Witam,
Diego jest już w Warszawie. Najpierw było spotkanie z Mesią na Polach Mokotowskich, bo bałam się że w domu zacznie go pacyfikować. Ale przywitali sie miło, a w domu pełna alceptacja Mesi pokazuje mu swoje zabawki, choć Diego nie zauważył, że brak mu jajeczek i próbuję dobrać się do Mesi (choć ona też wydmuszka). Mesia jest od niego większa i pewna siebie, więc radzi sobie z jego zalotami, a właściwie nic sobie z nich nie robi i zaprasza do zabawy, nie ma problemu ani z zabawkami ani z miskami. Każdy ma swój komplet naczyń, ale obydwoje jedza ze wszystkich bez awantur.