Mój pół roczny pies o imieniu Rin ostatnio bardzo warczy i rzuca się na mnie przy jedzeniu. Nie mogę sobie w ogóle z tym poradzieć. Dzisiaj mnie pogryzł przy nauce niewarczenia. Już prawie nam to wychodziło, dotykałam jego kości, on przez chwile nie warczał. Nagle weszła do pokoju moja siostra (8 lat, głupie dziecko) i zakłóciła naszą lekcję, pies zawarczał i rzucił się na moją rękę z zębami. Siostra, którą wcześniej prosiłam o wyjście bo uczę psa - stwierdziła, że może tam być i nie wyjdzie z pokoju.
Próbowałam już różnych metod.
Pierwsza
Pies dostał gryzaka ze skóry sprasowanej, próbowałam zainteresować go smakolami (jego ulubioną psią czekolodą) kiedy wyciągałam rękę, kończyło się na warczeniu. W ogóle mój maluch nie interesował się tym smakolem. Potem próbowałam uprzednio rzucać mu je pod pyszczek, ale też ich nie jadł.
Druga
Dotykałam ręką gryzaka, puszczałam kiedy przestał warczeć. Dzisiejszy skutek po wejściu siostry - zostałam pogryziona.
Czy to jest okres żarłoctwa szczenięcego? Kiedy on przejdzie? Jak mam sobie radzić z tą agresją. Proszę o pomoc.