Goshia
Members-
Posts
159 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Goshia
-
A pomalutku. O ile życie z rozbrykanym tygryskiem może toczyć się pomalutku. Na szczęście Brena zaprzestała już brykania po przechodniach i rowerzystach, co ogromnie mnie cieszy. Teraz najfajniejsze jest brykanie z szarpakiem, z piłką albo za swoimi człowiekami. Przez ten rok psisko pokonało trochę strachów. Straszne były worki z liśćmi ustawione wzdłuż płota, nowy, błyszczący beczkowóz MPWiK, dziecko, które nagle rozpłakało się wózku i żółte, trójkątne blokady założone na koła przez Straż Miejską. Ja rozumiem, że blokady na kołach mogą wyprowadzić z równowagi, ale w sumie to nie wiem, czemu Brenka aż tak się tym przejęła. Raz, że nie nasz samochód, dwa - szłyśmy drugą stroną ulicy, więc kilkanaście metrów nas dzieliło od tego przerażającego widoku. Może Brena jest po prostu wrażliwa na nieszczęście ludzkie. Cóż, pozostaje mi zaapelować do Straży, by zaprzestała tej okropnej praktyki i nie stresowała mi tym psa ;). Żeby było śmieszniej, wielka, i również żółta, hałasująca koparka nie jest straszna. Muszę przyznać, że nie ogarniam sekretów psiej psychiki. A poza tym jeździmy sobie na wycieczki i chodzimy na szkolenie. Fajnie jest :)
-
Furie, a czy złapanie ostatniego dzieciaka za pupę, to nie było czasem takie "zagonienie do stada ociągającej się owieczki"? Nie żeby takie zachowanie można akceptować, ale może intencje psa nie były same w sobie złe i zwierzak jest jak najbardziej obliczalny, tylko mu się pomyliły zadania do wykonania.
- 12 replies
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
Goshia replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Beat, nie wyrzucaj sobie nic. Poprzedniej psicy chciałam podać komórki przy spondylozie i dostałam od weterynarza informację, że jej to nie pomoże. Jeśli u Aramiska narosła jakaś paskuda uciskająca na nerwy, to (wydaje mi się) że tylko chirurgiczne wycięcie osteofitu i dopiero potem ewentualne podanie komórek, po to by zregenerować nerw miałoby sens. Operacja kręgosłupa u nienajmłodszego pieska, to niekoniecznie byłoby najlepsze rozwiązanie. Też mi szkoda Aramiska :( -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
Goshia replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
A są gdzieś filmiki z Czupurkiem przed podaniem komórek? -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
Goshia replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Niniejszym informuję, że prawa autoskie do frazy "potrzebuje własnego, ciepłego konta", do jej wariacji (także z użyciem odpowiednio odmienionego słowa "kąt"), odmian, zbliżonych form etc. należą do twórcy ogłoszenia psa Rudy 96/12, który przebywa w schronisku na warszawskim Paluchu. Wykorzystanie wspomnianej frazy do celów innych niż związanych z adopcją tego psa wymaga pisemnej zgody autora oraz uiszczenia stosownej opłaty. Uff, śmichu-chichu, ale przez przypadek wyszło całkiem fajne hasełko marketingowe. Kto z forumowiczów zna się na zabezpieczaniu dochodów od wartości intelektualnych? Może psiaki mogłyby liczyć na jakieś dodatkowe fundusze, gdyby ktoś kiedyś chciał wykorzystać grę słów "konto-kąt" na przykład w kampanii reklamowej? -
Pies typu Wilczaka Czechosłowackiego i jego zachowanie?
