Great Hope
Members-
Posts
38 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Great Hope
-
Muszę się nie skromnie przyznać, że sama go strzygłam :) Ogłoszeń nie ma chociaż wykupiliśmy pakiecik na bazarku, ale jeszcze nie wysłaliśmy żadnych danych ani treści ogłoszenia no bo jak ktoś się zdecyduje na Chesterka to już nie będzie odwrotu :( No i jakoś tak się zbieram do tych ogłoszeń i zebrać się nie mogę :p
-
[quote name='Kamila28']ślicznie Chester wygląda :) a dzielnica znajoma, czyżby Grabskiego???? może spotkam Chesterka na spacerku[/QUOTE] Tak to Grabskiego ale wujek mieszka na Kościuszki :) Wykastrowany nie jest, nie wiem czy to dobrze czy źle ale jeżeli zostanie u mojego wujka to nie bedzie mu kastracja potrzebna, nikt nie zamierza go rozmnażać (wydaje mi się ze w Polsce ta rasa jest mało popularna i raczej Chester ma marne szanse na potomstwo). [U][B]Czy Chester zostanie u wujka ? [/B][/U] Jeżeli nie uda nam się znaleźć innego domku to zostanie, ale jeżeli znajdzie się ktoś chętny to jak najbardziej proszę informować, że Chester nadal szuka domu. Mimo że u wujka ma bardzo dobrze, bo wychodzi na spacery kiedy chce, nawet kilkanaście razy (Wujek jest na rencie , ciocia też więc są cały czas do dyspozycji Chestera :) Kupują mu mięsko i gotują bo suchej karmy nie chce jeść, myślę ze już go rozpieścili bo u mnie jadł suchą karmę :) Wujek zrezygnował z urlopu w poniedziałek ciocia sama wyjeżdża nad morze :p [U][B]Sytuacja jednak nie jest tak różowa jakby się wydawało :[/B][/U] Ciocia ma astmę od kiedy pojawił się Chester choroba się nasiliła, wujek ma padaczkę i nie operacyjnego tętniaka aorty ;(. Czuje się bardzo dobrze ale tętniak jest jak tykająca bomba :( Nie wiadomo kiedy wybuchnie, może za kilkanaście lat, a może za kilka tygodni, tego nikt nie jest w sanie przewidzieć. Dlatego chcielibyśmy aby Chester znalazł inny dom tak by za jakiś czas nie musiał znów zmieniać domu i tęsknić :(
-
Witajcie, z Chesterkiem jest wszystko dobrze, mały ma się świetnie. Bardzo się zadomowił u wujka. Na spacerach już biega bez smyczy, słucha się wujka jak robot , nie widziałam tak posłusznego psa. Reaguje na wiele komend np: STÓJ, SIAD, LEŻEĆ, ZOSTAŃ I IDZ NA MIEJSCE, jest po prostu niesamowity :) Bardzo ładnie bawi się z dziećmi po wyżej 10 roku :) Nadal niestety atakuje inne psy, ale wystarczy, że wujek krzynie STÓJ, NIE WOLNO, Chester odchodzi nie robiąc krzywdy napotkanemu psiakowi :) Nie było mnie bo zmarła nam babcia ;( pogrzeb i związane z tym emocje sprawiły, że nie miałam siły na komputer . Bardzo was przepraszam :(
-
To bardzo motywujące :) [COLOR=Red]jedna paczka = jeden dzień życia + jeden dzień życia bezdomnego psiaka ODWAŻMY SIĘ !!!!![/COLOR]
-
" Witam, nazywam się Chester, jestem ślicznym sky terierem. Moje życie do tej pory nie było łatwe, kiedyś miałem dom i pańcia który o mnie dbał, dlaczego mnie oddał, nie wiem:( Spędziłem kilka miesięcy w schronisku, nikt mnie nie zaważał, nikt mnie nie chciał bo byłem jednym wielkim kłębkiem filcu. Od tygodnia jestem w domu tymczasowym, jestem już ostrzyżony i wykąpany, czuję się co raz lepiej. Biegam już za piłeczką i uwielbiam spacery. Mój tymczasowy pańciu mówi, że jeszcze nie spotkał tak grzecznego psa, który niczego nie niszczy nawet jak zostaje na kilka godzin sam :) Nie szczeka, nie wyje, swoje potrzeby załatwia tylko na dworze, nie wskakuje na wersalki i fotele bez pozwolenia. Niestety nie lubię konkurencji ze strony innych psów, chcę Cię mieć na wyłączność :) Nie