Bestia
Members-
Posts
41 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bestia
-
[quote name='kakadu']moze po porstu zadzwon pod ktorys z tych numerow, bedzie szybciej Kakadu, proszę, czy możesz usunąć nasze dane ze swojego postu? Ja w pierwszym moim poście rozpoczynającym wątek usunęłam. Już miałam bardzo nieprzyjemne i nieprzyzwoite telefony. Chciałabym tego uniknąć. Ratując Rokiego podawałam wszystko, jak leci - teraz oprzytomniałam.
-
Jeszcze przed startem samolotu, dziś raniutko oboje ze mną rozmawiali, a w nocy pani pisała maile, prosiła, żeby kupić mu do budy koc - wierzę, że stworzą dla niego bardzo dobry dom. A Rocky dziś w lesie, na grzybach, jak tydzień temu. On pięknie chodzi na lince, zupełnie nie ciągnie, a jak się go przywiąże do drzewa, żeby zebrać grzyby (są opieńki, mniam!) to się kładzie i kontempluje przyrodę. Jest spryskany Fiprexem, więc mam nadzieję, że kleszcze z niego będą spadać. Po powrocie Robert go obejrzy. Przy tej sierści łatwo znaleźć kleszcza, na szczęście.
-
Niestety! Byliśmy umówieni z panem chętnym na 12-tą. O 11.30 zadzwonił, że spóźnią się 45 min. A wtedy przysłał sms-a, że bardzo przeprasza, ale żona w ostatniej chwili się rozmyśliła. Cóż, dobre choć to, że rozmyśliła się teraz, że nie trzeba psa zabierać po kilku dniach. Trudno. Ale nie ma tragedii, mam nadzieję. Od wczoraj mamy inną, rewelacyjną propozycję. Duży dom, duża ogrodzona posiadłość, obok las i blisko plaża bałtycka! Tym razem rozmawiałam z obojgiem, z panią i panem i oboje bardzo chcą Rokiego. Kilka miesięcy temu stracili wielkiego psa (nowotwór), dom jest pusty, bardzo tęsknią. Pan ma wolny zawód, pracuje w domu. Psa traktują jak członka rodziny, będzie oczywiście mieszkał w domu. Ja mam w ogóle zaufanie do ludzi, mam nadzieję, że się nie mylę - ci państwo oboje brzmią mi bardzo wiarygodnie. Jest tylko jeden problem. Dziś wyjechali za granicę, wracają 20 października i jeśli dziś pies nie poszedłby do pana umówionego to wtedy są zdecydowani go zabrać nad morze. Tak mnie zapewniła pani w mailu wysłanym dziś o północy. Ja jej wierzę! Odmówiłam innym chętnym, czekam na nich. Trzymajcie kciuki, również za to, żeby nie było mroźnych nocy. Wprawdzie w budzie jest słoma, ale Rocky biedaczek taki goły!
-
Tu są linki do filmików, które nakręciłam dziś czekając na rodzinę, która miała zabrać psa, ale się rozmyślili [url]http://www.youtube.com/watch?v=QRfov1jTLDo[/url] [url]http://www.youtube.com/watch?v=i_4v5IiVJHo[/url]
-
Jutro umówieni jesteśmy z panem, który ma dom i duży ogrodzony teren, ma doświadczenie z "olbrzymami" bo miał duże psy, po rozmowach mam wewnętrzne przekonanie, że to będzie świetne miejsce (kilkanaście kilometrów od miejsca, gdzie pies jest teraz). Jeśli to nie wypali, są jeszcze inne możliwości i Ewkaa :) Oby się udało jak najszybciej umieścić go w nowym miejscu!
