-
Posts
31 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Trufelek
-
Ala nie odrzuca połączeń:) Odbiera, rozmawia. Martwi się Kapslem. Za dużo jak na jeden raz dla niej:(
-
Bardzo mi przykro:( Tym bardziej, że do tej pory ta data była obchodzona urodzinowo:( Strasznie nam przykro. Brak słów normalnie, brak słów:(:cry::cry::cry:
-
Bumelek grzeje dupkę w nowym domu w Niemczech ;) Powodzenia :)
Trufelek replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja:) Będę puki co podnosił. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Raz pewien bokser znalazł na plaży butelkę. Polizał ją i nagle z butelki wyskoczył Jin. Uwolniłeś mnie teraz spełnię twoje życzenie, powiedział Jin. Boksiu pomyślał i mówi: Wiesz Jinie nie lubię latać samolotem, nie lubię pływać statkiem a chciałbym zobaczyć Psie Wyspy. Czy mógłbyś mi zbudować drogę na Azory bo uwielbiam jeździć autem. Boksiu, ja jestem młodym Jinem i to chyba za ciężkie zadanie dla mnie. Czy mógłbyś wymyślić coś innego? OK jak nie potrafisz zbudować drogi to zrób tak, żebym w końcu zrozumiał o co chodzi ludziom. Przecież z nimi nigdy nic nie wiadomo. Po dłuższym namyśle Jin mówi. Dobra boksiu to ile pasów ma mieć ta autostrada na Azory? Przytaczam ten stary boksiowy dowcip, pewnie go znacie, ale może nie wszyscy, bo dziś właśnie stwierdziłem, że to, że myślałem iż zaczynam rozumieć Nes i Trufelka to tylko myślałem. Zaczęło się jak zwykle. - [B]Trufel zobacz czy Filip nie lata po polu[/B]. (Filip to taki kurdupel sąsiadów, ni to jajnik ni to dupelek ale upierdliwy jak pląta sie pod nogami. Już go raz za tyłek chwyciłem ale narobił takiego wrzasku, że wszyscy się zlecieli i mu tyłek uratowali, ja dostałem reprymendę od Nes, a ten mi się w żywe oczy śmiał. Warknąłem mu, że przyjdzie kryska na Matyska, ale strasznie go pilnują i jakoś razem nie możemy się spotkać. Ja jestem cierpliwy.) Takie pytanie oznacza a właściwie oznaczało tylko jedno. Zaraz będę się z Nes bawił na polu piłką, patykami itp. Będzie klawo, myślę sobie. Właściwie powinien mnie zastanowić słodziutki głosik Nes. Taki miała zawsze jak mi chciała z Truflem zmienić opatrunek, ale przecież ucho już w porządku. Czasami trochę swędzi więc się podrapie delikatnie a Nes chyba przez ściany widzi bo zaraz słyszę, że tak nie wolno bo mam dopiero co zagojone i sobie krzywdę zrobię. Ciekawe czy ona się nie drapie jak ją coś swędzi? Druga sprawa to Nes wzięła ze sobą smycz. Przecież na smyczy się za piłką nie biega. Trzecia to nie idziemy z przodu domu tylko do tyłu koło szklarni. W tym momencie powinienem wziąć nogi za pas i zabarykadować się z Goyą w łazience tam przynajmniej chłodno. Niestety jak baran dałem się przywiązać na smyczy do drzewa. Trufel poszedł do szklarni, to już trzeba mieć hopla przy takim upale. Ale ten tylko na moment i wychodząc ciągnie za sobą węża do podlewania. Już wszystko jasne Nes ma mój szampon w ręce, czyli podstępem mnie dopadli. Ale to będzie twarda walka i bez ofiar się nie obędzie. Zaczęli mnie polewać wodą, to akurat było przyjemne, ale dlaczego tylko ja mam być mokry? Popisowo otrzepałem się z wody od łba do ogona. Nes odskoczyła jak oparzona z wrzaskiem i teraz ja byłem suchy a oni mokrzy. Trochę się dostało małemu Natkowi ale gdzie drwa rąbią ... Teraz zmienili metodę polali mnie wodą ale trzymali jednocześnie za głowę i tyłek. Niestety otrząsanie nie przyniosło skutku i na moim grzbiecie wylądował jakiś tfuj szampon. Podobno leczniczy. Nes zmyłam mi mój wspaniały zapaszek przy okazji zrobiła mi masaż. Nawet nie było to tak strasznie. Na koniec płukanko dokładne a jakże, i tu Nes popełniła błąd. Rzuciła mi piłkę i myślała, że polecę za nią taki mokry. Nie kochana. Najpierw gruntowne otrząśnięcie się z wody. Nes i Trufel poszli się przebierać a ja w końcu mogłem pobawić się piłką i patykami. Teraz idę wrzucić coś na ruszt i mam nadzieję, że moja wersalka jest pusta. