lancast
Members-
Posts
51 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lancast
-
[quote name='AgaiTheta']lancast rozmawiałaś pewnie z pracownikiem biura adopcyjnego. Dzisiaj nie miałyśmy czasu napić się wody. Ok 17 dotarł do nas bardzo wycieńczony pies, zajęłyśmy się nim. Jutro porozmawiamy![/QUOTE] Dziekuje za informacje! W sumie od poczatku spodziewalam sie, ze Saya zostanie wyadoptowana do Warszawy, chodzilo mi tylko o telefoniczne potwierdzenie (jak pisalam powyzej, mam niezdrowa sklonnosc do chwilowego dramatyzowania :roll: [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG]).
-
Cala sytuacja mi tez wydaje sie dziwna - szczegolnie, ze po pierwszym telefonie naprawde mialam wrazenie, ze Pani jeszcze tego samego dnia zaloguje sie na dogo i poda nam niezbedne informacje... wywarla na mnie b. pozytywne wrazenie. A o tym, ze byly umowy i wizyty przedadopcyjne przed oddaniem szczeniaka, nie ma chyba nawet co marzyc :shake: Nie wiem, co robic - czy znowu sprobowac zadzwonic za pare dni? Gdyby udalo zdobyc sie chociazby namiary przytuliska, bylby to juz krok naprzod.
-
Nie mam pojecia, z kim rozmawialam [tzn. nie znam imienia] - wczoraj dzwonilam kolo 21, odebral chlopak i powiedzial, bym zadzwonila dzisiaj. Z wolontariuszka rozmawialam chyba kolo 14 - pozniej sama zaproponowala, ze oddzwoni do mnie o 17. Oczywiscie, ze wiem, ze Saya calkowicie straci wzrok! Rozmawialam z wolontariuszka calkiem dlugo i bylo to glownym tematem konwersacji. Powiedzialam, jaki warunki moge zapewnic Sayi [na wstepnie spytalam, czy w ogole istnieje mozliwosc oddania jest osobie, mieszkajacej w bloku], oraz wyjasnilam, iz posiadam kota [na poczatku zle odczytalam informacje, ze Saya dogaduje sie z innymi psami, mialam wiec nadzieje, ze jest generalnie pozytywnie nastawiona do zwierzat - a chodzilo o to, ze z psami dogaduje sie i owszem, za to z suczkami juz nie]. Wolontariuszka sama wyszla z propozycja, iz postara sie sprawdzic Saye na koty [co, musze przyznac, bardzo mnie zaskoczylo, oczywiscie w pozytywnym sensie; wiem, ze takie sprawdzanie jest w warunkach schroniskowych praktycznie niemozliwe i od nikogo nie oczekuje cudow], a po ilus minutach rozmowy wyszlo, ze Saya bardzo interesuje sie Pani z Warszawy. Ja powiedzialam to, co juz wielkortonie powtarzalam - ze jesli inna osoba jest w stanie zapewnic Sayi lepsze warunki [tzn. dom z ogrodkiem, wieksze mieszkanie itd.], oczywiscie 'usune' sie z drogi - na to wolontariuszka odparla, ze zadzwoni do mnie o 17 z informacja, jak przebiega adopcja 'warszawska' oraz jak Saya reaguje na koty. Takze nie doszlo do zadnych powaznych decyzji ani powziecia wstepnych planow - jest to po prostu moja pierwsza adopcja i b. mnie jeszcze wszystko stresuje, szczegolnie brak jakichkolwiek wiadomosci. Przepraszam za robienie 'dramatow', jestem absolutnie nadwrazliwa w sytuacjach, w ktorych chodzi o moje - lub 'potencjalnie moje' - zwierzeta :roll: Uff, to sie rozpisalam...