Goshia replied to karlik13's topic in Wychowanie
Niektóre są dostępne na allegro, ostatnią ("Zwykły niezwykły przyjaciel") można kupić bezpośrednio u wydawcy. Ja kupowałam tu http://www.ohmypet.pl/OhMyDog/Produkt/do-poczytania,kbih/ksiazka-zwykly-niezwykly-przyjaciel,pbfaa , ale w innych sklepach internetowych też później widziałam ten tytuł. Jest taka książeczka łopatologicznie napisana wspólnie przez Bogusława Czernego i Zofię Mrzewińską pt. "Sam wychowasz swojego psa". Na "agresję" nie pomoże, ale wystarczy, by nauczyć zwierzaka podstawowych i bardzo przydatnych poleceń. Niestety książka jest do zdobycia tylko w niektórych bibliotekach. Za zupełną darmochę można za to poczytać blogi http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/ i http://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu/ Co do Fishera, zgadzam się z tym, co wcześniej napisano na tym wątku - szkoda czasu na tę książkę. Oczy z orbit wypadają patrząc na głupoty, które tam są powypisywane. I powiedzcie mi teraz, jak ktoś kto nie ma pojęcia o jakimś temacie, ma odróżnić źródło wiarygodne od steku bzdur? Karlik13, tak jak klaki91 podpowiada, naprawdę warto iść do dobrego szkoleniowca. Samymi książkami i internetem sprawy "agresji" w stosunku do ludzi raczej nie rozwiążesz, a godzinka czy dwie ze szkoleniowcem powinna sprawę załatwić i wiek psa nie ma tu znaczenia. Potem wystarczy ćwiczyć ze zwierzakiem i po sprawie. Trochę jak z jazdą samochodem - może i da się tego nauczyć z książek, ale nauka idzie szybciej i bezpieczniej, jeśli instruktor pokaże co i jak. -
Świetnie! :jumpie: Takie wiadomości, to miód na serce. :bigcool:
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Szkoda, że Aramis i Szafirek tak krótko mogli cieszyć się własnym domem. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że tak nie w porę. Gdzie znajdę Szafirka? -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Pusto bez Aramiska będzie :-( Kasiu, bardzo trudno by było znaleźć Aramiskowi lepsze miejsce niż miał u Ciebie. Komu jak nie Tobie mógłby tyle marudzić? Kto pozwoliłby mu na dyrygowanie budową? Gdzie on by znalazł taką drugą swą miłość jak Zuza? -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Kasiu, co do kwasu hialuronowego podawanego dożylnie, to się nie wypowiem, bo nie zgłębiałam tematu. W ortopedii dostawowo się podaje, tylko Aramisek chyba w ogólnie zbyt słabej kondycji jest na takie cuda :( Znalazłam informacje, że z z kwasu hialuronowego podawanego doustnie wydalane jest 86,7–95,6% dawki, czyli w organizmie zostaje jakieś 13,3-4,4%, a dopiero z tego około 3,5% dociera do mazi stawowej. Najwyraźniej zyskują na tym producenci, ale nie klienci - no może kupuje się co najwyżej spokój ducha, że wszystkiego się spróbowało. Obstawiam, że najlepszy efekt da zjedzenie kurzej łapki, o ile jeszcze Aramisek może takie rzeczy chrupać. Stawów to nie wyleczy, ale może jakaś przyjemność z tego będzie. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Dobrze, że choć jakiś specyfik działa. Fakt, że drogi jak siedem nieszczęść, ale cóż począć. Wiem, jak bardzo męczące są próby rozruszania leżącego owczara. To jest sporo kilogramów do dźwignięcia i dla Ciebie, i dla Aramiska. Tysiąc baloników z helem by sie przydało ;). A tak bardziej poważnie to jeszcze przypomniał mi się kwas hialuronowy. Na kręgosłup absolutnie nie pomoże, ale jeśli jest też problem w innych stawach, to można pomyśleć. Są zasadniczo dwie opcje. Jedna to podanie zastrzyku dostawowo i tu są trzy wady: 1) cena, 2) weterynarz musi mieć w tym doświadczenie, 3) może okazać się niezbędne znieczulenie ogólne, bo to bardzo precyzyjny zabieg (i dlatego nie wiem czy w przypadku Aramisa w ogóle wykonalny). Te zastrzyki mają tę zaletę, że są skuteczne, bo nie tylko działają przeciwzapalnie, ale też przeciwbólowo. Opcja druga: podanie doustne, tylko nie wiem, czy to jest skuteczne i czy nie chodzi raczej o wyciąganie kasy przez producentów suplementów. Postaram się czegoś dokładniej dowiedzieć o wersji doustnej. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Ryzyko krwotoków można ograniczyć podając np. Polprazol i Ulgastran, bardziej bym się obawiała zawrotów i bólu głowy oraz duszności. Niby duszności należą do tych skutków ubocznych, które występują rzadko, ale już senność i zawroty głowy są częste. Kasiu, Rimadyl jakoś Aramiskowi pomaga? -
Pies typu Wilczaka Czechosłowackiego i jego zachowanie?
