-
Posts
48 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Fibra
-
Moja młoda najpierw dostawała 4xdziennie. dawkę z opakowania dzieliłam na 4 i już. I tak wszystkiego nie zjadała z każdej porcji. Nie pamiętam kiedy przeszłysmy na 3x dziennie - chyba w miarę szybko, bo te 4x to było dla niej za często i nie chciała jeść. Bodajże od 7 miesiąca dostaje już 2x dziennnie. Dawka z opakownia, dzielona na 2 części. Nie zawsze zjada wszystko. Czasem daje mniej do miski, bo w końcu sporo dostaje z ręki, nie chcę jej przekarmić.... a ona i tak potrafi trochę zostawić.
-
Nie pisałam nic, bo nie było odzewu.. więc nie chciałam do siebie samej pisać. Byłyśmy 2x na plaży. Była linka i swobodne bieganie z dyndającą luźno linką. Przywoływanie z przydepnięciem linki (tak na wszelki wypadek) skutkuje, nieraz trza poczekać bo mewy kuszą :lol: ale wraca. Zabawa z piłką na sznurku lub inną zabawką przednia. Raz się zagapiła w wąchaniu wody (:lol:) że pognała do przodu, a ja byłam w tyle. BYło sporo spacerowiczów więc nie zlokalizowała mnie. Wyjęłam gwizdek. Aż miło było popatrzeć jak zawraca niemal w powietrzu i pędzi do mnie jak oszlała. W lesie też ją puściłam na chwilkę. Trzymała się. Nie dałam jej odejść, zabawki i smakołyki poszły w ruch. Niestety zapłaciłam za głupotę, bo za 3 dni znów puściłam, nie spodziewając się że sarny aż tak blisko pod domostwa podchodzą. Poleciała. Ale wróciła za kilka minut ze sforą spacerujących psów. Mam nadzieję że na długo odechce mi się lasu i puszczanie luzem... Ćwiczymy chodzenie na luźnej smyczy. Sunia mnie zaskakuje. Jest coraz lepiej. Komenda "noga" idzie coraz lepiej, w przeróżnych okolicznościach. Cwiczymy tez siad, stój, waruj; z rozproszeniami i bez. Kiedy mija nas inny pies, robimy siad i czekaj. Jest super, nie drgnie tylko głowa się odwraca za psem. Dziś pefrekcyjnie zrobiła waruj kiedy nas pies mijał. Wprowadziłam też targetowanie. Dla ułatwienie targetem jest mój palec. Jesteśmy już na etapie podażania za targetem. Do tej pory nie za bardzo chciała wchodzić do domu, teraz wręcz czeka aż jej ten target pokażę :lol: , od razu wchodzi i trąca go nosem :) Mam wrażenie że zaczęłam rozumieć się lepiej z moim psem, i ćwiczenia zaczęły mi sprawiać coraz większą frajdę... suni chyba też, bo widzę że chętnie zadania wykonuje. Karjo, coś mi się wydaje że kiedy moja młoda osiągnie wiek 18miesięcy (tyle co ten Tyson na filmie) to będą mogła ci tu zamieścić taki sam nasz filmik :lol:
-
chaa, to też temat rzeka :lol: Każdy własciciel i każdy pies ma swoje typy. Moja suczka nie każda karmę zje i nie wiem od czego te jej smaki zależą. Nie eksperymentuję już, zostałyśmy przy karmie BritCare (junior large breed). I nie zjada całej dobowej dawki, widocznie to dla niej za dużo, bo dostaje przecież z ręki inne smakowitości. W każdym razie jest proporcjonalna więc chyba wszystko OK :) Nie wiem o jakiej Purinie piszesz, bo jest taka z niższej i z wyższej półki. IMO lepiej jednak kupić tą z wyższej półki, bo ma więcej białka z mięsa, a mniej białek roslinnych.
-
U nas, do michy, od samego poczatku sypiemy suche+trochę z puszki. Bo niestety panienka wzgardzała samym suchym, a omaszczone jak najbardziej jej smakuje. Mięso i wszystkie inne pyszności tylko z ręki, jako nagroda. IMO: 1. suche jest wygodne, można wszędzie zabrać, na urlopie nie ma problemów z gotowaniem dla psa. ... 2. młoda jest wybredna jesli chodzi o nagródki, więc gdybym mięcho dawała do miski, to nie miałabym jej czym motywować :)
-
Moja młoda (teraz 10,5 miesiąca) też tak robiła kiedy była maluchem. Piach i ziemia, oraz kamienie były najlepszymi przysmakami. Samo przeszło, nawet nie wiem kiedy. Możliwe że wpłynała na to zmiana karmy... nie mam pojęcia.