-
[quote name='AgaiTheta']lancast Pani bierze Sayę, bo nikt się nią nie interesował. [/QUOTE] Pierwsza wiadomosc z zapytaniem o Saye wyslalam dokladnie w poniedzialek, pozniej jeszcze trzy kolejne, na ktore niestety nie dostalam juz odpowiedzi, wiec nie wiedzialam za bardzo, co robic - stwierdzilam, ze moje pytania/watpliwosci byly widocznie niewarte uwagi [jestem na dogo od b. niedawna i wiem, ze moge byc czasem uciazliwa z tymi moimi litaniami pytan] :oops:. Nie mialam pojecia, ze w miedzyczasie Saye zaczeto promowac w gazetach itd. Poczulam sie rowniez troche zignorowana, poniewaz wolontariuszka ze schroniska miala zadzwonic do mnie dzisiaj [o 17] i powiedziec, czy Saya zostaje w koncu wyadoptowana do Warszawy, czy tez nie - niestety zadnej wiadomosci nie otrzymalam; odczekalam do 20 i zadzwonilam do schroniska, jednak okazalo sie, ze osoby, wiedzace cokolwiek na temat adopcji Sayi, juz wyszly... Nie chodzi wiec o to, ze koniecznie chcialabym 'wyrywac' ja osobie, ktora moze jej zagwarantowac lepsze warunki [mam nadzieje !!] - jak pisalam, najbardziej zalezy mi na szczeciu suczki - chcialabym tylko, by nie trzymano mnie w niepewnosci :oops:
-
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A mialabym takie pytanie... jak wyglada sprawa z ogloszeniami 'na wlasna reke'? Tzn. czy regulamin dogo [mniej lub bardziej oficjalny] zezwala na zostawianie ogloszen u weterynarzy, po uprzedniej konsultacji z zalozycielem danego watku? Jak juz mowilam, moj blok jest wrecz zewszad otoczony placowkami, zwiazanymi ze zwierzetami, wiec moze pozostawialabym tam ogloszenia w sprawie Kajtusia? -
[quote name='AgaiTheta']Ilonajot jest Pani chętna na Sayę :) Pani jest z Warszawy, przygarnia zawsze najgorsze biedy. Zadzwoniła dzisiaj i mówi, że nie ma co czekać, kto przygarnie taką bidę jak Saya a ważne przecież żeby znalazła nowy dom póki jeszcze widzi by się mogła przyzwyczaić do wszystkiego :) [/QUOTE] Pare dni temu wysylalam wiadomosci na dogo w sprawie Sayi, jednak nie dostalam zadnej odpowiedzi, wiec dzisiaj w koncu postanowilam, ze czas zadzwonic... i jak widac, nie trzeba bylo czekac, bo sie spoznilam :roll:. Mam nadzieje, ze trafi do domu z ogrodkiem, ktorego ja nie moglabym jej dac - szczescie psa jest tutaj najwazniejsze i licze, ze Saya bedzie miala wspanialy domek.
-
Podnosze :(
-
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wydaje mi sie, ze przy odpowiedniej 'reklamie' nie byloby problemu ze znalezieniem domku - w koncu Amelka jest b. podobna z wygladu i tez taka bidulka, a gdy ukazala sie w gazecie, szybcko znalazla nowego wlasciciela :) -
Dodzwonilam sie wreszcie wieczorem... ale mam mieszane uczucia. Dowiedzialam sie tylko, ze szczeniaka nie ma juz w przytulisku, zabral go ktos, kto ma w domu rowniez boksera, wiec jesli psy sie nie dogadaja... maluch wroci znow do schroniska. Poniewaz Pani nie bardzo miala czas ze mna rozmawiac, powiedziala, ze zadzwoni do mnie pozniej, jednak na tym sie skonczylo.
-
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzwonilam do znajomego, ale nie zgodzil sie zostac DT... gdyby ktos mogl wziac Kajtusia do DT od wrzesnia, b. prosze o kontakt, moglabym wtedy pojechac po niego na poczatku przyszlego tyg. -
Dzwonilam, ale Pani nie odbierala, moze jest w pracy... sprobuje jeszcze raz wieczorem. Dzisiaj nie bede miala juz dostepu do internetu, ale jutro napisze na dogo wszystko, o czym sie dowiedzialam.
