Dobry wieczór! :)
Tu Ania - nowy dom koki.
Udało mi sie zalogować na kilka dni temu założony profil, bo 2 założone przeze mnie i jeden przez milenę nie działają.
Tak więc opiszę zachowanie dzikusa od momentu przyjazdu. Pierwszego wieczoru po kąpięli wypięła się, schowała pyszczek i nie ruszała się, bała się nawet na nas patrzeć. Nie chciała jeść ani pić, ale w środku nocy słyszeliśmy jakieś chrupanie;)
pierwszy spacer przeraził zarówno ją jak i mnie, nie wiedziałam co z nią zrobić, bo biegała w miejscu i skakała jak dzika wiewiórka, po czym kładła sie na trawie i nie chciała wstać.
strasznie przede mną ucieka, kiedy jesteśmy na trawie, chociaż dochodzimy już do drugiego końca chodnika a to naprawde duzo:) problem jest z powrotem, kiedy dojdziemy tak gdzie ona chce nie moge jej zaciagnac w poblize domu, a kiedy chce ją wziąć na ręce ucieka i szarpie sie na smyczach. potrafi piętnaście minut stać w miejscu i patrzeć kto idzie. Kiedy wychodzimy za prawie zawsze robi kupe, ale jedyne siku jakie widziałam, było na kanapie nad ranem.
Do dziś też nie wydawała z siebie dźwięków, dzis podbiedł do niej mały merdający piesek, najpierw wzajmenie obwąchiwali sobie nosy, po czym koka warknęła na niego, wiec piesek wystraszyl sie i uciekł, ona jeszcze bardziej. Znowu skuliła się na trawie. kiedy ją niosę z domu i do domu strasznie sie denerwuje, po spacerze kiedy ją postawie dopiero w przedpokoju rzuca sie na swoje posłanie i jest obrażona. Do dzisiejszej nocy tez z niego sama nie wstawała, za to o 4 zrobiła mi pobudkę, bo zaczeła dreptać, kiedy weszłam do pokoju siedziała na kanapie ;D potem skakała jeszcze po płytach, komputerze, i chciała też dostać się na parapet ;)
wtedy właśnie zostawiła po sobie plamę na sofie. rano jak dogorywałam po praniu i wstawaniu co minutę zamerdała dość długo ogonem! potem spacer i znowu foch :)
dziś mieliśmy gościa. mamy w domu pluszowego małego krecika, ktory gada po naciśnięciu na brzuszek. bardzo się nim zainteresowała i kiedy nikt nie patrzył (bo tyljo wtedy jest na tyle odważna żeby przejść albo się napić) wcięła w zęby jego łapkę i zaniosła go sobie na posłanie :) zaczeła go lizać a potem nosem probowała przykryć kocem :) strasznie się wierci i rozrzuca poduszki, poza tym często dyszy, nie wiem czy jej za ciepło w domu, kaloryfery są zakręcone, ale może nie jest przyzwyczajona.
Je z ręki, ale tylko lepsze smakołyki, poza tym mam coraz większy apetyt, który niedługo otrze się o obżarstwo :) teraz posiedze przy niej i obejrzymy film, bo telewizor też ją interesuje :)
pozdrawiamy Was:)))