-
włączę się ponownie w rozmowę :) Sunia rowera w weekend nie widziała, bo pańcia miała żołądkówkę :( Od wczoraj ćwiczymy przywoływanie. Wróciłam do linki. Zmieniłam miejsce spacerów, na razie do naszego lasku nie chodzimy. Poszlam wczoraj na teren starej strzelnicy, niestety bardzo zaśmiecony :( Muszę znaleźć jakiś inny plenerek. Młoda trochę ogłupiała z tą linką, bo się przyzwyczaiła że jak "biegaj" to jest free. Ale zaskoczyła mnie pozytywnie, przychodzi na zawołanie, czasem muszę dłużej poczekać, ale jednak kiedy widzi że iść dalej się nie da to przychodzi do mnie. Wczoraj wieczorem ćwiczyłam skupianie na mnie uwagi. Dostawała smakołyka za popatrzenie mi w oczy, a nie na ręce :lol: Bylo zabawnie bo po kilkunastu powtorzeniach zaczeła mnie niemal hipnotyzować wzrokiem :lol: Dołączam powoli takie ćwiczenia na dworze, za popatrzenie na mnie jest wspólna zabawa piłeczką lub smakoszek :) ech,... nie miała baba kłopotu kupiła se psa :lol: Ale mówiąc szczerze satysfakcja jest. Wczoraj kiedy szlyśmy zobaczył nasz sąsiad i z uznaniem powiedział, "ojejku jaki ten pies wyszkolony, jak ładnie chodzi, nie ciągnie i sie słucha" Miłe :)
-
[quote name='karjo2']Co do smakow, fajnie sie sprawdzaja mocno aromatyczne, np. kabanosy, suszone/pieczone mieso, podroby posypane czosnkiem, dla lasuchow mieso 'zapeklowane' w oliwie z miodem.[/QUOTE] do takich smaków mam ogromną rezerwę, raczej jestem przeciwna. Odkryłam dzisiaj że nie jest źle z tymi smakami u nas. Po prostu popełnialam błędy, bo chciałam konkurować ze zbyt dużymi rozproszeniami. dzisiaj byłam z młodą na spacerku chodnikowym i cwiczyłyśmy różne znane jej komendy oraz gwizdek (wszystko na smyczy) w nagrodę były rózne smaki które miałam, takie sklepowe też oraz zabawa zabawkami - młoda tak się nakręciła ze co rusz na mnie patrzyła co tam ciekawego mam i czy trzymam smaka w ręce czy zabawkę. Węszenie było nieciekawe :lol: Potem ją puściłam na podwórku i dalam połazić, ale jak wyjęłam gwizdek to już mnie nie opuściła na krok :lol: [quote name='Pies Pustyni']Fibra tak lekko pisze o gonieniu saren przez jej psa, a potem wszyscy krzycza, ze mysliwi zli. [/QUOTE] Wiesz, to nie jest tak, że ja mam podejście lekkie, nawet jeśli to tak zabrzmiało. Zrezygnowałam ze spacerów po lesie i nie puszczę tam psa luzem, zanim nie wypracuję własciwie współpracy z nim. Do tej pory nie przyłożyłam się sumiennie do cwiczeń i mam teraz silną motywację, by móc jak Kateczka napisać że mój pies nie poleci za zwierzyną w lesie bo jest w 100% odwoływalny. Co do roweru czy innych sportów mam nastęujący wniosek. W ostatnim tygodniu poraz pierwszy puszczałam psa luzem w lesie. teren jest pagórkowaty, bo kiedyśtam byly to wydmy. Niektóre podejścia u mnie wywołują lekką zadyszkę, mój pies pokonywał je kłusem. Spacer trwał średnio 40min do 1,2h 2x dziennie. Młodą trzeba było niemal siłą wyciagać z lasu... czytałam że akita nie zraża się zmęczeniem. Więc czy 10min rowerem w tempie lekkiego truchtu, to będzie zajeżdżanie psa które doprowadzi do przeciążeń? raczeja nie, z pewnością gorsza była pogoń za zwierzem, sciganie psów, gonienie nas kiedy się zagapiła i została w tyle. Nie podjęłam decyzji, co by było dobrze zrozumiane. Na razie i tak raczej za zimno na rower, ale próbę z pójciem na spacer i z prowadzeniem roweru zrobię może w weekend. Pierwsze muszę jej ten rower pokazać, bo jeszcze go nie widziała :D
