Jump to content
Dogomania

kaja69

Members
  • Posts

    5770
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kaja69

  1. Dziewczyny,nawet nie wiecie jak się cieszę,że jesteście:multi: Muszę wyjaśnić przy okazji,że Colę wzięła na dt monis88.Dla mnie to wielka ulga,bo szczeniorka jest jak żywe srebro,niby takie maleństwo a śmiga z prędkościa światła. Zreszta zobaczcie sami Colę i Ryżyka w akcji [URL=http://img862.imageshack.us/i/dsc1897.jpg/][IMG]http://img862.imageshack.us/img862/7514/dsc1897.jpg[/IMG][/URL]
  2. [quote name='Aimez_moi']Czesc Kochaniutka......:) Witam takze psiaczki......;)[/QUOTE] Ale niespodzianka:multi:Witam,witam:lol:
  3. Witam,witam pierwszych gości:lol: Dziękuję,że jesteście:multi:
  4. [B]4.WILCZUŚ[/B] [B]pies-mieszaniec[/B] [B]wiek ok 5-6 lat[/B] [B]wykastrowany[/B] [B]zaszczepiony[/B] [B]posiada czip [/B] [B]i paszport[/B] [B]odpchlony[/B] [B]odrobaczony[/B] To mój ostatni nabytek,nie robie opisu,gdyż pies nie nadaje się jeszcze do adopcji.Wilczus przez 3 lata mieszkał na stacji PKP,opiekowały się nim dobre dusze,które zapewniły mu ciepłą budę ,pełne michy jadła ale niestety bezpieczeństwa nie dało rady zapewnić.Zawsze znalazł się ktos chętny na rzucenie kamieniem,przeganianie itp, ludzie potrafili nawet okraść Wilczusia i jego kolegę z karmy.W Wilczusia dawno temu uderzył samochód,od tego czasu ma niepełnosprawną łapę i ogon. Kolega Wilczusia juz jest dawno w nowym domku,ale to był psiak,który jeszcze nie stracił zaufania do ludzi,był prawdopodobnie krócej bezdomny i nie spotkało go tyle krzywd co jego kumpla Wilczuś stał się prawie dzikim psem,ufał tylko swoim opiekunkom,które postanowiły szukac lepszej przyszłośći dla swoich podopiecznych. Wilczuś przebywał prawie dwa miesiące u mojej koleżanki,tak zrobił ogromne postępy w socjalizacji,do mnie trafił całkowicie odmieniony.Jego opiekunki nie mogły wyjść z podziwu,że Wilczek stał sie psem domowym i bezproblemowym,posłusznym i grzecznym.Nadal jest nieufny do obcych,jest problem z zapięciem smyczy,ale to dopiero dwa miesiące,przez które uczył się nowego życia.Wilczuś jest juz wykastrowany a przy okazji narkozy miał zrobione rtg łapy,okazało się ,że miał złamaną kość udową z paskudnym przemieszczeniem ,wytworzył się staw rzekomy,do tego zdjęcie ujawniło,że pies byl postrzelony,ma pełno śrutu w sobie.Czeka go kolejny zabieg usunięcia tego paskudztwa. [B]A tu tekst do ogłoszeń gdyby co....[/B] Co można powiedzieć o Wilczusiu ? Nic wyjatkowego,ot takich historii w naszym kraju sa miliony...tak naprawde nie wiemy nic o jego dzieciństwie ,młodości...prawdopodobnie jak miliony innych psiaków został wywieziony i pozostawiony sam sobie.Zakotwiczył Wilczuś na stacji PKP,pewnie tu go zostawiono ,bo tu czekał...czekał cierpliwie,że pan go zabierze z powrotem...że sobie o nim przypomni...że zatęskni...że sumienie nie pozwoli mu ,zeby jego przyjaciel cierpiał...i czekał Wilczuś...czekał cierpliwie...znosił wszelkie niedole...ktoś kopnął,przegonił,ktoś postrzelił srutem,ktos celowo najechał samochodem dostawczym...i tak Wilczus zbierał te wszystkie bolesne i trwałe pamiatki po "ludziach"...śrut w całym ciele...złamana łapa,bezwładny ogon, i totalny lek przed ludźmi... Taka była część przeszłości Wilczusia...od kilku miesiecy Wilczus jest w domu tymczasowym,cały czas nabiera zaufania do ludzi i bardzo tego chce...Patrzy ufnie w oczy,zachęca do zabawy,nie odstepuje na krok...To wspaniały pies.który bardzo pragnie na nowo pokochać i zaufać człowiekowi...To pies bez agresji,zgadza sie z innymi psami i uwielbia spać na łóżeczku.Bardzo chce mieć swojego człowieka,takiego do kochania,do towarzystwa,do zabawy...takiego na dobre i na złe... [URL="http://img28.imageshack.us/i/dsc2574s.jpg/"][IMG]http://img28.imageshack.us/img28/7306/dsc2574s.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img408.imageshack.us/i/dsc7998.jpg/"][IMG]http://img408.imageshack.us/img408/9237/dsc7998.jpg[/IMG][/URL] [COLOR=navy]W NOWYCH DOMKACH[/COLOR] 1.NELKA 2.COLA 3.OSKAR 4.Amor 5.GABI-córka Foxi 6.Migotka-córka Foxi 7.Lacky-synek Foxi 8.Lord-synek Foxi 9.Lacky II -synek Foxi 10.Ryżyk zostaje u nas 11.Zorka i Zefirek razem w ds 12.Nutki 13.Foxi 14.Kora 15.Brutu 16.Żabcia 17.Ares
  5. [B]HONDA[/B] [B]suka-mieszaniec[/B] [B]wiek ok 3 lata[/B] [B]wysterylizowana[/B] [B]odrobaczona [/B] [B]odpchlona[/B] Honda podobno przez ok dwa miesiące koczowała "pod chmurka",miała szczęście,ze pewna pani regularnie ja dokarmiała ,inaczej Honda nie miałaby szans na przezycie tych jesienno-zimowych nocy i dni. Gdy ja zabrałam,była bardzo wysoko w ciąży,oczywiście na cito trafiła na stół operacyjny,dzieci nie będzie... Honda poczatkowo była bardzo nieufna w stosunku do ludzi,bała sie ,ale bardzo szybko przekonała sie ,ze dzielenie kawałka podłogi z ludziem nie jest takie złe:) W tej chwili to typowy kanapowiec...Honda zachowuje sie w domu tak,jak gdyby od urodzenia mieszkała z ludźmi...może tak kiedys bylo,ale kto to wie... Honda ,to mała,długości jamnika sunia...jest bardzo przyjacielska i do ludzi i do psów...W domu bardzo grzeczna,zachowuje czystość bez problemu.Lubi pieszczoty,zabawy i towarzystwo człowieka. [URL="http://img36.imageshack.us/i/dsc01787y.jpg/"][IMG]http://img36.imageshack.us/img36/2613/dsc01787y.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img703.imageshack.us/i/dsc01777mn.jpg/"][IMG]http://img703.imageshack.us/img703/4499/dsc01777mn.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img857.imageshack.us/i/dsc01790q.jpg/"][IMG]http://img857.imageshack.us/img857/9726/dsc01790q.jpg[/IMG][/URL]
