felka
Members-
Posts
137 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by felka
-
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
a ja prosiłam o numer konta i bardzo proszę dalej:) pieniążek pieniążek pieniążek kuleczkowy chce iść do kuleczka :] -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
jezu!!!!!!!!!!!!!! jak cudownie!!!!!! cudownie cyudownie cudownie, kuleczkus kochany jedziesz do domku i będziesz miał swoje własne koty do gonienia ;) jejuuuu, żeby juz była sobota i żeby już było po zabiegu i żeby juz był szczęsliwy!:) ja też chcę dorzucic pieniążka na jego podróż!!! poproszę o numer konta bardzo ładnie:) -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
cześć! jak na moje oko miewa się świetnie:D więcej o tym mogą opowiedzieć jego ludzie, ja opowiem o naszym ostatnim spotkaniu:)))) więc było to w czwartek. byłam umówiona na spacer. Myślałam, że będziemy iśc całą bandą ale w międzyczasie dowiedziałam się, że nie, że wypożyczam psiaka i z jego wielkim czarnym kumplem który chce go (z wzajemnością) zjeść idziemy na spacer. Pierwsze co małe włochate zobaczyło to oczywiście wielki czarny "kolega" :D i dawaj zjeść go, wyglądało to strasznie, na tyle strasznie, że po chwili kiedy psy miały się w nosie ja dalej stałam przestraszona trzymając krótko smycz i wiecie co w tym momencie? zorientowałam się, że kudłate ciałko wspina się mi po nodze, żeby się witać! cieszyła się kruszynka i chyba lubi mnie trochę:]]]]] Poszliśmy na dłuuugi spacer po lesie, cały czas pod górę. Bzyczek (niech mi wszyscy wybaczą Bzyczka :D) więc sprawował sie świetnie, maszerował szczęśliwy, podnosił łapkę ( jejku jak ja dawno nie prowadziłam czegoś co co chwila podnosi łapkę:)) i ganiał ptaszki (na smyczy rzecz jasna, więc ja ganiałam ptaszki też;)) no i byliśmy szczęśliwi. On że spacer, jeden więcej do tych wszystkich które dostaje od swoich ludzi ale no przecież nie pogardzi;) a ja że sobie kudełki na szeleczkach prowadziłam i chciał nie chciał musiał wylądować u mnie na rękach ładnych parę razy na buziaka przytulanie i wyznania miłości:) Bzyczek okazał sie świetnym łapaczem świetlików, złapał w locie 2!!! Bogdan potem powiedział, że świetnie łapie tez muchy ;) ale ten numer ze świetlikiem był nieziemski. biedny świetlik tak w ogóle;) Najbardziej mi sie podobała jednak ta częśc naszego spaceru kiedy młody stwierdził najwidoczniej, że fajnie jest, fajnie że spacer ale kurcze coś długo nie ma mnie w domu i nie żeby ciągnął, ale taki nagle niespokojny się zrobił, jak usiedliśmy na kamieniu to cupnął z boku jak na szpilkach i wyraźnie się zaczynał niepokoić. Tak więc nici były z siedzenia, szybko zawinęliśmy się z powrotem żeby nie stresować kurczaka. To było takie fajne, poszedł ze mną w ciemno i pieknie chodził, w ogóle się nie oglądał znaczy kumplujemy się :D ale w pewnym momencie po prostu stwierdził, że się stęsknił :) pod Jego domkiem oddałam psiątko do rąk własnych Bogdana, w objęcia dokładniej:D dostał buzi w łepek i poszli do siebie:) jak ja lubię takie historie... kurcze fajnie :) -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
Mordeczko.... ;((((( -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