pewnie czuję się też w obecności małych dzieci. P.s. Zanim klikniesz kup teraz, zastanów się czy na pewno będziesz potrafił być moim przyjacielem ? Czy nie oddasz mnie po kilku dniach, albo jak ci się znudzę ? Czy nie zostawisz mnie, gdzieś na ulicy, w lesie , na działce ? Czy będziesz dbał o moje futerko ? Czy na pewno będę miał co jeść ? Czy masz wystarczająco dużo czasu by wychodzić ze mną na spacery ? Jeżeli odpowiedziałeś pozytywnie na wszystkie pytania, to nie zastanawiaj się dłużej, czekam na Ciebie w Legnicy a to numer do mojego tymczasowego domku :) 723 2000 38 Chester jest odrobaczony, odpchlony, zaszczepiony przeciw wściekliźnie i posiada chip :)
-
Tak, Chester szuka nowego domu, bo wujek z ciocią wyjeżdżają na urlop. Oni po stracie swojego psa ( pitbula) który zachorował na raka nie chcą już psa, bo nie chcą już czuć tego co czuli kiedy Poker odszedł. U mnie nie zostanie, chcemy mieć drugiego psa, chcemy by był to jakiś biedak ze schroniska, bardzo chcemy, ale nie kosztem naszego boksera. Kiedy Chester się pojawił, bokser był zaszczuty, chodził ciągle najeżony, na ugiętych nogach, nie chciał jeść. Zachowywał się jak chory :(
-
Sunia dochodzi do siebie, rtg nic nie wykazało. Jest tylko mocno wytarmoszona, ale już staje na prawej nodze lewą nosi jeszcze podkuloną, najważniejsze, że zaczęła jeść pić i zrobiła siusiu :). Na razie Chester jest u mojego wuja który nie ma dzieci ani zwierzaków, tylko wujek, ciocia i jego dorosły syn. Z tym że nie może tam zostać dłużej niż 10 dni, potem jadą na urlop.
-
Sunia dochodzi do siebie, rtg nic nie wykazało. Jest tylko mocno wytarmoszona, ale już staje na prawej nodze lewą nosi jeszcze podkuloną, najważniejsze, że zaczęła jeść pić i zrobiła siusiu :). Na razie Chester jest u mojego wuja który nie ma dzieci ani zwierzaków, tylko wujek, ciocia i jego dorosły syn. Z tym że nie może tam zostać dłużej niż 10 dni, potem jadą na urlop.
-
[quote name='elinka']No tak, od razu dziwiło mnie, dlaczego taki ładny pies jest w schronisku. A co mówili o Chesterze, gdy go stamtąd brałaś? Czy ugryzł kogoś w schronisku? Czy w ogóle pytałaś się o jego zachowanie? Z drugiej strony mojemu psu też by się nie podobało, że stawiam go na stół.[/QUOTE] Powiedziano mi przez telefon, że pies wrócił z nie udanej adopcji bo warczał na dzieci. Powiedziano też, ze nie wykazuje agresji do innych psów bo jest z nimi w boksie. Dzień później mężowi na miejscu powiedziano, że jest agresywny do innych psów i jest w boksie z suczką. Zgłupieliśmy, bo jak to możliwe jedno schronisko, jeden pies a dwie wersje. Zaryzykowaliśmy :(
-
Witam, no to klapa totalna, ta suczka którą wczoraj Chester dopadł nie chodzi na tylnie łapy. Dziś rozmawiałam z właścicielami suczki ( koszmar teraz to oni chętnie by mnie pogryźli), sunia faktycznie nie chodzi mają zaraz zrobić prześwietlenie, sunia nie ma w sobie, życia ( komar gryzł ją w nos a ona nie czuła. Boże co ja narobiłam ;(
-
Do mnie nikt się nie odezwał nie mam zadnych odpowiedzi :(
-
[quote name='Ewanka']Po kastracji podobno hormony się "wyciszają" jeszcze ok. 6 mies. ... trzeba się z tym liczyć, że nie następuje to natychmiast.[/QUOTE] Właśnie o to chciałam zapytać :) Miałam jednak nadzieje, ze uspokoi się nieco szybciej :( Chester dziś na spacerze pogryzł dwa razy mniejszą 11 letnią suczkę ;(. Pewnie powiecie, że to moja wina, że go nie dopilnowałam, ale on był na smyczy na takiej 5 metrowej wysuwanej i jak szarpnął to nie zdążyłam go wychamować, on jest bardzo silny.