  6. [B]3.DAFI[/B] [B]Suka-mieszaniec[/B] [B]sterylizacja-tak[/B] [B]zaszczepiona p/wściekliźnie[/B] [B]odrobaczona[/B] [B]odpchlona[/B] [B]wiek ok.2 lat[/B] [I][B]Dafi [/B],smutna historia jakich wiele...ot pewna patologia wzięła sobie pieska...a że patologia to przemoc więc i Dafi była "wychowywana" pasem i kopniakami ...i tylko była "wychowywana",bo jakos o jedzeniu,opiece weterynaryjnej ,pielęgnacji i innych takich nie pamietali a moze nie wiedzieli,ze pies musi jeść,ze psa trzeba odrobaczyc ,zaszczepić itp.Dafi nawet nie miała swojego posłanka,swojej budy,najczęściej spała u sasiadki na parapecie,czasem sąsiadka wpuściła na klatke schodową...czasem...[/I] [I]Dafi to młodziutka sunia,miała juz dzieci,ale nie zaznała macierzyństwa,bo patologia wyrzuciła jej dzieci do śmietnika...[/I] [I]Teraz Dafi odbudowuje zaufanie do czlowieka...uwielbia zabawy,pieszczoty i kocha...kocha całym swoim psim serduchem...[/I] [I]Zgadza się z innymi psami ,koty tez jej nie przeszkadzają...zachowuje czystość w domu...[/I] [URL="http://img810.imageshack.us/i/dsc8281o.jpg/"][IMG]http://img810.imageshack.us/img810/7855/dsc8281o.jpg[/IMG][/URL] [B][I][URL="http://img21.imageshack.us/i/dsc7556s.jpg/"][IMG]http://img21.imageshack.us/img21/9484/dsc7556s.jpg[/IMG][/URL][/I][/B] [URL="http://img834.imageshack.us/i/dsc7569r.jpg/"][IMG]http://img834.imageshack.us/img834/8803/dsc7569r.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img801.imageshack.us/i/dsc7583.jpg/"][IMG]http://img801.imageshack.us/img801/1659/dsc7583.jpg[/IMG][/URL]
  7. [B]2.KRECIK[/B] [B]Zapowiada się ,ze to będzie długi tymczas u mnie.Krecik jest prawdopodobnie po kolizji z samochodem.Ma złamany kręgosłup i uszkodzony rdzeń kręgowy.Do wyleczenia daleka i niepewna droga nas czeka....[/B] [URL="http://img717.imageshack.us/i/dsc7121r.jpg/"][IMG]http://img717.imageshack.us/img717/691/dsc7121r.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img853.imageshack.us/i/dsc6953q.jpg/"][IMG]http://img853.imageshack.us/img853/1989/dsc6953q.jpg[/IMG][/URL] Tu jest watek Krecika... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/213912-Krecik-chłopak-po-wypadku-kaleka-na-wózeczku?p=17557360#post17557360[/URL]
  8. Mieszkam we wsi, takiej gdzie czasami diabeł mówi dobranoc. Jestem tu szczęśliwa, ale przychodzą takie momenty, że same łzy lecą mi z oczu. Te chwile przygnębienia i łez pojawiają się wtedy, kiedy znajduję bezdomnego psa, których wokół jest wiele. Czasami jest też tak, że ktoś mnie prosi o przyjęcie psa którego znalazł a sam nie jest w stanie mu pomóc. Dlatego postanowiłam, że na ile sił mi starczy będę tym bezdomniakom pomagać, leczyć, sterylizować i szukać im domów.Mam też ogromna pomoc przyjaciółki w szukaniu domów psom na terenie Niemiec.Niestety koszty podróży ,wyrabiania dokumentacji potrzebnej do przewozu psiaków są ogromne,dlatego tylko niektórym dane jest zmienic obywatelstwo. Ponieważ czasami nie jestem w stanie podołać wszystkim obowiązkom i kosztom, zakładam ten wątek, mając ogromną nadzieję, na pomoc dogomaniaków,a z racji tego,że zawsze mam wiecej niż jednego tymczasa,zakładam jeden wspólny wątek wszystkim moim psiakom. Moją ideą jest praca dla psów w ramach BDT, ale czasami nie jestem w stanie sama udźwignąć ciężaru wszystkich kosztów. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się uratować choć część tych bezdomnych, chorych i wymagających natychmiastowej pomocy zwierząt. Będę bardzo wdzięczna za ogłoszenia, dopingowanie moich bazaków i po prostu bycia z moimi psiakami,a także gdyby ktos chciał się podzielić zbędną karmą z moimi podopiecznymi,gdyż mozna im zarzucić wszystko,ale nie brak apetytu.Pochłaniają w zawrotnym tempie ogromne ilości zarówno suchej,gotowanej czy karmy w puszkach. Na chwilę obecna mam 6 tymczasków,a do tego 13 sztuk swoich osobistych. A teraz psiaki [B]CYMEK[/B] [B]pies-mieszaniec[/B] [B]wiek ok 10 miesięcy[/B] [B]wykastrowany[/B] [B]zaszczepiony p/wściekliźnie[/B] [B]odrobaczony [/B] [B]odpchlony[/B] Cymek to bardzo wesoły i przyjacielski psiak.Nie przejawia żadnej agresji ani do ludzi ani do innych psów.Uwielbia pieszczoty i zabawy z człowiekiem.Zachowuje czystość w domu. Zapowiada się na psa strózujacego... [URL="http://img204.imageshack.us/i/dsc7939.jpg/"][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/453/dsc7939.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img12.imageshack.us/i/dsc7944e.jpg/"][IMG]http://img12.imageshack.us/img12/3866/dsc7944e.jpg[/IMG][/URL]