-
[quote name='karjo2']Moge zapytac, dlaczego z wspolnym bieganiem, czy sportem bez przesadnego obciazania czeka sie az do 18 m-ca?[/QUOTE] hmm, infantylnie zabrzmi, ale nie uzasadnię tego sensownie. Pamiętam że gdzies to wyczytałam. Więc co polecasz? Może podrzucisz jakies linki do porad jak psa nzauczyć biegać przy rowerze? i jak jeździć: z psem z boku rowera, czy z przodu? Jak uczyć komend prawo, lewo, naprzód, tzn jak to zgrać zeby było OK?. nie mam tu na miejscu nikogo kto bymi to fachowo wytłumczył. No i ile czasowo/kilometrowo będzie odpowiednie dla 10miesięcznej suki żeby się nie przeciążyła? [quote name='karjo2']I jak z motywacja, co na ogol najbardziej dziala?[/QUOTE] uwielbia suszone płucka, ale najbardziej je przebijają żwacze - mam ostry noż więc jestem w stanie pokroic to na małe kawałki. Jednak żwacze są twarde i ich konsumowanie trwa dłuuuugo. Surowa i smazona wątróbka też działa bdb, surowa chyba nawet bardziej. kawałki surowego kurczaka lub wieprzowiny. Wołowiny nie tknie. Muszę pobróbować innych smaków... co polecasz, bo ja nawet nie za bardzo wiem co można a co nie? Rybę kiedyś dawałam, jadła. Ser żółty też. Mięsa z przyprawami nie dawałam, a można? nie chcę jej rozpuścić za bardzo, bo ona jedzie na suchej normalnie. Pisałam że w sobotę trafilismy na sarny? chyba nie. Nie poleciała, bo chyba sie ich wystraszyła. Byliśmy blisko, więc zaczeliśmy iść w przeciwnym kierunku, dałam hasło "idziemy" i pies sobie odpuścił. dzisiaj niestety młoda była zbyt daleko, tylko mi migneły sarnie białe tyłki i zakręcony ogon mojego psa. Zastanawiałam się czy i kiedy wóci, zgubułam ją zupełnie z oczu, ale wóciła... po 2 minutach. Nagrodziłam sowicie powrót, no bo co miałam zrobić? mam nadzieję że nie odebrała tego jako nagrody za polowanie. No i musiałam zmienić podejście, boję się że z rozpędu opuści ten malutki kawrtałek lasu i wyleci za sarnami na ulicę. Ryzyko za duże. W sumie dobrze się stalo, bo zacznę się skupiać w tym czasie na pracy z psem, ale poza lasem, lub w lesie na lince lub smyczy. Mamy sporo do zrobienia. Od dzisiaj ćwiczę z nią w domu. Podstawa to komendy przywołujące. A biegać luzem za piłką lub zabawkami póki co będzie na naszym malusim podwórku. dziękuję wam za tak "tłumny"odzew. :)
-
karjo2 dzięki za filmiki, niektóre są rozbrajająco urocze. Ten z dziewczynką już kiedyś widziałam. Mam jednak jedną wątpliwość. Na wszystkich jest praca z akitą amerykańską, rasą która powstała przez krzyżówki z owczarkami niemieckimi. Czy to nie ma zasadniczego wpływu na szkolenie tej rasy? ONy są psami bdb współpracującymi. Jak to się ma do akity inu? Kolejna sprawa, na filmach te psy są na zagrodzonej posesji, lub w domu, więc nie ma rozproszeń. Młoda bez rozproszeń też fajnie współpracuje. Pisałam już że na pracę w domu nie mam powodów narzekać. Kazdy smak jest dla mojej suki dobry i komendy łapane w mig. Kiedyś spróbowałam 1 raz hasło "daj łapę" (załapała o co chodzi po dosłownie kilku powtórkach, potem sobie odpuściłam no bo łapa nie jest niezbędna. Oczy mi na wierzch wyszły kiedy po 2 tygodniach młoda na rzuconą od niechcenia komendę podala mi łapę. Nieraz robi przede mną taki cyrk że można boki zrywać. Jak stanę i wezmę smaka do ręki to wykonuje sama wszytskie