Apollo przez pierwsze 10 minut stał w samochodzie, chociaż ledwie mógł się utrzymać na łapach. Cały czas go głaskałam i wreszcie się położył i grzecznie leżał aż do hoteliku.
Jak wysiadła z auta zrobił kupkę i siusiu. Kupka była taka sobie, siusiu ogromnie dużo, nie wiem czy to normalne. Przerażająca jest jego chudość, tego nie widać na zdjęciach, bo ma gęste futro...
W poniedziałek pojedziemy do Lilu i zabierzemy go do weta we Wrocku, żeby go dobrze obejrzał.
Spotkania z całą sforą już nie widzieliśmy, bo musieliśmy uciekać, powinno być jednak dobrze, bo on jest baaardzo spokojny. Może Lilu nam napisze, jak przebiegło zapoznanie.