boże...... -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isiak']Pani weterynarz dwukrotnie dzwoniła już do Państwa. Nikt nie odebrał. A filmiku Pani nie obejrzała, bo nie jest "internetowa". Wetka będzie dzwonić do skutku, tzn. do uzyskania odpowiedzi tak lub nie, bo jeśli się na Kulka nie decyduje, to niech powie i nie robi nadziei tylu osobom.[/QUOTE] przede wszystkim Kulkowi! chociaż On biedaczek jeszcze nic nie wie;( żeby się wreszcie dowiedział na TAK ;(( ale martwię się, bo jak dobrze rozumiem to ona już wie o psiaczku skoro filmu nie obejrzała.. a jak wie i by chciała to.. tylko ja nie rozumiem takich ludzi, chcieli biedne, chcieli ze schroniska, chcieli małe to czego jeszcze chcą! wybierać to niech sobie ogórki na targ jadą. Tam można wybierać i przebierać. przepraszam.. ale tak mu serduszko pęka :( -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
a może by się tej Pani weterynarz przypomnieć.. ? albo bezpośredni kontakt do tych państwa. Przecież ona na pewno ma mnóstwo spraw i może z nimi nie rozmawiała? -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
Byłam! widziałam! :D:D:D posłanko ma fantastyczne :) i w ogóle wszystko ma fantastyczne :] i nawet ma miseczkę specjalną bo poprzedniej się chyba bał a ta jest gicik:) a to było tak, pojechałam na Bzycze odwiedziny w zeszłą srodę i jak weszłam do Bzyczkowego domku to on się tak mocno ucieszył ale jeszcze bardziej zdębiał! taki był śmieszny, od razu przyszedł sie przytulic, łapkami wszedł mi na kolana i buzi dał nawet chyba ale był normalnie w szoku :) taki jak mopsik jakby wstał dopiero co. No i potem tuliliśmy się i gładziliśmy sie:) tylko w Bzyczkowej Chesterowej rodzinie to jest kolejka do niego!! :) wszyscy ciąglę chcą tulic chucherko czemu ani troche się nie dziwię:] a on jak taka trampolinka biega od jednego swojego człowieka do drugiego i do wszystkich cieszy i do wszystkich tuli. gdzies w miedzy czasie biegał jeszcze do swojej zielonej piłki i do mnie:D w ogóle to on jest cwaniak, jak dorwie piłeczkę, to nie puszcza, podobno da sie go podnieść za nią tak trzyma! i taki fajny warczący buncik robi, że spadaj od MOJEJ piłeczki:D teraz to jest kupka szczęścia a na niej kłaczki:) No i tak sobie siedziałam w Bzyczkowym raju i rozstać się nie mogłam:) Bzyczkolandia miał mnie pewnie dość ale sobie go "używałam" większośc czasu:) co przycupnął na podłodze to już lądował u mnie na kolanach, sasasa :> no było super! na koniec poszliśmy do K całą bandą z Bzyczkiem oczywiście, na herbatę. Małe kudłate na początku się przestraszyło, że o co cho ale potem luzik. na koniec wlazł mi na kolana :D:D:D i nie wiem kto był szczęsliwszy ale chyba ja ;P jak zasypiał mi na kolanach w kłebka :) i wtedy zabrzęczała jego smycz. najpierw, ucho... potem łepek a potem ziuuuum! w te pędy do swoich Państwa :D i to właśnie było piękne. Przyszedł jeszcze na buzi ale dumny odmaszerował do DOMU, zastanawiam się tylko kto kogo prowadził... ;P ps. mam świetne zdjęcie spod stołu ze wspomnianą piłką :) w krótce je ujawnie... ;) -
Szczęśliwe zakończenie! Kulek/Gucio już w domku!
felka replied to shanti's topic in Już w nowym domu
jeju i ja się dołączam do trzymania kciuków! z całej siły! żeby go chcieli żeby chcieli, jeju, ona nie może tam tak płakać ;( -
JELENIA GORA - schronisko - PILNIE (!) szukamy domow ! Zdjecia post 1-4.