  9. Zagladam, a tu nikogo nie ma...wszyscy na spacerku:placz:
  10. No nie...domek się jeszcze nie odezwał?? Atko jak tam zdrówko??
  11. Ja z nim nigdzie nie chodzę,nie ma szans,żeby się ruszył.Mam ogród ,ale jak bym go puściła z luźną smyczą to boję się ,że wpadnie w panikę i mi zwieje.Jak widzi smycz wpada dosłownie w histerię.On dopiero od niecałych dwóch miesięcy jest socjalizowany a w swoim życiu przeszedł niejedno,może za szybko z tą smyczą??Nigdy się nie spotkałam,żeby pies tak reagował....
  12. Tak sobie śledzę i śledzę losy Amorka i żeby to było bliżej z chęcia wybrałam bym się na spacerek z Wami,codziennie mógłby zapoznawać się z innym psiakiem,u mnie do wyboru do koloru:lol:
  13. Agusiu,nie pogniewasz sie jak skorzystam z Twojego watku i zasięgnę rady?Widzę,ze tu mozna dostać bardzo cenne wskazowki...mam psa dzikusa,właściwie to juz nie dzikus,bardzo ładnie sie socjalizuje,jedynie problem ze smyczą jest narazie nie do przeskoczenia.Juz przy zakładaniu zaczyna piszczeć ,wyrywać się i łapać zębami.To jest dość duży pies i nie chciałabym stracic ręki:lol:.Jak już uda sie zapiąć,pies leży i przy każdym lekkim naciągnięciu smyczy łapie za nią zębami i nawet o centymetr się nie naruszy.Narazie jak uda mi się zapiąć siedzę z nim tak,żeby widział ,że jest na uwięzi i nie dzieje mu się krzywda,ale może za bardzo się cackam?Ma ktoś na to jakiś dobry sposób? A Majeczka jest śliczniusia,aż dziwne,że domki się o nia nie biją...
  14. [quote name='marcyha']Jak już pisałam wcześniej – dziś ta nasza niemiecka adopcja wyglądałaby inaczej – uczymy się niestety na swoich błędach i – mimo, że wyadoptowywała psy zaufana i sprawdzona dogomaniaczka – uwierz mi – myśli o dalszym losie tych małych wciąż wracają (mimo, że były zdjęcia z nowych domków i telefony z informacjami). Teraz obie nie mamy wątpliwości, że tamta adopcja nie została przeprowadzona tak, jak powinna... W sprawie pani Wiolety i Ani: Aniu, przeczytałam jeszcze raz cały wątek od dechy do dechy. Nie wspominasz o niemieckiej adopcji ani słowem. W innych wątkach, w których psy znajdują domy w Niemczech jest zawsze podana informacja typu: „Azorek w nowym domu w Niemczech! Hura!”, albo „Azorek trafił do wspaniałego domu w Berlinie! Hura!”... A u Ciebie nic, cisza, tajemnica jakaś... Dlaczego? Bo nie chcesz się chwalić? Bo pani Wioleta nie lubi robić szumu wokół swojej skromnej osoby? Po prostu to daje do myślenia i może się wydawać nie do końca fair, prawda? Tak, przeprosiłaś zainteresowane osoby, to dobrze. Jedynym źródłem wiedzy o pani Wiolecie jesteś Ty. No niech będzie. Z tego, co mówisz [poprawione z "piszesz"] – pomaga ona zwierzętom prywatnie, nie jest nigdzie zrzeszona. Pomaga psom nie tylko z okolic Włocławka i z włocławskiego schroniska, ale także ze schronisk przygranicznych i śląskich. Ma podobne Tobie współpracujące dziewczyny także w Hiszpanii i w Grecji. Każdego psa na swój koszt czipuje, wyrabia im paszporty, szczepi. I jeszcze finansuje sterylizacje i leczenia o ile dobrze zrozumiałam. Transport z Polski ostatni był zdaje się 5 lutego, a następny miał być w ten weekend. Po analizie tych danych (popraw mnie, jeśli coś przekręciłam) można z całą pewnością stwierdzić, że – jeśli pani Wioleta działa bezinteresownie – jest osobą po pierwsze wielce zamożną (super, że takie osoby się zdarzają, a nie tylko takie bidy jak my:>), a po drugie wręcz niewiarygodnie skuteczną w przeprowadzaniu adopcji. Jeśli tak – dobrze by było dla innych dogomaniackich psów, żebyś nam uchyliła rąbka tajemnicy – jak ona to robi? Czy pieski ogłasza gdzieś na jakiejś super skutecznej stronie adopcyjnej? Czy ma jakieś kontakty z fundacjami, czy może pomagają jej osoby prywatne? Czy ma taką renomę w (o ile dobrze pamiętam) Hannoverze, że po prostu stoi u niej pod domem kolejka chętnych na uratowanie pieska z Polski? Takie mi się nasuwają pytania. Pewnie zostaną bez odpowiedzi, no trudno. Mam nadzieję, że wszystko jest O.K. i nasze obawy są bezpodstawne. Tylko nadzieję mieć mogę, bo na wyjaśnienia już nie liczę. Znasz i mnie i Agatę na tyle chyba dobrze, że wiesz, że szczerze martwimy się o los psów i to jest jedynym powodem naszych tutaj niepokojów. Dziękuję za uwagę.