Witam Was,
przychodze z prośbą o poradę bo już skończyły mi sie pomysły.
Mój piecioletni cavalier ma ciężko uszkodzone nerki. Jjje karmę sucha Renal. Przeszedł na nia jak tylko wykryto chorobę z Jasera Festival dla niejadków.
Niestety, mój pies jest niejadkiem, żadko co mu smakuje. No i jak dostał renal to przez pierwsze trzy dni wsysał noem, potem zaczoł marudzić. Więc zaczeło się namawianie, siedzenie z nim przy posiłku. Lekarz stwierdził, ze renal ze względu na niską kaloryczność jest dość niesmaczna i polecił nam namaczać karmę w rosołku z chudego mięska. Pomogło. Znowu zaczeło się wsysanie nosem. Niestety ostatnio znowu zaczyna marudzic. Jest to dla Nas o tyle dużym problemem, że po posiłku pies dostaje leki. A bez posiłku nie powinno się podawać leków (na serce, nerki).
W ciągu dnia nie dostaje zazwyczaj gratisów, jeżeli juz to plasterek marchewki do przegryzienia. No i niestety, ale nieszczęsne dwa posiłki z renala trwaja gorzej niż u niemowlaka - często ponad godzinę. Bo pies kręci nosem, bo trzeba poprosić, zachęcić, pokazać na ręce, że to pyszna karma jest w misce.
Czy może ktoś miał podobny problem i mógł by podowiedzieć jak sobie poradził?
Jestem gotowa na krytyke, że moze nie powinnam tak rozpieszczać, ale pies chory ma dla mnie wybitne względy i zobię wszystko by mu sie nie pogorszyło, ale niestety rosnie w nas frustacja że chcemy mu pomóc a nam nie wychodzi.