Witam.
Jestem tu nowa, ale związana z tematem. W lutym 2010 adoptowałam spaniela Martiego ze schroniska w Gaju. Piesek chowa się rewelacyjnie, walczymy wzorowo z jego zamędami do DOMINOWANIA nad wszystkimi, podróżujemy i bardzo się kochamy :D
Piszę jednak w zupełnie innej sprawie! Pewni ludzie mieszkający na tym samym co ja osiedlu domków jednorodzinnych zakupili sobie małego spaniela. Wiadomo - piesek był mały i była radość... Niestety szczeniak trochę podrósł i zaczął rozkopywać podwórko. Tłumaczyłam właścicielowi, że ten pies musi się wybiegać, nie może spędzać dnia bezczynnie i wymaga wiele uwagi oraz zabawy. Moje rady jednak nie pomogły...
Piesek nie mieszka w domu więc został zamknięty w małej komórce, znajdującej się na posesji (bez ogrzewania - a idzie zima). Nie jest wyprowadzany na żadne spacery tylko wypuszczany na chwilę na siku na podwórko i zamykany ponownie w szopce, aby nie koał w ogródku. Dziś rano, jadąc do pracy byłam świadkiem przeraźliwego wycia i szczekania malucha, który domagał się wyjścia. Serce zaczęło mi pękać.
Rodzinka, z którą piesek żyje nie ma zbyt dobrej opini. Pożycza pieniądze na jedzenie i % napoje od sąsiadów, także nie spodziewam się, aby spanielek dostawał odpowiednie jedzenie dobrej jakości. Dodatkowo obawiam się, że owa komórka może być jednocześnie toaletą psiaka :(
W związku z tragedią tego psiaka, chciałabym dowiedzieć się co mogę zrobić, kogo wezwać na pomoc, aby sprawdził stan spanielka i jego warunki życia.
Wiem, że właściciel chciał pieska sprzedać (bo nie może przecież stracić pieniędzy, za które go kupił) ale nie poczynił w tym kierunku żadnych kroków... Sama nie mam możliwości odkupienia psiaka, ze względu na to, że już jedego mam :) i to na dodatek zazdrosnego dominatora, nie tolerującego żadnych innych zwierząt.
POMÓŻCIE!!!!