felka replied to Jola_K's topic in Już w nowym domu
[quote name='beta ata']W ramach szerzenia wiary w słuszność misji :-) podaje do wiadomości, że felka (ta "od" Bzyczka ) właśnie mnie poinformowała, że znalazl się domek dla maleńkiej starszej suni, która była w jeleniogórskim schronie, ( której zmarła pani i rodzina oddała psinke )[/QUOTE] a i jeszcze! nie mogę wprost uwierzyć, ale właśnie dziś znalazła się kolejna osoba która pragnęła sunieczkę! jak przez tydzień tylko pytali to się worek rozwiązał. wczoraj zanim przyjechali po nia Ci szczęściarze któzy ją zarbali:) zadzwonili do nas jeszcze jedni bardzo zainteresowani i czekali jak będzie ale musieli obej,ść się smakiem;) a dziś rano pani moja była sąsiadka któa już tu nie mieszka, dowiedziała się o suni i tez bardzo ją chciała. potrzebuje małego pieska. Agata moja siostra jedzie dzis robić zdjęcia wszystkim małym i będzie reklamować do tej Pani:) i jeszcze mam namiar na panią któa chciała sunie ale za późno było już, więc może jakies maleńkie takie tez weźmie:) jeju, tyle fajnych rzeczy do zrobienia a ja musze się wziąć do pracy naukowej;( dobrze, że jest moja agata:))) -
JELENIA GORA - schronisko - PILNIE (!) szukamy domow ! Zdjecia post 1-4.
felka replied to Jola_K's topic in Już w nowym domu
tak tak tak tak tak tak :D:D:D -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
[quote name='beta ata']Watek jeleniogórskiego schroniska: [url]http://www.dogomania.pl/threads/57516-JELENIA-GORA-schronisko-PILNIE-(!)-szukamy-domow-!-Zdjecia-post-1-4[/url] Wklejam, bo chcę zjednoczyć wszystkich dogomaniaków z Jeleniej G. i okolicy. W kupie siła! :-D Proponuję spotkanie. Koniecznie trzeba sie trochę zorganizować w działaniach.[/QUOTE] super! dzięki za link:) wysyłam Ci wiadomość w sprawie spotkania na priv :) -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
[quote name='azalia']Felka,dziewczyno ależ Ty Bzyniowi wspaniały domek znalazłaś,tyle ludzi do kochania i głasków.Wierzę Ci,że choć wiesz,że mu dobrze to jednak tęsknisz,ale będziesz odwiedzać maluszka,a i my na tym skorzystamy,bo napiszesz mam nadzieję co u niego.A poza tym,jeszcze tyle piesków czeka na miłość człowieka....[/QUOTE] Oczywiście, masz rację azalio jest cała banda łapek do kochania i pomagania, Bzyczek zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu i zawsze będę myślała, że moglśmy już zawsze byc razem ale najważniejsze, że się udało i jest tak jak widać:) i będę jeździć do niego i wszystko jest po coś. tak mówi K ojciec chrzestny Bzyczka:D i tego się trzymam, nie zwykłam takiej zasady wyznawać, szczególnie widząc ten ogrom zła który trafia cztero-łapnych. ale tamtego tygodnia bzyczkowego a ju,ż najbardziej tego ostatniego dnia tyle zbiegów okoliczności się porobiło niesamowitych i kilka razy już myslałam, że kurcze nie tak ma być, coś nie wyszło a po chwili okazywało się, że to na jeszcze lepsze wyszło. Taki łańcuszek wydarzeń. Niesamowite było już to, że ja w ogóle Bzyczka tam znalazłam bo szłam tego dnia do suni maleńkiej która nawiasem mówiąc dzis pojechała DO DOMU :D ale to jest temat na kolejne 10 stron;) a przy okazji suni znalazłam to małe kudłate a w ogóle dowiedziałam się o niej (suni) bo szukałam kota dla znajomej;) Niesamowite było to że Beata do mnie zadzwoniła i potem wszystko tak się cudownie potoczyło. W międzyczasie powychodziło dużo niespodziewanych rzeczy, nawet to, że jechałam właśnie z K choć on bardzo nie mógł ale bardzo chciał tego dnia właśnie jechać i postanowił, że jedzie chocby nie wiem co właśnie on i wlaśnie w jego aucie pod domem Beaty zadzwonił B. z okrzykiem BIERZEMY BZYCZKA :D i do tego było to po to żeby poznała Beatę i Ciebie w krótce :D -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