wyuczone sztuczki, zanim cokolwiek powiem. tresuje mnie :lol: a nóż uda się trafić i dam :lol: Więc jest leżenie przede mną, obejcie mnie z tyłu i zatrzymanie przy lewej nodze, siad, łapa, potem druga. nie? no to obie :lol:, znów leżeć, znów noga. Więc wszytsko jest cacy, ale konczy się w terenie bardzo rozproszającym.... pozostaje ćwiczyć ćwiczyć ćwiczyć :) I tu tkwi mój podstawowy błąd: za dużo bym oczekiwala na raz. Wziełam sobie od wczoraj na luz :lol: Ćwiczymy w domu, ćwiczymy na chodniku i malymi kroczkami ćwiczymy też w lesie. Uważam że jest dobrze a pewnie będzie jeszcze lepiej, młoda ma teraz dopiero 10 miesięcy. POlecane przez ciebie sporty obecnie odpadają, nie mogę obciążać jej w fazie wzrostu, bo zamierzam ją wystawiać. Czekam aż skończy 1.5roku żeby powoli wdrażać wspólne bieganie. Jestem wszystkim wdzięczna za zabieranie głosu na tym wątku. Doświadczenia innych psiarzy, a w szczególności akiciarzy są dla mnie bardzo cenne :)
-
karjo2, napisałam całkiem niedawno że potrzebuję typowych porad know-how. Pies biegał z linką. A my ją odplątywaliśmy z krzaków :lol: Nie wiem co się robi w przypadku kiedy pies nie zareaguje, mam ją za tą linką ciagnąc do siebie. Ona jest na maxa rozproszona i nieważne czy to plaża, ulica którą chodzi codziennie czy lasek do którego też chodzi 1-2x dziennie. Linka poszła w odstawkę bo mając 8miesięcy dała nam z linką dyla, a my nie zdażyliśmy jej przydepnąć. Wróciła, owszem, ale my się za bardzo przestarszylismy. Mój podstawowy problem - to rozproszenie psa. Uszy jak radary, spieta sylwetka, a nas ma w tyłku. Próbowałam siad, stój, leżeć. Bardzo ciężko wyegzekwować, bo ona sie na mnie nie koncentruje. Smakołyki nie działają. Jak stosowałam superhiperulubione, to ona je połykała jakby nerwowo, i już od razu rozproszenie. To jest mój główny problem. Jak uspokoić psa?, bo ja mam wrażenie że to stres - ona jest na maxa pobudzona na zewnątrz. I tak zachowywala sie od pierwszych wyjść na zewnątrz, wtedy na dworze próbowalam jej podkładać smaki pod nos, a ona ich dosłownie nie widziała. Teraz podczas spacerów, zanim ją puszcze luzem, mówię stój lub siad. Po odpięciu karabińczyka czeka na komendę biegaj. W trakcie biegania kilka razy zapinam smycz na krótko, staram się skupic na mnie uwagę zabawą. Jak mam ją znów puścić, to znów siad lub stój. W trakcie gdy jestm blisko i jestem w stanie ją złapać za obrożę, daję komendę stój. Ogólnie tak jak napisali poprzednicy, moja też gdy biega bardzo się nas pilnuje. Ciagle kuka gdzie jesteśmy. Kiedy skręcam, wołam "idziemy", młoda biegnie za mną albo wyprzedza i przede mną. Kiedy jest z przodu mogę jej wskazać przy rozwidlenieu ręką kierunek z hasłem "tu idziemy" i ona wykonuje to prawidłowo. Gdy zostaje w tyle, na wołanie "chodź, idziemy", biegnie... czasem z lekkim opóźnieniem, ale biegnie. Chodząc chodnikami cwiczę luźne chodzenie, metodą "drzewka". Dodatkowo siad i leżeć, ale tylko kiedy jest spokojnie bez psów, aut, pieszych, póki co z nakierowaniem kawałkiem żwacza lub suszonych płucek (bo to b.lubi) Kiedy jest ruch, rozporoszenie psa jest zbyt duże i robi się cięzko. Jak masz [U]konkretne[/U] wskazówki co i [U]jak[/U] ćwiczyć, będę wdzięczna za nie. Jestem laikiem, nie szkolilam nigdy psa, ale bardzo chętnie się tego nauczę. jestm otwarta na naukę i wyzwania.
