Marycha35
Members-
Posts
23000 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Marycha35
-
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
Marycha35 replied to toyota's topic in Już w nowym domu
O mateczko, Asiu! Bidy kochane...:( A tu apel: [COLOR=red][B]Z Kubusiem wszystko w porządku, ale szczeniaczek odebrany niedawno z tego samego kojca ma parwo - [/B][/COLOR][COLOR=red][B]nie wiadomo czy przeżyje, fundacja szuka rozpaczliwie staglobanu (immuno-szczepionka), nie ma w Polsce, nie ma w Niemczech. Może ktoś wie kto ma zapas? [/B][/COLOR] -
[quote name='majqa']Wiesz, że z moim skrzywieniem to ja go widzę w wersji podkołdernej? :evil_lol: Kiziać, miziać, całować, poprawiać podunię pod główką, a jak będzie wyłazić spod kołdry to zniewolić i wepchnąć z powrotem. Wiem, wiem... to chore. :evil_lol:[/QUOTE] Hi, hi, ja tam Cię rozumiem....Obawiam się, że Ania, Marcin i KRESKA nie dadzą rady już upchać Fawinka w łóżku.....:) Jest i poetka nasza kochana:)
-
Podnosimy dzwońca!!:)
-
Alfiś z przeszłością, znęcano się nad nim bito i duszono... MA DOM
Marycha35 replied to Pinesk@'s topic in Już w nowym domu
Ok, spokojnie czekamy:) Dzięki. -
Pako - bezpieczny i szczęśliwy w kochającym domku :)
Marycha35 replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Się sposobi.....???;) -
Dziewczyny to ja Wam dziękuję:) Za bacik jak trzeba było, za solidarność i kasiorę. To NASZ SUKCES:) Bardzo są takie dni potrzebne, bo tyle jest cierpienia, że akumulatory trza naładować! Ściskam każdego kto przyczynił się do tego, że Fawinka, śmierduszek kochany, walił jak stodoła, fuj fuj, dziś jest otoczony miłością, opieką i ma domek:) Teraz jeszcze oby wet dobre wieści podał i OLE!
-
Misiu ma KOCHAJĄCY DOMEK ELU, DZIĘKUJEMY!
Marycha35 replied to Marycha35's topic in Już w nowym domu
Izuś dziękuję, ale to zdecydowanie sukces zespołowy!!! Gdyby nie rady Izy tak supero by nie poszło. Dziękuję:) A cieszę się, jak cholera, aż się poryczałam! Ten cudny bidek stary, ślepy trafił do kochanych ludzi. Zabrałyśmy go dziś z Anią, nową Panią na teraz. Zapadł mi w serducho jak go pierwszy raz zobaczyłam w schronie, obiecałam sobie, że go zabiorę, ale warunki nie pozwoliły, no to chociaż tyle, że dziś zabrałam ślicznotę i powiozłam do cudownych Ani i Marcina:) Wierzę, że nasza dogomaniacka robota ma sens! Mimo scysji, pomyłek. Gdyby nie my pewnie siedziałby cichutko w boksie, podgryzany przez sunie, które mu do kolan nie sięgają i marniał tam. A tak jest uratowany. Mam nadzieję, że i u Szorstusia będzie ok jednak, bo zaczęło się syfiaście! Przyjaciela kolejnego nie zostawimy w potrzebie! Merdający nieśmiało ogon, który nagle zaczyna wirować, iść do góry to mój talizman szczęścia:) Damy radę Szorstusiu! -
No, ja się poryczałam, jak wracałam do domu...Przypomniałam sobie jak stał taki smutny w boksie, jak ze spaceru kiedyś wracałam, a on nie chciał wchodzić, a ja go musiałam wepchnąć, ech...:( Teraz ma jak w raju u cudownych ludzi! Dodam, że Ania na dniach ma iść z Fawkiem do weta, zaraz napiszemy Ani, co poprosimy, by miał zrobione. Mówiłam, że my te kwestie opłacamy. Dodam, że Fawcio ma książeczkę, był kastrowany, ma czip. A i z jeszcze mniej przyjemnych spraw: wyszło 38,3 km i Toyota moja spaliła 7,6 na 100km. Czyli licząc 5 zł za litr to około 15 zł za podróż. Sorka, ale muszę odebrać, cienizna...:( Dobrze wyliczyłam? Zdjęcia mają być ewentualnie wieczorkiem, bo my bez aparatu wszyscy byliśmy. Borówka ma, ale niestety chora jest i nie dała rady jechać. Ania mówiła, że może takim z tele zrobi, bo ma porządny, ja cienizna totalna, guzik widać! Acha i Fawek jest okropnie chudy, każdą kosteczkę było czuć, a na pupie to tragedia! Do tego miał brudne uszka i lewe zaczerwienione, jakby ugryzione, trzepał główką jak dotykałyśmy.
