Witam
Potrzebuje porady gdyż posiadam 9 miesięcznego Alaskana Malamute. Gdy miał 6 miesięcy wybrałam się z nim na tresure. Słucha podstawowych komend, nie opuszcza mnie nawet na chwile gdzie ja tam i on chce. Od pewnego czasu zaczoł być agresywny. Wiem, że mogą to być hormony ale nie moge pozwolić na takie zachowanie, by nie weszło mu to w krew. Moge mu dosłownie grzebać w misce gdy je, moge go podszczypywać łapać za szyje brzuch, ogon. Pierwsza jem, pierwsza wchodze do domu czy wychodze, robie wszystko by pokazać ze jestem wyżej niż on. Problem występuje w 2 przypadkach i nie umiem sobie z tym poradzić.
1. Gdy coś " upoluje" w domu np znajdzie gdzies pod stołem batonika, spadnie mi ziemniak na ziemie wtedy łapie to w pysk i przy próbie wyciagniecia zaczyna gryźć, i buczeć, powarkiwać. Gryząc nie zadaje ran, zostawia siniaki, boleśnie daje znać ze nie wolno dotykać.
2. Kiedy w nagrode za dobre sprawowanie puszcze go w ogrodzie, a potem chce go zapiąć i zaporwadzić do domu to jest wielki bunt, jak łapie go za obroże zaczyna podgryzać ręke.
W obu przypadkach ma gdzieś moje komendy "zostaw", czy tez "do mnie" w innych przypadkach przy rozporszeniach w postaci jedzenia czy innych psów, otoczenia na dworze słucha się, co mnie czesto zadziwiwa.
Co mam zrobić by oduczyć go takiego zachowania w stosunku do mnie ?