-
*Aga* i adratom, dzięki za słowa otuchy. Potrzebuję takiej formu wsparcia, bo nieraz łapię załamkę i zastanawiam się co robię nie tak :roll: Chyba jednak mam przerost oczekiwań :roll: Moja mała zachowuje się jak wasze. Ale ja bym chciala koniecznie nauczyć ją przychodzenia na spacerze do mnie. Tylko jak? Pewnie tylko wytrwałością :lol: jak z wszytskimi komendami. Cwaniaczka nawet jak mnie goni bo została w tyle, to nie chce podejść do mnie, zatrzymuje sie kilka metrów ode mnie i patrzy albo zaczyna węszyć. Dziwne bo jej nie zapinam na smycz, nooo czasem, ale za 30-50m znów puszczam, wiec to chyba nie to. Mam wrażenie jakby mi chciała powiedzieć " no odwal się, przeciez jestem , po co mam ci pod nogi przyłazić? :evil_lol:" Jedynie na gwizdek ultradźwiękowy mam ją od samymi nogami. Siada i czeka na nagrodę, w 99,99%. Pytanie: może nie potrzebnie chcę więcej? jedno przywoływanie daje to co bym chciała. Ale mnie sie jeszcze marzy skuteczne odwołanie na komendę. Tak żeby podbiegala do mnie, zobaczyć co tam ciekawego/dobrego mam że ją wołam. Oj pewnie w końcu tymi moimi metodami to wypracuję. Jakby nie patrzeć to przybiega. dzisiaj kupiłam sznurek i poprzywiązywalam inne zabawki, miedzy innymi pustą sprasowana butelkę po mineralnej - daje mocne dźwieki więc skupia uwagę a i pociągać się nią można. pozdrawiam. Trzymajcie kciuki i jak macie jakieś pomysly to podsuwajcie :) pilzzz Bardzo chetnie przeczytam jakie sposoby szkolenia stosuje MODO :) , ale czy sie odezwie?
-
Pora i na mnie :) jakoś nie zauważyłam tego watku :( Fibra suka: Akinameiko Sfora z Krasnego Boru, po domowemu Akina rasa: akita zachodniopomorskie Witamy Was serdecznie :)
-
Będę bardzo wdzięczna MODO za podpowiedzi :) A twoja kitka adriatom też taka węsząca jak moja? Nikt do tej pory nic nie napisał, szkoda :( . Przeglądałam akicią galerię i widzę sporo biegających luzem psów, fajne by było gdyby właściciele podzielili się swoimi doświadczeniami w temacie przywoływania i biegania luzem. W międzyczasie przekopałam dogo i inne polecane strony (m.in na onecia porady Mrzewińskiej i Gałuszki) ... i stwierdzam ze smutkiem że raczej jestem nudna dla własnej suki. Smaczki ma głęboko gdzieś kiedy jesteśmy w terenie, one są nęcące tylko w domu. Tak więc usilnie poszukuję właściwej podniety dla psa żeby skupić na sobie uwagę. Okazuje się że skuteczne są zabawki. jednak "poczwara" szybko się nudzi więc na spacer zabieram kilka w torbie i niespodziewanie dla niej one się pojawiają niewiadomo skąd :lol: Wszystkie są na tasiemkach lub sznurkach, żeby nie bylo szans na porwanie w pysku i samotną zabawę. Zabawa działa!!!! póki co do 100% nam jeszcze daleko ale widzę progres. Kiedy coś zaniucha i idzie po śladzie, zaczynam się sama bawić zabawką, robię kupę szumu, ma to wyglądać super. Szkoda by stracic okazję na taką frajdę :lol: więc młoda odrywa nos od podłoża i pędzi w moją stronę. Kiedy biegnie wołam "do mnie"albo "wracaj", jak jest szansa pogłaskać to wykorzystuję, a potem się bawimy. Ciągnę zabawkę po ziemi, biegnę, zmieniam kierunki, podbijam zabawkę w górę. Póki jest zainteresowanie, przerywam i daję komendę "biegaj" I tak co jakiś czas. Tym sposobem byłam ją w stanie odwolać od 2 psów :crazyeye: Dalej gwizdek wzmacniamy. Dzisiaj poleciała