-
Dziś ukazało się ogłoszenie na 1 stronie w "Metrze". Niestety pierwsze zdanie brzmi: "Rokiemu grozi śmierć". Wczoraj rozmawiałam z panią redaktor i mówiłam, że na Dolnym Śląsku groziło mu uśpienie z powodu zawirowań w życiu poprzedniego właściciela, więc przywieźliśmy go tu i szukamy mu domu. I nikt tu psa nie będzie usypiał!!! Ale wyszło, jak wyszło - odebrałam ileś telefonów z pytaniami dlaczego mu grozi śmierć - kilka nawet dość agresywnych, jako ta wredna co chce psa uśpić! :-( Ale poza tym odzew był bardzo duży, z całej Polski, bo (nie miałam tej świadomości) ogłoszenie wyszło w całej Polsce. Specyfika tego przypadku wyklucza wydanie tak wielkiego psa komuś, kto po niego przyjedzie z drugiego krańca kraju. Myślę, że chętny powinien przyjść kilka razy i zaprzyjaźnić się z psem, a potem dopiero go zabrać. Pies stracił swój dom i właściciela, już się zaprzyjaźnił z Robertem i teraz też tak to powinno wyglądać. Wszystkich chętnych spoza naszego terenu kierowałam na stronę DOGOMANII - reklamowałam ją jak mogłam - mówiłam, że są tu psy do wyboru - do koloru i z całej Polski. Mam nadzieję, że Rocky znajdzie nowy dom i kilka innych piesków teź. Trzymajcie kciuki!
-
Jak dotąd był jeden telefon. Pan zainteresowany zadzwonił wczoraj do Roberta, wypytywał o psa, zapowiedział, że zadzwoni jeszcze i umówi się na oglądanie psa. I to wszystko. Zastanawiam się, jak zapewnić sobie gwarancję, że pies pójdzie w tak zwane "dobre ręce"? Nie mam doświadczenia - czy można taką osobę poprosić o dokument?
-
Kamucha, dzięki. Sądząc po tym forum zainteresowanie jest nikłe. Bardzo się martwię, co zrobimy. Na razie Rocky wrócił do kojca, ogrodzenie zostało podwyższone. W sobotę o 19-tej będzie o nim mówiła w I programie Polskiego Radia dr Dorota Sumińska. Może po tej audycji coś się zmieni?
-
Tu jest pięć filmików z Rockym. Nie są najlepsze, ale z powodu "psiego" przechodzę przyspieszony kurs fotograficzno - komputerowy. I tak jestem dumna z moich osiągnięć, bo ja starsza pani. [url]http://www.youtube.com/user/KingaEwa#p/u[/url] Wczoraj był w lesie na grzybach :) Jest bardzo grzeczny, pięknie chodzi na długiej lince, nie ciągnie, przychodzi do nogi, siada na komendę, czasem na komendę waruj usiłuje podać obie łapy naraz, ale jest świetny, bardzo przyjazny dla ludzi. Co zrobić, żeby ktoś go zechciał wziąć? Po tym, jak wyskoczył z kojca jest na noc zostawiany na hali w warsztacie - ale to wszystko rozwiązania tymczasowe!
-
Tu jest pięć filmików o Rockym: [url]http://www.youtube.com/user/KingaEwa#p/u[/url] Sytuacja robi się dramatyczna. Wczoraj wieczorem wydostał się z kojca i usiłował pokonać bramę. Na szczęście strażnik z sąsiedniej firmy to zauważył. nie bał się go, złapał, uwiązał linką holowniczą do zaparkowanego samochodu i tak biedak spędził noc - rano, kiedy Robert tam przyjechał, był bardzo skruszony. Ale sytuacja może się powtórzyć. Byłoby to okropne, żeby uratowany od uśpienia i przywieziony z Dolnego Śląska tu - uciekł i zginął gdzieś pod samochodem (bardzo blisko jest bardzo ruchliwa droga po której jeżdżą TIR-y), albo wylądował w schronisku. Odzew na rozsyłane maile i posty w Dogomanii jest praktycznie zerowy. Pies nie może zostać na stałe w tym kojcu i budzie (po o wiele mniejszym psie). Proszę, rozsyłajcie tę informację, może ktoś chętny się znajdzie. Rocky to mieszaniec - matka bullmastiff, ojciec bernardyn. Ma 2 i pół roku. Kiedyś ważył 75 kilogramów - teraz jest trochę wychudzony - ale już dostaje lepszą karmę i z pewnością poprawi kondycję, bo dotychczas: bochenek chleba i trochę salcesonu. Został odrobaczony, zaszczepiony na wściekliznę i odpchlony. Podobno (informacja od poprzedniego właściciela, który stracił mieszkanie i pracę i nie mógł go zatrzymać) nie toleruje kotów. Z psami też podobno bywało różnie - z jednymi się bawił, inne niekoniecznie tolerował - tu w stosunku do suki strażnika jest przyjazny.