[/QUOTE] marcyha na wszystkie Twoje pytania faktycznie nie odpowiem,poniewaz uważam,że sa po to aby mnie sprowokować,poniżyć i wzbudzić w postronnych osobach jakieś emocje. Oczywiście ,że W.jest osobą prywatna,tak samo jak Ty czy ja,nigdzie nie pisałam ani nie mówiłam czy jest gdzieś zrzeszona czy nie jest. Rozumiem,że po tym ,że ma tu rodzinę,jak chyba każdy Polak mieszkający za granić,wydedukowałaś,ze zabiera psy z ok. Włocławka i ze schronu we Włocławku; ze Śląska,bo ktos wypatrzył jakąś tam Wioletat działajaca w tamtych stronach ; teren przygraniczny,bo jadąc do Polski musi go przekroczyc.Jestem pod wielkim wrażeniem takiego kojarzenia faktów.Chociaż faktycznie,przyznaję,że niektóre psy stąd,czyli z moich okolic pojechały tam,mozna przyjąć,że sa to ok.Włocławka. Kajtka faktycznie zawiozłam tam ok 5 lutego, a termin kolejnego transportu Wy wyznaczyłyście,podejrzewam ,że dlatego aby byc bardziej wiarygodnymi w swoich oskarżeniach. I skąd to założenie,że W.to osoba zamożna?Czy wszyscy,którzy maja wodę w domu to juz ludzie zamożni?Jeśli przyjmujesz takie kryteria oceniania czyjegoś stanu majatkowego,to faktycznie jest zamożna,wodę w domu ma ,sama z niej korzystałam. Z cała pewnościa moge stwierdzić,że W.nie dorabia się na psach. Nie wiem tez skąd te informacje,że W. sponsoruje czipy,paszporty itd... Co do "uchylania"rabka tajemnicy wszystko co miałam do uchylenia juz uchyliłam. Sprawdźcie jeszcze ten Hanover,bo moze jednak Hamburg...obiecuję,że kolejnym razem przyslę Wam kartke z pozdrowieniami,żebyście przynajmniej jedna informacje miały potwierdzoną stemplem pocztowym. I nie powołujcie sie na rozmowy ze mną,bo są to relacje po "przetworzeniu",nie zgodne w wiekszości absolutnie z tym co mówiłam.Tak samo,nie wmawiajcie,że cos mówiłam np.to,że do W.dowożone sa całe transporty z Grecji i Hiszpanii.Nigdy czegos takiego nie mówiłam,bo czegos takiego nie było i nie ma.Najpierw Agata czyta w necie ,że takowe sie odbywaja potem juz sa przypisywane,że to wszystko jedzie do W.a ja o tym rozgaduje na prawo i lewo. I jeszcze na koniec...nie zasłaniajcie sie ,że kieruja Wami szczytne cele,że chodzi Wam tylko o dobro psów,bo osoby chcące pomagać zwierzakom,nie kopia ludzi,którzy tez im pomagają,a nie chcą się z tą pomoca rozgłaszac wszem i wobec...Ja juz mam nauczke jak mozna być sponiewieranym właśnie przez to ,że sie ujawniłam z tym co robię...
  15. [quote name='toyota']W sumie to tylko należy się cieszyć, że jest zaufana osoba w Niemczech, która może pomóc. Przecież był niejeden przypadek na dogo adopcji do Niemiec czy Holandii zakończony happy endem i to zazwyczaj chodziło o psy nieadopcyjne (staruszki lub na wózkach) i nikt o to afery nie robił. Dobrze byłoby jednak wklejać foty z nowych domów, bo to jest zawsze jakiś tam dowód, że pies żyje i poza tym miło popatrzeć na szczęśliwego psa.[/QUOTE] Toyota,przeprosiłam juz za swój bład,teraz na prawdę tego żałuję.Myslałam też,że skoro ani ja ani W. nie robimy nic złego a wręcz odwrotnie ,to nie po to ,żeby sie tych chwalić.Jest mi ogromnie przykro,że zawiodłam zaufanie osób,które mnie zawsze wspierały,pomagały i po prostu były ze mną,nie robiłam tego w złej wierze.
  16. O W.napisałam już jaką jest osoba i to że znam ja dobrze.To czy to ona wisi na CZK czy nie ona niech sobie każdy sam oceni. Jeszcze raz napiszę,że wszystko co miałam do wyjaśnienia,wyjaśniłam.
