Zuziu, dołączam się do Twoich wścieków, potworna decyzja!!! Dobrze, że Amcik miał więcej szczęścia:) Mimo, że wylądowanie w rzece trudno nazwać dobrym początkiem, jednak potem już tylko lepiej było:) Na pohybel wszystkim kretynom topiącym psie dusze i ciałka!!!