Tyśka)
Members-
Posts
35750 -
Joined
-
Days Won
144
Everything posted by Tyśka)
-
Dokladnie tak. Znasz ten teren i mentalność ludzi, z zewnątrz jak się tutaj nie mieszka(ło) ciężko w to uwierzyć. Na miejscu nie ma wolontariuszy... choć ciężko uwierzyć to naprawdę nie ma. I ciężko oczekiwać, że Marta będzie wszędzie. Gminy i tak się nią wyręczają ile mogą. Ona łapie dzikie psy, ona zawozi chore gminne psy do weta i opłaca ze swoich pieniędzy, ona szuka pomocy dla psa, któremu zmarł właściciel I nikt psa nie karmi od tygodnia czy dłużej... I jeśli można mieć pretensje to tylko do nieudolności gmin. Mogłabym o tym książkę napisać... ale to nie pomoże jakkolwiek psom czy kotom. Dlatego wolę skupić się na pokazywaniu tych bidul dalej, a nie roztrząsać co nie tak działa, jak powinno.
-
Na Diankę w nowym domu czeka wyprawka: karma mokra i sucha, legowisko (łóżko Państwa też będzie będzie dyspozycji), smycz, obroża... jeszcze adresatka nie doszła, ale jest zamówiona - p. Marzenka bardzo tego pilnowała i nagadała się o bezpieczeństwie i potrzebach suni. Rodzina nie może się już doczekać Dianki. Mimo to, stresuję się... trzymajcie kciuki, aby Dianka szybko się zaaklimatyzowała. Sunia jedzie z Anią z tomaszowskiego Stowarzyszenia, pojedzie razem z Diego z połamaną łapą. W Rzeszowie odbierze ją Jej rodzina i z nimi ruszy juz do siebie.
-
Przybierała bardzo dobrze, teraz od 1,5tygodnia nie było położnej, ma jeszcze wpaść na jedną wizytę, sprawdzimy. Niezjadanie całej porcji pojawiło się parę dni temu. Staramy się ją karmic dużo częściej, aby nadrobiła, ale... jak zaśnie to nie idzie jej dobudzić, a i doby wtedy nieraz zabraknie. To interesujące. U mnie było akurat bardzo dużo ruchu. Byłam aktywna do porodu, każdy kto pytał o termin dziwił się, że tak śmigam, a jestem dzień, dwa przed terminem (sama sobie też się dziwiłam). Podcinamy 03.03., więc mam nadzieję, że jakoś dotrwamy do tego terminu. Dużo zdrowia dla Was.
-
ZAKOŃCZONY, ROZLICZAM Dla Jadziuni, Diany i Micha do 20.02.2022 r. godz 22:00
Tyśka) replied to elik's topic in Zakończone
Ojejku, elik - dziękuję za uwzględnienie Diany w bazarku. Jesteś przekochana Trzymajcie kciuki za domek dla niej, bo coś się kroi i być może za parę dni Dianka będzie u siebie ;) -
Ojjj, nie wiesz jak mnie to stresuje Dianka już pokazała, że potrafi, dlatego wizytatorka porządnie sprawdziła płot (podmurówka + solidne wysokie ogrodzenie, brak dziur) oraz zwróciła uwagę, aby pierwsze dni wyprowadzać suczkę na ogród tylko na smyczy z podwójnym zabezpieczeniem. Mam nadzieję, że Rodzina wzięła te uwagi do serca. P. Marzenka dorzuci adresówkę. Chip sunia ma, trzeba tylko zarejestrować. Podziękuj Pani Kasi za chęć pomocy Diance, możesz odwołać rezerwację.
-
Tuptuś umarł 25.09.22. Mały, stary, ślepy, porzucony Tuptuś w BDT.
Tyśka) replied to Moli@'s topic in Już w nowym domu
Dałam znać też znajomym, którym nieobojętne są psiaki z tego przytuliska - może akurat mają wolną deklarację... i mogliby się dorzucić. -
DIANKA MA DOMEK Zamieszka 50km od Rzeszowa, w stronę Iwonicza-Zdrój. Dom z ogrodem, a przede wszystkim z empatycznymi ludźmi, najmłodsza (tzn. córcia Państwa) zaczęła niedawno wolontariat w kociarni. Bardzo czekają na Diankę. Wizytatorka dała zielone światło, pani Marzenka po rozmowie z Państwem też rozwiała swoje wątpliwości. Zapowiada się bardzo dobrze. Państwo pokryją koszty transportu, więc potrzebna tylko podwózka (to jest 200km od DT). Potrzebne KCIUKI! Bo Dianka to delikatnisia, jest prawie pół roku u Pani Marzenki, a nadal ma swoje strachy.
-
Tuptuś umarł 25.09.22. Mały, stary, ślepy, porzucony Tuptuś w BDT.
Tyśka) replied to Moli@'s topic in Już w nowym domu
Moli@, może zmień tytuł wątku? -
Jest jak było, ale to mi wyczerpały się baterie. Śpię praktycznie zawsze jak kruszyna zasnie, chyba że pies domaga się zabawy i uwagi. Brakuje mi sił aby podzwonić, w domu posprzątać, obiad zamawiamy. Wczoraj neurologopedka potwierdzila, że wszystko wskazuje na to, że nasze problemy brzuszkowe to wynik wędzidełka. Język praktycznie nie spełnia swojej funkcji. Ćwiczymy gmeranie w buźce i podcinamy. Bo na razie to nam się ulewa i towarzyszy refluks parę godzin po zjedzeniu, mała ma coraz większe potrzeby jedzeniowe, a nie jest w stanie zjeść porcji jej należnej. Z głodu się denerwuje, najedzona cierpi. Uff, coś do przodu wiemy, nie tuptamy w miejscu.