  17. To co zrobiła mi teraz Agata jest dla mnie nie do pojęcia.Myslałam,że znalazłam na prawde bratnia duszę,a ona pod wpływem przeczytanych artykułów w necie,wytacza takie ciężkie zarzuty wobec mnie i W.Zawsze mozna wszystko podpasowac pod jakąś sytuację,zawsze mozna znależć czy to zbieżność miejscowości czy to faktów ,czy imienia lub nazwiska wg przysłowia"jeśli chcesz kogos uderzyc kij zawsze znajdziesz".Tak samo jest ze zbieraniem informacji na mój i W temat poza wątkiem,wybiera się i dopasowuje do własnych potrzeb...Nie mam pojęcia co ja takiego zrobiłam Agacie ,do tej niedzieli wydawało mi się,że nasza współpraca układa sie ok,to samo z marcyhą.Nie rozumiem jak można nagle po przeczytaniu czegoś tam w necie nagle zmienić tak diametralnie front i to w taki sposób. Wszystko co miałam do wyjaśnienia ,wyjaśniłam w pierwszym poscie dotyczącym tej sprawy.Nie mam zamiaru ani sił na odpowiadanie,wyjaśnianie i prostowanie cxegokolwiek więcej,zwłaszcza zarzutów wyssanych z palca lub przekręconych,zasłyszanych... Przebiegłam kilka wątków,gdzie są relacje z adopcji zagranicznych.Podane sa takie same informacje albo nawet i mniej niz ja podałam.Wszyscy sie cieszą ,że psy maja domy,że sie udało. [B]Przyznaję,moja wina,że nie napisałam tego od razu na wątku,bardzo wszystkich za to przepraszam.[/B]
  18. [quote name='Charly']Aniu czy psy, jak pisze Agata jadą do Niemiec bez czipów bez paszportów? czy to prawda?[/QUOTE] Wszystkie maja dokumenty ,tzn czipy,paszporty itd wszystko napisałam w moim poście wyjaśniającym...
  19. Zdjęcia Kajtka,wszyscy wiedzą ,że Kajtek zawsze robi takie miny jak jest fotografowany... [URL=http://img707.imageshack.us/i/090220114701.jpg/][IMG]http://img707.imageshack.us/img707/6746/090220114701.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img691.imageshack.us/i/dsc013381.jpg/][IMG]http://img691.imageshack.us/img691/8821/dsc013381.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img339.imageshack.us/i/dsc013791g.jpg/][IMG]http://img339.imageshack.us/img339/5860/dsc013791g.jpg[/IMG][/URL]
  20. [quote name='Mariat']Wywolana do tablicy Ania juz odpowiedziala. jest co czytac, porownywac i analizowac. [COLOR=indigo][B]Widze jeden blad , jaki popelnila Ania.[/B][/COLOR] [B][COLOR=indigo]Zamiast zwierzac sie Agacie,powinna byla tu napisac o adopcjach do Niemiec.[/COLOR][/B] Nie byloby tego zamieszania (ale jestem dzis delikatna w dobieraniu slow) Zanim doczekalismy sie odpowiedzi Ani, kilkakrotnie przeczytalam wpis Agaty. Zastanowilo mnie ile i co mozna napisac o innych ludziach na tym forum. poszukalam w regulaminie ,ktory nas wszystkich obowiazuje, Znalazlam w dziale Uzytkownicy punkt 3 Cytuje: [B]3. OPINIA, KRYTYKA[/B] Jeśli chcesz przedstawić opinię na temat kogoś/czegoś, niech będzie to opinia oparta na Twoich osobistych doświadczeniach, poparta dowodami, a także podpisana Twoim imieniem i nazwiskiem. Każda inna jest niewiarygodna. Krytyka anonimowa będzie usunięta, wobec czego zastanów się zanim zaczniesz kogoś krytykować z imienia i nazwiska lub w sposób jednoznacznie identyfikujący. Publikowanie danych osobowych i teleadresowych, a także prywatnych wiadomości innych osób jest zabronione." Jak sie to ma do postu Agaty? Szukalam dowodow na niecne postepowanie Ani i paniW. Nie znalazlam. Poprosze o dowody , ze psy byly wywozone nielegalnie, bez paszportow itd A mozesz udowodnic, ze te slowa sa prawda? . "Jak długo trwa ten proceder? Pani W. ma takze dostarczycielkę psich transportów w Hiszpani i w Grecji. Wszystko sie zgadza." Z jednej strony dajesz do zrozumienia ,ze zdemaskowala ten proceder. z drugiej pisze : "Oczywiście nie mogę wykluczyć, że owa pani W. rzeczywiścioe robi psom dobrze." Nie jest dowodem stwierdzenie, ze "Ania mi mowila". Nie ma swiadka czy nagrania, to jaki to dowod? wiecej juz nie moge. I te insynuacje,ze Ania jest albo wyrachowana handlara bez serca ,albo glupiutka, niezaradna kobietka podatna na manipulacje. Alez to wszystko podle. Agato, czy ty zastanawiasz sie nad tym co robisz?[/QUOTE] Teraz juz wiem,że zrobiłam źle,faktycznie,ale powód podałam w moim poście wyjaśniających.Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,a mianowicie przekonałam sie jakim człowiekiem jest Agata...