-
[quote name='Kapsel']A boksio jak sobie radzi?, oddaje mu? :crazyeye:[/QUOTE] Boksio radzi sobie bardzo dobrze, kiedy zastanawialiśmy się jak nasz bokser zareaguje na nowego kolegę, byliśmy pewni, ze nie będzie zadowolony :( , ale nie spodziewaliśmy się takiej reakcji ze strony Chestera. Ku naszemu zdziwieniu bokser nie okazał żadnej zazdrości czy agresji, zwyczajnie chce się do niego zbliżyć, podskakuje nawet radośnie zachęcając do zabawy. Chester za to warczy na niego bez przerwy, przez zamknięte drzwi, które za chwile nadawać się będą do wymiany ;), Założyliśmy bramkę taką jak się montuje dzieciom, zeby nie weszły np. kuchni, teraz Chester nawet wzroku nie spuszcza z boksera i warczy i szczeka gryząc przy tym bramkę, jak podeszłam go uspokoić to i ja dostałam zębami :( . Chester jak widzi boksera wpada w jakiś szał a przechodzi mu dopiero jak bokser zniknie z pola widzenia :( . P.s. Chester jest dużo większy niż wydawało się na zdjęciach wazy między 15- 20 kg . Głowę ma wielkości owczarka, zresztą on cały wygląda jak owczarek bez nóg :cool3:
-
Cześć chciałam powiedzieć, że od wczoraj Chester jest z nami, jest już wykąpany, rozczesany i podcięty. Wreszcie może się poruszać bez problemu, bo wczoraj jak do nas trafił to przydeptywał sobie za długą i sfilcowaną sierść. Ogólnie jest bardzo grzeczny, niczego nie niszczy załatwia się tylko na dworze, nie wyje i nie szczeka, na spacerkach też jest ok. Mamy dwa problemy: Chester jest bardzo agresywny w stosunku do naszego psa boksera ;( Ugryzł już raz mojego męża a dziś dziabnoł mnie dwa razy :( To że nas poczęstował ząbkami jesteśmy wstanie zrozumieć jest po raz kolejny w nowym miejscu zwyczajnie się boi i myślimy ze to mu przejdzie jak lepiej nas pozna i choć troszkę nam zaufa. Martwimy się tylko jego agresji do naszego boksera, cały czas jest tak samo zacięty najchętniej zjadłby go z drzwiami za którymi stoi :(
-
Witam, okazało się że ta pani chodzi do bardzo dobrego weterynarza, ten weterynarz jest chyba najlepszym weterynarzem w naszym mieście jest on polecany nawet przez naszą ulubioną weterynarz, jeżeli ona czegoś nie jest w stanie zrobić to poleca właśnie tamtego, tyle, że z moją to można sie potargować a z tym nie :( . W każdym razie jeżeli on mówi że pies nadaje się do zabiegu to tak jest, cena to ok. 400 zł. Jutro chcę jeszcze pojechać do jednej lecznicy, na którą dostałam namiary od mojej znajomej. Podobnież mają dobry sprzęt i często zgadzają się na zapłatę w ratach, jak tylko coś będe wiedzieć dam znać , ale pewne jest że nawet jeżeli zgodzą się na raty to właścicielki psa nie będzie na to stać, kilka dni temu dowiedziałam się że pies jest nie szczepiony od 2 lat i nie wiadomo gdzie jest jego książeczka. Dziewczyny mam pytanie, chociaż bardzo trudno mi je zadać mimo, ze to nie mój pies :( Czy możemy liczyć na pomoc materialną ? Mąż kilka razy już zwrócił mi uwagę, że nie powinnam aż tak się przejmować tym psem, tylko jak mam się nie przejmować kiedy ten pies tak na mnie patrzył...... prosto w oczy jakby chciał powiedzieć : boli mnie w brzuszku, swędzi mnie skóra, rany nie chcą się goić, łysieje, nie słyszę ale i tak jestem szczęśliwy bo wciąż żyje i żyć chce nadal :)