[quote name='beta ata']Wiesz, felka, no teraz to ja naprawdę sie cieszę, że on do mnie nie dojechał :-D Od razu też sie cieszyłam, ale gdzies tam na dnie bylo takie ciche pytanie, czy aby zajma sie nim tak dobrze, jak ja :-) ;-) No, ale widzę, że dobrze sie nim zajmują :-) :-)[/QUOTE] no ja wiem :) rozumiem Ciebie świetnie, ja też bym się obawiała na Twoim miejscu i gdyby nie to, że bardzo ufam temu Panu z którym jechaliśmy i nie to, że jemu też bardzo zależało na Bzyczku i dobrym domu dla niego to w życiu bym spod Twojego domu nie odjechała, żeby oddać go tak po prostu z biegu komuś tylko dlatego, że się zgłosił. Nie martw się :) Wiem, że Ty byś się nim cudownie zajęła :) ale oni są już na zawsze do kochania przez Bzyczątko bez rozstań żadnych i wszystkiego się uczą i o wszystko pytają i przede wszystkim bardzo go będą kochali a Pan B już go kocha od pierwszej chwili:) a tego Bzyczkowi najbardziej potrzeba teraz. No i jest jeszcze "ojciec chrzestny" Bzyczka :D który nas tam wiózł i cichutko dogląda go z boku i też im tam różne rzeczy mówi i tak niby przypadkiem, że to ja Wam tu krople na kleszcze przywiozę bo akurat dla mojego będę kupował itp. A w ogóle to my jechaliśmy do Ciebie z Bzyczą wyprawką. Takie eleganckie szeleczki i smyczkę chucherko dostało ale to w kwestii bezpieczeństwa, wygody i lansiku ;) 2 kg puriny lamb and rice na dobry początek, kilka puszek bo to wsuwał najchętniej cwaniak malutki, 3 paczki żwaczy i 2 paczki psich mlecznych cukierków - Twoje stadko było przewidziane w udziale przy smakołykach:) no a tak Bzyczek się załapał sam na ten worek co większy był od niego:D no i leki w wyprawce dostał i własną osobistą książeczkę zdrowia:] -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
bródeczka:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/894/1d902dc43fb60e59med.jpg[/IMG][/URL] buzi:) Bzyczek ma całe stadko do kochania:) oprócz widocznych na zdjęciach są jeszcze żona Pana i druga też duża córka:) Nie mogę się juz doczekać kiedy ich odwiedzę! bo bardzo za Bzyczkiem tęsknie, bardzo. Ale na razie kilka dni poczekam, niech się nacieszą i zakochają na 200procentowego maxa. i Te parę dni dam sobie bo mimo olbrzymiej radości to mi smutek został bo najbardziej na świecie zaraz po tym jak bardzo chciałam żeby miał dom to chciałam żeby miał go u mnie:( Mi to tęsknota nie przejdzie bo naprawdę kocham tą psinkę jeszcze mocniej i inaczej niż całą bandę biedaczków za których bym wszystko oddała. Ale to co się wydarzyło to nie jest powód do smutku tylko olbrzymiej radości. buziaki -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
no i czułości ciąg dalszy :] ale tak baj de łej zaczepiste szeleczki kupiliśmy co :> :D:D:D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/901/c0f814c2bc610489med.jpg[/IMG][/URL] ale żeby nie było, że za mną to się już wcale nie oglądał ;P no bo oglądał się malutkim mój żuczeczek, [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/883/433bbc3ded0184d2med.jpg[/IMG][/URL] -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
tak właśnie go Pan tulił jak tylko go zobaczył i długo nie puszczał a Bzyczek rozkraczył się jak żabka tylnymi nóżkami na jego brzuchu [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/902/b930ecae023385a8med.jpg[/IMG][/URL] Tu na obu Bzyczuniu jeszcze w szoku ale już przestał się bać czemu tulą tylko zaczynało mu się podobać, że tulą:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/849/f29aeca5802a78c6med.jpg[/IMG][/URL] -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