  21. [quote name='marcyha']Dobrze byłoby dla spokoju osób zaangażowanych wysilić się i umieścić tutaj zdjęcia wyadoptowanych psów w nowych domach oraz skany umów. Sytuacja by się wyklarowała.... Wypowiem się w kwestiach mnie dotyczących: 1. Pepe był u mnie na DT odrobaczany, widać nie skutecznie najwyraźniej. Podanego leku nie pamiętam. U mnie nie rzygał ani nie srał robalami. 2. Do tej pory nie doszło do spotkania, a dobrze by było takie zorganizować. Wczoraj zrezygnowałam z legitymacji TOZ między innymi dlatego, że nie podoba mi się naszego oddziału polityka adopcyjna - "taka organizacja" mianowicie wsadza koty do adopcji do sklepu zoonatura, tracąc całkowicie możliwość kontrolowania do kogo koty są wyaoptowywane. Nie są przeprowadzane wizyty przedadopcyjne ani podpisywane umowy adopcyjne. Podobnie jest z adopcjami psów. O wizytach przedadopcyjnych panie z TOZ mówią, że to "fikcja" bo kto by tam chciał wpuszczać obcego do domu, umowy adopcyjne też tylko czasem są podpisywane. Psy bywają wyadoptowane np. alkoholikowi, po czym pani z TOZ znajduje co jakiś czas takiego psa błąkającego się po osiedlu i zaprowadza go do domku do pańcia nieprzytomnego. Brawo, brawo. TO właśnie "taka organizacja". Dla mnie nie do przyjęcia. Wizyty przedadopcyjne i umowy to standardy funkcjonujące i sprawdzone, elementy nieodzowne dobrej adopcji. Wam przecież tego nie muszę mówić... Panie z TOZ mając możliwość wysłania ciężarówki psów do Niemiec z pewnością nie czepiałyby się szczegółów:angryy:. Pomachałyby papa i odwróciłyby się na pięcie w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.[/QUOTE] Zdjęcia Kajtka próbowałam wstawić,jednak sa chyba w innych programie i niestety ktos madrzejszy musi to zrobić...skany umów to chyba jakis absurd!!Ten proceder jest zabroniony,zeby podawać publicznie czyjeś dane osobiste,a gdzie sa skany umów adopcyjnych podpisywanych w Polsce?? A gdzie jest skan umowy adopcyjnej wyadoptowanych przez Ciebie i Agate psów do Niemiec?? Do spotkania oczywiście,że nie doszło,bo W.od dość dawna nie było i nie ma w Polsce,więc jak miały sie spotkać? O pracy TOZ moge sie tylko wypowiedzieć na własnych doświadczeniach a mianowicie pierwszy kontakt był poprzez Sarę,suke,którą przyjęłas ode mnie na dt,ponieważ to był duży ,młody pies.Ja nie mam warunków do dawania dt dużym psom,Sara została wyadoptowana do dt do Łodzi przez TOZ.W sumie mogłam ja przeciez wywieźć do Niemiec to był na prawdę dorodny i piekny pies. Kilkakrotnie prosiłam Cie o interwencję w sprawie głodujacych psów i nic.Kilkakrotnie prosiłam razem z pedagog szkolną w ubiegłym roku o pogadanke w szkole na temat traktowania zwierząt i tez nic...a przeciez to dzieci i młodziez powinniśmy uswiadamiać,że zwierzęta trzeba godnie traktować,zwłaszcza na wsi,gdzie świadomość pd tym względem daje dużo do zyczenia.. Natomiast jak zwróciłam sie o pomoc w rozmowach z gmina ,w celu pomocy w finansowaniu sterylizacji i kastracji Sary i Skubka inne osoby z TOZ nie odmówiły mi pomocy i słały jedno pismo po drugim.Co prawda i tak to nic nie dało,bo gmina całkowicie zlekcewazyła temat,ale przynajmniej nie byłam sama i ktos starał mi sie pomóc. Teraz od Pani Prezes dostałam psiaka zabranego w drodze interwencji,byłam razem z nimi dokarmiać psy bedace pod opieka człowieka ,który zbiera te bidy i problem go przerasta.Cały bagażnik zapchany był karmą ,tył samochodu zawalony był kołdrami i kocami...Trwaja rozmowy z gminą ,szukane sa domy zastepcze,sama miałam pomóc w zebraniu srodków na pomoc dla tych psów...
  22. [B]Jestem strasznie przybita i wstrząśnięta tym co Agato insynuujesz na wątku.[/B] [B]Podobno mnie znasz. A skoro tak, to wiesz, że nie zrobię nigdy żadnemu psu krzywdy.[/B] [B]Staram się zawsze dbać o wszystkie które mam pod opieką, tak jak o swoje prywatne. Zależy mi zwłaszcza na dobrych domach dla nich, aby były szczęśliwe i bezpieczne[/B]. Doskonale wiedziałaś Agato, że przez dwa dni nie będę miała dostępu do netu, że będę poza domem, wykorzystałaś to w perfidny sposób. Nie odzywasz się na wątku przez kilka dni i nagle dajesz mi ultimatum na forum w pierwszym dniu mojej nieobecności, wiedząc, że i tak tego nie przeczytam. W drugim natomiast wytaczasz od razu ciężką artylerię, wiedząc, że znowu przez jakiś jeszcze czas nie mam dostępu do neta. W sobotę i niedzielę miałam gości, w poniedziałek jechałam z Xarą na sterylkę, potem musiałam przygotować wszystko na czas mojej nieobecności w domu, na dogo wpadałam z doskoku. O wszystkim wiedziałaś!!! Oszkalowałaś nie tylko mnie, ale i osoby, które bezinteresownie poświęcają cały swój czas, zdrowie i pieniądze na ratowanie zwierząt, ale jeśli ktoś patrzy na wszystko przez pryzmat pieniędzy, nie jest w stanie zrozumieć, że można pomagać nie licząc na zapłatę. Już od dawna denerwował Cię ten wątek, bo cytuję" już mnie wkurwiaja te ochy i achy, a