Goshia replied to karlik13's topic in Wychowanie
Karlik13, masz bardzo fajnego psiaka. Fakt, że trochę nieułożony, ale to się da naprawić i to mimo wieku. Dobrzy szkoleniowcy nie takie przypadki potrafią wyprowadzić na prostą. Jeśli mogę coś poradzić, to miej w nosie rasę. Ja mam psiaka w typie owczarka niemieckiego i teoretycznie powinien to być pies zrównoważony, pewny siebie i odważny. A wczoraj ten niby dzielny pies przestraszył się poustawianych przy płocie worków z liśćmi. No myślałam, że skonam ze śmiechu na ten pokaz odwagi. Poprzedniego psa najpierw podejrzewałam o bycie mieszańcem owczarka niemieckiego i kaukaza, ale potem doszłam do wniosku, że to jednak owczarek zmieszany z niedźwiedziem ;) Mimo że oba te psy można zakwalifikować jako mieszańce owczarka niemieckiego, to pod względem charakteru i zachowań (poziom agresji, odwaga, nerwowość, wytrzymałość na ból, niemal wszystko) różnice są tak ogromne, jakbyś dzień do nocy porównywał. Także z tym doszukiwaniem się przodków, to wiesz, tak dla zgrywu można (jak z moim niedźwiedziem). Dobrze, że widzisz, że są pewne problemy z zachowaniem Twojego psa i że szukasz rozwiązań. To się ogromnie chwali, bo niektórzy "pseudoludzie" napotkawszy problem, po prostu pozbywają się psa. Tacy to są dopiero niezaradni życiowo, bo zamiast coś pomyśleć, pokombinować, idą na łatwiznę, a psiaki cierpią :( Zazdroszczę Ci, że jesteś z Sosnowca, bo masz w sumie niedaleko do pana Marka Fryca. Jakbym mieszkała w tamtych okolicach, to bym waliła do niego jak w dym. Dogomanię można sobie poczytać, trochę popytać, możesz zaopatrzyć się w książki (kupić albo wypożyczyć z biblioteki) i cośtam próbować, ale najlepiej by pewne rzeczy pokazał dobry szkoleniowiec. Uważam, że ważne jest, żeby zobaczyć na żywo jak należy postępować i dopiero spróbować samemu podczas szkolenia. Rolą szkoleniowca jest wtedy też wytknięcie nam naszych pomyłek, bo możemy sobie nie zdawać nawet sprawy, że coś robimy nieprawidłowo. Książki ani forum takich poprawek nam nie zrobią. Owszem, kasę na szkolenie trzeba wydać, bo w życiu nie ma nic za darmo, ale na szkolenie u Marka Fryca grosza bym nie żałowała. Jeśli tylko zastosujesz się do jego propozycji, będziesz miał psa, z którego będziesz mógł być dumny. W dodatku nawet sobie nie wyobrażasz, jaka to ogromna frajda mieć psiaka, którego własną pracą udaje się wyciągnąć z kłopotów. -
No nie wiem, czy to jest trzepanie, czy pies "dostaje po ryju". Zamach masz za mały, żeby się zakwalifikować do takich kategorii :P. No chyba że jesteś mistrzem jakiegoś kung-fu i potrafisz powalić przeciwnika przez wyprostowanie małego palca ;) W dodatku ani nie karcisz, ani nie ma tu chęci zadania bólu, ani nie widać, żeby psa bolało. Jednak jest różnica między "klepaniem" a "uderzeniem".