Jeszcze jedna Bzycza wieść. K (znajomy mój) ma młodego ale wielkiego labradora, taka z wyglądu czarna bestia. i on generalnie myśli, że ciągle jest malutki, skacze tak, że może zabić;) i delikatnie kąsa a jakbym nie wiedziała to bym pomyslała, że będzie mnie jadł.. no i ten pies jest oczywiście mega łagodny i ważne było żeby z Bzyczkiem się kumplowali bo jak mówiłam K zobowiązał się pomagac w opiece nad Bzyczkiem dla ich i Bzyczka dobra, żeby w domu nie siedział tylko w ogrodzie i, żeby mogli gdzieś wyjechac żeby poprostu miał taki drugi dom gdzie się będzie czuł dobrze i ebzpiecznie w razie każdego ewentualnego wydarzenia. no więc K mówi żeby sie poznali. No i w tym momencie Obudziła się w labradorze bestia (w Bzyczku też:D) no to ja strach a K mówi, że zaraz napewno przestanie i będzie ok ja patrze ten otwiera bramkę i trzyma to swoje "maleństwo" a maleństwo karcone przez pana robi cos czego podobno NIGDY nie robiło czyli zachowuje się jak pies morderca który chce dopasc ofiarę MOJEGO BZYCZKA MAŁEGO no to ja z Bzyczkiem i w nogi bo to duży facet jest ale pies też i miałam wizję jak ucieka mu. za chwilę labrador został zamkniętym i wtedy odbywały sie wszystkie te wyżej opisane sceny z pierwszego spotkania. K powiedział, że oni sie muszą poznać, ja z lekka wątpiłam w to i sobie myślę, że najwyżej Bzyczek będzie czekał na swoich ludzi aż z pracy powracają w domu i nic mu nie będzie;) i mówię, ok ale błagam nie chce tego pojednania widzieć. i... wyobraźcie sobie już wczoraj K dzwoni, że właśnie wrócił ze spaceru z Bzyczkiem i swoim labradorem! i, ze w pierwszej chwili wyglądało to dokładnie tak samo (trupem bym padła) że "bestia się rzucała ale K nieugięty mówi, że zna swojego psa. Bardzo mocno go trzymał i po chwili Bzyczek zrobił się malutki, labrador totalnie się uciszył obwąchał sobie Bzyczka i od tej pory zgoda na sto lat zgodnie razem szli na smyczach obok siebie na spacer, więc jestem dobrej mysli :) pewnie któryś któremus nawrzucał przy pierwszym spotkaniu :D i to dlatego było, wyjaśnione i gicik. Generalnie Bzyczek jest zadziora ale tylko ze strachu chyba bo w schronisku nie, dopiero ze mną na spacerach bronił wszystkim dostępu do mnie. aa labrador to ok roczny pies który tez jest super towarzyski do wszystkiego co się rusza z kotami włącznie. więc wróże im długą przyjaźń. :D i wspólne bieganie po zielonej ogródkowej trwace:) -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
tego samego wczorajszego wieczora dostałam boskie zdjęcie na komórkę jak B trzyma na kolanie jednym wtulonego Bzyczka i wpatruje się w niego a na drugim wielkiego rudego kota (własność prywatna mojego znajomego a sąsiada Bzyczka i B:-)) który rozanielony tuli się i do Bzyczkowch plecków i do nogi B :D niestety z komórki dodać nie umiem ale jak tylko skonczę pisać to biorę się za obiecane zdjęcia z "przekazania" :) więc tak, zaraz po tym zdjęciu był telefon, że znajomy był u Bzyczka i dzwonił do mnie i chciał mi zrobić telekonferencje z B i Bzyczkiem ale nie odbierałam :O okazuje sie, że straciłam w piwnicy zasięg najprawdopodobniej ;( ale to nic, bo relacje wszystkie mam:D a więc tak. Wszyscy cała rodzina trzęsą się nad Bzyczkiem i Bzyczek jest bardzo szczęśliwy. i znajomy chciał pożyczyć im maszynkę do kleszczy (bo kropelki ma dostać po dwóch dniach