Uwagi "jak sobie nie wychowa, to tak ma" są bardzo nie na miejscu. Nasza dalmatynka była wzięta ze schroniska po bardzo ciężkich przejściach. Przez 6 lat traktowano ją jak psa stróżującego na terenie oddziału elektrowni. Po 6 latach oddano do schroniska. Była dzika, w życiu chyba nie była w mieszkaniu, bo dopiero uczyła się sikać na dworzu. Rzucała się na ludzi w pomarańczowych swetrach, bo widocznie kojarzyła to z robotnikami, którzy pętając się po terenie rzucali w nią kamieniami (informacja potwierdzona) i drażnili kijami. Trudno w tej sytuacji mówić o jakimkolwiek wychowaniu z naszej strony, a psa trzeba było wziąć, bo w schronisku by zdechł ze zmartwienia.
Mnóstwo pracy kosztowało nas wyprowadzenie jej jako tako na ludzi przez rok. Do końca nie udało się jej jeszcze ułożyć, ale w porównaniu z tym, co było, jest bosko. Co nie znaczy, że można jej tak do końca ufać. Tak, jest agresywna i chwila naszej nieuwagi może się dla obcych psów lub ludzi skończyć tragicznie.
Dalmatyńczyk jest trudnym do ułożenia psem, więc nie dziwię się ludziom, którzy zetknęli się z agresywnym przedstawicielem tej rasy i w panice zabierają swoich podopiecznych.
Dalmatynko> Uderzyło mnie stwierdzenie, że Twój pies chodzi albo na smyczy, albo w kagańcu. Nasz drugi pies chodzi na smyczy i idealnie nad nim panujemy. Wkurza mnie, że ludzie puszczają swoje psy luzem i uważają, że skoro w kagańcu, to wszystko jest w porządku. Nie, nie w porządku, ponieważ psy biegające luzem podbiegają również do obcych psów, które nie zawsze je tolerują. Właściciel, kiedy zaczyna się bójka, ryczy, żeby pies wrócił, ale on ma właściciela ewidentnie w nosie. Który pies jest agresorem? Ten, który jest na smyczy i gryzie, czy ten, który jest luzem w kagańcu, nad którym właściciel nie może zapanować? To drugi podbiega, nie pierwszy. To drugi wykazuje aktywność, nawet jeśli chce się bawić.
Podstawową rzeczą na spacerze jest panowanie nad psem. Pies ma być zatem przede wszystkim na smyczy. Bieganie luzem jest niedopuszczalne. Nie tam, gdzie są ludzie i inne psy.