[FONT=Calibri]Ewo, nie zbieraj pieniędzy na nonsensowne ,,leki’’. Dysplazja jest chorobą, polegającą głównie na nieprawidłowej budowie stawu, co pociąga za sobą także zmiany w tkankach miękkich. Tego nie usuniesz, a nawet nie załagodzisz żadnym cudownym środkiem. Pomijając bardzo kosztowną operację, polegającą na wstawieniu endoprotezy, niewiele można takiemu psu pomóc - jedynie zmniejszyć ból i stworzyć warunki, by jego życie stało się mniej uciążliwe.[/FONT]
[FONT=Calibri]Chondrocan[/FONT][FONT=Calibri] produkowany jest na bazie glukozoaminy. Wszelkie tego typu preparaty do jedno wielkie oszustwo, piszę to w oparciu o preparaty tzw. ludzkie, ale jak sądzę zwierzęce rządzą się tymi samymi prawami. [/FONT]
[FONT=Calibri]Glukozoamina nie chroni i nie wzmacnia stawów, nie odbudowuje chrząstki stawowej. Z prostej przyczyny – ona natychmiast po zażyciu jest przez organizm spalona, w plazmie krwi nie ma jej śladu.[/FONT]
[FONT=Calibri]Potwierdziły to badania kliniczne. Dlatego glukozoamina, jako ,,lek’’ całkowicie nieskuteczny nie został dopuszczony do obrotu w wielu krajach, np. USA, Anglii, Francji, krajach skandynawskich.We Włoszech swego czasu stosowano iniekcje bezpośrednio do stawów, ale i tego zaprzestano z powodu zerowych efektów i ryzyka zakażeń. [/FONT]
[FONT=Calibri]U nas batalię w sprawie wycofania tych preparatów rozpoczęło kilka lat temu czasopismo ,,Aptekarz’’. Niestety ministerstwo nie podjęło żadnych kroków, ponieważ środki te nie są lekami, a jedynie suplementami diety i nie udowodniono ich szkodliwego działania, a że zbawiennego także, to już pryszcz. W tej sytuacji firmy farmaceutyczne, tracąc zachodnich klientów poczuły się w Polsce jak ryba w wodzie i zarzucają nasz rynek zupełnie nieprzydatnymi specyfikami, to jedynie placebo.[/FONT]
[FONT=Calibri]Nie łączyłabym faktu poprawy stanu zdrowia psa Twoich znajomych z tym ,,cudownym środkiem’’.[/FONT]
[FONT=Calibri]Jeśli szukacie domu dla Kseni, musicie mieć pewność, że nie wyląduje w budzie. Ona powinna mieć ciepło i nie chodzi tu wyłącznie o uczucia. Poczułam ulgę, gdy przeczytałam, że pani z Krakowa zrezygnowała. Jest mało prawdopodobne, by w wielodzietnej rodzinie z małymi ktoś koncentrował się na psie.[/FONT]