pieniędzy k...a nie dają.O zamknięciu wątku myślałaś juz wcześniej, bo poszedł nie w tym kierunku ,w którym oczekiwałaś. O mojej współpracy z W. dowiedziałaś sie ode mnie, zdaje sie ,że po ok. miesiącu naszej znajomości, czyli właśnie w wakacje. To Ciebie właśnie poznałam na początku wakacji. W. znam od kilku lat ,jak nie od kilkunastu, jej rodzinę znam jeszcze dłużej, praktycznie od dziecka, za dobrych czasów gościli sie nawet z moimi rodzicami. U W. byłam dwa razy, fakt, że bardzo krótko, ale byłam, znam jej dom od piwnicy po piętro, znam jej psy osobiste jak i te , które są na dt. Znam też stosunek W. do tego forum. Dogo ma bardzo dużo zwolenników, ale chyba tyle samo przeciwników .Jest masa ludzi pomagających zwierzętom, ale nie przez dogo. Tak jest z W, ja szanuję jej decyzję, bo uważam, że każdy ma do tego prawo, nikt nie ma obowiązku udzielania i zdawania relacji z tego co robi. Dzień w dzień jesteśmy w kontakcie, dzień w dzień jak tylko są jakieś wieści o wyadoptowanych psach przesyła mi i w wersji oryginalnej czyli niemieckiej i przetłumaczone a także zdjęcia. W. bardzo starannie dobiera domy, adopcja odbywa się na takich samych zasadach jak u nas, czyli podpisywana jest umowa adopcyjna ze wszystkimi danymi, potem kontakt mailowy i telefoniczny a także wizyty poadopcyjne. Jest też tak samo jak u nas, jednych trzeba prosić nawet po kilka razy o jakąś informację, inni sami przesyłają co jakiś czas a są też i tacy co zdaja relację z każdego dnia. Są tez tak samo jak u nas zwroty z adopcji. Ostatnio faktycznie kilka psów, nie kilkanaście, pojechało na dt do W. Nieprawdą jest, że odłapywałam te psy na Sedalin(?),w ogóle nie będę tego komentować. Wszystkie psy miały czipy, paszporty, szczepienia i badanie weta udokumentowane w paszporcie. Pojechał tez Kajtek, który jako pierwszy zalazł dom. Mówiłam Ci ,że mam zdjęcia z ds, ale nie mam kiedy ich wstawić. Jeśli to taki biznes ,to czemu nie zabrałam pozostałych moich tymczasowiczów? Przecież pozostawienie ich to są dla mnie koszty ,a nie zysk. Po co je leczę, kastruję, sterylizuję, szczepię skoro wg Ciebie trafiają do miejsc ,które wskazałaś. Po co logowałabym sie na dogo i szukam domów w Polsce, narażając się na dodatkowe koszty, takie jak karmienie, wet, dowóz do nowych domów? .Dużo łatwiej byłoby je zbierać w szopie, zdrowe, chore, kalekie, ledwo chodzące albo tylko ruszające się i wywozić je do Niemiec. Bo w Niemczech nic innego wg Ciebie nie robią tylko płacą gruba kasę, żeby poużywać sobie z pieskiem, poznęcać sie nad nim a na końcu go zjeść. Opierasz swoje zarzuty na artykułach z netu, dlaczego dla równowagi nie poczytałaś o ludziach ,którzy adoptują chore psy, .leczą je, fundują sprzęt ortopedyczny, jeżdżą do oddalonych renomowanych klinik na leczenie i sponsorują swoim psom inne rzeczy, które służą jego dobru i zdrowiu. Panie z TOZ faktycznie miały sie spotkać z W. przy najbliższej okazji, aby zapoznać się, porozmawiać i ewentualnie nawiązać współpracę. Czy wyobrażasz sobie ,że taka organizacja mogłaby by zgodzić sie na wywóz swoich podopiecznych bez jakiegokolwiek zabezpieczenia dokumentującego ta współpracę? To, że Ty wyadoptowałaś psy do Niemiec i nie wiesz, albo nie chcesz powiedzieć komu i gdzie i nie wiesz co sie z tymi psami stało, to nie znaczy, że wszyscy sa tak nieodpowiedzialni. Jeśli problem bezdomności psów w Niemczech jest zbliżony do problemu w Polsce ,to ja nie wiem gdzie te psy bezdomne sie szwędają . Byłam w Niemczech kilka razy i nigdy nie widziałam samotnie spacerującego psa, ani rozjechanego, ani stada psów biegającego za suczka z cieczką. W Polsce wystarczy przejechać sie kilometr a zawsze na jakieś sie człowiek natknie, czasem zliczyć nie można.Poza tym skoro wg danych z netu,którymi sie posługujesz jest tyle bezdomnych psów w Niemczech,to po jaka cholere mieliby sprowadzać z Polski psy za grube pieniądze,skoro maja tego dobra na pęczki u siebie i to za darmo,bez zadawania sobie trudu transportu? A dlaczego W. nie zajmuje się adopcją psów ze schroniska? Dlatego, że tam gdzie mieszka schroniska świetnie sobie dają radę same z adopcjami, poza schroniskiem w Berlinie, gdzie faktycznie panuje dziwna polityka. A dlaczego Ty nie zajmujesz sie adopcjami psów ze schronu, masz je właściwie pod nosem??? Ja do W. mam pełne zaufanie i podziwiam ja za to co robi, nie znam drugiej takiej osoby, która poświęciłaby sie do tego stopnia dla zwierząt. To ona tez m.in. wspierała mnie i namawiała do pozostania na dogo po pierwszym ataku na mnie w związku z nieuśpionym miotem. To ona mi tłumaczyła, że liczą sie zwierzęta a dzięki dogo będą miały większa szanse na nowy dom, to m.in. ona od zawsze mówiła mi na co mam zwrócić uwagę szukając ds dla psiaka. I jeszcze jedno...Milke przywiozłam od W na sterylke w Polsce. W. po ostatnich przejściach, nosówce psów przywiezionych z polskiej