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
A to było tak. Wieczorem słyszę -Diego!!, -Dieguś!!, -No chodź Dieguś!! ,Jak moja Pani ma taki słodziutki głosik, a Pan siedzi przy kompie to już wiem, że nic mnie dobrego nie czeka. Udaję, że nie słyszę, ale to niewiele pomaga. Pani przychodzi do mnie do pokoju i za szelki zaprowadza do Pana. Ten będzie mnie teraz trzymał (wie cwaniak, że w przeciwnym razie już by mnie nie było), a Pani przygotowuje takie żółte świństwo, które piecze, W żółtej misce jakąś wodę i mówi, że to kora dębu. Dąb to ja znam można podejść, podnieść łapę i olać go, ale ta woda wcale mi dębu nie przypomina. Jeszcze jakieś gazy, spraye i wreszcie jedyne fajne waciki. Jak mi wsadzi do ucha taki wacik zamoczony w czymś różowym to mnie tak fajnie mizia i mizia, i mizia, aż sobie ślinkę przełknę i pomruczę. Dziś był wyłom w normalnej procedurze. Pani kazała Panu zostawić kompa w spokoju i oglądać moje ucho. No myślę sobie razem to na pewno uradzą, żeby mi je odciąć albo coś gorszego, ale nie. Z tego co zrozumiałem to coś mi się zrosło, czy zarosło. Tak jakbym już miał odcięte, a teraz jest w jednym kawałku. Pani się bardzo cieszyła i stwierdziła, że to efekt działanie tego srebrnego piekącego świństwa, którym na koniec mi ucho pryskają. Potem to już rutynowo. Mycie "korą dębową" w tym momencie dziękuję psim bogom, że jest taka płynna, bo jakby była normalna to bym się chyba.. chyba bym kupkę zrobił. Na koniec to srebrne piekące i już po wszystkim. Prawie po wszystkim a to mała różnica. Jeszcze ten wynalazek diabła, kołnierzyk, niech go w te i z powrotem. Podobno jest coraz lepiej i ucho mi trochę zmiękło, to znaczy już nie takie opuchnięte. A, byłbym zapomniał. Uczyłem dzisiaj Panią aportować piłkę. Trochę oporna na wiedzę, ale w końcu załapała, że należy mi piłkę przynieść, żebym miał się czym bawić Je przez ten kołnierz nie jestem w stanie jej złapać. Z psim pozdrowieniem Diego.:cool1: -
Ale jesteście uparci. Ja nigdy nie napisałem, że Fundacja jest ponad prawem. Sąd rejestrując Fundację zgodził się na jej Statut zatem jest on zgodny z prawem. Jest on zarazem dla Fundacji jedynym wskaźnikiem co, jak i dlaczego. Możecie przytaczać tysiące przepisów, artykułów itp. tylko po co? To nikogo nie interesuje. Jest tylko nakręcaniem się i biciem piany. Przytoczcie odpowiedni punkt ze statutu Fundacji i wystarczy.
-
[quote name='maciaszek']A statut nie może być sprzeczny z prawem polskim. To chyba oczywiste.[/QUOTE] Fundacja ma swój statut, który został zaakceptowany przez sąd podczas rejestracji. Jest on dla Fundacji jedynym wyznacznikiem jak postępować z pieniędzmi. Żadne linki do artykułów z Gazety Prawnej czy czegokolwiek tego nie zmienią. Dlatego przestańcie rozmawiać z innymi fundacjami, szukać i przytaczać artykuły. Weźcie Statut Fundacji i na jego podstawie się wypowiadajcie. Każda inna wypowiedź jest bez sensu.