-
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tez wlasnie caly czas o tym mysle... ale skoro Amelka znalazla domek... boje sie po prostu, ze nikt nie wezmie go do DT i bedzie sie meczyl z tymi slepkami w schronisku :( -
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A czy w gre nie wchodzi, zebym zostala DT chociazby na miesiac? W Kaliszu mieszkam doslownie naprzeciwko weterynarza i sklep zoologiczny, kolejnego mam o 5-10 min. pieszo... nie wiem tylko, czy w moim miescie jest psi okulista :/. Od przyszlego poniedzialku do praktycznie konca sierpnia jestem caly czas na miejscu, na dzialce, nie pracuje, nie mam malych dzieci, moglabym poswiecic Kajtusiowi sporo czasu. Chyba, ze Kajtus jest agresywnie nastawiony w stosunku do kotow [po dzialce biegaja dwa - moj i mojej babci; dzialka jest oczywiscie calkowicie ogrodzona !!], wtedy niestety nie moge oferowac pomocy. -
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='BeaBono']A gdyby ktoś zajął się maluchem przez te 2 tygodnie (wyjazd) - zabrałabyś go potem z powrotem na DT? Niestety problem polega na tym, ze w tym momencie duzo przebywam na dzialce [pol hektara] z pietrowym domem, a pozniej [po wyjezdzie] bede caly czas w miescie, w dwoch pokojach w bloku. Jestem w trakcie adopcji psa [watek o poszukiwaniu przeze mnie takowego jest tez na dogo], wiec raczej trudno byloby mi namowic rodzine na az dwoch nowych podopiecznych [mam tez nieprzyzwyczajonego do psow kota, troche boje sie zaserwowac mu taka terapie szokowa]... Moge jednak sprobowac porozmawiac ze znajomym [mieszka pod miastem, w domu z ogrodem] by 'przejal' pozniej malucha. Ma juz co prawda JRT i dwa koty [ktore zreszta sama znalazlam w lesie i mu je 'wcisnelam' ;)] i gdy namawialam go na adopcje husky'ego z depresja, nie chcial nawet o tym slyszec, ale jesli wyjasnie mu, ze Kajtus bylby u niego tylko tymczasowo, a w schronisku nie ma szans w swoim stanie... Postaram sie porozmawiac z nim dzis wieczorem. -
Kajtuś za TM przegrał walke z chorobą:(
lancast replied to martaipieski's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Moze udaloby sie zrobic zbiorke na ogloszenie w gazecie? Niestety, warunki na zostanie DT mialabym tylko na troche ponad miesiac [na poczatku wrzesnia wyjezdzam na dwa tygodnie] :shake: -
Oj, chyba jednak ponownie zadzwonie do Pani, ktora zalozyla watek... Oto informacje, ktore chce zdobyc, prosze poprawic mnie/dopisac inne, jesli moja logika zawiodla ;) : 1. Wiek i charakter psa, czy mozna stwierdzic, do jakich rozmiarow urosnie [mniej wiecej - sredni/duzy]. 2. Czy byl u weterynarza (jesli tak - jaki ogolny stan zdrowia) i czy mial juz pierwsze szczepienia/odrobaczenie. 3. Gdzie konkretnie przebywa (strona internetowa/adres/telefon). 4. Jak reaguje na inne psy/koty [nie wiem, w jakich warunkach obecnie przebywa]. 5. Jesli istnieje taka mozliwosc - czy mozna dostac wiecej zdjec. 6. Czy dla szczeniaka organizowany jest DT - jesli nie, trzeba postarac sie o takowy [B]jak najszybciej[/B].
-
[quote name='Gosia07']Aktualnie przebywa, ale tylko czasowo w psim przytulisku.[/QUOTE] Tez przed rozmowa telefoniczna myslalam, ze szczeniak przebywa w domu, jednak okazalo sie, ze nie przeczytalam dokladnie wiadomosci.
-
Jesli Pani (b. mila zreszta) nie odezwie sie przez weekend, moge zadzwonic raz jeszcze i zdobyc informacje niezbedne do ogloszen, na ktorych - jesli Pani, ktora zalozyla watek pozwoli - podaloby sie numer i jej, i przytuliska, w ktorym obecnie przebywa szczeniak. Na taka fantastyczna kluske na pewno znajda sie chetni (a przynajmniej mam taka wielka nadzieje)...
-
Wczoraj dzwonilam do Pani, ktora zalozyla watek, mam nadzieje, ze wkrotce odezwie sie na dogo :)
-
Probowalam wyslac wiadomosc na priva, jednak niestety system odmowil wspolpracy. Na wstepie chcialabym spytac, czy szczeniaki nie wyrosna aby na duuuuze psy? Teoretycznie link znalazlam w watku osoby, szukajacej psow sredniego wzrostu, ale psiaki wygladaja na takie, ktore beda kiedys naprawde slusznych rozmiarow. Pytam, poniewaz na psach znam sie na razie niestety tak, ze az wcale, wiec wolalabym uzyskac potwierdzenie/zaprzeczenie :)
-
Chcialam napisac do Pani Agaty na priva, jednak wyskoczylo mi powiadomienie, iz wiadomosci nie mozna wyslac, takze mam nadzieje, iz w porzadku bedzie, jesli wkleje jej tresc tutaj (jesli nie, b. prosze moderatora o usuniecie posta i przepraszam za klopot): [I]Jestem wlasnie na etapie poszukiwania pieska i trafilam na Twoj post o 2-miesiecznym maluchu z depresja. Czy moglabys chociazby opisac, jak wyglada? I czy mozliwe, by piesek z powodu stanu swojego zdrowia psychicznego reagowal zle na inne zwierzeta? Mam juz doroslego [b. zazdrosnego] kota, takze nie wiem, czy nie byloby to dla malucha przeszkoda.[/I]