-
Posts
37 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kafka2009
-
Zrozumiałam ^ ^ Kilka słów o filmiku, zapomniałam napisać wcześniej ;) Może i "ręcznie robiony", ale Jantar dobrze się bawi, to widać. Ja też od jakiegoś czasu myślę nad czymś takim dla mojej psiny. Dobra robota ;)
-
Z tego co wiem, to są rasy z włosami (idealne dla alergików) i są psiaki z sierścią...
-
Moja sunia jest krótkowłosa, sierść nie wchodzi jej do oczu. Łzawi z obu oczu, spojówki nie są zaczerwienione w wydzielina jest przezroczytsa. Cały czas wycieram jej oczyska, zwłaszcza gdy jesteśmy na dworze, bo wtedy łzawi mocniej.
-
Jantar owocem miłości po Astrorze? No proszę... Poza tym nie ciągnijcie dziewczyny za język w sprawie Astora. Może to, że "już go nie ma" jest dla Wiki zbyt bolesny, żeby o tym mówić. Myślę, że warto by to uszanować.
-
Aż się człowiekowi płakać chce... Najbardziej rozbraja mnie kładzenie kilkudniowych maluchów na rozgrzany beton... Co za idioci! I jeszcze te odpowiedzi po waszych telefonach... Koszmar.
-
Podnoszę temat, bo moja sunia ma podobny problem. Od małego lało jej się z oczu. Nasz miejscowy weterynarz stwierdził, że to alergia. Próbowaliśmy z trzema różnymi rodzajami kropel, ale nie było żadnego rezultatu. Rozmawiałąm też z innym weterynarzem i on potwierdził moje podejrzenia - niedrożność kanalików. Ogólnie nie przeszkadza to mojej Kafce, ale obawiałam się, że na starość mogłoby to mieć wpływ na jej wzrok i zdrowie. Wet powiedział mi, że takie obawy są bezpodstawne, bo łzawienie nie ma złego wpływu na oczy. Powiedział, że jeśli psu to nie przeszkadza, to zabieg udrażniania kanalików byłby w tym przypadku tylko zabiegiem kosmetycznym, który mógłby niepotrzebnie zestresować psa (zabieg robi się jedynie przy miejscowym znieczuleniu). Zrezygnowałam z tego. Zauważyłam jednak ostatnio, że jej łzawienie raz jest obfitsze, a raz w ogóle go nie ma! Wskazywałoby to na alergię... Nie chodzi mi o względy estetyczne, bo dla mnie to i tak moja Kafka jest najpiękniejsza na świecie ;) Nie chcę jednak, żeby wpłynęło to na psiaka. Czy ktoś z was ma może podobne problemy?
-
Ach, to przepraszam :P W takim razie najpierw musiałabyś zrobić licencjat, a dopiero potem ewentualnie startować na tą podyplomówkę. Niestety w Polsce nie ma żadnego kierunku stricte związanego z zoopsychologią :( Też bardzo nad tym ubolewam, ale mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni :)
-
Piękny pies. Leżał na jezdni i pchał się do samochodów, bo być może został z niego wyrzucony :( Powodem może być właśnie wnętrostwo. Skoro był zadbany (ząbki, umiejętność grzecznej jazdy w samochodzie) to być może miał już właściciela. Mam nadzieję, że znajdą się dla niego dobrzy ludzie. Trzymam kciuki!
-
To prawie tak, jak ja!Jeśli jesteś nadal zainteresowana,to poczytaj sobie o wszystkim dokładnie na stronie Uniwersytetu i składaj papiery. Pod koniec maja dzwoniłam do kobiety, która się tym zajmuje i ona powiedziała mi, że od czerwca można składać papiery. Nie znaczy to jednak, że podyplomówka ruszy. To zależy ilu będzie chętnych :)
-
Słyszałam także o obroży tego typu, która pod wpływem szczeku wypuszcza małą dawkę nieprzyjemnego dla psa zapachu. Nie wiem jednak, czy na dłuższą metę nie byłoby to dla psa niebezpieczne. Myślę, że to o wiele lepsze niż impuls elektryczny. Takie impulsy nie są bolesne, wywołują raczej uczucie swędzenia u psa, ale mimo to tego nie pochwalam.
-
Ja także mam smycz typu flexi, ale używam jej tylko do krótkich spacerów "na siku" i na spacery w teren. Jeśli jednak udaje się z moją Kafką do miasta i do ludzi to zakładam jej szelki z krótką, bardzo wygodną smyczą. Wtedy obie czujemy się pewniej. Zauważyłam to nawet po jej zachowaniu - wcześniej kręciła się niepewnie po chodniku, rozglądając nerwowo. Teraz idzie zadowolona przy mojej nodze :)
-
To bardzo sporna kwestia. Z moją sunią były przeboje. Od małego nie potrafiłą chodzić na smyczy, niemiłosiernie ciągnęła. Poczytałam trochę w internecie, popytałam doświadczonych posiadaczy psów i wiedziałam, że cała rodzina musi włożyć wiele wysiłku w naukę chodzenia na smyczy. Niestety, rodzina postanowiła pójść na łatwiznę i moja mam kupiła kolczatkę. Jeszcze tego samego dnia wylądowała w śmietniku a my się pokłóciłyśmy. Moja suka jest raczej mała, krótkowłosa. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiemukolwiek zwierzęciu kolce wbijały się w szyję. Uważam, że w przypadku małych/średnich psów wystarczy trochę cierpliwości i wytrwałości w tresurze. Natomiast co do psiaków dużych... Nie bardzo chcę się wypowiadać, gdyż nigdy nie miałam doświadczenia z dużymi psami.