-
[quote name='Soema']....ale z tego co rozmawiałam z Fundacjami innymi....[/QUOTE] [quote name='Soema']Znalazłam taki fragment....[/QUOTE] Niestety te wpisy nie maja żadnego sensu. Nie jest ważne co mówią inne fundacje, bezproduktywne jest przytaczanie fragmentów. Każdy prawnik Ci powie, że jedynym wyznacznikiem czy pieniądze mogą zostać przelane, czy nie jest STATUT Fundacji SOS Bokserom. Możesz się z tym nie zgadzać ale to nic nie zmienia.
-
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Najpierw dwa przykłady: Nes - Mariola (siostra sąsiada) zabierze GO na spacer. Ja - Natka? Nes - Jakiego Natka! Diega! minęła minuta Nes - Muszę MU kołderkę wyprać bo zasyfiona. Ja - Diegowi? Nes - Gdzie Diegowi? Natkowi !!! I tak jest cały dzień. Nigdy nie wiem czy zdanie skierowane jest do Natka czy do Diega. Całe szczęście, że Goya jest rodzaju żeńskiego, tu już nie ma pomyłek. Resztę zdań skierowanych do mnie rozpoznaje po "słodziutkiej" intonacji. No cóż, 90% wypowiedzi skierowane jest do NIEGO. Cały problem w tym, że ja muszę zawsze wiedzieć o kogo chodzi bo zdanie typu "Przytrzymaj GO!" może się odnosić do Natka, bo właśnie miał gównianą przygodę, albo do Diega, bo właśnie będziemy zmieniać mu opatrunek. Nie chcielibyście być w mojej skórze jak się pomylę. C'est la wie. :angryy: -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Poszliśmy z Nes i Diegiem do szklarni, Diego żeby sobie pogonił trochę, Nes ma co plewić a ja musiałem zarządzać wszystkim. Siedzę w szklarni na krześle, tłumacze Nes co jest chwastem a z czego będą później pomidory czy ogórki, (nawet pojętna tylko trochę brukselki wyplewiła), nagle coś mnie polizało po plecach. To oczywiście cwaniak Diego tyle, że w ciągu 5 minut zdjął sobie kołnierz i wesoły jak szczygiełek podskakuje i łasi się. Nes mało nie zemdlała z wrażenia, przecież może sobie zaraz zdjąć opatrunek i upaprać czymś ranę. Poleciała szukać kołnierza. Po chwili wraca szczęśliwa z kołnierzykiem. Niestety Diegowi minka zrzedła. Ciekawe czy następnym razem też przyjdzie się pochwalić jaki jest sprytny? -
Marlena:) Przekonałaś mnie... że nie umiesz czytać. Nigdzie nie napisałem głupi babsztyl. Masz 100% racji, że osoby z którymi chciałem dyskutować są żałosne same w sobie. Dlatego też nie mam zamiaru więcej wypowiadać się w tym wątku szkoda mojego czasu. p.s. Jeżeli masz ochotę Nes bić pokłony i stopy jej całować to nie stoi nic na przeszkodzi, wpadnij do niej, może Ci pozwoli.
-
Gdzie jest moderator tego wątku, gdzie jest admin forum. Jak mogą dopuścić do takiej pyskówki. Jeżeli umiecie czytać i rozumiecie tekst przeczytany, to wątek jest na temat pomocy szczeniakom a nie usypiania miotu. Zainstalowałem wiele for na różne tematy na kilku jestem dalej adminem i nigdy nie dopuściłbym do takiego bajzlu. gameta - miałaś coś do powiedzenia na temat usypiania ślepych miotów trzeba było sobie nowy wątek założyć i tam obszczekiwać innych. Piszę do Ciebie, bo Ty zaczęłaś całą przepychankę. [quote name='jogi)']Merytorycznej rozmowy z tobą nie ma, bo jesteś po prostu GŁUPIA![/QUOTE] Uważaj co piszesz. To jest forum publiczne i takie stwierdzenie może się skończyć w sądzie, a wtedy nie będzie żadnych problemów z zebraniem kwoty potrzebnej na odchowanie maluchów, pokryjesz to z nawiązką. Szkoda, że na studiach weterynaryjnych nie ma logiki, wtedy nie pisałabyś głupot. Twój wpis aż prosił się o taki komentarz. [quote name='jogi)']Nes, zeby Ci tylko nasze zdania wisialy to mozna sie z tym pogodzic, ale Tobie wisi dobro zwierzat[/QUOTE] Jak możesz bezczelny babsztylu w ten sposób wypowiadać się o Nes, która co 45 minut zmienia Diegowi opatrunek na uchu, karmi go łyżeczką bo ten nie może jeść, poi ze strzykawki,i wszystko po to żeby mu uratować ucho. Jak śmiesz w ten sposób napisać. Jesteś beznadziejna. [quote name='Soema)']To nie jest sprawiedliwe, że ludzie kochający zwierzęta muszą podejmować takie decyzję. Ale za dużo widziałam, w zbyt wielu miejscach byłam, by świadomie godzić się na przyjście na świat kolejnych kundelków [/QUOTE] Jak się ma do Twoich pompatycznych wypowiedzi fakt, że ratujesz kundelka, szczeniaczka, dajesz do nas na DT i nie ważne, ze tylko na 4 dni, że bez umowy. To maleńki szczeniak. Podobno ratuje się tylko starsze psy. p.s Pies szkolony gdy się mu powie raz to rozumie i wykonuje polecenie. Pies szkolony = człowiek przynajmniej po podstawówce Wy wszyscy pieniacze pomimo wielokrotnego upominania, że nie jest to wątek na temat usypiania szczeniąt nie potraficie takiej prostej rzeczy zrozumieć i kłapiecie dalej ozorami co wam ślina na język przyniesie. Niestety nie na temat.