w krzaczory bo jacyś d....le wyłozyli stary chleb pod drzewami, (a potem sie wkurzają że im dziki teren przekopują - no comments.) nie dało się psa odwołać, zeżarła cały. Co robić w takich sytuacjach? Co robić kiedy wołam i nie przychodzi, bo np. cos żre? podejść i zapiąć na smycz? Wyprowadzić z lasu, przejść 10min po chodniku i wrócić do lasu, puścić i dac kolejną szansę? Zaskoczeniem dla mnie było zrezygnowanie z kawałków chleba i powrót do mnie na gwizdek, ale kiedy miała do towarzystwa 5-miesięcznego wilczura. Nie wiem co zadziałało :shake: ,chyba lęk że trzeba być szybko przy mnie zeby młody nie zeżarł tego co ja po gwizdku daję :evil_lol: Wyszły z tego niemal wyścigi, bo młody nieswiadom co się dzieje pędził razem z nią, a ona siad przede mną i pilnowanie zeby to ona dostała a nie on. Będziemy ćwiczyć dalej. Widzę wlasne zaniedbania w budowaniu więzi poza domem, mea culpa:roll: Jestem zła na siebie. Ale czuję mobilizację do włożenia wysiłku, bo inaczej nie da rady. macie propozycję jak się bawić z akitą????? bo rozumiem że ogólne inetrentowe porady (nawet te z dogo) nie koniecznie zainteresują rudzialca, to nie golden, pudel ani border. Pomóżcie proszę. Będę wdzięczna :)
-
A możesz podpowiedzieć konkretnie co i jak ćwiczyć żeby niczego nie spaprać. Sunia lata nawet dosyć daleko, jak cos wywęszła to poszła za tropem dobre 200-300m...albo i więcej . Stałam na górce, więc miałam ją na oku, chociaz czasem się mi gubila między krzaczorami. Obawiam się że jak ucieknie to sie zrażę i już będe miała ciaglego stracha przed ponownym puszczeniem luzem. Potrzebuję konkretnych porad typu know-how :) Co mam robic jak na za dużo sobie pozwala? Zapiąć na smycz i koniec wolności? Boję sie że wtedy tym bardziej będzie niechetna do powrotu. Co zrobić kiedy nie przychodzi do mnie, kiedy wołam? jak zareagować? Jak się zachowywać kiedy zacznie sobie pozwalac na więcej i mnie probować? wrócić znów do 15m linki? dzisiaj zauważyłam takie zachowania: kiedy odbiegnie coś sobie powąchać, daję jej trochę czasu. Potem wołam "idziemy" i zaczynam iść. Najczęściej biegnie. Tyle że ona nie podbiega do mnie, tylko w poblizu idzie w tym samym kierunku co ja - z przodu, z tyłu, z boku, 5-20m ode mnie. Nie przybiega do mnie. Nawet jak ją wołam chcąc dać smakołyk. Cały czas węszy. W lesie jest mnóstwo śladów innych psów, bo wiele osób tam przychodzi na spacery. Do mnie przybiega tylko na gwizdek, ale i tak musze gwizdać do momentu aż do mnie dobiegnie, wtedy siada i czeka na łakomy kąsek. Jak przestanę gwizdać wcześniej to najczęściej to zaczyna węszyć i już nie przychodzi po smakołyk. Kiedy jest blisko, nie reaguje na zadne wyuczone w domu komendy. mam wrazenie że jej wystarczy że mnie widzi i nie ma potrzeby podchodzić. Próbuję wyuczyć komendę "stój".. nie jest źle, bo nie ucieka kiedy do niej podchodzę. Czasem po komendzie przypne na 2min smycz, czasem tylko poczochram z pochwałą, alebo nagrodzę smakolykiem. Wsszytko po to zeby nie bała się że po stój jest zawsze smycz. Widzę że dla niej ważniejsze od smakołyku jest badanie środowiska. Tyle że nie mam pojęcia jak stać się bardziej atrakcyjną dla psa niż pachnące podłoże :roll: Zabawki niekoniecznie działają, rzucane patyki też, bieganie też - wszystko tylko na chwilę.
