Sledze ten watek od dluzszego czasu i strasznie mi smutno, ze ta slodka sunieczka musiala odejsc. Pierwsza wiadomosc po operacji o tym ze psinka czuje sie dobrze, wniosla tyle nadziei... Z wielkim podziwem Bajk czytalam o Twoich zmaganiach z jej choroba. Ilez tam bylo cierpliwosci i determinacji. Wiary, a jednoczesnie poczucia bezsilnosci. I strasznie mi przykro, ze teraz sie obwiniasz, bo mysle ze niewiele osob na swiecie byloby stac na takie poswiecenie.
Poczucie winy to chyba najgorsze uczucie jakie moze sie pojawic po stracie czworonoga. Wiem cos o tym, bo od wielu lat wyrzucam sobie ze byc moze przez moje zaniedbanie odeszla moja najukochansza suncia. Moj blad polegal na tym, ze zamiast udac sie do innego weterynarza po druga diagnoze, (bo ten nie zrobil praktycznie nic) przekonalam mame ze nie ma co juz suni stresowac i lepiej wrocic do domu. Sunia po kilku godzinach odeszla. Uwierz lub nie, ale nawet teraz po latach zdarza mi sie o niej myslec przed snem i po raz tysieczny zastanawiac sie co by bylo gdyby... I zawsze placze. Ukojenie przynosi tylko mysl, ze byc moze i tak nie bylo mozna nic juz zrobic. Dlatego Ty nie mysl tak o sobie. Zrobilas wszystko co bylo mozna, w danej sytuacji, z dana suma pieniedzy i w kraju gdzie jak sie okazuje trudno znalezc sprawny sprzet.
Zawsze moga byc jakies watpliwosci. A gdybys poczekala jeszcze kilka tygodni i sunia odeszlaby przed operacja? Jak wielki bylby wtedy Twoj zal. Albo gdybys zabrala ja wczesniej z kliniki,a ona odeszlaby w domu, to przeciez wyrzucalabys sobie, ze moze zle sie nia zaopiekowalas. Tak widocznie musialo byc. Ty zrobilas wszystko co bylo mozna. Naprawde.
Mam tylko nadzieje ze sekcja wykaze, iz odejscieTiluni bylo spowodowane jakas nieprawidlowa reakcja organizmu, a nie czyims niedopatrzeniem. Wtedy byc moze uwolnisz sie od niepotrzebnego poczucia winy.
Trzymaj sie cieplutko i pamietaj ze zrobilas wszystko co bylo mozna. Cala reszta....na nia nie mialas juz wplywu.
Na marginesie: wspomnialas o suczce ktora ma problem z utrzymaniem moczu w czasie snu. Weterynarzem nie jestem, ale moze to ma podloze psychiczne? Tak jak u u ludzi-moczenie nocne, ktore wystepuje na tle emocjonalnym?