-
-Trufel! Goya chce na spacerek!! -No to ją wyprowadź, ja jestem chory. -Nie chory tylko leniwy, trochę ruchu tobie też się przyda. Popatrzyłem na Diega, zajmującego drugą połowę wersalki, szukając litości u bratniej duszy. Niestety jego mina mówiła "no spadaj na ten spacer to będę miał zaraz całą wersalkę dla siebie". Zwlokłem się z łóżka i wołam Goye. Branie przez nią zakrętu w przedpokoju i hamowania przed drzwiami to film Disneya. -Goyuśka chodź idziemy siku. Niestety jak się okazało na polu trochę padało. Goya doszła do ostatniego stopnia będącego jeszcze pod dachem i koniec spacerku. Nie pomogły żadne prosby ani groźby. Jej oczy mówiły "czys ty się stary z głupim na rozumy pozamienial? przecież pada i ja mam sobie łapki zmoczyć, ty wiesz ile poźniej lizania, żeby się do jako takiego stanu doprowadzić?" Postanowiłem chwilę poczekać, moze cwaniarę pęcherz przycisnie. Przewietrzyłem zatem płucka świerzutkim papieroskiem i nic. Tej ani w głowie spacer. Wrócilismy do domu. Ja dostałem opiernicz od Nes, że tak krótko, Goya poleciala do swojego korytka. Tym razem zakręt wzięła bez problemu. Widocznie jednak zmoczyła trochę łapki a ja poszedłem wywalczyć MOJE pół wersalki. Pozdrawiam.
-
[quote name='Agnezia']Tu chyba nie chodzi o papierek tylko o dobro psa. Edit martwi się, że Goya nie ma szczepień i jest to w pełni zrozumiałe.[/QUOTE] Gdyby chodziło o dobro psa to powinna się cieszyć, że Gpya trafiła do domku gdzie jej niczego nie brakuje, gdzie jest kochana, gdzie czuje, że jest u siebie. Jak się ma do dobra psa bredzenie o zabraniu jej? Nie ważne jak czułby sie pies, ważne że papiery są w porządku. Póżniej w blasku glorii i chwały wypisywałaby na forum jaka to wspaniała jest bo odebrała psa który nie został zaszczepiony, i z wielkim bólem szukałaby nowego DS, zbierała pieniądze na DT, karmę itd. Cóż za podbicie własnego ego. Jaka to ona ważna bo papiery są w porządku. A pies? Cóż pies jest zawsze psem i nim popzostanie, przecież jego o zdanie i tak nikt nie bedzie pytał.
-
Marudko ja wszystko rozumiem poza jednym faktem Od czasu gdy Goya jest u nas Nes była juz 3 razy w szpitalu z synem w sumie prawie 3 tygodnie, Przywieźliśmy z Włocławka dwa boksie na DT przy czym zepsuło się nam auto w czasie powrotu, Lotka już w DS ale Diego dalej jest u nas i wymaga opieki między innymi były już 3m wizyty u wetków. Ja wylądowałem w szpitalu i na własne żądanie wyszedłem dziś ponieważ są ludzie dla których papierek jest ważniejszy niż wszystko inne. Trzeba mieć wiele tupetu aby na podstawie nieistniejącej umowy adopcyjnej straszyć kogoś konsekwencjami. i upierać się jak krowa przy swoim zdaniu. Teraz powinienem leżeć jeszcze w szpitalu i wracać do zdrowia ale niestety edit_f mi na to nie pozwala. Jeszcze jedna sprawa w myśl umowy adopcyjnej wydawane są psy zaszczepione i wysterylizowane. Czy są jeszcze jakieś pytania???