-
[quote name='Miawko']A ja z mojego białego stwora spuszczam ze smyczy codziennie, w sumie w środku miasta, na skwerkach i w parkach, bo mieszkam w centrum Katowic. Jeśli któregoś dnia nie zostanie spuszczony, to bardzo nam daje odczuć swoje niezadowolenie z takiego obrotu sprawy :) Nikkou tez ma tendencje do głuchnięcia na widok innych psów - w końcu musi przecież udowodnić kto tu jest prawdziwy macho, ale znaleźliśmy na to sposób - gwizdek wysokotonowy. Od szczeniaka przyzwyczajaliśmy go, że za reakcję i przybycie na wezwanie gwizdka dostanie coś ekstra. Od czasu do czasu zmieniamy mu ten ekstra-smaczek, ale przykładowo była to już surowa ryba, kawałki sera - generalnie trzeba dobrać to, co psiak najbardziej lubi. Działa to w ten sposób, że jestem w stanie zawrócić Nikusia nawet gdy jest już w galopie do zdybanego psa/celu. Inna sprawa, że nie wychodzę z nim na ten spacer w najbardziej uczęszczanych godzinach spacerowych, bo wtedy po prostu nie moge go spuścić - za duże nagromadzenie psów na kilometr kwadratowy, a moja akita już niekoniecznie chce się bawić, raczej sprawdzić...[/QUOTE] ten post zmobilizował mnie i zarazem wyluzował najbardziej. dziękuję ci serdecznie :) Moja sunia od 3-4 dni biega po naszym małym lasku już zupełnie luzem. Problemem okazał się nie pies, tylko przewrażliwiona pani i prawie histeryzujący pan :lol::lol::lol::lol: Sunia jest tak grzeczna. Pilnuje się cały czas. Nawet jak pobiegnie gdzieś dalej to caly czas sprawdza gdzie jestem. Jak mnie zgubi z oczu, to potem gna na złamanie nóg :lol: Wraca na wołanie. Wraca na gwizdek (to jeszcze wzmacniamy więc używam bardzo oszczędnie). dziś były 3 psie testy. okazuje sie że nawet jesli pies jest pokusą, ale ja odchodzę i wołam ją do siebie, to ona jednak rezygnuje z psa i biegnie do mnie. Widzę efekty pracy z psem. Niby mi sie wydawało że tak nieopradnie ją uczyłam, że nie zawsze wychodziło jakby sie chciało. Smakołyczki i konsekwentnie powtarzane komendy zrobiły swoje. Dziękuję za mobilizację do odpięcia karabińczyka i dania komendy "biegaj". Spacery stały się dla mnie przyjemne, dla suni też :p
-
U nas się dużo pozmieniało. Spacery były zawsze z podpietą 15m linką, często luźno ciagnięta po ziemi. Czasem ją odpinałam jak spotkałyśmy jakiegoś fajnego psiaka, ale ona po około 3-5min już sie zabawą z nim nudziła :lol: Jak młoda miała 8miesięcy, to zaczęła ucieczki. I poszła w las, a mąz za nią. Głuchła zupelnie, gubiła nam się z oczu, bo las pagórkowaty. Odpuściliśmy sobie spacery leśne na jakiś czas, tym bardziej że potrzebowaliśmy pilnie szkolenia chodzenia na luźnej smyczy po mieście, bo młoda ciągnęła jak taran. W końcu nie dziwne skoro ciagle las las las i luźna linka na ziemi to na miasto "manier" nie było :) Teraz mała ma prawie 10miesięcy. Czekamy na pierwszą cieczkę. Póki co to teraz tylko łażenie po mieście, 2x dziennie, w sumie 1,5-2h chodzenia. Lubi to, bo zawsze czeka na wyjście i nagada się ile wlezie jak buty ubieramy :lol: Ćwiczenia puszczania luźno tymczasowo zawieszone, wznowimy proby dopiero po cieczce, bo teraz już psy się nią interesują. Co do ucieczek, to ma skłonności tylko jak psa widzi lub słyszy. Niestety w lesie jest ich mnostwo, bo wszyscy tam chodzą :( A ja mam lęki że będzie kiedyś z tego jakaś bójka, bo ona strasznie natarczywa jest do nich, niby tylko bawić się chce ale nie reaguje jak pies ją odgania. Ech te rude kity :lol: Cieżka rasa. Piękne psy, spokoje w domu, ale na zewnątrz bardzo trudne :|
-
295 stron do przewalenia??? :crazyeye: Bój się Boga ;) :lol: To zajmie z 2 godziny, jesli nie więcej :)
-
Nie odpowiem ci na to pytanie, bo sama nie wiem. Sama jestem ciekawa, jak to jest z wagą akicią. Może ma ktoś z forumowiczów rozpiskę - jaka waga przypada na poszczególne miesiące życia akity. Nie mam pojęcia czy moja waży za dużo czy za mało, czy może w sam raz :)
