kanapę na którą może wchodzić bez rzuconego koca nie wchodzi. Jeśli ja siedzę na kanapie/łóżku to czeka na pozwolenie. Na lóżko w sypialni wchodzi tajniakiem albo jak nie widzę bo jestem w innym pokoju, albo jak już zasnę i nie czuję. Jak przechodzę koło sypialni to właśnie robi ten numer ze schodzeniem i minką "mnie tu nie było :roll:" [quote]narzekała tylko na jedzenie, że Calineczka marudzi i nie chce suchej karmy, tylko ludzkie jedzenie, to zjadała zw wielkim smakiem i wszystko co jej na ząb wpadło...[/QUOTE] Może mi się trafiło w jej gust z doborem bo zjada suche bardzo chętnie i z miski, i z ręki jako smakołyk. Na smakołyki w kieszeni noszę m.in mieszankę suchych royal + ćwiartki frolica mini + purinę także nie ma dla niej znaczenia, na wszystkie chętnie reaguje. Nasza pani weterynarz ją przekupywała royalem energy lub edu, także było super. Może ma swoje gusta dziewczyna :) Domowe też chętnie wcina. Po pierwszym posiłku ryż był dookoła kuchni, podglądała jak sprzątałam i... od następnego już mam czystą podłogę. Niech mi ktoś teraz powie że psy są głupie..
  17. Ba, mają psychikę jak każde stworzenie o bardziej skomplikowanym układzie nerwowym niż "drabinka" :) Jeśli chodzi o zostawanie. Od soboty, poza wczorajszym dniem, gdy po prostu miałyśmy gościa, codziennie ćwiczymy zostawanie w domku. Wcześniej ćwiczyłam czas dla dwunożnego (to wciąż jest i będzie) oraz wyjścia na terenie mieszkania. Mimo braku objawów codziennych (łażenia za człowiekiem etc) wolałam się ubezpieczyć by jej nagle nie wystawić na duży lęk. Jestem zwolennikiem terapeutyzowania ludzi i nieludzi małymi kroczkami, to że mnie z arachnofobii wyleczył duży bodziec nie znaczy że kto inny by nie zszedł wtedy na zawał ;) No ale prócz wyjść, od pierwszego dnia przez cały czas dbam o to by relacje między nami były że tak powiem zdrowe. W niedzielę dzień babci, jeśli do tego czasu nie zauważę nic podejrzanego to zostanie w domku, zostawię jedną kamerkę i wtedy zobaczę co będzie. Nadal daleko powiedzieć że lęku nie ma jeśli nie mam przetestowanych paru godzin samotności. Mimo to wciąż się zastanawiam nad tym powodem zwrotu, sama wcześniej napisałaś - normalni ludzie. Zrobiłyśmy full przegląd u weterynarza - zdrowiutka jak ryba, więc tu też nie było pretekstu. W domu ze szczekaniem na coś za drzwiami już o wiele lepiej, po notorycznym, ciepłym "spokojnie" ograniczyła się do "burkania" z cichym "podwarkiem". [B]Na pewno[/B] ma lęk przed jeżdzącymi blisko samochodami i autobusami :(. Jak idziemy drogą gdzie chodnik-ulica nie jest oddzielony trawą to gdy jedzie autobus lub ciężarówka to odskakuje pół metra w bok. A na przejściu z wysepką miałyśmy duuuuuuuuuuuuuży problem, do tego stopnia rwała w panice przód-tył że zrobiłam coś, za co niejeden behawiorysta by mnie zjechał - wzięłam ją na ręce. Nie miałam wyjścia, była na obroży i na trzymanej krótko smyczy miotała się tak że było o krok od ściągnięcia lub zerwania obroży. Muszę poczytać co z tym fantem zrobić, bo na osiedlowych parkingach nie zachowuje się w ten sposób, a czasem to nierealne dotrzeć gdzieś bez takiego przejścia.
  18. Modelka trochę mi się ruszyła, ale to nic, widać czego się mała dorobiła :) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/7147692/TESLA/Tesla_ID_small.jpg[/IMG] Z wieści lękowych. Wczoraj dostała półtora godzinny spacerek włącznie z bieganiem w towarzystwie 2 kumpli, a potem.. potem została na 3 i pół godziny pod opieką mojej znajomej gdy ja musiałam wyskoczyć w sprawach dwunożnych. Jak było? Parę minut podreptała, po czym poszła do sypialni grzać mi łóżko. I najlepsze - gdy tylko znajoma przechodziła obok sypialni, Tesla schodziła na posłanko udając że wcale jej na łóżku nie było :cool3: agentka :diabloti:
  19. Podnoszę słodziaka o gizmowatych uszkach :) przytył? Żeberek już tak na nowych zdjęciach nie widać :D
  20. też nie oskarżam o nieprawdę, poznajemy się, próbuję wyłapać gdzie jest ten jej problem by nad nim popracować dla jej komfortu psychicznego. Póki co widzę psa nie odchodzącego od norm psów z jakimi mieszkałam pod jednym dachem. Jak to się mówi - pożyjemy zobaczymy. A jak zobaczymy to popracujemy Albo się uaktywnia po dłuższym czasie samotności, albo po jakimś czasie gdy przyzwyczaja się już do ludzi. Pomocne by było dowiedzieć się "na oko" po jakim czasie niszczyła i czy od pierwszego indycentu było tak już za każdym razem? Ale rozumiem że nie masz kontaktu z nimi na codzień więc to takie moje gdybanie. Jak ją obserwuję tak zastanawiam się ku myśli że to mogła być reakcja na coś co się działo za drzwiami, bo jak pisałam - gdy wnuk/syn sąsiadki dzwoni jak na alarm jest obwarczany i obszczekany, to samo jak sąsiad obok wraca i dość długo kręci w zamkach. Wszystko się okaże jak już się do mnie przyzwyczai :)