-
Napisał edit_f temat braku szczepienia jest niewytłumaczalny.. cały czas o tym rozmawiamy, i cały czas są jedynie obietnice.. w sobotę, kiedy rozmawiałyśmy mówiłaś, że Goya w tym dniu będzie szczepiona.. więc cały czas wprowadza mnie Pani w błąd.. w domu, jak rozumiem, są jakieś inne psy.. NARAŻA PANI ZDROWIE I ŻYCIE GOYI.. to jest niedopuszczalne.. zaznaczam, że warunkiem adopcji było zaszczepienie i sterylizacja psa - tak określa to umowa.. proszę w tym tygodniu zaszczepić psa i potwierdzić szczepienie.. proszę podać termin w tym tygodniu, kiedy będę mogła podjechać i sprawdzić książeczkę.. proszę podać termin sterylizacji i kontakt do weta, z którym to zostało ustalone, abym mogła to sprawdzić.. proszę o odpowiedź w tych sprawach do końca tego tygodnia.. jeśli nie - proszę o podanie terminu, w którym będę mogła podjechać i zabrać Goyę.. to zaczyna być niebezpieczne.. NIE POZWOLĘ NARAZIĆ GOYĘ NA NIEBEZPIECZEŃSTWO WYNIKAJĄCE Z BRAKU ODPOWIEDZIALNOŚCI ZE STRONY OPIEKUNA.. jeśli poważnie nie podejdzie Pani do tematu, pies zgodnie z zapisami umowy adopcyjnej, będzie musiał być oddany.. 1. Szanowna pani wyszedłem dziś ze szpitala na własne żądanie w związku między innymi z idiotycznymi wpisami na forum osób dotyczącymi Goi przez które moja żona stała się kłębkiem nerwów. 2. W swoim życiu miałem dłuźej psa niż ty dziecko chodzisz po tym świecie. Musisz się jeszczxe wiele nauczyć aby nie robić błędów typu zalecenie sterylki zaraz po cieczce. Jak już będziesz coś na temat psów wiedziała wtedy możem porozmawiać. 3. Temat braku szczepienia jest dla każdej osoby inteligentnej wytłumaczalny. Jak sobie dziecko wyobrażasz jazdę do weterynarza z 2 psami i dzieckiem. Oświadczam, że więcej obietnic nie będzie a Goya zostanie zaszczepiona wtedy kiedy przyjdzie na to pora i będziesz ostatnią osobą która będzia miała wgląd w książeczkę Goi jak również nigdy nie zostaniesz powiadomiona o adresie lekarza, który będzie szczepił. Nie widzę po temu powodu ani nie masz takich przywilejów. 4. Nigdy nie będziesz mogła przyjechć w celu odebrania Goi, ponieważ nie masz ku temu podstaw. W razie przyjazdu nie zostaniesz wpuszczona na moją prywatną posesje chyba, że będziesz w posiadaniu nakazu sądowego. 5. Na podstawie jakiej Umowy adopcyjnej wypowiadasz sie tak na forum. Proszę o zeskanowanie i pokazanie mi tej umowy oraz zamieszczenie jej na forum. W przeciwnym razie nie Zyczę sobie więcej wpisów na ten temat. Jeśli moje zyczenie nie zostanie spełnione będę zmuszony podjąć inne środki zapewniające spokój mojej rodzinie. Do wiadomości wszystkich: Goya od czasu przybycia do naszego domu przestała byc kłębkiem nerwów, je wszystko, pije, załatwia się normalnie. Pilnuje dziecko przed obcymi czuje, że jest kochana i jest to jej własny dom. Przytyła w tym czasie 2 kg.