jak ciałko dobrze wyschnie bo się kąpaliśmy przecież a nawiasem mówiąc mokry Bzyczek w wannie był po prostu BOSKI) no więc tak, mówi mu, że maszynkę przyniesie i w ogóle a okazało się, że nie ma po co bo Bzyczek nie ma już żadnego kleszcza bo go całego wyobracali i wyoglądali i wszystkie punkciki na Bzyczkowym ciałku zostały odkleszczone i zbadane:D także myślę, że jest cudownie i świetnie, że ,mam tego znajomego, trzeba go nazwać --> K :) który mi zdaje relacje więc wszystko wiem obiektywnie i naprawdę. Ale powiem całą prawdę, jak powiem, że w ogóle się nie mam wątpliwości, że Bzyczkuś jest bezpieczny i bardzo kochany. Nie wiem czy pisałąm jak stałam tam w tym ogródku osłupiała a oni szczególnie B ale nie tylko mi dziękowali za Bzyczka z 5 razy. ONI MI!? to ja im dziękuję z całego serca że są i są tacy cudowni. -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
Cudownie cudownie wszystko cudownie!!! już piszę! 15 minut po tym jak Bzyczek zniknął mi za furtką z oczu i potuptał ze swoją nową rodziną:D dzwoni Pan B. i pyta.. przejęty jak szybko Bzyczek może albo jak szybko powinien po jakim dokładnie czasie wyjść na dwór od podania "tych" tabletek, ja sobie myślę jaki9ech tabletek? i pytam dalej o co cho.. no on mi tłumaczy że tych no bo jak te robaki będą wychodziły.. to kiedy on musi wyjść i jak to zrobic żeby mu nie zaszkodzić... no to zajarzyłam, że jemu chodzi o tabletki na odrobaczanie:D:D:D bo na drugi dzień rano Bzyczek miał dostać tabletkę więc dałam ją jemu z całą instrukcją. i długo rozmawialiśmy, że wet mówił, że jak będą robaki to powtórzyc a jak nie to nie.. gdyby wymiotował albo gdyby w kupie.. i patrzę co powiedzą. ale nie spodziewałąm się komentarza, że jak to co.. będą oglądać kupę:D ostatecznie doszliśmy do wniosku, że ta powtórzona tabletka po tym wszystkim gdzie był dobrze mu zrobi. ale ten telefon był boski, bo on tak się przejął Bzyczekiem, że zrozumiał, że to jakaś akcja specjalna będzie z wydalaniem robaków:D zaraz też powiedział, że Bzyczek biega wszędzie i zwiedza i ogląda i że dostał już wodę, ma posłanko i jest gicik. to był dzień (wieczór) pierwszy na drugi dzień czekałąm jak na szpilkach na jakieś wieści ale nie chciałam się narzucać więc napisałam podpuszczającego smsa do tego znajomego który z kolei super zna B i jego rodzinę i który nas tam do nich zawiózł i który mieszka obok i który Bzyczkiem też się będzie opiekoał jak oni będą w pracy bo ma dom i ogród ze specjalnym psim wybiegim. więc tak... napisałam w pochmurny dzień jakim była wczorajsza środa że jest piękny i słoneczny,... odpisał, że jest bardzo piękny i , że B mówi że bzyczek jest bardzo szczęśliwy. to ja odpisałam że Bzyczuś malutki:) a on, że cytuje: "Bzyczek jest wielki :-) zachowuje się tak, jakby bardzo chciał sobie zasłużyć na to, aby zostać u B :-) jeszcze nie wie, że znalazł dom i nie musi się już bać, że stanie mu się krzywda :-)" -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
To moje biedne kudłate chudzieńkie maleństwo ma teraz najwspanialszą rodzinę na świecie. Będą go kochać i jest radością dla nich wszystkich. B odrazu wziął Bzyczka bna ręce na co on trochę zdębiał i ja też bo widziałam ten wytrzeszcz Bzyczkowych oczu ale trwało to chwilę. zaraz jak żabka na jego rękach przymykał oczka. Pan B tulił go jakby był jego odnalezionym po długich poszukiwaniach zaginionym psem. stałam. Bzyczek był wszystkimi bardzo zainteresowany i wesoły ale co chwila sprawdzał czy jestem i podchodził do mnie się przytulić. Rozmawialiśmy długo. kiedy