-
Posts
525 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Voute
-
Jakie szelki są najlepsze dla psa, który biegnie obok roweru?
Voute replied to Sonika's topic in Pies i rower
Odkopuję temat. Jakie szelki dla psa, który biega przy rowerze, ale ciągnie? Trasy nie są zbyt długie, bo to cocker. Czy nadają się norweskie? Nie chcę sledów czy czegoś w tym rodzaju. -
A ja mam pytanie - czy szelki norweskie nadają się do biegania przy rowerze? Pies ciągnie, nie biegnie na luźnej smyczy. Nie są to bardzo długie dystanse, ale nasze szelki niespecjalnie się nawet do tego nadają :roll:
-
[quote name='Cassidy']jasne ze da o ile Ci wczesniej Ci reki ze stawow nie wyrwie :) zanim go tego nauczysz[/QUOTE] No patrz, jakoś ja uczyłam labradora znajomej chodzć przy nodze. Na zwykłej skórzanej smyczy i obroży. I mi ręki ze stawów nie wyrwał, wręcz przeciwnie - labek pojętny pies, szybko załapał, że nieciągnięcie się opłaca. Poza tym wtedy miał mniej więcej rok i wcześniej nikt go nie wychowywał (tzn. właścicielka postawiła na "bezstresowe wychowanie").
-
Jaki rodzaj szelek będzie wg. was najlepszy do biegania przy rowerze? Norweskie, guardy? Pies przynajmniej na początku ciągnie, potem biegnie na luźnej smyczy. Nie są to jakieś kosmiczne dystanse, ale mamy z zalecenia trenerki jeździć jak najczęściej. A dowiedziałam się, że ponoć nasze szelki mogą (ten pasek na dole) uciskać psa. Mamy mniej więcej takie [IMG]http://www.zooplus.pl/bilder/szelki/dla/psa/premium/niebieskie/1/45493_Geschirr_Prem_Blau_Trixie_1.jpg[/IMG]
-
Jawz dla papillona? o.O chyba się jeszcze na dyskach za mało znam :) Co do średnicy - mniejsze gumowe (o całe 0,5 cm :D) są chyba tylko SoftFlite pup. Trixie chyba też ma od 18 cm, ale one mnie się nie podobają.
-
Ja mam Hero Atom 185 R-S, krawędź w nim jest mniejsza niż np. w Air czy Praxis, do tego są to dyski bardzo lekkie i miękkie :)
-
[quote name='HelloKally']a ci powiecie na temat tych: [url]http://allegro.pl/wzmocniony-identyfikator-adresowka-dla-psa-i-kota-i1693330084.html[/url] ??[/QUOTE] Ja mam tą adresówkę i jestem zadowolona, już jakiś czas temu ją kupiłam (wcześniej miałam taką samą, ale to ja ją zgubiłam) i ani jednej rysy.
-
Moja suczka w typie cockera ogólnie kocha cały świat i nie widzę jej w roli psa obronnego ;) Ale ostatnio byłyśmy w parku, późno było i ciemno. Grupka ludzi siedziała kilkanaście metrów od nas, słuchali głośniej muzyki. Jak Phoebe to usłyszała, zaczęła chodzić dookoła i powarkiwać. A kiedy jedna z dziewczyn przeszła koło nas, sunia stanęła i zaczęła szczekać. Myślę, że jeżeli pies nie jest zbytnio lękliwy i nie ma za sobą przykrych wydarzeń, to jest w stanie stanąć w obronie właściciela. Nawet, jeżeli jest to tak kochający świat pies, jak cocker spaniel czy inna "potencjalnie łagodna" rasa :)
-
Bardzo niezdecydowana jesteś. Przecież miałaś mieć bouviera, cane corso, mastifa tybetańskiego, tollera...
-
Obedience to jest sport, robimy to dla własnej zabawy i przyjemności. Na pewno certyfikat z tych zawodów nie upoważnia do wystawiania psa w klasie użytkowej. PT to egzamin, moim zdaniem jest on ważniejszy, w niektórych rasach wymagany jest egzamin PT1 do uzyskania uprawnień hodowlanych (np. u dobermanów).