-
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
[quote name='edit_f']Trufeleku: Goya została oddana pod opiekę Pana żony na podstawie umowy adopcyjnej, w której zobowiązała się do zaszczepienia zwierzęcia.. pies u Państwa jest 2,5 miesiąca i warunek ten nie został wypełniony.. zwierzę zgodnie z prawem może być odebrane na postawie niniejszej umowy w przypadku nie wypełnienia obowiązków adopcyjnych..[/QUOTE] Czy umiesz dziecko czytać ze zrozumieniem?? Gdzie jest ta umowa????? Prypominam to jest wątek Diega nie Goi -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
[quote name='edit_f']temat braku szczepienia jest niewytłumaczalny.. cały czas o tym rozmawiamy, i cały czas są jedynie obietnice.. w sobotę, kiedy rozmawiałyśmy mówiłaś, że Goya w tym dniu będzie szczepiona.. więc cały czas wprowadza mnie Pani w błąd.. w domu, jak rozumiem, są jakieś inne psy.. NARAŻA PANI ZDROWIE I ŻYCIE GOYI.. to jest niedopuszczalne.. zaznaczam, że warunkiem adopcji było zaszczepienie i sterylizacja psa - tak określa to umowa.. proszę w tym tygodniu zaszczepić psa i potwierdzić szczepienie.. proszę podać termin w tym tygodniu, kiedy będę mogła podjechać i sprawdzić książeczkę.. proszę podać termin sterylizacji i kontakt do weta, z którym to zostało ustalone, abym mogła to sprawdzić.. proszę o odpowiedź w tych sprawach do końca tego tygodnia.. jeśli nie - proszę o podanie terminu, w którym będę mogła podjechać i zabrać Goyę.. to zaczyna być niebezpieczne.. NIE POZWOLĘ NARAZIĆ GOYĘ NA NIEBEZPIECZEŃSTWO WYNIKAJĄCE Z BRAKU ODPOWIEDZIALNOŚCI ZE STRONY OPIEKUNA.. jeśli poważnie nie podejdzie Pani do tematu, pies zgodnie z zapisami umowy adopcyjnej, będzie musiał być oddany..[/QUOTE] 1. Szanowna pani wyszedłem dziś ze szpitala na własne żądanie w związku między innymi z idiotycznymi wpisami na forum osób dotyczącymi Goi przez które moja żona stała się kłębkiem nerwów. 2. W swoim życiu miałem dłuźej psa niż ty dziecko chodzisz po tym świecie. Musisz się jeszczxe wiele nauczyć aby nie robić błędów typu zalecenie sterylki zaraz po cieczce. Jak już będziesz coś na temat psów wiedziała wtedy możem porozmawiać. 3. Temat braku szczepienia jest dla każdej osoby inteligentnej wytłumaczalny. Jak sobie dziecko wyobrażasz jazdę do weterynarza z 2 psami i dzieckiem. Oświadczam, że więcej obietnic nie będzie a Goya zostanie zaszczepiona wtedy kiedy przyjdzie na to pora i będziesz ostatnią osobą która będzia miała wgląd w książeczkę Goi jak również nigdy nie zostaniesz powiadomiona o adresie lekarza, który będzie szczepił. Nie widzę po temu powodu ani nie masz takich przywilejów. 4. Nigdy nie będziesz mogła przyjechć w celu odebrania Goi, ponieważ nie masz ku temu podstaw. W razie przyjazdu nie zostaniesz wpuszczona na moją prywatną posesje chyba, że będziesz w posiadaniu nakazu sądowego. 5. Na podstawie jakiej Umowy adopcyjnej wypowiadasz sie tak na forum. Proszę o zeskanowanie i pokazanie mi tej umowy oraz zamieszczenie jej na forum. W przeciwnym razie nie Zyczę sobie więcej wpisów na ten temat. Jeśli moje zyczenie nie zostanie spełnione będę zmuszony podjąć inne środki zapewniające spokój mojej rodzinie. Do wiadomości wszystkich: Goya od czasu przybycia do naszego domu przestała byc kłębkiem nerwów, je wszystko, pije, załatwia się normalnie. Pilnuje dziecko przed obcymi czuje, że jest kochana i jest to jej własny dom. Przytyła w tym czasie 2 kg. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