-
Luzik, podpis jest piękny :) dzisiaj poszłysmy w miasto :) wczesniej jakoś nie było nam po drodze :lol: Super, ćwiczenia w chodzeniu na luźnej smyczy nie poszły w las. Było dobrze :) Chociaż nowe zapachy i dźwieki kusiły i ciekawiły. jedynie konie w zajezdni dorożek bardzo ją pociągały, była rozproszona na maxa. W mieście jest skwerek, wyjełam linkę 15m i dalam jej trochę pobiegać. Było dobrze. Wracała biegiem do mnie kiedy ją wołałam, Dostawała za to pyszności :) Jedynie russelek ją rozproszył i wtedy ogłuchła. Na szczęście dała się odciągnąć i poszła za mną. Jestem z niej bardzo dumna :)
-
Adriatom, bardzo cię przepraszam, ten kwiecisty podpis mnie zmylił :) Donoszę z dzisiejszego spaceru: zabralam do lasu 15m linkę. BYło dobrze. Mała się pilnowała, wracała wołana, goniła mnie jeśli została w tyle i szukała kiedy się schowałam za krzakami. Sowicie ją za to nagradzałam. Jestem z niej dumna :) Nabieram powoli odwagi na puszczanie jej luzem w lasku. Na razie będziemy chodzić na tej lince. Problemem są tylko inne psy. Wtedy mnie nie słucha, kladzie się grzecznie na ziemi i czeka na psa. Głuchnie zupełnie. Muszę ja odciagać siłą. Na szczęście szybko zapomina i ładnie idzie przy mnie. Trzymajcie za nas kciuki :)
-
Dzięki dziewczyny :) to mnie pocieszyłyście. Przywoływanie ćwiczymy z pasją niemal. I w domu i na podwórku i na 8-metrówce. Ostatnio mąż prowadził sunię w lesie a ja się im gubiłam. Gnała na hasło "szukaj panią" jakby miała sobie nogi połamać. Widok mojego męża uwieszonego końca smyczy był bezcenny :lol: Mała zawsze do mnie docierała. Raz zostałam w tyle i kazałam mężowi nic do niej nie mówić. Jak się pokapowała że mnie nie ma, to od razu zawróciła. To mnie uspokaja, że raczej by się nas trzymała. No ale nie puszczę jej w lesie, ostatnio trafiliśmy na wielką sarnę, dosłownie na wyciągnięcie ręki. I tak jak piszesz Kateczka, u nas non stop smakołyki smakolyki smakołyki. Muszę poćwiczyć z tą 15metrówką, tyle że w lesie ciężko się z tym chodzi bo sie plącze, łapie igliwie, zahacza o gałązki. U nas nie ma łąk niestety, tylko las lub plaża do wyboru.... albo chodniki w mieście.
-
Witam Was serdecznie :) Moja akitka ma niecałe pół roku, to suczka. Zwracam się do Was, z prośbą abyście podzielili się ze mną waszym doświadczeniem. Opiszcie proszę jak Wasze psy zachowują się na spacerach. Czy puszczacie je luzem? W jakich miejscach można to robić bezpiecznie, bez ryzyka ucieczki psa (za zwierzem, za czymś ciekawym, za innym psem)? Moja suczka jest zupełnie inna w domu, gdzie bardzo się słucha, a na zewnątrz jest tak zainteresowana środowiskiem, gdzie często ma mnie gdzieś i głuchnie zupełnie. Chodzimy na spacery do małego lasku, gdzie zawsze jest na zwijanej 8-metrowej smyczy. Mam ogromego stracha przed puszczeniem jej luzem, bo las ma górki i pagórki, widoczność jest słaba. Jeśli by za czymś tam pogoniła, to momentalnie tracę ją z oczu. Zaznaczm że w lasku tym są dziki, sarny, lisy i mnóstwo ptactwa. Przełamaliśmy nasz lęk i puszczamy ją luźno na plaży. Wołana wraca, raczej się nas pilnuje.... o ile nie wywęszy czegoś ciekawego, wtedy głuchnie. Niestety na wydmach są również dziki i lisy. Ostatnio chyba to wywęszyła bo parę razy przeszła pod ogrodzeniem i biegła wzdłuż niego. Boję sie bardzo że ucieknie i się zgubi, nie potrafię się wyluzować kiedy biega luzem, ale wiem że pies potrzebuje tej swobody żeby sie wyszaleć i wybiegać. Mamy gwizdek ultradźwiękowy, pracowałam z nią długo żeby reagowała na niego, zawsze dostaje za to najpyszniejsze smakołyki. W 90% wraca, ale jak coś wywęszy to głuchnie i na gwizdek :( Jak to jest z Waszymi akitami?