-
Myślę, że należy podchodzić do tego bardzo ostrożnie, jeśli decydujemy się robić to samemu. Jeśli nie mamy doświadczenia, to lepiej zgłosić się do weterynarza. Długość pazurków zależy od wielu czynników, jak już wspomniała taks,ale zależy to także od psiaka. Moja suka ma lekko przydługie pazurki, ale wet nie może ich obciąć, bo zaraz leci jej krew :(
-
Ja swoją sunię kąpię tylko wtedy, gdy jest to potrzebne. Moja pociecha uwielbia niestety wszystko,co śmierdzące,ale na szczęście reaguje na komendę "nie wolno", więc rzadko się zdarza, że przynosi do domu brzydki zapach :) Inaczej to wygląda w deszczowe dni - praktycznie po każdym spacerku muszę myć jej łapki i brzuch. Moja psian przyciąga błoto jak magnes :)
-
Ogólnie psiaki powinno się kąpać jak najrzadziej. Zależy to też oczywiście do rasy, bo psiaki z włosem należy kąpać przynajmniej raz w tygodniu. Inaczej to wygląda, gdy nasz pupil wytarza się w czymś cuchnącym lub w błocie.
-
Nie wiem skąd jesteś, ale na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu jest bardzo ciekawa podyplomówka z pielęgniarstwa i chowu zwierząt towarzyszących. Są tam bardzo ciekawe elementy związane z zoopsychologią. Sama wybieram się na tą podyplomówkę, ale niestety nie w tym roku :)
-
Postanowiłam przejść na wegetarianizm jakieś dwa miesiące temu. Zła jestem an siebie, że nie znalazłam w sobie wystarczająco dużo siły, by podjąć tą decyzję wcześniej. Teraz czuję się o wiele lepiej, nie tylko pod względem fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Cieszę się, że nie uczestniczę już w uprzemysławianiu zwierząt i nie dokładam pieniędzy do ich marnego życia. Wiem, że ja sama świata nie zmienię, ale obecna sytuacja jeszcze długo się nie zmieni. Należałoby zacząć pracować od podstaw, zmienić ludzką mentalność co jest bardzo trudnym zadaniem. Oczywiście spotkałam się już z szykanami ze strony mięsożerców. Słyszałam wyzwiska, marudzenie rodziny, zamartwianie się o moje zdrowie i idiotyczne żarty. Przyznaję, że bardzo mnie to boli. Boli mnie to, że nawet moje najbliższe otoczenie (rodzina, przyjaciele) nie potrafi uszanować mojego wyboru i mojej idei. Co do karmienia zwierząt innymi zwierzętami... Mam w domu kochaną sunię, której daję mięso. Dlaczego? Bo choć kocham ją, jakby była moim dzieckiem, to nie zapominam, że to zwierzę. My, ludzie, mamy tą wyższość nad innymi stworzeniami, że mamy świadomość i zdolność podejmowania świadomych decyzji. Zwierzęta jedzą zwierzęta, bo nie są w stanie świadomie zastąpić potrzebnych im witamin/minerałów istniejących w mięsie innymi produktami. Nie mam wyrzutów sumienia dając mojej małej mięso.
-
Mongołek prawie całe życie za kratam... Aż się płakać che nad losem tych biedaków! Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie i dla Was - WIELKIE DZIĘKI!! Dajecie nadzieję nie tylko psiakom, ale i ludziom!
-
Myślę, że i moja psina może się pokazać ^^ Kafka to długo wyczekana sunia, skundlony kundelek. Na psa czekałam całe życie. Przez lata prosiła i błagałam rodziców o psiaka, ale nigdy się nie zgadzali. W końcu odpuściłam. Stwierdziłam, że jeśli przez tyle lat nie zmieniali zdania, to dlaczego akurat teraz mieliby to zrobić?? Suczka kolegi mojego ojca miała szczeniaczki. Wiedziałam o tym od dawna, ale nawet nie próbowałam namawiać rodziców na psiaka. Jakiś czas potem, pod koniec marca, ojciec pokazywał mamie zdjęcia dwóch ostatnich suczek z miotu, których nikt nie chciał. Były śliczne i zdrowe, mimo to nie było chętnych. Moja mama nic nie powiedziała. Nawet na jej twarzy nie drgnął choćby jeden mięsień. Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszyłam, gdy an następny dzień rodzice wrócili do domu z jedną z tych właśnie suczek. Rozpłakałam się, jak tylko zobaczyłam piszczącą kuleczkę wchodzącą do mojego pokoju. Kafka, urodzona 13 lutego 2009 roku, zamieszkała u nas dokładnie 30 marca 2009. Pierwszy dzień w nowym domu [url]http://i303.photobucket.com/albums/nn147/O_jo_Jovanka/S6000667.jpg[/url] Dziś [url]http://i303.photobucket.com/albums/nn147/O_jo_Jovanka/S6001792.jpg[/url]