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Beat2010, najtrudniej chyba pożegnać się z nadzieją, że może osłabienie jest tymczasowe, że może jutro-pojutrze będzie lepiej. Smutne to wszystko :( -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Czy ja dobrze pamiętam, że przednie łapki też mu odmawiają posłuszeństwa? Czy może coś pokręciłam? -
Gezowa, zapoznałam się z "materiałem dowodowym". Tak jak podejrzewałam, nie wygląda to ani na walenie, ani na tłuczenie. Istnieje zatem pewna doza prawdopodobieństwa, że jednak psycholem nie jesteś. Trudno, musisz z tym faktem się pogodzić i jakoś z nim żyć :P Chociaż ja bym się jednak wkurzyła na Ciebie za poklepywanie po pysku i ugryzłabym, albo rękaw bym Ci rozdarła. Nie trawię poklepywanek po twarzy w stylu "mordo Ty moja", ani chwytania za policzki z hasłem "puci-puci". Ale to z kolei mój problem i ja muszę z nim żyć ;) Natomiast co do psychopaty, to masz absolutną rację. To że się komuś raz ręka omsknie, nie oznacza jeszcze poważnych zaburzeń. Grunt by takie zachowania nie powtarzały się i by zostały zastąpione prawidłową reakcją. A i to, że ktoś bił się dzieckiem będąc, też nie sprawi, że na psychopatę wyrośnie, patrz przykład rodzeństw, gdzie dzieciaki od czasu do czasu się leją i ciągną za kudły, ale potem jedno drugiemu nerkę bez zastanowienia by oddało. Zastanawia mnie też, co sprawiło, że Władysław Kozakiewicz mimo okropnego dzieciństwa, nie skopiował zachowań swojego ojca, a tysiące innych zdecydowało się jednak na kontynuowanie "rodzinnych tradycji" spuszczania łomotu. Muszę sobie przeczytać biografię pana Kozakiewicza.
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Kasiu, obawiam się, że rozumiem sytuację. Miałam nadzieję, że jest jeszcze coś co by pomogło Aramiskowi wstać. Ale albo takiego leku nie ma, albo ja go nie znam. Wygląda na to, że próbowaliście wszystkiego. Może weterynarz ma jeszcze jakiś sensowny pomysł, choć zakładam, że nie, bo gdyby miał, to na pewno byś wspomniała. Napisałam uczciwie, jak było u nas, łącznie ze skutkami ubocznymi, bo to ważne przy podejmowaniu decyzji o dalszym postępowaniu. Niby nie u każdego takie skutki wystąpią, ale chyba nawet już nie o te skutki uboczne chodzi. Po tramalu raczej chodzić nie zacznie i tu jest problem. -
Dlaczego ja Ci nie wierzę? Chyba mam podejrzenia, że to "trzepanie" jest absolutnie na niby. "Rzondam dowoduf żeczowych" w postaci nagrania. :P
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Kasiu, skoro Rimadyl jest teraz, Trocoxil był, meloxicam był w postaci zawiesiny (zakładam że tej doustnej), to zanim podejmiesz ostateczną decyzję, zapytaj jeszcze weterynarza o meloxicam podawany w zastrzykach podskórnych (może być metacam czy melovem, bo substancja czynna jest, jeśli dobrze pamiętam, ta sama). U mojej psicy zastrzyk działał lepiej niż jakiekolwiek tabletki. Kiedy meloxicam przestał wystarczać, od czasu do czasu psisko dostawało doraźnie steryd (Dexaven), w celu "wskrzeszenia". Kilka razy zadziałało. Potem dołączono Tramal (Tramadol, Poltram) w zastrzykach. Na początku reakcja psa była dobra (choć zwierzak dużo więcej spał), ale potem pojawiły się coś jakby duszności i omamy. Czy zwierzu odczuwał ucisk w klatce piersiowej i miał zwidy, nie wiem, bo psa nie ma jak zapytać. Była jeszcze próba dołączenia Gabapentyny do Tramalu, ale pojawiły się skutki uboczne. Tak wyglądało nasze kupowanie kolejnych dni, tygodni, miesięcy i pozostaje mieć nadzieję, że w pakiecie było jednak więcej szczęścia niż cierpienia. A potem było już tylko gorzej. Niby można było walczyć o morfinę i fentanyl dla psiaka, ciągnąć dalej leczenie przeciwbólowe.Tylko po co, skoro najprawdopodobniej psisko by tylko głowę podniosło i nawet domowy pasztet nie dałby krztyny radości. Summa sumarum, jeśli Aramisek zajada jedzonko z apetytem i coś go jeszcze cieszy, to pewnie bym spróbowała tych zastrzyków z meloxicamem. -
Wszystkiego dobrego dla Veny i jej nowego domu :) Czyżby Pan podnoszenie ciężarów trenował? Powinszować siły, bo to nie jest takie hop-siup owczarka na trzecie piętro wtaszczyć :crazyeye:
-
Ludzie, ogarnijcie się! Ile Vena ma czekać, żeby zostać czyjąś najlepszą psiapsiółką?