nadchodziła chwila rozstania a ja nawet nie mogłam się przytulić (mogłam ale nie chciałam robić Bzyczkowi wody z łepka) łzy zaczęły mi kapać, że zaraz on odejdzie ale jak podeszli do furtki a ja stałam za domem i patrzyłam to już wyłam jak bóbr, tym razem nie ze smutku tylko ze szczęścia. szli całą rodziną, nie wiadomo kto szczęśliwszy dzieciaki czy pan B, prowadzili na smyczy Bzyczka i Pani powiedziała do niego "choć idziemy do domu". Jezu, BZYCZEK MA DOM!!!!!!!!!!!!!!! a teraz good news na koniec, Bzyczek był u lekarza, MA GÓRA DWA LATA, nie wiem jaki @#$$% powiedział o nim dziadek ale wiedziałam swoje :] ps. szkoda że nie zdążyłam rozgłosić tego wątku bo wtedy więcej osób by się cieszyło:) -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
więc... :D tom były dni cudów! :D najpierw kochana Beata zaoferowałą mu schronienie! nic nie pisałam żeby nie zapeszyć. Okazało się, że nie potrzebnie ponieważ Bzyczek miał obiecaną wspaniałą opiekę u niej. Dzisiejszy dzień był niesamowity. Zaczęło się od 10.30 rano kiedy pojechałam do Bzyczka zabrać go z klatki. Okazało się, że nie ma go w niej.. przeżyłam chwilę grozy, że coś się stało. Facet mówi do nad rano.. nie ma waszych ulubieńców.. i cisza, zawiesza głos. wryło nas ze strachu czym ewidentnie uradowałyśmy tegoż pana. szkoda gadać.. Bzyczek był już w boksie razem z jamnikiem sąsiadem z klatki obok i takim kudłatym psem jak 4 Bzyczki. Przyszłam po niego, radość była kosmiczna. i popiskiwanie rzecz jasna że już już chodźmy stąd a Ty jakiegoś jamnika zapinasz! ;) Poszliśmy na spacer na łąkę i czekaliśmy na Beatę żeby ją poznać. Przyjechała! poszła z nami na spacer i wtedy umówiłyśmy się, że Byczek może w ogóle nie wracać już do schroniska! radość do mnie nie docierała. Pracowałam tylko godzinę, wcześniej i później miałam czas na kąpiel weterynarza i wyprawkowe zakupy. Mokry Bzyczek w wannie okazał się jeszcze piękniejszy:) Potem byłym dzikie harce po wszystkich łóżkach w moim domu. Takiej psiej radości dawno nie było:) biegał jak szalony, wierzgał kopytkami, wkręcał nos w kołdrę i w ogóle radocha:) i czekaliśmy na 20 żeby pojechać do Beaty. Cieszyłam się przeogromnie ale jednocześnie żal, że muszę go oddać bo całym sercem chciałam żeby był już zawsze ze mną. Martwiłam się też że psiak się bardzo przywiąże a jak znajdziemy mu dom czego też chcieliśmy przecież to jednak w pierwszym momencie będzie cierpiał. ale nic...Do nowego DT miał nas zawieźć znajomy który też był zaangażowany w szukanie domu dla Bzyczka. Byliśmy dosłownie parę metrów od celu kiedy na głośnomówiącym kolega odebrał telefon i usłyszałam okrzyk BIERZEMY BZYCZKA! mało z fotela nie spadłam, kolega też. i pyta ale jak to??na zawsze!? ( podobno jeszcze rano rozmawiali że nie) a on ( B) TAK dalej z krzykiem radości no normalnie bierzemy, jutro zabieramy ze schroniska!!! a kolega ale ja mam Bzyczka w aucie! a tamten, jak to!? kolega- wieziemy go do DT a B NIEEEEE! w tle cieszył się dzieciaki, słychać było głos żony. Okazało się, że to sąsiedzi mojego znajomego. B bardzo chciał Bzyczka, dzieciaki też ale żona nie była pewna i to bynajmniej nie z powodu, że nie chciała jego jako pieska bo psy lubi tylko z innych i ona się zgodziła. i wtedy był ten telefon w radosnym szale tuż przez tym jak Bzyczek dotarł do DT, jasne tam byłby szczęśliwy, jasne, że mógł od Beaty pojechać do B i jego rodziny ale jednak idealnie się wszystko zgrało. Cuda naprawdę się zdarzają -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