mordowni, miała ogromne długi u wetów, gdyż każdego jednego psiaka ratowała. Z braku funduszy Milka czekała na sterylkę, a w związku z tym opóźniała sie adopcja. Uzgodniłyśmy ,że na zabieg zabiorę ją do Polski, gdyż jest 3-4 razy taniej niż tam, uzgodniłyśmy również, że do czasu kiedy znowu mamy sie spotkać będę Milce szukać domu w Polsce a jeśli nie znajdę wróci do W. i tam będzie miała szukany ds. O tym też doskonale Agata wiedziałaś. Czy ktoś tu widzi sens??? I jeszcze jedno...jaki to cudowny dt masz dla Nelki, ten sam w którym był Pepe i w pierwszym dniu zrzygał mi sie żywymi robalami ,po dwóch miesiącach pobytu w tym Twoim dt??? A co do połamanego psa, który miał do mnie przyjść na dt, to faktycznie zgodziłam sie go przyjąć, ale po niedzieli, ponieważ tłumaczyłam to tym, że po pierwsze w miniony weekend i przyszły mam gości, w środku tygodnia konferencje szkoleniową i do tego sterylke Xary. Nie było mowy, żeby ten pies jechał do Niemiec, on miał być u mnie na dt .Prosiłam też , żeby był juz zdiagnozowany, zoperowany, bo ja mam dużo dalej do wetki i brakowało by mi i czasu i pieniędzy, żeby jeździć z tym psem na leczenie.Poza tym,tez pies podobno wyglądał na zadbanego i miały byc rozwieszone ogłoszenie w celu odnalezienia właściciela.Powtarzam raz jeszcze,on miał byc u mnie tylko na dt. Tak samo jest z pozostałymi psami, które wymieniłaś. Yogi zamienia dt na ds, na 24.03 umówiona ma juz kastrację, Milka miała jechać do ds ,ale pani prosiła o odłożenie adopcji, bo ma mamę w szpitalu, jeszcze sie nie odezwała. Xara jest świeżo po zabiegu, jeszcze troszeczkę kuleje na biodro, dlatego nie była jeszcze ogłaszana, wiesz dobrze, że ogłaszam psy dopiero jak juz są gotowe do adopcji. Nelka tez nie była jeszcze ogłaszana, a mówiłam Ci ,że najpierw będziemy próbować w Polsce, może sie uda, chciałam spróbować ja leczyć, leczenie opóźniło sie ,to fakt, ale dlatego, że było kosztowne, nie miałam pieniędzy, dopiero jak zebrałam pieniądze z bazarku, potem opóźniła sie znowu kuracja, bo miałam w swoim stadzie rotawirusy, a musiałam mieć pewność, że Nelka jest zdrowa. A o Aresie i Nelce decyduje Ilona, to ona jest ich prawnym opiekunem i tak jest z każdym innym psem powierzonym mi przez inna osobę, to ta osoba decyduje do kogo ma byc wyadoptowany pies. I na koniec zacytuję Twoja wypowiedz z innego Twojego wątku "po co wypisywać takie głupstwa, jeśli sie absolutnie nie ma pojęcia o realiach sprawy". A naszą niedzielna rozmowę,trudno nazwać rozmową,to był raczej monolog,wyrzuciłas z siebie wszystkie zarzuty,wytknęłas mi,że korzystam z dogo min ze skarbonki sterylkowej i z bazarków.Ze skarbonki nigdy nie korzystałam,dopiero wpłaciłam pierwszą deklarację i zgłosiłam Xarę,jednak po Twojej insynuacji ,wycofałam się,mozna to sprawdzić na wątku fundacji; rzeczy na bazarek należały do mnie,większość z nich wykonuję sama i wszystkie pieniadze uzyskane z bazarków przeznaczałam na psy.Teraz sie dowiaduję,że zanim wystawiłas zarzuty na watku zdarzyłas obdzwonić pare osób z sensacjami,brawo!!! [B]Nigdy nie miałam nic wspólnego z wywozami i handlem psami, zbyt mocno je kocham, aby się do ich cierpienia przyczyniać i postępować tak nieodpowiedzialnie. To, że znam i współpracuję z W., która zabiera psy, jak ja na DT, tylko w Niemczech to jest fakt. Ale co w tym jest złego? Nigdy nie miałam podstaw, aby jej nie ufać, widząc jak zajmuje się tymi psami i jak odpowiedzialnie szuka im domów.[/B] [B]Jeżeli chcesz teraz zamknąć ten wątek, to proponuję ,abyś go przepisała u moderatora na mnie. Nie będę się Agato wycofywać z działalności na dogo, choć nie ukrywam, że w pierwszym momencie, przy tym stresie który przeżyłam, miałam taki zamiar. Wszystkie psy, które są tu ogłaszane i które już znalazły domy były i są pod moją opieką. Mam nadzieję, że dam sobie radę i poprowadzę dalej ten wątek. Mam też nadzieję, że są jeszcze ludzie, którzy mi ufają i wiedzą, że nawet jeżeli zostałam tak skopana na tym wątku , to nie wycofam się z pomocy dla psów i zostaną ze mną i moimi podopiecznymi. [/B]
  23. Proszę o skreslenie z listy oczekujących -Xary,jest juz po sterylce,ale narazie nie skorzystam z dofinansowania,deklaracje podtrzymuję jak najbardziej.Przepraszam za zamieszanie....
  24. Xara juz po sterylce,okazało sie ,że miała tez małą przepuklinę,ale juz jest zacerowana...w ciąży nie była...
  25. Agusiu,wszystkie tymczasy wymieniłam wyżej,a ten dzikus to tylko dokarmia się u mnie,jego nawet chyba nie da się oswoic,bo na widok człowieka zaraz szybciutko ucieka,obserwuję go z okna lub jego zadek jak mnie zobaczy.Jest taki sam jak Yogi tylko wyższy chyba i on juz od wakacji się tutaj kręci.Przez pare miesięcy nie było go widać,teraz od jakiegos czasu znowu sie pokazał,podchodzi pod moja siatke i próbuje zachęcić do zabawy moje psy,dlatego myslę,że to też młody psiak...
×
×
  • Create New...