Z jednej strony rozumiem brak zaufania, nie wiadomo co odbije w danym momencie. Sama miałam takiego psa przez rok. Musiałam oddać,jakby to ode mnie zależało to bym nie oddawała ale niestety rodzice przeważyli. Rzucał się na domownika! a teraz w nowym domu również się rzuca na córkę właściciela jego, ona z nimi nie mieszka, nie wiem czemu.
A może ktoś zna jakiegoś tresera,weterynarza może taka osoba by dała radę,znaczy na pewno.by dała ?!