-
Klasa 0 w obedience jest łatwiejsza niż PT 1. A co do wyższych klas w obi, to nie porównywałam, bo regulaminu PT 1 nie znam za dobrze :)
-
Krótko mówiąc - to zupełnie co innego. O ile PT 1 to egzamin, o tyle obedience to są zawody. Może niektóre ćwiczenia są podobne, ale ogólnie to coś innego.
-
Moim zdaniem jest oficjalna, bo aby dostać się do klasy 1 trzeba na zawodach w 0 uzyskać minimum 1 ocenę doskonałą. Ale mogę się mylić.
-
W google wpisz "regulamin obedience klasa 0" i pierwszy odnośnik w .pdf Tam jest wszystko opisane :)
-
Ogólnie obedience jest podzielone na 4 klasy - 0, 1, 2, 3. W 3 (międzynarodowej) pies musi mieć min. 15 miesięcy bodaj. Zerówka jest b. łatwa. Potem, żeby się dostać do wyższych klas trzeba uzyskać odpowiednią ocenę na zawodach klasy niższej. Wszystkie ćwiczenia do danych klas znajdują się w regulaminie obedience :) [QUOTE]inne konkurencje/zadania do wykonania czy więcej błędów jest dopuszczalnych?[/QUOTE] Inne zadania
-
Z tego co mi wiadomo nie ma ograniczeń wiekowych jeśli chodzi o start w zawodach obedience, nieraz w zerówce startują psy, które nie ukończyły jeszcze roku :)
-
Ależ nie jest codziennie :) Jest zazwyczaj 2 razy w tygodniu. I też mam w międzyczasie różne zabawki - piłki, szarpaki, sznurki, gumowe piszczałki. Bawię się z psem zwykle raz dziennie, przed kolacją idziemy sobie na podwórko porzucać coś. Bo na spacerze nie ma mowy ;)
-
Pomysł niezły, choć wymaga dużo czasu, zanim mój pies do mnie przyjdzie... A ona w domu nie ma zabawek. Bo i tak się nimi nie bawi, jeśli już, to bez przerwy mi je wciska żeby jej rzucać. W domu ma odpoczywać, więc jedyne, co ma, to Konga z jedzeniem od czasu do czasu. I jeszcze jedna opcja ;) - co, jeśli do mnie nie przyjdzie? Pogryzie sobie zabawkę a potem ją zostawi i sobie pójdzie, przy okazji mnie też olewając? Mam wziąć zabawkę i od nowa zachęcać do zabawy? Czy schować piłkę i koniec bawienia się na dziś?
-
Ja bardzo NIE chciałam używać jedzenia, bo to mojego psa tylko dekoncentruje. Ale zachęcanie drugim dyskiem nic nie daje. Schować zabawki mogę, ale kwestia tego, że najpierw zabawkę muszę odebrać, aby ją schować. A to przy moim psie nie lada wyzwanie, bo podejdzie do mnie, stanie 2-3 m przed a jak tylko zrobię pół kroku w jej stronę, to ucieka. Natomiast ucieknięcie z dyskiem to dla mojego psa zachowanie samo nagradzające - "upolowałam dysk, mogę się położyć i go memłać". Dlatego próbowałam z jedzeniem, bo wtedy przynosi, ale tylko dlatego, że jedzenie jest cenniejsze niż zabawka. Mam ochotę się poddać i zostawić wszystko jak jest, czyli niech pies sobie ucieka i przyjdzie po tej 1,5 minuty, jak jej się znudzi obgryzanie...
-
Wiem, że nie powinno jej się znudzić. Ale to się zdarza rzadko i dziś był wyjątek. Bo zawsze kończę zabawę jak jej się podoba. A dzisiaj nie wiadomo kiedy rzuciłam piłkę po raz kolejny, ona za nią biegnie i już nie bierze do psyka, tylko odchodzi. Do tego "ma humory" - nieraz zdarza jej się, że w ogóle się bawić nie chce. Wyciągam zabawkę, a ona mi ucieka zanim zdążę ją wyrzucić. Co prawda ostatnio coraz rzadziej tak robi, ale jednak... Chyba nam zostaje zabawa po 3 minuty dziennie, ze smakołykami, może kiedyś samą nagrodą dla niej będzie kolejny rzut. Szarpać się lubi, ale tylko wtedy, kiedy nie mam jedzenia. Bo wtedy tylko czeka, aż jej rzucę a ona będzie mogła przynieść i dostać smakołyk.
