Jump to content
Dogomania

chewy

Members
  • Posts

    28
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by chewy

  1. Powinnam pójść znowu do fryzjera, bo york ma długie włosy i...BARDZO skołtunione. W moim mieście są 3 miejsca, w których można ostrzyc psa. Pierwsze, gdzie strzyże WETERYNARKA. I to w lecznicy...Robi to oczywiście na sucho, maszynką. Gdzieniegdzie przystrzyże włosy nożyczkami i tyle. Mojego psa ostrzygła okropnie, z każdej strony inaczej, strasznie nierówno. Gdy przyszedł czas na drugie strzyżenie, pies był jeszcze w gorszym stanie, bo miał filce. Wybrałam się z nim do profesjonalnego fryzjera. Mojego psa strzygł od 12 do...17.30. I wszystko rozczesał, w przeciwieństwie do 1 "fryzjerki". Tylko, że musieliśmy zapłacić 100 zł i rodzice byli bardzo źli. Moja mama stwierdziła, że więcej tam nie pójdzie, bo tak, musi przyznać, że pies ładnie ostrzyżony, ale nie pozwoli, aby go znowu "maltretowano" tyle godzin (pies po powrocie od fryzjera był ogłupiony na maxa...) i nie wyda kolejnej stówy, bo nie jeździ z nim na wystawy i nie potrzebuje ładnego psa. Postanowiła, że sama go ostrzyże. MASZYNKĄ OJCA. Ona nigdy nie miała styczności z fryzjerstwem, a tym bardziej psim! I nie powinna go strzyc tak samo, jak tamta 1 "fryzjerka". Jak wspominałam, jest jeszcze jedna psia fryzjerka, ale ona wydaje mi się jakaś podejrzana, sama nie wiem czemu. I wygląda na to, że ona też strzyże maszynką i na sucho. Co w takim razie wybrać? :placz:
  2. Mam problem z 16 mies. yorkiem, który zawsze strasznie tęskni za właścicielami. W domu zawsze są moi dziadkowie, więc pies nie powinien się zamartwiać, gdy nie ma moich rodziców i mnie w domu. Ale zawsze tak jest, że np. ja wyjechałam na dłuższy czas- pies nie jadł 3 dni, tata wyjechał na wyjazd służbowy - cały czas siedział na schodach w domu, naprzeciw których znajdują się drzwi, lub na dworze przed bramą i patrzył, czy przypadkiem właściciel nie wraca. A gdy nie ma naszej trójki (rodzice + ja), to już jest masakra. Mimo, że babcia woła go do siebie na dół domu, on siedzi na górze i wyje. Na siłę go nie zaciągnie do siebie, bo on i tak zwieje na górę. Teraz np. moi rodzice są u znajomych. Pies od 5 godzin leży na schodach, czasami tylko przychodzi zjeść trochę karmy. Bawić w ogóle się nie chce. Gdy wyszłam z nim na dwór, oczywiście poleciał pod bramę i nie chciał przyjść, chociaż go zachęcałam wieloma zabawkami. Co ja mam zrobić, żeby przestał tak cierpieć? Bo jeśli w domu nie ma przez kilka godzin jednej osoby z naszej trójki, jest ok. Ale gdy nie ma 2 osób, rozpacza. A zazwyczaj nie ma nas wszystkich o tej samej porze.
  3. Mam yorka bez rodowodu (tak, wiem, zaraz wszyscy się zlecą, że rasowy=rodowodowy :roll:). Od urodzenia ma strasznie wełnistą sierść, która na dodatek nie jest prosta, ale pofalowana. Na początku myślałam, że jego szata trochę się polepszy, gdy będzie dorosły, ponieważ puki co ma włos szczenięcy. Tymczasem pies ma rok i 4 miesiące, a stan jego włosów/sierści jest dokładnie taki sam. Przez to jest spory problem z pielęgnacją, ponieważ pies 3 razy miał już kołtuny (miał przed 1 strzyżeniem, przed i po 2 strzyżeniu :oops:). A york jeszcze bardziej to utrudnia, nie pozwalając czesać jego brzucha i łap, a właśnie na brzuchu jest katastrofa. Co robić? Może polecicie jakieś dobre preparaty do czesania i na poprawienie kondycji włosów? Tylko nie takie drogie, w granicy 40 zł (moi rodzice nie kupią psu żadnej odżywki, w ogóle mój tata chciał yorka kąpać w ludzkim szamponie :shake:, więc sama będę musiała za to zapłacić, a z pieniędzmi krucho...). Może jeszcze dodam zdjęcia, bo widać szatę psa: [url]http://i48.tinypic.com/16kcltj.jpg[/url] [url]http://i45.tinypic.com/1z3uql4.jpg[/url]
×
×
  • Create New...