[quote name='Maruda666']Dziewczyny , dla ułatwienia decycji, chyba wymiary musicie jeszcze podać:evil_lol:[/QUOTE] No właśnie co z tymi wymiarami?? :siara::siara::siara: -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, a czy to klonowanie to bolesne?? -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Kochane forumowiczki potrzebuje pomocy. Nie wiem jak sie zakłada nowe watki ale moze mi któras pomożei założyć: [FONT=Verdana][B][SIZE=4][COLOR=Red]Trufelek miły, łagodny itd (cos wymyslicie) szuka DS[/COLOR][/SIZE][/B][/FONT] Sprawa pilna inaczej wpadnie w głęboką depresję. Już powoli przestaje jeść. p.s. Znalazłem sposób na Nes. Do tej pory jak coś chciałem prosiłem dziesiątki razy i nic. Najwyżej nie przeszkadzaj mi bo musze Diega pomiziać. Teraz wychodzę do drugiego pokoju i szczeknę ze dwqa razy. Nes wpada jak błyskawica. Pozdrawiam -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
[SIZE=4][B][COLOR=#ff0000]Cała prawda o Diego ...[/COLOR][/B][/SIZE] ...czyli informacje dla osób, które potencjalnie myślą o zaadoptowaniu tej bestii. To nie jest tak jak opisuje wszystko Nes. Ona jest w jakimś dziwnym stanie i nie potrafi obiektywnie spojrzeć na całą sprawę. Oto kilka przykładów: 1. Mam zaprowadzić tego posłusznego pieska do domu. Diego idziemy do domu! Co prawda niby idzie za mna ale tylko do połowy drogi (przecież Nes została koło szklarni) kładzie sie pod drzewem i traci słuch. Można sobie płuca zedrzec i tak nie słyszy co sie do nego mowi. Nie pozostaje mi nic innego jak zapiąc smycz i zaprowadzic cholere do domu. Teraz sa dwa wyjścia albo ja go zaprowadze do domu, albo On co jest nieporównanie częstsze zaprowadzi mnie do Nes. Biorę zatem go na ręce i zanoszę do domu. Bestia jak idzie z Nes to nawet bez smyczy chodzi koło prawej nogi. 2. Siedzę sobie spokojnie na wersalce, ale ten diabeł wcielony też ma na to ochotę. Lokuje się za mną i bezczelnie wszystkimi łapami spycha mnie na podłogę. Jak Nes siedzi to ten sie układa obok. Wersalka jest na tyle duża, zatem też chce wstać z podłogi i gdzieś sie przylepić na wygodne siedzenie, jednak Diego patrzy na mnie takim wzrokiem, że.. A zresztą bardzo lubie siedziec na podłodze. 3. Wieczorem przydałoby sie troche przespać, jednak zanim pomyśle o pójściu do łóżka ten już tam leży i nie widzi, że zajął moje miejsce. Niby na mnie patrzy ale i tak nic nie widzi oczywiscie jak już pisałem ponieważ jest również gluchy nie pozostaj mi nic innego jak poszukać innego miejsca do spania. 4. Zawsze, gdziekolwiek chciałbym iść układa się w najwęższym przejściu, sorry nie układa się tylko rozwala sie tak aby nie było gdzie nogi postawić i trzeba uważać, żeby nie zdeptać, a że jak sie popatrzy czasami (normalnie śmierć mu patrzy z pyska) lepiej baaarrrrdddzo uważać. Hmm... Nes nie ma jakos takich problemów To tylko kilka przykładów ale najbardziej drastyczne. Można by je mnożyć i mnożyć ale po co. I tak na tym forum pewnie mało kto mi uwierzy. Reasumując Diego to pies ślepy, głuchy, bezczelny, wygodnicki itp... itd.... itp...same "superlatywy" Czy jest osoba, która po przeczytaniu tego postu będzie jeszcze chciała adoptowac tą "kochaną psinkę"? Będe jej niezmiernie wdzieczny ))) Żeby nikt nie posądził mnie o to, że nie lubię psów powiem tylko jedno. Lotka to kochana grzeczniutka, dobrze ułożona suczka, reagująca na każdy mój gest. Pozdrawiam p.s. Nes, gdy mówi cos do tego potwora to wydaje mi się, że ten słyszy i nawet rozumie a po skończonym gadaniu chciałby zasalutować. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kapsel']Możecie się śmiać :roll::roll::roll::shake:[/QUOTE] Ciekawe bo ja tu nic do śmiechu nie widzę :mad::mad::mad: -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Laska to ona sie właśnie robi. Dziś zalicza 4 spacerek z boksiami."Niestety" ja mam w szklarni tyle do roboty, że nie mogę jej wyręczyć. Jeszcze musiałem usypiać Natka [quote name='Nes2009']Psiaki spały razem ze mną a Paweł wydelegowany do drugiego pokoju. Noc spokojna.