Przyszedł w końcu moment, że musiałąm go odprowadzić;( to najgorsze jest co może być jak on tak zamiera:( szłam do pracy, wyjścia nie było.. poszliśmy. Znowu stanął przy wejściu i tak patrzył na mnie, żę może jednak nie... i znowu wzięłam to chude ciałko w ręce, można żeberka policzyć takie szczuplutkie.. i wsadziłam tam. Napił wody i ja odeszłam. Chwilę był cicho a jak byłam już przy bramie to usłyszałam to żałosne skomlenie. taki płacz nie do opisania. Jedno mnie pocieszało. moja siostra miała dziś iść do niego jeszcze. to mnie trzymało jako tako, że on jeszcze dzisiaj wyjdzie. musiał wyjść bo on nie siusia w klatce! on tak czeka, nic nie robi tylko czeka. Przyszła godzina 20 siostra pojechała i dzwoni...aż mnie wmurowało "nie wpuszczają mnie do Bzyczka" taki stary dziad nawrzeszczał na nią, że co ona tam robi, że on już pozamykał i nie bo on (Bzyczek) i inni się będą drzeć i nie ma po co tam wchodzić. Jasno było, biały dzień praktycznie w taki słoneczny dzień. Była tam obok i nie mogła wyjść z nim na siusiu. i on będzie teraz trzymał, wiem, że będzie! wiem, że to nie jest niby największe zmartwienie psów ze schroniska ale to on ten Bzyczek i tak się męczy i nie wiem nawet czy jeść mu dał. Pewnie nie wpuścił, żeby nie zobaczyła, że nic nie zrobił przy psach i teraz siedzi dziad i ogląda telewizję a moja malutka pchełeczka tam siedzi sama w tych swoich włoseczkach odstających. Nie mogę znaleźć sobie miejsca i doczekać się rana. Rano przyjdzie ten dobry.. na pewno go wysiusia ale dopiero o 7... niedługo potem przyjdę ja. -
Bzyczek - chude kosteczki i kupa kłaczków wyrzucone z pędzącego samochodu
felka replied to felka's topic in Już w nowym domu
Bzyczek bo to taka pszczółeczka maleńka. Dzisiaj przed 7 miałam obiecane u świetnego chłopaka w schronisku, że jak rano będzie szedł do domu po nocy to Bzyczka wypuści na siusiu i zrobił to na pewno, o 12 był wysiusiany. Ale było to tak. o tej 12 pojechałyśmy z siostrą zabrać na spacer i zrobić zdjęcia jednego psa. Niestety, żeby do niego dojść minęłam Bzyczątko które mnie oczywiście wypatrzyło. Stał taki osowiały przy klatkowych drzwiach i popiskiwał i podeszłam mu powiedzieć, że zaraz pojdzie to wbił pyszczek w siatkę i tak nastawiał i czekał żeby go po tym ryjku głaskać i tak strasznie biedny był, że go nie zabieram ale musiałam tamtemu zrobić zdjęcia. Jak wróciłam po niego to aż nie dowierzał dopiero jak się wyjęliśmy z klatki to radocha była na 1.5 jak zwykle:)) i jeszcze włażenie na mnie i siostrę żeby przywitać. Bo radość z wyjścia to jedno a radość z ludzi to drugie:) i zaczęło się nasze spacerowanie:) Bzyczek obszedł całą łąkę, wszystkie trawki żółte kwiatki na łące. Cudnie wyglądał i co chwila przychodził przytulić łepek na chwilę żeby potem dalej biegać i węszyć:) A w ogóle jak poszliśmy po jego malutką koleżankę do klatki to też tak fajnie się z niej ucieszył. strasznie towarzyskie to to maleństwo. A drugie w ogóle to najlepsze jest jak Bzyczek na spacerze obszczekuje jakiegoś pana idącego tak 20 metrów od nas bo jak to to on śmie w ogóle przechodzić koło jego drogi spacerowej;) no i wracając do tematu.. Bzyczuś dzisiaj po kolei wyprowadzał kilka psów:D a mianowicie wyglądało to tak, że ja miałam "listę", że i ten i ten i jeszcze tamten, że wszyscy potrzebują wyjść ale opcji nie ma żebym jego zostawiła już w klatce kiedy jeszcze tam jestem. Także Bzyczek chodził na łąkę ze 4 razy oprowadzać po niej kolegów:) i ze wszystkimi się kumplował. Kurcze, z dnia na dzień coraz bardziej kocham to psiątko!!! i coraz bardziej się o niego boję.