-
Dodatkowa informacja: chodzi na smyczy, zna podstawowe komendy (siad itd.)
-
Pies w tej chwili już jest pod Warszawą, umieszczony w niedużym kojcu z niewielką budą - ale jakoś się wciska. Nie było wyjścia - trzeba go było zabrać od poprzedniego właściciela, bo na 7 października wyznaczono eksmisję, a mój przyjaciel wracał do Warszawy. Zna psa z kilku jednodniowych wizyt na Dolnym Śląsku w ciągu ostatnich dwóch lat. Wiemy, że pies jest zrównoważony i spokojny, przyjazny w stosunku do ludzi. Pierwszy rok życia spędził w budzie w kojcu, drugi w mieszkaniu, teraz, tu, z konieczności siedzi w kojcu. Z informacji od poprzedniego właściciela: niebezpieczny dla kotów, z psami, które zna od szczeniaka się bawi, z innymi podobno bywa różnie. Tu nie był sprawdzany - nie było czasu - oboje pracujemy, brak czasu, nadmiar zajęć. Dwa razy dziennie karmienie i krótki spacer po zamkniętym terenie to wszystko co w tej chwili można mu dać. Został odpchlony i odrobaczony. Wczoraj został zaszczepiony na wściekliznę.
-
Pies już jest w Warszawie, trzeba go było tu przewieźć, tam nie mógł zostać. Oto zdjęcia z wczoraj: [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=d3fba4114cfb428c][IMG]http://images36.fotosik.pl/205/d3fba4114cfb428cm.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=35b115a108b14e0c][IMG]http://images41.fotosik.pl/343/35b115a108b14e0cm.jpg[/IMG][/URL] Jest bardzo zrównoważony, spokojny, podróż przeżył dobrze, teraz biedak siedzi w klatce. Nadal pilnie poszukujemy mu domu!
-
Dodatkowa informacja uzyskana dziś od dotychczasowego właściciela: pies [U]absolutnie [/U]nie nadaje się do domu, gdzie są koty! Ponieważ na 7 października wyznaczono eksmisję obecnego właściciela postanowiliśmy, że we wtorek przewozimy psa do Warszawy. Tu, pod Warszawą, tymczasowo będzie umieszczony w klatce, będzie odpchlony, odrobaczony, zaszczepiony i wykastrowany. I w klatce będzie czekał na nowego właściciela, którego nadal szukamy!!!
-
[B][/B][B][U]POPRZEDNIA NAZWA WĄTKU: PILNE - PÓJDZIE DO UŚPIENIA Wątek przeniesiony z woj. dolnośląskiego - od 29 września pies jest w Warszawie. Już nikt go nie uśpi ALE NADAL PILNIE POSZUKUJE NOWEGO WŁAŚCICIELA![/U][/B] Pies z okolic Kłodzka. Mieszaniec bullmastifa z bernardynem. Waży 75 kilogramów, gładkowłosy, rudy z czarną maską. Ma 2,5 roku. Piękny, zrównoważony, łagodny, ale budzi respekt. Jego właściciel ma problemy życiowe, stracił pracę i mieszkanie, eksmisja za tydzień. Kontakt w sprawie psa: [email]kinga481@gmail.com[/email] [B]usunęłam nasze dane, telefony itd, zostawiłam tylko mój adres e-mail - 10 października[/B]