-
Ludkowie kochani już donoszę:) Faworek, ta najukochańsza psia pierdoła;) jest już u Ani i Marcina i u Kreski, sunieczki cudnej, co przypomina kluskę;) Przyjechałam po Anię pod Central o 12:00, stamtąd pognałyśmy do Medora. Ania odebrała psa i pojechałyśmy na Widzew, bo tam Fawciu mieszka teraz. Bałyśmy się jak zniesie podróż, więc jeszcze przed zabrałyśmy go na spacer. Siusiał, był zadowolony, kita w górze, ale sraczka była...:( No to potem bach go do autka, wsiadł na ugiętych nogach, wolno, nie zmuszałyśmy go, głaskałyśmy i delikatnie zapraszałyśmy. Bał się biduś! Podróż bez najmniejszych przygód, to jest ideał! Położył się, uchyliłyśmy mu okna, włączyłam klimatyzację, Ania go głaskała. Po dotarciu na Widzew Ania zadzwoniła po Marcina z Kluską, ups, Kreską;) kocham tę sunię, i wybraliśmy się na spacer. Faworek zdecydowanie zdenerwowany był odgłosami miasta, aut, robót, więc bryknęliśmy do lasku przez podwórko Kościoła, gdzie Fawinka wyraził swój stosunek do władzy czarnej robiąc kupę, typu sraczka przed Kościołem;) Marcin stwierdził, że to antyklerykał:):):) Na spacerku spokój, Fawek wąchał, sikał, kupy zero;) Sunieczka przywitała Pańcię swą, mnie olała, ale jak uskuteczniłam pogoń za patyczkiem byłam cool i dostałam merdanka dużo! Sunia na Fawka nie zwracała uwagi, on pierdółka raz ją poczuł, potem zgubił trop...kochany! Bardzo smutno było patrzeć jak boi się windy, schody to tez było wyzwanie. W domku sunia była absolutnie gościnna, może ze dwa , trzy razy warknęła na smoka, co to chodził po JEJ włościach! Fawuś był zdecydowanie skołowany, więc się grzecznie położył. Oczywiście Ania i Marcin głaskali nowego Przyjaciela, przytulali, więc wolno się uspokajał, aż ....zasnął. Suniaczek też, przy ukochanej Pani:) Dodam, że Marcin w trakcie kontem oka zauważył, że słońce pada koło balkonu, więc położył tam suni legowisko!!! KOCHAM ICH!!!! Po lekkiej drzemce, ja zabawiłam Kreskę piłeczką, a Faworek ruszył na raczej ugiętych nogach na rekonesans. Zwiedził i uznał, że najfajniej w kuchni jest! Tam Ania gotowała już dla niego ryż z kurczaczym mięskiem. Ponieważ Ania jest na ostatnim roku Farmacji to bez problemu dokonała wszelkich zabiegów przy oczach Fawka, które, uwaga, już wyglądają trochę lepiej!!!! Dziękujemy Medorowi za reakcję na Nasze utyskiwania:) Ania przypuszcza, że jest to infekcja spowodowana bakteriami. Dostała od Pani Wet kropelki, ale tę relację zostawiam Ani, która wejdzie wieczorem na Dogo i opisze wszystko dokładnie. Mnie przy tej rozmowie nie było, nie chcę pokręcić. W domku wyjęłam Fawkowi obrzydliwego, opitego kleszcza z okolic szyi. Fuj!!!! Fawciu śmierdział jak dudy, miał brudne futerko, ale piękne. Błyszczące i taki cudny kolor, podpalane. Jest to śliczny psiaczek!!! Kochany, merdał do mnie i przychodził wzywany. Wolniutko, ale jednak. Jak wychodziłam, a trwało to dłuuuugo;) to kitę miał już do góry raczej. Wiem z smsu od Ani, że potem dostał porcję jedzonka małą i jego ulubionym pomieszczeniem jest kuchnia;), był na spacerku i jest dużo mniej zestresowany! Ania wycięła mu prawie kg kłaków skudlonych, miał zwłaszcza pod brodą, a teraz nasz kochany Przyjaciel śpi na posłanku:) Dodam, że Ania z Marcinem kupili w prezencie Fawkowi: miski, piękną czerwoną obrożę, cudną czerwono-czarną smycz w łapki psie oraz w prezencie dla psów w Medorze 3 kg karmy! Psiak ma oczywiście swoje posłanko.
-
Alfiś z przeszłością, znęcano się nad nim bito i duszono... MA DOM
Marycha35 replied to Pinesk@'s topic in Już w nowym domu
Nadal cisza:(:(:(