Kobieta wyjaśniła mi, że pies należał do jej syna i jego żony przede wszystkim do ich dzieci ale kiedy rozpadło się ich małżeństwo pies został bez domu, w tedy ona go przygarnęła. Opowiadała mi jak pies bardzo przeżywał fakt rozstania ze swoją rodziną i o tym, że teraz pies nie opuszcza jej nawet na chwile :(.
Po tej rozmowie wiem, ze ona kocha psa i nie chce go uśpić, ale weterynarz powiedział, ze albo operacja albo trzeba psa uśpić, że nie ma innej alternatywy.
Niestety na operację jej nie stać, bo sama jest już w podeszłym wieku, ze swojej skromnej emerytury utrzymuje trzy osoby a jeszcze musi starczyć na lekarstwa bo choruje na osteoporozę :(
Nie wiedziałam co powiedzieć. Kobieta jest bardzo przejęta chorobą pieska powiedziałam, ze postaram się coś wymyślić na początek obejdę wszystkich wetów w naszym mieście i zobaczę ile może kosztować taka operacja, i badania przed operacją, żeby wiedzieć czy po za guzem nic mu nie dolega .
To zdjęcia pieska o którym mowa :