  21. Ja miałam parę lat temu styczność z psem z silnym lękiem separacyjnym, czasem byłam proszona o poniańczenie. Pies łaził za dwunożnym zawsze i wszędzie, za panią piszczał, szczekał i świrował nawet jak ktoś był w domu, ale "niańka" zawsze jakoś zmniejszała ten lęk. Tutaj może uaktywnia się później, przy dłuższej nieobecności? Ale z chodzeniem za mną nie jest aż tak intensywnie, bardziej chodzi za Kundzią :lol: aktualnie leży przed szafką za którą Kundzikowa ma jedną ze swoich baz do spania, czeka aż mała łaskawie się wyśpi :)
  22. Sprzęt cały. Z racji śnieżycy co chwilę wyjścia były tylko 2. Jedno 5 i pół minuty, drugie prawie 20 minut. Oba z zasadą zimne pożegnania i powroty. Z racji że filmiki są duże, a po okrojeniu jakości nieczytelne, dodatkowo mam problem je fajnie pociąć na zasadzie przeskoków pomieszczeń to póki co słownie. Jak wykombinuję w czym to sensownie obrobić (VirtualDub ma focha na mp4) to się podzielimy obserwacją, może kto mądrzejszy więcej wypatrzy :) Schemat podobny: 1. Baaardzo chce iść ze mną (tak bardzo że za pierwszym razem musiałam ją cofnąć z klatki schodowej) bo czekała wesoła na pierwszym schodzie aż zamknę drzwi i z nią pójdę :lol: 2. 1-3 minut cichego popiskiwania i dreptania po przedpokoju 3. Kierunek sypialnia i.. kładła się na łóżku z opcją przymrużanie oczek jako opcja samouspokajalna + co chwile patrzenie za okno - być może słyszała mój głos jak mnie sąsiad zagadał pod klatką gdy starałam się słuchać czy szczeka.. - tu nastąpił mój powrót z pierwszego wyjścia, na ignor przy witaniu (kręciła ogonem ale nie skakała na mnie) poszła spowrotem na łóżko 4. W przypadku 20min wyjścia gdzies po tych 5-6minutach kładła już główkę na pościeli - brak szczekania, nawet na ludzi na klatce o co się obawiałam bo gdy ktoś za długo stoi na naszym piętrze to obszczekuje czy podwarknie - gdy sąsiedzi wracali z dzieckiem z sanek poszła do drzwi podwąchać, kilka razy cicho pisknęła, wróciła na łóżko - u sąsiadów z góry było jakieś przesuwanie mebli czy klocków więc nadstawiała ucha - jedyne co drapła to kołdrę łapką dwa razy ale to raczej był objaw ścielenia sobie miejsca Generalnie tak samo zachowują się psy mojej mamy przez pierwsze minuty po jej wyjściu więc myślę że na takich wyjściach spokojnie mogę zrobić małe zakupy i uczyć ją że vdówka zawsze wraca :) Tak czy inaczej będę dalej nagrywać i obserwować.
  23. O już mi działa, więc powtórzę to co i napisałam w wydarzeniu na fb :) Jestem z Jaworzna (os. Stałe) mam zapasowe szeleczki więc awaryjnie mogłyby być do odbioru nawet dziś rano o 9 :) max obwód klatki piersiowej 40cm - starczy?
  24. Póki nie nagrałam ile Tesla daje radę zostać sama w domu to robię zakupy w sklepach gdzie przez okno widzę co się dzieje (osiedlowe budki kioskopodobne z drzwiami). Nie ma szans że zostawię ją pod biedronką czy carefourem - osiwiałabym nie widząc co się z nią dzieje. Jutro rano będę nagrywać co w razie czego zabezpieczyć i trening dzienny zostawania w domu będzie właśnie na sklepach najwyżej sąsiedzi wezmą mnie za sklerotyka co 10x dziennie do sklepu biega :) Po prostu nie chciałam jej pogłębiać stresu od pierwszego dnia, a też myślałam jak to nagranie zrobić by w razie napadu szału nie rozwaliła sprzętu.
  25. [quote name='soboz4'] Co do czipa, to owszem, ale trzeba wpisać samemu we wszystkie bazy, trzeba wyrobić paszport (następne pieniądze) żeby pies był w Śląskiej Bazie Weterynaryjnej, dlatego preferuję identyfikator z telefonem, bez tego moje psy łapy z domu nie wystawiają...[/QUOTE] Tak, wiemy. Psy mojej mamy ładne paszporciki mają, w końcu niemieckie koty na wsi u ciotki muszą mieć jakieś atrakcje ;) później to wygląda tak: [URL="https://picasaweb.google.com/a.zbrog/MollyIBeza#5221439666744834514"]https://picasaweb.google.com/a.zbrog/MollyIBeza#5221439666744834514[/URL] Dlatego nie wszystko naraz, narazie podstawa - identyfikator i smycz 10m żeby gdzieś tą energię wyzwolić - Tesla dobre imię, z niej naprawdę jeden wielki [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Transformator_Tesli"]transformator Tesli[/URL], nawet przez sen czasem merda ogonkiem :cool3: A zestaw chip+identyfikator to zawsze spokojniejszy sen.
×
×
  • Create New...