mala3320
Members-
Posts
52 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mala3320
-
Kochani, dzięki Wam Dikuś jest już w nowym, lepszym domku :) wczoraj wzięli go bardzo fajni młodzi ludzie, którzy pracują w domu, więc czasu dla niego będą mieli sporo. Bardzo Wam wszystkim dziekuję za pomoc i teraz tylko trzymajmy kciuki żeby nie wrócił z adopcji. cieszę się.....ale smutno tu bez niego :(
-
dzięki tripti, ale ceny tam sa kosmiczne, no i nikt nie chce się podjąć opieki długofalowej:( a żeby tego było mało to ADM nakazała mi w trybie natychmiastowym usunąć psa z lokalu, bo i naczej kieruje sprawę do sądu....mam spore zadłużenie w czynszu więc mogą Kochani ja naprawdę nie mam czasu....... :(
-
[quote name='tripti']a skąd ta data 10 lipca? jakoś nie mogę wyczytać, zostały 3 dni, to już chyba musi wydarzyć się cud, może jeszcze któryś z dt tymczasowych odezwie się, bo widziałam zapytania. Trzymam kciuki.[/QUOTE] dokładnie, juz czekam tylko na cud, bo na wszyskie zapytania, które wysłałam, odpowiedź jest jedna - nie ma miejsc :( a data 10 lipca wzięła sie z tego, że była szansa na to że sąsiad wycofa sprawę z sądu " jak coś z tym zrobię" (swoją drogą ładnie to ujął, nie ma co), a tu zamiast coś zrobić to pies będzie wył jeszcze dłużej, bo syn wyjeżdza i będę sama - 10 godzin w pracy, a potem do szpitala do drugiego syna
-
[quote name='Bonsai']A on zawsze taki był? Od szczeniaka?[/QUOTE] właściwie tak, ale na początku to myslałam, ze musi się przyzwyczaić ( znajda to przeciez :) ) a i problem był mniej dokuczliwy dla sąsiadów, bo było nas więcej w domu i rzadko zostawał sam na tak długo. a teraz zostałam właściwie sama
-
[quote name='Ninti']A może jeszcze odezwij się do Mru i jej TZta, może on coś poradzi. Wiem, że był behawiorysta, ale może Paweł wpadnie na coś jeszcze, jakiś dobry pomysł. On się naprawdę świetnie dogaduje z psami i niestandardowy jest.[/QUOTE] ale ja mam tylko czas do piątku, od soboty już nie mam co znim zrobić
-
no przychodziła później moja mama ( do samych wakacji) ale tak się nie da żyć, ona po pracy (pracuje na noce) leciała biegiem do mnie,ale i tak ponad godzinę wył bo ja wychodze o 9tej a ona mogła być dopiero 10,30. I mimo że obie padałyśmy na pysk, to sąsiedzi i tak się awanturowali nawet o te półtorej godziny
-
nie wiem czy mam rację bo nie jestem ekspertem w tym temacie, ale wiem jak było jak go zaprowadzałam jakiś czas do ciotki (którą dobrze zna i baaaardzo lubi, bo głodny u niej nie był ;) ). Nie odstepował mnie później na krok - wył nawet jak szłam się myć i zamykałam się w łazience mimo, że syn był w domu :(