-
[quote name='Unbelievable']Teraz musisz dojść do takiego aportu na dworze, a dopiero później bawić się we frisbee ;)[/QUOTE] Wykorzystuje mnie, to fakt :evil_lol: Ale nie wiem, jak ma dojść do tego aportu. W domu nie musiałam jej niczym nagradzać. Sama nauczyła się przynosić zabawki. A dzisiaj próbowałam ze smaczkami i piłką. O ile normalnie to się bawi piłką całkiem długo i wcale jej się nie nudzi, o tyle dziś po 5 rzutach (które ładnie przynosiła za jedzenie) poszła sobie po prostu :mad: Jak mam jedzenie, to zabawka po chwili jest olewana... Nawet jeżeli to jedzenie to sucha karma.
-
Też tak próbowałam. Ale mój pies wtedy traci zainteresowanie frisbee (czy też inną zabawką)... EDIT Wyciągnęłam przed chwilą dekle i wzięłam trochę smakołyków, takich "niezbyt wartościowych" dla mojego psa. No i spaniel bawił się, owszem, jak uciekł do zaraz przybiegł za zaoferowane jedzenie. Ale widzę zdecydowanie, że tu muszę kończyć zabawę szybciej niż jak jedzenia nie mamy... Dosłownie po kilku rzutach chowam dyski, bo widzę, że pies jest w tym momencie tak nakręcony, że zaraz jej się znudzi. Tak też zrobiłam dzisiaj... I chyba będę dalej próbować ze smakołykami, a czas treningu, no cóż, musi wynosić dosłownie chwilę, żeby psa nie znudzić. Przynajmniej nie tracę go na czekanie aż mi pies dysk przyniesie. Tylko czy w takim przypadku kiedyś się wyeliminuje jedzenie? Czy kiedyś mój pies będzie na tyle chętny do przynoszenia dekli, że nie będzie oczekiwał nagrody w postaci jedzenia?
-
Ale my jeszcze nie doszłyśmy do etapu backhandów czy flipów. Dużo czasu zajęło mi nakręcenie psa na dekle, bo z naszym pierwszym dyskiem zrobiłam masę błędów (goniłam psa, jak miał go w pysku, frisbee pies miał do dyspozycji cały czas). Teraz za wielki sukces uważam to, że pies w ogóle chce się bawić dyskami, chce je łapać i gonić. I jesteśmy na etapie gonienia rollerów i dysku z mojej ręki, bo nawet rzadko jej się udaje złapać floatera. I właśnie nie wiem, co mam zrobić, żeby pies wolał mi przynosić frisbee niż płożyć się i go obgryzać... Dodam, że w domu pies aportuje perfekcyjnie i nie wiem, jak się tego nauczyła :evil_lol: Ale sama przynosi mi swoje gryzaki i wtyka do ręki, potrafi tak aportować z godzinę. Na innych zabawkach jest różnie. Ale na pewno mniej czasu jej zajmuje przyjście do mnie niż w przypadku frisbee...
-
[quote name='Unbelievable']to znaczy że go to nie interesuje i wcale mu się nie podoba ;)[/QUOTE] Ale co jej się nie podoba? Dyski jej się bardzo podobają, zabawa też, ale ona ma problem z aportowaniem wszystkiego... I myślę, że rzeczą lepszą niż roller jest po prostu gryzienie dysków, dlatego mi ich nie oddaje. Chętnie przynosi jedynie wtedy, gdy zaproponuję żarcie, ale wtedy zupełnie traci zainteresowanie zabawką :roll:
-
Mi pies zwiewa nawet jak łapie overy przez nogę - złapie i ucieknie na drugi koniec podwórka. Rollery tak samo, bo backhandów nie rzucam. Ja, jak się oddalę, to pies owszem, przyjdzie, ale stanie tak ze 3 m ode mnie a jak zrobię krok w jej stronę to ucieka. A podejść i wziąć nie mogę, bo mi po prostu zwieje. Parę razy tak sama z siebie przylazła do mnie z dyskiem w pysku, to było wielkie szarpanie i roller, bo ona rollery zdecydowanie najbardziej lubi, ale co z tego, zanim przyjdzie mija z minuta - półtorej, to 1/3 całego naszego treningu... Chyba nam zostaje linka :(