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Z własnej też ciekawości podpytywałam Norel o tego DryBeda, bo to chyba niegłupie rozwiązanie. Tylko ja sama doświadczeń z tym wynalazkiem nie miałam i nie potrafię powiedzieć, czy to by się u Aramisa sprawdziło, czy nie. Kasia musi sobie nad tym głowę połamać. Ja stosowałam podkłady (wtedy nawet nie miałam bladego pojęcia, że taki DryBed istnieje), które faktycznie kosztowały majątek. Żeby nie pójść z torbami, odcinaliśmy zanieczyszczoną część podkładu i wykorzystywaliśmy resztę. Z tym, że psisko samo nie mogło nawet przekręcić się na drugi bok, więc też sytuacja była nieco inna niż u wiercipięty Aramisa. Jakby Aramisek był grzeczny i nie protestował na pampasa, to można by spróbować założyć mu męską pieluchę na nietrzymanie moczu, umocować pampasem i wtedy by został tylko problem z grubszymi sprawami. Ale królewicz ponoć woli się awanturować :( Cóż, tak jak powiedziałaś, czekamy na decyzję Kasi. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
Goshia replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Na bazarku cegiełkowym Aramiska Norel wspomniała o takim patencie jak Dry Bed. Podpytałam o to co się w tym kocyku Drybed dzieje z płynami wszelakimi, czy są odprowadzane pod Drybeda, czy zostają uwięzione w środku Drybeda, czy faktycznie pies pozostanie suchy na takim zmoczonym kocyku i zzy pod wpływem ciężaru ciała mocz nie zostanie wyciśnięty z powrotem na futro. Przeklejam odpowiedź Norel: "Nie-oczywiście nigdzie się płyny nie gromadzą.. :) po prostu wypływają pod spodem na podłogę-ale zasada jest nie żeby płyn gdzieś gromadzić, tylko odprowadzić od ciała pacjenta... Mój drybed już jest trochę stary-włos się zbił nieco, ale dalej w miarę działa-kupiłam go jak jeszcze w ub roku żyła moja staruszka z rakiem... Teraz po prostu leży jako zastepcze legowisko dodatkowe-psy lubią się na nim położyć-ot jak dywanik, ale Puma często potrafi mi ukraść z szafki butelkę wody i pogryźć.. no to wtedy mam mokrą podłogę, drybed jest mojry od spodu-ale na wierzchu nie.To takie sztuczne jakieś włosie, ale ciepłe-jak był nowy to sama się kładłam żeby zobaczyć-co to niby takiego extra bo wydało mi się w pierwszej chwili ot takim dywanikiem... Ale choć pozornie cienkie to jak się położyłam to podłoga nie gniotła mnie w plecy tak jak na np.kocu czy nawet wełnianej kołdrze, i było to ciepłe-znaczy dobrze izolujące.Psy na początku to się przepychały-miało być tylko dla babci, ale inne też w kolejce stały do dywanika ;) Na pewno jak się kompletnie zbije ze starości to już nie będzie działać ale spokojnie minimum rok-półtora jest idealny i dobrze się pierze w pralce.Myślę że to wygodniejsze(pomijając koszta) podłogę zetrzeć nie problem, drybed nawet szlauchem na dworze przepłukać podkładając drugi, a prać porządnie raz na kilka dni, no i dla psa wydaje się o niebo wygodniejsze niż przesuwające się pewnie podkłady?..." Kasiu, co myślisz o takim rozwiązaniu? Z jednej strony wygląda na to, że Dry Bed utrzymuje skórę suchą, ale Aramiskowi i grubsze wpadki się zdarzają. Daj znać, co o tym myślisz, bo w sumie to Ty jesteś na pierwszej linii frontu.