[/QUOTE] Niestety muszę tu wstawić wcale nie małe sprostowanie. Było to tak. Nes powiedziała, że idzie pościelić (nie było mowy o żadnym delegowaniu), a ja miałem skończyć inhalację świeżutkim papieroskiem (czekając na holowanie zostałem bez tego tak ważnego dla egzystencji środka). Wypaliłem, wyłączyłem kompa i chciałem udać się w objęcia Morfeusza. Niestety miejsce na którym spoczywa zazwyczaj głowa było zajęte przez Lotkę, która na dodatek patrzyła na mnie z ironicznym uśmiechem, natomiast miejsce na resztę mojego szanownego ciała objął w posiadanie Diego, na wszelki wypadek obrócony do mnie hmm... w każdym razie nie głową. Mogłem ewentualnie siąść półgębkiem na kawałku wersalki i tak spędzić noc, ale jakoś mi się to nie podobało. Poszedłem więc szukać innego miejsca do spania. Gdzieś na tym forum czytałem, że boksie to takie przyjacielskie, miłe psiaki. Dlaczego nikt nie napisał, że są poza tym bezczelne [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/mdrmed.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/mdrmed.gif[/IMG] I na co mi w domu ta laska skoro i tak śpię sam?????? Znalezione w necie: [SIZE=6][B]BOKSEROWIROZA[/B][/SIZE] Choroba zakaźna, wywoływana przez wirusa (tzw. boksowirusa) przenoszona przez ludzi zarażonych i przez psy rasy bokser, które same nie chorują, ale łatwo stają się źródłem zarażenia ludzi. Najniebezpieczniejsze są szczenięta w wieku 4 - 15 tygodni, które już po krótkim kontakcie powodują zarażenie dużej części kontaktujących się z nimi ludzi. Dłuższy kontakt z psem rasy bokser. np przez wspólne zamieszkanie, stwarza prawie 100% ryzyko zarażenia. U zarażonego człowieka wirus umiejscawia sie w mózgu, powodując zaburzenia psychiczne. [B]OBJAWY CHOROBY:[/B] 1. Bliskość psa rasy bokser powoduje wystąpienie charakterystycznych reakcji psychofizycznych - następuje marszczenie nosa, wysunięcie podbródka do przodu i szybkie, krótkie zwroty głowy na boki, po których twarz przybiera błogi wyraz, a człowiek bezwieddnie wymawia pewno słowo, jak np. "molda"; "myszka"; "misiaczek" i inne. 2. Jeśli zarażony osobnik zobaczy na ulicy psa rasy bokser, wysiada z tramwaju na najbliższym przystanku, lub parkuje samochód w niedozwolonym miejscu i pędzi w stronę psa z nieprzytomnym wyrazem twarzy. Zazwyczaj na widok osoby towarzyszącej psu reaguje pytaniem: "Po kim On jest"? Jeżeli osoba towarzysząca psu też choruje na boksowirozę, wskazana jest interwencja pogotowia lub służb porządkowych - w przeciwnym bowiem wypadku, ludzie ci długo się nie rozejdą, blokując ruch uliczny. Cały czas występują przy tym objawy wg punktu 1. 3. W mieszkaniu człowiek chory, jest narażony na kontakt z psem boksera, najczęściej chodzi na czworakach, wyciągając spod mebli piłkę, którą wpycha tam pies - źródło zarażenia. 4. Charakterystyczna jest sylwetka śpiącego człowieka - leży skulony na krawędzi łóżka, aby nie przeszkadzać psu (bokser), rozwalonemu w poprzek. 5. U osób długo nie leczonych, często występują tzw "napady niedzielne" - polegają one na wstawaniu ok 4 - 5 w nocy i jeździe dowolnym środkiem lokomocji w oddalone miejsce Kraju, gdzie akurat odbywa się tzw " wystawa" - rodzaj wędrownego zdromadzenia osób chorych. Tam osobnik zarażony godzinami gapi się na ring z psami ( bokser), z wyrazem podniecenia na twarzy, lub sam chodzi po ringu ze swoim, albo pożyczonym na tę okazję psem ( bokser). Niektórzy stoją na środku ringu i zaglądają psom ( bokser) w zęby - są to osobnicy u których choroba weszła w stadium najgłębsze. [B]NIE KWALIFIKUJĄ SIĘ ONI DO LECZENIA!!!![/B]